D5S-Murowaniec. 6-9 grudnia

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
kamilkite

-#1
Posty: 9
Rejestracja: sob 27 lis, 2010

D5S-Murowaniec. 6-9 grudnia

Post autor: kamilkite »

Hej,

Wyskoczyłem na kilka dni w Tatry. Wczoraj wróciłem. Pierwotnie miał jechać ze mną kolega ale zrezygnował dwa dni przed wyjazdem. Ja lubię chodzić sam ale z kolegą miałem większe szanse na wykonanie planu, którym było przejście z Doliny Pieciu do Murowańca przez Zawrat.

Do Zakopanego dotarłem późno ze względu na opóźnenie pociągu w dodatku busom do Palenicy wcale się nie spieszyło... W "tanimwspinaniu" pożyczyłem zestaw lawinowy i czekam az mnie ktos zabierze. Udało się po 14 wiec o zdobyciu D5S nie moglo byc mowy ale doszedłem do schroniska w Roztoce. Cisza, nikogo nie ma. Miła blondynka z obsługi rozstawia coś na stołach - myślę imprezka będzie, ale dla kogo? Okazuje się, źe ktoś (chyba właściciele) organizują mikołajkową imprezę dla rodziny. Blondyna cieszy się, źe przyszedłem bo… nie mają Mikołaja :) Rodzinka już puka do drzwi więc dalej się chować, przebierać, tyłem wychodzić i do frontowych drzwi w przebraniu walić. Wesoło było. Mam jakieś zdjęcia z tego wieczoru ale na kliszy wiec ciutkę trzeba poczekać na efekt.

Za rolę Mikołaja zostaję poczęstowany pyszną kolacją i piwem :)

Nazajutrz wstaje i udaję się w kierunku DS5, pada deszcz. W Nowej Roztoce postanawiam poczejać aż się przetrze. Robię sobie zupę, suszę kurtkę itd. O 12 przejaśnia się - idę dalej. Przy windzie spotykam straznika i pytam jak podejscie pod schornisko, czy bezpiecznie. Mowi, ze bezpiecznie ale cieeeźko :) Na rozgałęziu szlaków zielonego i czarnego posilam się i w górę. Generalnie śniegu nie ma duźo ale na samej górze, tuź przed wypłaszczeniem jest bardzo duźo nawianego śniegu, co z lektur lawinowych źle mi się kojarzy. Staram się więc trzymać blisko kosówki tak mi jakoś podpowiada intuicja. Szlak zimowy narazie wydeptany jest dokładnie po śladach letnich co wydaje mi się dziwne bo kilkakrotnie przecina jęzor między pasmami kosówki, który wygląda jak potencjalne lawinisko (zreszta kamyki tamtędy latają i latem).
W 45 minut jestem na górze, kilka kroków do schroniska a tam pusto. Liczyłem na to, źe spotkam jednak jakąś ekipę, z którą mógłbym się zabrać do Murowańca lub Morskiego Oka.

Ponieważ nikogo nie było a ja uparłem się na Murowaniec w mojej głowie zrodził się szatański plan dojścia tam przez Rówień Waksmundzką. Droga mało techniczna, za to wysiłkowa. Technicznie sobie nie ufam jeszcze na tyle, źeby samemu porywać się na Zawrat ale wiem, że wysiłkowo dam radę. W środę rano pogoda cudowna, dzwonię jeszcze do TOPR'u zeby jeszcze o tym Zawracie pogadac ale rezygnuje. Od momentu kiedy spadl deszcz (i wogole bylo spore ocieplenie) zastanawialem sie na ile to wplywa na "aktywnosc lawinowa", czy woda spaja snieg i dzieki temu jest mniej ruchliwy, czy wrecz przeciwnie, pokrywa staje się cieższa i latwiej sie odrywa. Zadalem to pytanie dyzurnemu w TOPR niestety uslyszalem "na dwoje babka wrozyla".

O 8 wyszedlem ze schroniska w D5S. Droga była dłuuuga i ciężżka. Plecak tez nie byl lekki bo pomimo ze planowalem chodzic po schroniskach mialem ze soba jedzenie na 4 dni, spiwor, raki, czekan, minimum ubrań. Z niespodzianek jakie mnie spotkały to brak wydeptanego szlaku od momentu rozwidlenia się szlaku na Psią Trawkę. Potem znalazłem i szlak i ślady ale emocje były :) Zresztą ślady to znikały się to pojawiały i nie były to nowe ślady, miały przynajmniej kilka dni.

