50 lat człowieka w kosmosie
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
50 lat człowieka w kosmosie
dzis akurat wypada, z tej więc okazji niech was uraczy ta oto stara ballada
(ale mi się zrymowało)
Żył na Syberii major Gagarin
W chatynce z brzozy karelskiej,
Piękną miał żonę i córek parę,
Co oczy miały anielskie.
Czasami żonie swojej się zwierzał:
„Nuda”, powiadał, „niezmierna”,
Potem przed chatkę wynosił leżak
I czytał książki Żul Verna.
Raz wyniósł leżak aż na pagórek,
Żeby odpocząć po pracy,
Tam go dobiegły wołania córek:
„Tato, ach tato, Kozacy!”
Patrzy — faktycznie, z kopyt tętentem
Kibitka przed domem staje,
A z niej wysiada w burce rozpiętej
olbrzymi Kozak z nahajem.
Jurij w tri miga jaszczik spakował,
Pożegnał żonę i chatę,
Potem w kibitce usiadł bez słowa
I w dal pojechał z sołdatem.
Długo jechali tak na trzy zmiany,
Jurij i Kozak z jamszczykiem,
Kraj Rad łopotał transparentami,
A lud ich witał okrzykiem.
W ciemnej ziemiance, za stołem usiadł,
Do pracy zagnany z mety
Siedem instrukcji przeczytać musiał,
Cztery wypełnić ankiety.
Na kark mu dali waciak kosmiczny,
Co złote miał epolety,
Stanął na baczność, zasalutował
I wsiadł do wnętrza rakiety.
W rękę mu dali nagan nabity,
Torbę z lornetką i mapą.
W kabinie wisiał portret Nikity
Nad pozłacaną kanapą.
Przyszedł sekretarz, dwóch gienierałów,
I kilku cywilów z Czeka,
Wszystko sprawdzili, zamknęli włazy
I zanitowali wieka.
Jakiś marszałek nacisnął pedał,
Ogień ukazał się w rurze,
Jurij się zdążył trzykroć przeżegnać
I poszybował ku górze.
Nad Ameryką jęki okropne
Wstrząsnęły jego uszami,
To kapitalizm lud tam katuje,
Ciskając weń dolarami.
Nad Australią gdy przelatywał,
Widział przez lornetkę z góry,
Jak akademik Makłucho‑Makłaj
Sam obrączkował kangury.
A nad Afryką fetor paskudny
W nos Gagarina uderzył,
To kolonializm gnije okrutny,
- i dobrze mu tak, cholerze.
Nad Antarktydą widział z orbity,
Pośrodku lodów krainy,
Jak komsomolcy, w ciepłych walonkach,
Z nudów bezczeszczą pingwiny.
Nad Morzem Żółtym
Morze Chińczyków w kucki po krzakach siedziało
I nawet przy tej ważnej czynności
Czytało zbiorek dzieł Mao
Gdzieś nad Tajwanem wychodka użył,
Zapisał, że stolec zdrowy.
A że się zbliżał koniec podróży,
Przeszedł na lot docelowy.
I wylądował wśród kukurydzy,
W miejscu obranym od dawna,
Wylazł z rakiety, zasalutował:
„Gdie tu kammanda jesť glawna?”
Wszystkich ogarnął pełny entuzjazm,
Salutowali Kozacy,
„Hurra” krzyczała ludność spędzona
Z pobliskich obozów pracy.
Jakiś pop z brodą szczerze się wzruszył:
„Chwała Ci, o Gagarinie!
Socjalizm sczeźnie, komunizm zgnije,
A Twoja sława nie minie”
I jaka szkoda, że w dzień kwietniowy
ciągnąc za sobą smród spalin
Nie cały Sojuz w kosmos wyleciał,
A tylko jeden Gagarin.
(ale mi się zrymowało)
Żył na Syberii major Gagarin
W chatynce z brzozy karelskiej,
Piękną miał żonę i córek parę,
Co oczy miały anielskie.
Czasami żonie swojej się zwierzał:
„Nuda”, powiadał, „niezmierna”,
Potem przed chatkę wynosił leżak
I czytał książki Żul Verna.
Raz wyniósł leżak aż na pagórek,
Żeby odpocząć po pracy,
Tam go dobiegły wołania córek:
„Tato, ach tato, Kozacy!”
