Proszę jak ładnie

Pasma górskie w Polsce i na świecie.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:że Tusk nieudolny bo w dalszym ciągu potrzebne jest zezwolenie na budowę
Nie rozumiesz Janku w czym problem. W cywilizownaych kajach jest plan zagospodarowania przestrzennego, a pozwolenia na budowę to formalność, problemy poważne sa dopiero wtedy gdy ktoś sie do planu nie zastosuje. W Polsce planów praktycznie nie ma, pozwolenia wydawane sa za łapówki i problemy masz jak w łapę nie dasz. Za to jak dasz - możesz wszytko.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Nie rozumiesz Janku w czym problem. W cywilizownaych kajach jest plan zagospodarowania przestrzennego, a pozwolenia na budowę to formalność, problemy poważne sa dopiero wtedy gdy ktoś sie do planu nie zastosuje. W Polsce planów praktycznie nie ma, pozwolenia wydawane sa za łapówki i problemy masz jak w łapę nie dasz. Za to jak dasz - możesz wszytko.
Wiem to wszystko, ale Bogiem a prawdą to się boję, bo u nas zawsze jak się coś zmienia to tak jak od płota do płota - od nadmiernej biurokracji do zbyt wielkiej swobody. Mam znajomego architekta, swego czasu dał dyla z Polski i w Kanadzie w Calgary pracował w takim miejskim urzędzie nadzoru budowlanego. Ze zdziwieniem się dowiedziałem (niedawno odwiedził kraj), że tam dopiero jest reżim - bez zatwierdzenia dokumentacji nie ma zgody na budowę. A na korupcję jesst prosty sposób - urzędnik musi posiadać kwalifikacje, być dobrze opłacany i być pewnym, że po kolejnych wyborach samorządowych nie straci roboty, bo jest nie z tej partii lub w ogóle w żadnej partii. I to jakoś w Kanadzie wychodzi.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:od nadmiernej biurokracji do zbyt wielkiej swobody
sęk w tym, że u nas nie ma biurokracji. U nas jest system mafijny. Prawo jest celowo tak tworozne by umożliwić przekręty i łapownictwo.

Rozwinę:

wolna amerykanka oznacza, że możesz wszystko i nie musisz sie nikogo pytać

biurokracja - że możesz to co określają przepisy po przejściu procedury

system mafijny polega zas na tym, że możesz się zesrać i dostarczyć wszystkie wymagane dokumenty a urzednik powie ci wała, ale gdy chce mże kogoś zwolnić z dowolnej częsci procedury. Czyli jak masz kase na łapówki jest wolna amerykanka, a jak nie masz a urzędnik ma potrzeby to g...o załatwisz choćbys się zes.ał.

Sposób na ukrócenie łapówek jest prosty - przejrzyste procedury i jawny obieg dokumentów - wówczas urzednik nie ma po prostu po co brać łapówki, bo nic więcej nie może ułatwić ani utrudnić, on tylko przykłada pieczątki - łapownictwo nie bierze się z biedy, bo jak ktoś ma dużo bedzie chciał więcej a z możliwosci.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

A szlaki na przełęczy są gminne, czy PTTK-owskie?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