Narzuciłem sobie spore tempo, dłuźszy postój chciałem zrobić przy Pańszczyckim Potoku gdzie odchodzi czarny szlak. Wiedziałem, źe z tego miejsca mam do Murowańca 1h10m i to była już taka odległość, źe mogłem iść na relaksie nawet po ciemku. O 14.15 dotarłem do wypatrywanego rozwidlenia. Zrobiłem 45 minutowy postoj, termos wypełniłem świeżą, gorącą herbatą, coś tam zjadłem, strzeliłem kawę i w drogę. Wogóle zauwazylem ze nic mi tak dobrze nie robi na samopoczucie jak pełen termos herbaty, jedzenie wogole nie robi na mnie wrazenia ale herbate traktuje jako głowny motor napędowy mojej psychiki, przez rozum oczywiście jadłem jakies musli-batony, pumpernikiel z pasztetem itp.

O 15 ruszylem by pokonac ostatni odcinek trasy. Szło mi się doskonale, gdy zielony szlak połączył się z źółtym miałem juź czołówkę na głowie i na spokojnie dotarłem do Murowańca po 8h 40 m od wyruszenia z D5S. Byłem cudownie wyczerpany i szczęśliwy. To uczucie jak po wielkim wysiłku widzisz światła schroniska nie moźe się chyba równać z niczym innym.

BTW. Buty zachodziłem na śmierć, prawy po prostu odszedł.

Pozdrawiam

Kamil
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Wszystko OK, Zawrat traktowany jako mało lawiniasty, ale dobrze zrobiłeś zmieniając trasę, czując się niepewnie i idąc w pojedynkę. Tylko nie mogę zrozumieć jak Ty przez rozum jadłeś musli-batony ...? :think: , ja zawsze wpycham je do otworu gębowego. :P :D

PS. Oczywiście znałeś zejście zimowe z Zawratu w kierunku północnym ?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Zawsze mnie dziwi to bezgraniczne wręcz zaufanie do wcześniej przez kogoś wydeptanych śladów. :D

Nie chodzi oczywiście o autora tej akurat relacji ale ogólnie.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Bezgraniczne może nie, ale ograniczone i zdroworozsądkowe i owszem. Trudno iść obok przedeptanej ścieżki np. na Psią Trawkę i brnąć w śniegu po pas, gdy mamy założony ślad i widoczną udeptaną ścieżkę, a i w inne miejsca też pewnie bym poszedł po śladach ... podpierając się nie tylko czekanem, ale i zdrowym rozsądkiem i niewielkim doświadczeniem. ;)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

krzymul pisze:Wszystko OK, Zawrat traktowany jako mało lawiniasty
Chyba żleb zawratowy miałeś na myśli? Bo od strony 5 to chyba już tak fajnie nie jest, choć może ja się nie znam.
tyberiusz1437

-#1
Posty: 41
Rejestracja: wt 10 sie, 2010

Post autor: tyberiusz1437 »

Super wędrówka. Zazdroszczę.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Huczaj pisze:Chyba żleb zawratowy miałeś na myśli?
Dokładnie, żleb Zawratowy miałem na myśli. :)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

kamilkite pisze:Ponieważ nikogo nie było a ja uparłem się na Murowaniec w mojej głowie zrodził się szatański plan dojścia tam przez Rówień Waksmundzką.
Hmm, dosyć zawile chodzisz. Toż z Roztoki to byłoby znacznie prędzej, bez chodzenia do Pięciu Stawów. Takie jedno pytanie - czy wychodząc samotnie komukolwiek zostawiłeś informację gdzie się wybierasz, jaką trasę zamierzasz przebyć itd Wiem, teraz wierzy się w komórkę a to czasami złudna wiara. Gdyby tak Ci coś się stało, np. zwichnięcie nogi, łapiesz się za kieszen po komórkę a tu niespodzianka - brak zasięgu albo rozładowana bateria (mnie się tak zdarzyło, tyle, że nie w górach - przez pomyłkę zapaliłem tzw. latarkę i tak sobie świeciła w skrytce w samochodzie). No i co wtedy - być może Twoje szanowne zwłoki zostałyby znalezione dopiero na wiosnę.
kamilkite pisze:Liczyłem na to, źe spotkam jednak jakąś ekipę, z którą mógłbym się zabrać do Murowańca lub Morskiego Oka.
Czyli swoista metoda na tzw. "sępa". Oj młodzi, młodzi! Nie wiem, chyba jednak byłem kiedyś bardziej roztropny, ale wtedy komórek nie było
Jestem gorszego sortu...
kamilkite