Patrzy — faktycznie, z kopyt tętentem
Kibitka przed domem staje,
A z niej wysiada w burce rozpiętej
olbrzymi Kozak z nahajem.
Jurij w tri miga jaszczik spakował,
Pożegnał żonę i chatę,
Potem w kibitce usiadł bez słowa
I w dal pojechał z sołdatem.
Długo jechali tak na trzy zmiany,
Jurij i Kozak z jamszczykiem,
Kraj Rad łopotał transparentami,
A lud ich witał okrzykiem.
W ciemnej ziemiance, za stołem usiadł,
Do pracy zagnany z mety
Siedem instrukcji przeczytać musiał,
Cztery wypełnić ankiety.
Na kark mu dali waciak kosmiczny,
Co złote miał epolety,
Stanął na baczność, zasalutował
I wsiadł do wnętrza rakiety.
W rękę mu dali nagan nabity,
Torbę z lornetką i mapą.
W kabinie wisiał portret Nikity
Nad pozłacaną kanapą.
Przyszedł sekretarz, dwóch gienierałów,
I kilku cywilów z Czeka,
Wszystko sprawdzili, zamknęli włazy
I zanitowali wieka.
Jakiś marszałek nacisnął pedał,
Ogień ukazał się w rurze,
Jurij się zdążył trzykroć przeżegnać
I poszybował ku górze.
Nad Ameryką jęki okropne
Wstrząsnęły jego uszami,
To kapitalizm lud tam katuje,
Ciskając weń dolarami.
Nad Australią gdy przelatywał,
Widział przez lornetkę z góry,
Jak akademik Makłucho‑Makłaj
Sam obrączkował kangury.
A nad Afryką fetor paskudny
W nos Gagarina uderzył,
To kolonializm gnije okrutny,
- i dobrze mu tak, cholerze.
Nad Antarktydą widział z orbity,
Pośrodku lodów krainy,
Jak komsomolcy, w ciepłych walonkach,
Z nudów bezczeszczą pingwiny.
Nad Morzem Żółtym
Morze Chińczyków w kucki po krzakach siedziało
I nawet przy tej ważnej czynności
Czytało zbiorek dzieł Mao
Gdzieś nad Tajwanem wychodka użył,
Zapisał, że stolec zdrowy.
A że się zbliżał koniec podróży,
Przeszedł na lot docelowy.
I wylądował wśród kukurydzy,
W miejscu obranym od dawna,
Wylazł z rakiety, zasalutował:
„Gdie tu kammanda jesť glawna?”
Wszystkich ogarnął pełny entuzjazm,
Salutowali Kozacy,
„Hurra” krzyczała ludność spędzona
Z pobliskich obozów pracy.
Jakiś pop z brodą szczerze się wzruszył:
„Chwała Ci, o Gagarinie!
Socjalizm sczeźnie, komunizm zgnije,
A Twoja sława nie minie”
I jaka szkoda, że w dzień kwietniowy
ciągnąc za sobą smród spalin
Nie cały Sojuz w kosmos wyleciał,
A tylko jeden Gagarin.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Taki kawał z tamtych czasów;
Wnuczek do dziadka:
"Dziadku, dziadku, ruscy w kosmos polecieli"
"Wszyscy ?!? ?!?"
"Nie - tylko jeden"
"To co mi tu głowę zawracasz !"
A tutaj bardzo ciekawy artykuł z "Polityki"
http://www.polityka.pl/nauka/wszechswia ... mosie.read
B.
Wnuczek do dziadka:
"Dziadku, dziadku, ruscy w kosmos polecieli"
"Wszyscy ?!? ?!?"
"Nie - tylko jeden"
"To co mi tu głowę zawracasz !"
A tutaj bardzo ciekawy artykuł z "Polityki"
http://www.polityka.pl/nauka/wszechswia ... mosie.read
B.
W hołdzie pierwszym kosmonautom, szcególnie Twardowskiemu.
http://www.youtube.com/watch?v=N3eKz3-WA7w
http://www.youtube.com/watch?v=N3eKz3-WA7w
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
a wiesz co robli w ZSRR z bliźniakami? Jednego wysyłajli w kosmos, a drugiego pokazywali, że wrócił 
Zresztą niektórzy całkiem poważnie twierdzą, że Gagarin nie był pierwszym co poleciał a pierwszym, kóremu udało się wrócić - jakoś niedawno w "Focus historia" był artykuł o radioamatorach nasłuchujących radzieckich misji kosmicznych, niestety przeglądałem w sklepie tylko, było jednak o krzykach rozpaczy, płomieniach etc.
