no przecież kombinuję jak mogę - jeśli udałoby mi się załatwić dwa dni wolnego na maj-tym samym przedłużając weekend 26-29 maj to jadę. Odezwę się jeszcze w tym temacieMariusz pisze:Iwona, to jak to w końcu jest - możesz jechać czy nie?
Rowerem dookoła Tatr...
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Jeszcze nie zdążyłam poczytać, ale my sie na jednodniową przejażdżkę chyba nie wybierzemy? Mam nadzieję 
Oczywiście ja jadę !
Początek lipca by mi nawet pasował, bojuż i tak miszef zaplanował urlop na ten czas, to bym sobie połączyła rowerowe i piesze Tatry.
Co do innych terminów - dzień wolnego da się raczej załatwić .
Czesiek jedziesz?
A może połączymy Wrocław-Zakopane z Tour de Tatry? Chociaż po takich rowerowych szaleństwach to pewnie by potrzeba było tygodnia rekonwalescencji
Oczywiście ja jadę !
Początek lipca by mi nawet pasował, bojuż i tak miszef zaplanował urlop na ten czas, to bym sobie połączyła rowerowe i piesze Tatry.
Co do innych terminów - dzień wolnego da się raczej załatwić .
Czesiek jedziesz?
A może połączymy Wrocław-Zakopane z Tour de Tatry? Chociaż po takich rowerowych szaleństwach to pewnie by potrzeba było tygodnia rekonwalescencji
W tej relacji, którą wam wysłałem, chłopaki na - jak to oni określają: przecinakach - czyli kolażówkach zrobili trasę dookoła Tatr w około 8 godzin, a średnią mieli 25 km/h. No cóż, ja sobie nie wyobrażam czegoś takiego na moim rowerze - średnia jest przeważnie 20 km/h. Poza tym nie można zapominać, że tam są cholernie strome podjazdy, w trakcie których nie będziemy robić nic innego, jak tylko siarczyście kląć. No ale trudno, musi być boleśnie. Nie wiem, czy nie kupić nosków na pedały - to chyba ułatwia jazdę pod górkę. Martwię się też, czy przy jeździe "na stojąco" nie będzie przeskakiwał łańcuch na zębatkach, no ale to wyjdzie w praniu.
A propos - goście na tych przecinakach przy zjazdach rozpędzali się do 80 km/h...
ryb-ka, to na razie jest nas dwoje, bo Czesiek i Iwona nie zdeklarowali się jeszcze jasno. A co myślisz o terminie: koniec maja lub czerwiec? I czy masz już jakiś pomysł na przewiezienie roweru?

A propos - goście na tych przecinakach przy zjazdach rozpędzali się do 80 km/h...
ryb-ka, to na razie jest nas dwoje, bo Czesiek i Iwona nie zdeklarowali się jeszcze jasno. A co myślisz o terminie: koniec maja lub czerwiec? I czy masz już jakiś pomysł na przewiezienie roweru?
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Noski warto miec bezwzglednie - przedaja sie zawsze (noga pracuje przez jakies 2/3 taktu, a nie tylko 1/3).Nie ma co sie przejmowac, ze noga moze zostac w nosku - mi sie nigdy nie zdarzylo, za to jest inny problem - trudno sie potem jezdzi na rowerze bez noskow: wynika to ze specyfiki pedalowania z noskami - noga rownolegle do podloza u gory - bez noskow po prostu ucieknie do przodu.Mariusz pisze:ie wiem, czy nie kupić nosków na pedały - to chyba ułatwia jazdę pod górkę
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Po płaskim terenie przy równej jeździe nie ma zbyt dużej róznicy. Natomaist noski są bardzo przydatne podczas gwałtownego przyspieszania no i oczywiście podczas podjazdów (czym stromszy, tym więcej dają). A tak w ogóle to polecałbym zaczepiane pedały. Są dużo bardziej komfortowe od nosków oraz dużo bezpieczniejsze - podczas przewrotki pedały wypinają się, a w trakcie jazdy na 99,9% noga nie wypnie się (co zdarza się w noskach). Jedyny minus to cena - najtańsze wpinane pedały kosztują ok. 100 zł + buty, co najmniej 150 złMariusz pisze:Czy noski są także lepsze do jazdy po płaskim terenie? Nigdy ich nie używałem.
Wolałabym chyba lipiec, chyba że drugi długi majowy weekend.Mariusz pisze:co myślisz o terminie: koniec maja lub czerwiec? I czy masz już jakiś pomysł na przewiezienie roweru?
Ale jesli Czesiek i tak zamierza urządzić rundkę w sierpniu to może byśmy
to jakoś połączyli?
Co do roweru to sprawdzę czy pociąg na wagon rowerowy lub bagażowy - trochę niewesoło by było jechać całą noc na końcu wagonu trzymając się ramy
Cześku - a już myślałam że chcesz mine wykolegować" z tej eskapadyCzesiek pisze:Myślę, że jakiś urlopik załatwisz sobie na ten termin
Zawsze można wstawić rower do zatłoczonego przedziału i niech ludzie trzymają się ramy. Ostatnio pani w InterCity wtłoczyła do pełnego przedziału (8 osób) ogromnego psa, który 5 godzin (W-wa --> Kraków) machał ogonem wznosząc w powietrze chmury sierści, liżąc ludziom spodnie i kapiąc śliną na buty. Więc co tam taki rower...ryb-ka pisze:Co do roweru to sprawdzę czy pociąg na wagon rowerowy lub bagażowy - trochę niewesoło by było jechać całą noc na końcu wagonu trzymając się ramy