-#1
Posty: 9
Rejestracja: sob 27 lis, 2010

Post autor: kamilkite »

Janek pisze: Hmm, dosyć zawile chodzisz. Toż z Roztoki to byłoby znacznie prędzej, bez chodzenia do Pięciu Stawów.
Tak jak pisałem chciałem przejść przez Zawrat stąd wędrówka do Pięciu Stawów, ponadto po prostu lubie chodzić do 5 Stawów.
Janek pisze: Takie jedno pytanie - czy wychodząc samotnie komukolwiek zostawiłeś informację gdzie się wybierasz, jaką trasę zamierzasz przebyć itd Wiem, teraz wierzy się w komórkę a to czasami złudna wiara. Gdyby tak Ci coś się stało, np. zwichnięcie nogi, łapiesz się za kieszen po komórkę a tu niespodzianka - brak zasięgu albo rozładowana bateria (mnie się tak zdarzyło, tyle, że nie w górach - przez pomyłkę zapaliłem tzw. latarkę i tak sobie świeciła w skrytce w samochodzie). No i co wtedy - być może Twoje szanowne zwłoki zostałyby znalezione dopiero na wiosnę.
Owszem, jak tylko łapałem zasięg zostawiałem sms u trzech różnych osób z miejscem gdzie się znajduję i do którego zmierzam. Jeśli chodzi o skręcenie nogi to cóż, wszystko jest możliwe, nawet to że mnie samochód potrąci na pasach. Myślenie dla mnie tymi kategoriami jest obce.
kamilkite pisze:Liczyłem na to, źe spotkam jednak jakąś ekipę, z którą mógłbym się zabrać do Murowańca lub Morskiego Oka.
Janek pisze: Czyli swoista metoda na tzw. "sępa". Oj młodzi, młodzi! Nie wiem, chyba jednak byłem kiedyś bardziej roztropny, ale wtedy komórek nie było
"Na sępa"? Jejku, a dla mnie góry są właśnie takim miejscem gdzie ludziom łatwiej się zjednoczyć by osiągnąć współny cel. Jeżeli ktoś traktowałby mnie jak "sępa" to możesz być pewny źe nie chciałbym iść z taką ekipą i oni nie chcieliby iść ze mną.

Pozdrawiam

Kamil
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Się nie przejmuj, pójdziesz bezpiecznie - powiedzą, że dookoła, poszukasz towarzystwa - powiedzą, że na sępa, przy czym zapytają, że skoro samemu (karygodne!), to czy aby napewno dałeś znać wszem i wobec, że idziesz w góry...
Po śladach też nie wolno (też chyba chodzi o to, że na sępa) :D
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Alan pisze:Po śladach też nie wolno (też chyba chodzi o to, że na sępa)
Jak se ja założę ślad to wara mi od niego...mój ci on, mój...
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Alan pisze:Po śladach też nie wolno (też chyba chodzi o to, że na sępa)
Wyjaśniam - to takie powiedzonko raczej motoryzacyjne i dotyczy kierowców, którzy podczas mgły "przylepią" się do tylnych światek poprzedzającego samochodu i za cholerą nie chcą dać takiej kolarskiej zmiany. Czasami to się przeradza w taki karambol jak kilka dni temu pod Bielskiem.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

kamilkite pisze:Droga mało techniczna, za to wysiłkowa
To prawda. Wybrałam się tam kiedyś w listopadzie z grupą też w śniegu. Nie polecam na smotne wędrowanie, chyba, że ktoś faktycznie dobrze zna trasę. :)
W każdym razie widzę, że wycieczka Ci się udała i o to chodzi. :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