Zresztą niektórzy całkiem poważnie twierdzą, że Gagarin nie był pierwszym co poleciał a pierwszym, kóremu udało się wrócić - jakoś niedawno w "Focus historia" był artykuł o radioamatorach nasłuchujących radzieckich misji kosmicznych, niestety przeglądałem w sklepie tylko, było jednak o krzykach rozpaczy, płomieniach etc.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
To polecam jednak ten artykuł z "Polityki" tam opisano to rzetelnie i bez teorii spiskowych.mefistofeles pisze:a wiesz co robli w ZSRR z bliźniakami? Jednego wysyłajli w kosmos, a drugiego pokazywali, że wrócił. Zresztą niektórzy całkiem poważnie twierdzą, że Gagarin nie był pierwszym co poleciał a pierwszym, kóremu udało się wrócić - jakoś niedawno w "Focus historia" był artykuł o radioamatorach nasłuchujących radzieckich misji kosmicznych, niestety przeglądałem w sklepie tylko, było jednak o krzykach rozpaczy, płomieniach etc.
Faktycznie w trakcie przygotowań był wypadek, taki że jeden z kandydatów zginął, ale na ziemi.
Poza tym - śmierć Władimira Komarowa (najbliższego przyjaciela Gagarina) w statku "Vostok" związana była z tym, że Breżniew zażyczył sobie mieć lot na 50 rocznicę rewolucji, a nie był on jeszcze odpowiednio przygotowany.
B.
Ostatnio zmieniony wt 12 kwie, 2011 przez Basia Z., łącznie zmieniany 1 raz.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Jak już o kawałach mowa, taka stara anegdota:
Gagarin spotkał się z Johenem Glennen, pierwszym kosmonautą ammerykańskim. w jego domu na Florydzie. Wielce go zbulwersowało to, że piękna willa z basenem i z trzema samochodami w garażu to wszystko Glenn dostał za darmo w nagrodę za lot. W dodatku Glenn jak się dowiedział, że Gagarin dostał tylko motocykl i wczasy na Krymie i to tylko dla niego, za swoją kobitę musiał zapłacić sam, to się zaczął z niego wyśmiewać ale i buntować.
Po powrocie do Moskwy Gagarin poszedł do Breżniewa - towarzyszu sekretarzu, to nie tak, Glenn dostał willę z basenem i trzy samochody, a ja tylko IŻ-a i wczasy na Krymie...
Ty, Jurij, odpowiada Breżniew - ty lepiej siedź cicho, bo jak oni, Amerykanie, sie dowiedzą, że ty w żadnym kosmosie nie byłeś, to ci tego IŻ-a zabierzemy a za wczasy każemy zapłacić.
Gagarin spotkał się z Johenem Glennen, pierwszym kosmonautą ammerykańskim. w jego domu na Florydzie. Wielce go zbulwersowało to, że piękna willa z basenem i z trzema samochodami w garażu to wszystko Glenn dostał za darmo w nagrodę za lot. W dodatku Glenn jak się dowiedział, że Gagarin dostał tylko motocykl i wczasy na Krymie i to tylko dla niego, za swoją kobitę musiał zapłacić sam, to się zaczął z niego wyśmiewać ale i buntować.
Po powrocie do Moskwy Gagarin poszedł do Breżniewa - towarzyszu sekretarzu, to nie tak, Glenn dostał willę z basenem i trzy samochody, a ja tylko IŻ-a i wczasy na Krymie...
Ty, Jurij, odpowiada Breżniew - ty lepiej siedź cicho, bo jak oni, Amerykanie, sie dowiedzą, że ty w żadnym kosmosie nie byłeś, to ci tego IŻ-a zabierzemy a za wczasy każemy zapłacić.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nie, no oczywiście, W końcu Sawiecki Sajuz był krawem prawem i porządkiem płynącym...andy67 pisze:Taaa ...
