Janek pisze:No tam akurat ma z czego lecieć. Żleb za żlebem, choć niewydatne. Czy oni szli po trasie letniej ścieżki na/z Krzyżnego? I jakoś nnie mogę się doczytać, czy schodzili czy podchodzili?
wiem, że ma, z kontekstu artykułu na TP wydawało mi się, że podchodzili.. ale byli głęboko zasypani to nie jakaś typowa decha.. musiał być ładny magazyn śniegu.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
Janek pisze: I jakoś nnie mogę się doczytać, czy schodzili czy podchodzili?
Wczoraj w tv slyszalem wypowiedz p.Lichoty,mowil ze podchodzili jednym ze zlebow...ale w w jakim dokladnie rejonie Koszystej tez nie bylo wiadomosci.Pewno niedlugo na str.Topru bedzie dokladniejsze info...
Natalia,a kijki chociaz posiadasz???
Kiedyś z okna Slieskiego Domu w Wielickiej obserwowałem lawiny lecące z gierlachowskich żlebów (z okna, a więc z tych niewielkich, Karczmarza tam nie widać). Szło tego tyle, że mogłoby się zdawać, że na koniec żleb będzie goły. Ale gdzie tam, wyglądał dalej tak samo jak przed lawiną!
Natalia - ja Cie bardzo przepraszam, ale tak na moje oko, to jesteś odrobinę zbyt napalona na te Tatry. A Tatry w zimie, to prawie wszędzie dość odpowiedzialna zabawa. To nie lato! Dlatego w ciągu tego czasu co Ci pozostał doradzam pić conajmniej trzy szklanki zimnej wody dziennie. Moja Mama mi to polecała i jak widzisz skutecznie - jeszcze żyję i to dość długo.
Natalia pisze:Wyjazd trwa 5 dni.
Ja mam z tego radość przez 3 miesiące.
Nie widzę w tym nic złego...
Dobrze, dobrze - i owszem, radość,, rozumiem.
Ale jak teraz przeczytałem o tym IV stopniu to pierwsza myśl była taka - prowokacja i ktoś nas nie tyle robi w bambuko lecz raczej w bunga bunga.
Natalia pisze:Wyjazd trwa 5 dni.
Ja mam z tego radość przez 3 miesiące.
Nie widzę w tym nic złego...
Dobrze, dobrze - i owszem, radość,, rozumiem.
Ale jak teraz przeczytałem o tym IV stopniu to pierwsza myśl była taka - prowokacja i ktoś nas nie tyle robi w bambuko lecz raczej w bunga bunga.
Mój pierwszy atak szczytowy to Wołowiec przez Grzesia i trzecia próba udana dzięki szczęsciu,nie zostałem zdmuchnięty na długim upłazie.Trzy lata, jeden szczyt, tak bywa hmmm. pozdrawiam!!!
Natala a idź kaj fces i nie cytoj co pisom te ziajoki tutoj a kie wrócis sie na zad to śkrebnij co na forum. Kie bedzie piekno pogoda siednij se nad Rybim Stawem i pozieroj na wierchy i popotrz se na Chłopka i powiedz: oddom Ci sie ino jak jo a nie Ty bedzies wcioł.
Do czwartku w wyższych partiach leżało sporo sniegu. Strony południowe były wywiane i czyste. Strony północne ze sporą ilością śniegu często zlodzonego.
W lasach szlaki śliskie i nawet na niskich wysokościach warto było niekiedy zakładać raki.
Po wczorajszych opadach jest zapewne jeszcze gorzej.