myszoz pisze: czy PTTK-owskie?
PTTK nie jest właścicielem żadnego szlaku. PTTK tylko go znakuje, teoretycznie (bo w praktyce ponoć różnie bywa) za zgodą właściciela nieruchomości, przez którą szlak przebiega.
Cały problem jest źle uregulowany, szczzególnie w okresie zimowym -użytkowanie narciarskie. W krajach alpejskich prawo własności na terenach turystycznych a szczególnie narciarskich jest ograniczone. Mówiąc kolokwialnie - właściciel nie może się wypiąć na wszystkich i postawić szlaban zakazujący przejazdu lub przejścia (jak to zrobił u nas skąinąd szanowany facet na Gubałówce.
Podobno ma się to zmienić co wymaga oczywiście uregulowań ustawowych. Czarno to widzę - zwłaszcza wobec siły lobby podhalańskiego, które zawsze i wszędzie jest na "przeciw" niezależnie od tego o co chodzi. Impas z przebudową "zakopianki" na ostatnim odcinku, już doprowadzającym do Zakopanego jest tego najlepszym dowodem.
mefistofeles pisze:Sposób na ukrócenie łapówek jest prosty - przejrzyste procedury i jawny obieg dokumentów - wówczas urzednik nie ma po prostu po co brać łapówki, bo nic więcej nie może ułatwić ani utrudnić, on tylko przykłada pieczątki - łapownictwo nie bierze się z biedy, bo jak ktoś ma dużo bedzie chciał więcej a z możliwosci.
Oj, Tomku, stanowczo za dużo czytasz Ziemkiewicza i jemu podobnych, którzy radę na poradzenie sobie z wszystkimi faktycznymi problemami widzą tylko w jeden sposób - zagłosujcie na tych, których ja, Ziemkiewicz, lubię i wszystko będzie ok i nastąpi szczęście wiekuiste. Inną receptą tych panów są tzw. "procedury". Totalna głupota - na każdą procedurę znajdzie się "antyprocedura" bo życie jest zbyt skomplikowane aby w procedurze przewidzieć wszystkie sytuaje, które mogą się zdarzyć. Najlepszym przykładem może tu być architektura domów na Podhalu stawianych za komuny. Było tak - kredyt można było dostać tylko na dom nieprzekraczający wielkością pewnej, niewielkiej zresztą, powierzchni użytkowej. No to poradzono sobie tak - zaczęto stawiać domy o cholernie wysokich strychach, a po zakończeniu budowy i rozliczeniu kredytu zabierano się za "wypełnienie" tego strychu dodatkową powierzchnią potrzebną na kwatery dla turystów. Tak nawiasem - nie wiem czy Zakopiańczycy o tym wiedzieli, ale podobny numer robiono w Niemczech w dwudziestoleciu międzywojennym, szzczególnie za Hitlera i też chodziło o kredyt, w tym wypadku na ulgowych warunkach (taki budowlany "volkswagen"). W Koszalinie jest od groma takich dziwacznych budynków.
Problem korupcji na cle trochę zmalał po wejściu do UE, ale jaki był wszyscy doskonale wiedzą. O dziwo - nie było go w Polsce w dwudziestoleciu międzywojennym i to bynajmniej nie z powodu jakichś idealnych procedur. Sprawa była prosta - celnik był odpowiednio wynagradzany, miał w zasadzie gwarancję pewności zatrudnienia aż do emerytury (no chyba, że coś zbroił) i dodatkowo (uwaga, uwaga) pokaźny procent od wartości zakwestionowanych na cle nielegalnych towarów. Miał więc do wyboru - stały, pewny, pokaźny "grosz" od Państwa i nielegalny dochód z łapówki, przy której pobraniu mógł wpaść a wtedy czekało go w najłagodniejszym przypadku wylecenie z roboty i wilczy bilet na podjęcie pracy jakiejkolwiek pracy w instytucjach publicznych.
W Polsce, aktualnie, największym katalizatorem korupcji jest upartyjnienie życia publicznego na wszystkich jego obszarach. W całym okresie po 1989 roku nie zdarzyło się aby jakaś partia lub koalicja rządziła dłużej niż jedną kadencją. Ponieważ nie udały się wszelkie próby uregulowania statusu urzędników państwowych i samorządowych i dalej co kolejne wybory wymienia się tysiące urządników aby zatrudnić tych "swoich" więc sprawa jest jasna - "moi" wygrali, dostałem stanowisko a więc mam teraz cztery lata aby nachapać się do oporu, bo za cztery lata wygrają "niemoi" i mnie z roboty wyrzucą. Tak było, jest i będzie niezależnie od tego czy rządziło SLD, AWS, PiS, PO czy kto tam jeszcze. Nigdzie nie ma "świętych nieprzekupnych" bow takim systemie być nie może.
W sąsiednich Niemczech zdołano prawie do perfekcji doprowadzić oddzielenie "sfery urzędowej" od "sfery politycznej" i np. po wyborach w danym ministerstwie zmienia się tylko minister i jego zastępcy. Cała reszta pozostaje bez zmian. Oczywiście ludzie z tej "reszty" też mają swoje sympatie polityczne, jednakowoż żadnemu urzędnikowi niemieckiemu o sympatiach, powiedzmy chadeckich, nie przyjdzie do głowy ryć pod swoim ministrem bo ten aktualny jest socjaldemokratą i vice versa. I dlatego w Niemczech generalnie jest ład i porządek, choć i tam pewnie zjawisk korupcyjnych nie brakuje, lecz na znacznie mniejszą skalę bo zjawisko to od czasu gdy Fenicjanie wynaleźli pieniądze jest praktycznie niemożliwe do całkowitego wyeliminowania.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Oj, Tomku, stanowczo za dużo czytasz Ziemkiewicza i jemu podobnych, którzy radę na poradzenie sobie z wszystkimi faktycznymi problemami widzą tylko w jeden sposób - zagłosujcie na tych, których ja, Ziemkiewicz, lubię i wszystko będzie ok i nastąpi szczęście wiekuiste.
widać, że nie wiesz o czym piszesz.

