Facet, czy Ty nie rozumiesz co się do Ciebie pisze. A co do tych "paradoksów". Niedawno temu w Republice Białoruskiej obchodzono bardzo uroczyście jakąś rocznicę mickiewiczowską. Bo wedle nich Mickiewicz był Białorusinem. Sam wieszcz zaczynając swoje największe dzieło (w języku polskim) napisał "Litwo, ojczyzno moja" a kawałek dalej pisząc o swoim pochodzeniu napisał "z matki obcej" (wg niektórych, matka, Justyna Krzyżanowska" pochodziła z rodziny "frankistowskiej" czyli z Żydów, którzy przeszli na katolicyzm. Wedle zasad żydowskich, Żydem jest się po matce a nie ojcu, ergo Mickiewicz był Żydem. Trafia coś z tego do Ciebie?caatoosee pisze:Tylko chce wam powiedziec jaki paradoks ze w Polsce jest uczenie ze to Polak a w Niemczech odwrotnie
To czy Kopernik był Niemcem czy Polakiem wg. stanu na lata jego życia nie ma najmniejszego znaczenia, bo pojęcia "Niemiec" czy "Polak" były wtedy niezdefiniowane. Był poddanym, i to wiernym, króla polskiego i to tylko się liczy. Reszta to blubry wspóczesnych nacjonalistów.
Joseph Conrad jest uważany za pisarza angielskiego, bo wszystkie swoje książki napisał po angielsku. Tak naprawdę nazywał się Józef Korzeniowski, urodził się na terenie nieistniejącej wówczas I Rzeczpospolitej, do kraju niejednokrotnie wracał i swojej polskości nie ukrywał. Niemniej jednak nazwanie go pisarzem polskim byłoby intelektualnym nadużyciem.
Jeszcze jedno, pisałem już o tym ae widać nie umiesz lub nie chcesz zrozumieć. W Polsce żyje chyba z milion a może i więcej ludzi o obcym brzmieniu nazwisk, najczęściej niemieckim. Brandt, Miller, Schmidt itp. Są też nazwiska tak spolszczone, że tylko językoznawcy potrafią w nich odczytać obce korzenie. Wszyscy ci ludzie pochodzą z rodzin niemieckich (nie tylko), które kiedyś, w różnych okresach, czasem i siedem lub osiem wieków temu osiadły w Polsce i się spolszczyły. Jakbyś dziś powiedział temu Brandtowi, Schmidtowi czy Millerowi, że jest Niemcem to by tylko się roześmiał a co gwałtowniejszy strzelił by Ci w pysk.
W Księdze Pamiątkowej mojego poznańskiego Liceum jest lista absolwentów, którzy w czasie ostatniej wojny bądź zginęli walcząc w polskich oddziałach na wszystkich frontach, bądź też w niemieckich więzieniach lub obozach koncentracyjnych. Aż roi się na niej od nazwisk o brzmieniu czysto niemieckim, szczególnie z tzw. rodzin bamberskich, czyli niemieckich, osiedlonych wokół Poznania w XVIII wieku na podstawie porozumienia zawartego przez biskupa poznańskiego z biskupem Bambergu, bo wówczas epidemia zmiotła w posiadłościach biskupa poznańskiego większość ludności. Czy dasz wiarę, że żaden, dosłownie żaden z poznanskich "Bambrów" nie przyjął w czasie okupacji tzw. Volkslisty, choć ich uslnie namawiano i mieliby z tego wiele korzyści.
Taka jest, facet, prawda, podejrzewam, że dla Ciebie trochę nieprzyjemna, bo chyba trochę głupio było emigrować z kraju i stawać się Niemcem tylko dla większej porcji kiełbachy i pensji w markach.


