Kolejne wypadki w Tatrach

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Szkoda, całe życie przed nim....żal. :( , góry kolejny raz pokazały swoje groźne oblicze.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

Nie znam statystyk, ale zdecydowana wiekszość groźnych/śmiertelnych wypadków zdarza się zimowych warunkach, kiedy jest mniejszy ruch turystyczny. Chadzają wtedy bardziej doswiadczeni, lepiej wyekwipowani górołazi... a jednak.
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

myszoz pisze:Chadzają wtedy bardziej doswiadczeni, lepiej wyekwipowani górołazi
Nie zawsze ilość i jakość ekwipunku jest równoznaczne z doświadczeniem.
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

Asik pisze:Nie zawsze ilość i jakość ekwipunku jest równoznaczne z doświadczeniem
Zgadza się, ale większość ofiar to osoby, które maja za sobą sporo godzin spędzonych na szlakach, zarówno w lecie jak i w zimie. Raczej nie są to poczatkujący górołazi.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

myszoz pisze:Zgadza się, ale większość ofiar to osoby, które maja za sobą sporo godzin spędzonych na szlakach, zarówno w lecie jak i w zimie. Raczej nie są to poczatkujący górołazi.
No nie wiem, czy ten 21-latek z Wrocka, czy ten 18-latek z Kościelca ( raczej z pod Kościelca ) mieli takie tęgie doświadczenie. :think:
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

myszoz pisze:ale większość ofiar to osoby, które maja za sobą sporo godzin spędzonych na szlakach, zarówno w lecie jak i w zimie.
prowadzisz jakieś statystyki żeby tak uważac? :think: to jest wielkie uogólnienie. Poza tym tak jak napisał krzymul,
krzymul pisze:czy ten 21-latek z Wrocka, czy ten 18-latek z Kościelca ( raczej z pod Kościelca ) mieli takie tęgie doświadczenie
co do tego ze przechodzili w lecie, to moze i owszem,ale mz to właśnie początki zimowego wyjścia kończą się własnie tragicznie. ludziom sie wydaje że jak maja przechodzone szlaki latem, kupią sprzęt to jest git i mogą iść w góry zimą...no ale ten temat wałkowaliśmy już nie raz :)
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Asik pisze: kupią sprzęt to jest git i mogą iść w góry zimą..
...no niestety, a potem to się kończy jak kończy. :( , ale rozsądku trudno jest nauczyć.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Za to my jesteśmy najmądrzejsi!
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Żabi Koń pisze:Za to my jesteśmy najmądrzejsi!
O sobie w poprzednim poście również mówiłem, bo....polak ( każdy ) mądry po szkodzie. Ja to wiem, Ty to wiesz, oni to wiedzą... i co z tego. :think:

PS. Tylko nie wielu do tego "każdy" chce się przyznać.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
tyberiusz1437

-#1
Posty: 41
Rejestracja: wt 10 sie, 2010

Post autor: tyberiusz1437 »

A jeżeli poprostu to góry za mocno przyciągają? Bardziej niż rozsądek ostrzega?
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

tyberiusz1437 pisze:A jeżeli poprostu to góry za mocno przyciągają? Bardziej niż rozsądek ostrzega?
Dlatego każdy odpowiada za swoje czyny i tylko do siebie może mieć pretensję.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Żabi Koń pisze:Za to my jesteśmy najmądrzejsi!
... bo siedzimy na d... w domu a nie łazimy po jakichś górach :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

W mojej ocenie niezły i trafiony artykuł.

Ten, komu góry objawiły swe najprzeróżniejsze zimowe oblicza, wie doskonale, że Tatry uśpione pod śniegową pierzyną to nie przelewki. Że gore-tex i buty pod automaty z najwyższej półki, czekan Grivela i czołówka Petzla to jedynie przedmioty a nie gwarant bezpieczeństwa najwyższej próby.


Marzenia o szczytach są cudowne. Wiem to. Sama tego doświadczam. Kiedy planuję cel swojej następnej wędrówki nie myślę o czekających mnie trudach czy niebezpieczeństwach. Kiedy słyszę „zima w Tatrach”, natychmiast przypomina mi się Kościelec spowity białym puchem, który iskrzy w promieniach słonecznych. W moich marzeniach jest cicho i spokojnie. Ale jest tam coś jeszcze.

Wiem, że droga do realizacji moich założeń warunkowana jest nie tylko moim zapałem, umiejętnościami, przygotowaniem sprzętowym czy kondycją, ale też zmiennością pogody, drastycznymi spadkami temperatury, krótkim okresem naturalnego światła w ciągu dnia. Wiem, że lawina nie wybiera, więc może zejść także w moim kierunku. Wiem, że nie uniosłabym całej tej mistyki w pojedynkę, że potrzebuję kogoś innego, z kim mogę tę przygodę przeżyć. I to dosłownie „przeżyć”. Dlatego w moich marzeniach o górskich zimowych przygodach zawsze znajduję miejsce dla kogoś jeszcze. Dlatego nigdy nie wychodzę w tę biel sama.

Partner. Pierwsza pozycja na liście absolutnie koniecznego niezbędnika do wyjścia w góry. Zaufana osoba, która ma ten sam cel, co ja – wyjść na szczyt i bezpiecznie z niego wrócić. Znamy się doskonale. Swoje mocne i słabe strony mamy opanowane do perfekcji. Wiemy obydwoje, że w sytuacji kryzysowej możemy polegać na sobie. Że nikt na ślepo nie będzie parł do przodu nie bacząc na okoliczności. Że żadne z nas nie porzuci tego drugiego w pełnej amoku walce o wierzchołek. Że najważniejsze jest bezpieczeństwo. Że nie rywalizujemy ze sobą, ale razem jesteśmy poszczególnymi elementami pracującymi na sukces całościowy. Wychodzimy razem i wracamy razem. Bez dyskusji. Zawsze.