Takie osoby jak Gagarin były dla systemu niebezpieczne, bo nie można było po prostu kazać im sie zamknąć. A Gagarin potrafił swoją pozycję wykorzystywać. Bohaterska śmierć bohatera była dla systemu bardzo wygodna.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Nie wiem jak było więc nic nie insynuuję. Gagarin dalej latał, kochał latać, był pilotem doświadczalnym. Tacy więcej ryzykują, więc i większą mają szansę że zginą.
Ty też nie wiesz ale poinsynuować musisz skoro jest okazja. Zupełnie jak ... No właśnie
ps - w jednym z wywiadów z Hermaszewskim czytałem że nasze władze wręcz chciały zakazać mu latania gdy wrócił z kosmosu.
Ty też nie wiesz ale poinsynuować musisz skoro jest okazja. Zupełnie jak ... No właśnie
ps - w jednym z wywiadów z Hermaszewskim czytałem że nasze władze wręcz chciały zakazać mu latania gdy wrócił z kosmosu.
Każdemu jego Everest...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
andy, ja tylko stwierdzam fakt, że śmierć Gagarina była dla Sawieckiego Sajuza wygodna i nie takie rzeczy Sawiecki Sajuz robił. Choć sa tez i inne głosy.andy67 pisze:Ty też nie wiesz ale poinsynuować musisz skoro jest okazja.
http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/histori ... omosc.html
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Ciekawy artykuł - zauważyłam że z roku 2006.mefistofeles pisze:andy, ja tylko stwierdzam fakt, że śmierć Gagarina była dla Sawieckiego Sajuza wygodna i nie takie rzeczy Sawiecki Sajuz robił. Choć sa tez i inne głosy.andy67 pisze:Ty też nie wiesz ale poinsynuować musisz skoro jest okazja.
http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/histori ... omosc.html
Przyczyną katastrofy lotniczej było nieprzestrzeganie procedur, nadmierna fanfaronada, brak współdziałania z wieżą kontrolną lotniska, brak informacji o pogodzie. W sumie przyczyn było dużo, każda z nich z osobna nie przesądziła o katastrofie, ale tak się złożyło, że zadziałał splot okoliczności.
Skądś to jakby znamy ?
B.
Jeśli chodzi o mnieJanek pisze:No właśnie, skąd? Trzeba by zapytać jednego użytkownika z największego miasta wojewódzkiego po prawej stronie Wisły
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Janku - niepotrzebnie personalizujesz.Janek pisze:No właśnie, skąd? Trzeba by zapytać jednego użytkownika z największego miasta wojewódzkiego po prawej stronie Wisły, wie wszystko, nawet to co nie wie.Basia Z. pisze:Skądś to jakby znamy ?
A ja chciałam zwrócić uwagę na pewien aspekt wspólny dla katastrofy w której zginął Gagarin i tej z 10 kwietnia 2010, a także co najmniej paru innych.
Nie wiem czy pamiętacie był taki wypadek na Syberii, kiedy pilot pozwolił sterować samolotem pasażerskim swojemu dziecku siedzącemu na kolanach. Skończyło się wypadkiem i śmiercią kilkudziesięciu ludzi w tym tego pilota i jego dziecka.
Nie wiem czy ktoś z Was był w ZSRR, w Rosji na Ukrainie, ja byłam parę razy jeszcze w ZSRR, potem wiele razy na Ukrainie, mój mąż co roku jeździ do Rosji.
To jest wielki i piękny kraj, ludzie są wspaniali i serdeczni, a przy tym jest tam wielu ludzi wybitnie uzdolnionych, szczególnie w kierunku nauk ścisłych.
Ale jedno rzuca się w oczy - wstręt do przestrzegania jakichkolwiek procedur.
Większość działa na zasadzie "jakoś to będzie, udało się tyle razy, uda się jeszcze raz". Ja się w ogóle często dziwię że to jeszcze działa.
A jednak sama też wsiadałam do busa, który ledwo rzęził i jechałam na Krymie drogą nad przepaścią, bo innych możliwości nie było.
Czasem musiałam się wcześniej "znieczulić"
U nas w wojsku też często jest "jakoś to będzie".
Nie byłam w wojsku ale dużo się nasłuchałam z opowieści kumpli i brata.
I dziwić się potem że co jakiś czas pierdolnie i jakiś samolot spadnie ?
Ja się nie dziwię.
B.