Janek pisze:W sąsiednich Niemczech zdołano prawie do perfekcji doprowadzić oddzielenie "sfery urzędowej" od "sfery politycznej"
może dlatego, że bycie urzendikiem nie przynosi żadnych dodatkowych korzyści i po prostu nie ma możliwosci tego "rycia" o którym piszesz?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:może dlatego, że bycie urzendikiem nie przynosi żadnych dodatkowych korzyści i po prostu nie ma możliwosci tego "rycia" o którym piszesz?
Urzędnik jest właściwie opłacany i dopóki wypełnia swoje obowiązki prawidłowo to może być pewny swego zatrudnienia bez względu na wynik wyborów. I to go znakomicie motywuje. Zupełnie tak samo jak polskich przedwojennych urzędników - rządy się zmieniały bywało, że i kilka razy w roku a oni trwali. I to jest jedyna recepta.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Urzędnik jest właściwie opłacany
konsumpcja nie ma granic. Jednym 3 000PLN/mc wystarcza w zupełności, inni mają 20 000 i im mało.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Janek pisze:Cały problem jest źle uregulowany, szczzególnie w okresie zimowym -użytkowanie narciarskie. W krajach alpejskich prawo własności na terenach turystycznych a szczególnie narciarskich jest ograniczone. Mówiąc kolokwialnie - właściciel nie może się wypiąć na wszystkich i postawić szlaban zakazujący przejazdu lub przejścia (jak to zrobił u nas skąinąd szanowany facet na Gubałówce.
Jeżeli przejazd/przejście nie związane jest z komerchą to ograniczenie prawa właśności jest ok.
Jednak na Gubałówce sytuacja jest trochę inna. PKL zarabiał na narciarzach, którzy jeździli przez prywatny teren (sam nawet tam jeździłem 6(?) zim temu) a właścicielom dawał tylko "ochłapy" z zarobku. Jeden (?) się wkurzył i chciał nowych "normalnych" stawek. Nie dogadali się i wszyscy na tym stracili.
W takiej sytuacji moim zdamiem prawo własności nie może być ograniczone na rzecz komercyjnego wykorzystania. Dogadają się sami - ok, nie - wszyscy tracą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:konsumpcja nie ma granic.
Ziemkiewiczowizna. Konsumcja ma swoje granice. Może nie powinno być 3000 ale np, 6000? Bo wtedy zaczyna się kalkulować - czy nie lepiej mieć stałe i pewne, wrecz dożywotne 6000, czy też połaszczyć się na 20000, po których mogę wpaść i nawet pójść do paki. Zresztą to 20000 też jest umowne, dlaczego nie 100 000, milion i tak dalej.
Moiim zdaniem system płać w sferze publicznej jest postawiony na głowie. Jeśli burmistrz lub wójt może zarobić więcej niż minister, to nie należy się dziwić, że ludzie z rządu chcą zarobić na boku - względnie legalnie np. w radach nadzorczych i zupełnie nielegalnie, czyli biorąc w łapę.
O zarobkach piłkarzy i innych "Dod" czy "Lady G" nawet nie wspominam, to na całym świecie jest postawione na głowie.

Tak nawiasem - stareńkie powiedzonko - "Kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ugodzie".
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

świster pisze:Jeżeli przejazd/przejście nie związane jest z komerchą to ograniczenie prawa właśności jest ok.
Jednak na Gubałówce sytuacja jest trochę inna. PKL zarabiał na narciarzach, którzy jeździli przez prywatny teren (sam nawet tam jeździłem 6(?) zim temu) a właścicielom dawał tylko "ochłapy" z zarobku. Jeden (?) się wkurzył i chciał nowych "normalnych" stawek. Nie dogadali się i wszyscy na tym stracili.
W takiej sytuacji moim zdamiem prawo własności nie może być ograniczone na rzecz komercyjnego wykorzystania. Dogadają się sami - ok, nie - wszyscy tracą.
To akurat konkretny przypadek, który tylko potwierdza regułę. W krajach alpejskich to zostało uregulowane i jest jednym z źródeł dobrej narciarskiej prosperity (oczywiście pogoda też ma swoje znaczenie). Te uregulowania alpejski pozwalają jednak uniknąc zjawisk absolutnej samowoli - "to jest moje, nie pozwalam, pieniędzy nie potrzebuję", na czym cierpi cała miejscowa zbiorowość.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Ziemkiewiczowizna. Konsumcja ma swoje granice.
nie ma. sa ludzie co kupuja baterie do wanny za 10 000.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

W tej kwestii zgadzam się z Mefim - tylko jasne, proste i konkretne przepisy/procedury są lekarstwem na łapownictwo. Bo chciwość ludzka granic nie zna i jeśli tylko będą możliwości by decydować o tym czy owym w/g widzimisię urzędnika a nie w/g przepisów to i łapóweczki będą szły. I wynagrodzenie tychże urzędników nie ma tu nic do rzeczy.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

świster pisze:Jeżeli przejazd/przejście nie związane jest z komerchą to ograniczenie prawa właśności jest ok.
Bądżmy realistami - dzisiaj turystyka i narciarstwo szczególnie, to jest wielki byznes, z którego np. w krajach alpejskich żyje pokaźny procent społeczeństwa.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