Dlatego też ryzyko związane z zimowym zdobywaniem wysokich gór jest poniekąd łatwiejsze. Nie twierdzę, że partner to stuprocentowy gwarant tego, że nic mi się w górach nie stanie. Twierdzę natomiast, że moje szanse na przeżycie wypadku w górach zwiększają się, kiedy jest ze mną ktoś, kto może natychmiast wezwać czy zejść po pomoc, albo będzie w stanie sam mi pomóc. Ktoś, kto zmotywuje mnie do działania, gdy opadam z sił albo doda otuchy, gdy z wysiłku tracę wiarę w słuszność moich działań. I ja zrobię to samo dla mojego partnera. Bo wychodząc razem ku poszarpanym graniom stajemy się za siebie nawzajem odpowiedzialni.

Zimowe Tatry to nieopisane piękno. Ale też mogą okazać się śmiertelną pułapką. Dziś dotarła do mnie informacja o dwóch chłopakach, którzy w Dolinie Gąsienicowej napotkali swój koniec. Wyszli w góry w pojedynkę. Nie zastanawiam się, czy to świadomy wybór czy brak doświadczenia. Nie oceniam i nie moralizuję. Ubolewam, bo każde przejście za niebieską grań wywołuje we mnie ogromny smutek. I przypominam sobie te wszystkie sytuacje, które mogły być dla mnie śmiertelnie niebezpieczne, gdyby nie obecność drugiej osoby. Kocham wielkość Natury i swoją bezbronność w obliczu jej potężnych, granitowych tworów i kocham też kontemplować je w ciszy. Dlatego bardzo długo wychodziłam w góry sama, ale pewnego dnia, gdy życie zawisło na włosku i cudem udało mi się je ocalić, podjęłam decyzję – mogę realizować marzenia z kimś u boku. Będąc z kimś tam wysoko, nawet jak jest ciężko, czuję się bezpieczniejsza. I moje marzenia czy osiągnięcia wcale nie są przez to umniejszone. Nawet nabrały pełni, której wcześniej nie zauważałam. Oddech dochodzący gdzieś zza pleców pcha mnie w górę jak zadni wiatr. Czuję się silniejsza. Pewniejsza, że nic złego się nie stanie a nawet jak się stanie to wierzę w to, że ten, kto ze mną idzie, będzie wiedział, co w takiej sytuacji zrobić i uczyni wszystko, aby mnie uratować.

I tak sobie jeszcze myślę, że marzenia są potrzebne. I samotność też jest człowiekowi potrzebna. Niemniej jednak, w przypadku zimowej turystyki wysokogórskiej warto jednak wybrać towarzystwo. Bo życie jest cenniejsze od najpiękniejszego marzenia. Żaden szczyt życia nie doda, ale partner może pomóc wam je zatrzymać.

Podsumowując, wspomnę pewnego znajomego górala, który mawia, że nawet obity na kamieniu tyłek mniej boli, kiedy ktoś pomaga z tego kamienia wstać. Trafność tego stwierdzenia sprawdziłam niejako w praktyce. I działa. Więc was również do tego zachęcam.

Joanna Cuper
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

Autorka podkreśla przede wszystkim rolę PARTNERA górskich wycieczek.
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

kurcze znów teoretyzujecie dla samego teoretyzowania. Giną ludzie i z dużym i małym doświadczeniem górskim zimowym. Statystyk nie ma żadnych, nie rozumiem po co się w ogóle zagłębiać w ten temat. A po za tym co rozumiemy przez mało/ dużo doświadczony. To że ktoś w dobrych warunkach np. 3x wszedł na choćby "honorne" szczyty drogą turystyczną to jest doświadczony ? - akademicka dyskusja nic więcej.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Bez podstaw, dodajmy.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Żabi Koń pisze:Bez podstaw, dodajmy.
zaprotestowałem tylko odnosząc się do tego zdania :
pisze: ale większość ofiar to osoby, które maja za sobą sporo godzin spędzonych na szlakach, zarówno w lecie jak i w zimie.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
pietrek

-#2
Posty: 68
Rejestracja: czw 12 lut, 2009

Post autor: pietrek »

Bo z chodzeniem po górach to tak jak z piciem wódki... im więcej pije tym mniej pije, a dlaczego? bo im więcej pije tym bardziej ręce mi się trzęsą a im więcej mi się ręce trzęsą tym więcej wylewam.
Czyli im więcej chodze tym mniej dostrzegam ALARMUJĄCYCH SYGNAŁÓW - tracimy czujność.
Zresztą nad czym się tu ropisywać... nie oceniajmy zza "biórka" poczynań innych
"Piekło jest puste, wszystkie diabły są tutaj"
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Żabi Koń pisze:Za to my jesteśmy najmądrzejsi!
nie,nie uważam się za najmądrzejszą, a nawet za mądrą w temacie gór szczególnie zimowych. ustosunkowuje się jedynie do wypowiedzi myszoza :)
tak,Lukas masz rację, to akademicka dyskusja, nie prowadząca do żadnych sensownych wniosków .
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Asik pisze:nie,nie uważam się za najmądrzejszą, a nawet za mądrą w temacie gór szczególnie zimowych. ustosunkowuje się jedynie do wypowiedzi myszoza
Bo tu już strach cokolwiek powiedzieć, jak również i wstawić relację...żeby nie zostać posądzonym o przemądrzałego snoba-chwalipiętę. ;)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
ODPOWIEDZ