mefistofeles pisze:Janku - obejrzyj sobie dokument "Upside down" (jak go znajdziesz, zdaje się, że cięzko obecnie) - świadomośc historii na świecie, a szczególnie za oceanem jest katastrofalna. Ludzie naprawdę myślą, że Polacy współuczestniczyli w mordowaniu Żydów.
Doskonale to wiem, przecież o tym cały czas w tym wątku piszę. Ale naprawdę obawiam się, że cała ta akcja przyniesie wręcz odwrotny skutek, szczególnie teraz gdy Ameryka jest pochłonięta swoimi sprawami (a ma czym) i polskie biadolenia mogą być odczytane jako - "Widać coś musi być na rzeczy, skoro taki raban podnoszą". W bardziej dogodnych okolicznościach mogłoby dojść do czegoś pozytywnego, ale to wymagałoby kolosalnej akcji medialnej - wszystkie dzienniki musiałyby o tym pisać a stacje telewizyjne mówić i pokazywać, trzeba by pozyskać te kika osób, co faktycznie zarządzają "świadomością" Amerykanów, a na to nas po prostu nie stać. Był taki moment - podczas rozpoczęcia międzynarodowej kampanii w Iraku, wtedy polski udział obok armii amerykańsskiej był na pierwszych stronach, ale to już historia O działaniach pani Applebaum - Sikorskiej wiem. To znana dziennikarka ale pisująca jedynie w poważnych gazetach, które trafiają jedynie do intelektualnych elit USA a tych przekonywać o prawdzie nie trzeba, one ją znają.
Co możemy osiągnąć? Tylko to, że ten zapis zniknie, gazety albo wcale o tym nie doniosą albo na dalekiej stronie, za kilka dni wszyscy o tym zapomną. Znacznie większą szansę miałaby potężna ilościowo Polonia Amerykańska ale tylko w okresie kampanii prezydenckiej bo jeden z kandydatów mógłby pomyśleć, że ten milion głosów wyborców polskiego pochodzenia jest coś warty. No i taka akcja oddolna - dziś sklepikarz pochodzenia, powiedzmy portugalskiego raczej jest skłonny dać wiarę sąsiadowi, sklepikarzowi żydowskiego pochodzenia, że Polacy w czasie wojny zrobili kuku jego wujkowi a sąsiadujący z nim kawałek dalej sklepikarz polskiego pochodzenia nawet nie próbuje reagować. A to on właśnie może dużo zrobić. Ameryka to tak naprawdę jedna wielka totalna wiocha i tylko wioskowe metody mogą być skuteczne.
Rozmawiałem niedawno z jednym starszym Rosjaninem pamiętającym czasy Breżniewa a szczególnie lata 80-81. Elity intektualne Sojuza miały naprawdę już Breżniewa i komuny dosyć, spora część mniej wykształconego społeczństwa też bo mieli już świadomość swego zacofania. Każdy wyjazd na Zachód, choćby drużyny sportowej tą świadomość podsycał. Jednak z drugiej strony śmiertelnie bali się ew. konfliktu nuklearnego i buntująca się Solidarność była uważana za nieobliczalnych głupców ihrających na krawędzi. Czyż podobnie nie było w USA i krajach Europy Zachodniej. Żaden, dosłownie żaden analityk zachodni nie przewidział tak błyskawicznego rozpadu bloku sowieckigo. Przeciętny Amerykanin tym się niewiele zajmował a dzieci rosyjski wysyłając paczki z ich kiepskimi cukierkami do swych polskich rówieśników (była taka akcja, nie wiem czy wiesz, jedna z moich córek dostała w szkole taką paczkę z napoczętą paczką keksów i kilkoma cukierkami) świecie wierzyły, że biedne dzieci polskie przez "złą Solidarność" zapomiały już jak smakuje ciastko czy cukierek.
Jestem gorszego sortu...