Stare, dobre Zakopane...

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Stare, dobre Zakopane...

Post autor: Janek »

Ile razy czuję potrzebę odchamienia to chwytam za stare "zakopiana", szczególnie Rafała Malczewskiego. Mieli kiedyś ludzie klasę i styl! Stanowczo w złym okresie się urodziliśmy. Zakopane - dwudziestolecie, to był dopiero raj. Wytworny pensjonacik projektu mistrza Witkiewicza. Jasny garniturek, kapelusz, monokl, dobre jedzonko, fertyczna kelnereczka, którą można było w pupę uszczypnąć, jak droga małżonka akurat wyszła na chwilę, codzień brydżyk lub preferansik, romantyczne przjażdzki dorożką... Siedziało się conajmniej dwa miesiące, szczególnie zawzięci turyści, tak raz na tydzień wyskakiwali w góry, wynajęty góralik dźwigał bambetle, na popasie bigosik, pieczyste, jakiś destylacik z płaskiej buteleczki... A teraz co? Mizeria, panie, mizeria - karimata pod kiblem, chińska zupka i śmierdzący, brudny busik, tfu...
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Janek pisze:Stanowczo w złym okresie się urodziliśmy. Zakopane - dwudziestolecie, to był dopiero raj
Janek pisze:A teraz co? Mizeria, panie, mizeria - karimata pod kiblem, chińska zupka i śmierdzący, brudny busik, tfu...
Pytanie tylko, ilu z nas mogłoby sobie na to Zakopane dwudziestoletnie pozwolić? :think: Mamy jakieś rodowe nazwiska na forum? :think: ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Szarotka pisze:Mamy jakieś rodowe nazwiska na forum?
taaa, ja jestem herbu Krzymul :P :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:taaa, ja jestem herbu Krzymul
A Pan, drogi Hrabio, z których Krzymulów? Bo są podlascy, lubelscy, zamojscy i sandomierscy?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:A Pan, drogi Hrabio, z których Krzymulów?
Roztocki...azaliż pradziadek z Roztocza pochodził. ;)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

krzymul pisze:Roztocki
Z Gracjanów?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Roztocki...
Aj, ta skleroza, zapomniałem o roztockich. Gratuluję, zacny to ród, męznie stawali pod Beresteczkiem i w Zbarażu, tylko pod Cecorą ponoć jeden z roztockich czmychnął z pola walki, ale to normalne, jedna czarna owca zawsze się nawet w najzacniejszej rodzinie trafi. A tatusiowi czy dziadkowi to ile hektarów przy reformie rolnej komuna zabrała? Tak pytam bo to się ludziska teraz śmieją, że gdyby te wszystkie hektary zliczyć, do których się ludzie przyznają przy dyskusjach o reprywatyzacji, to by Polska aż po Kamczatkę sięgać musiała.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:A tatusiowi czy dziadkowi to ile hektarów przy reformie rolnej komuna zabrała? Tak pytam bo to się ludziska teraz śmieją, że gdyby te wszystkie hektary zliczyć, do których się ludzie przyznają przy dyskusjach o reprywatyzacji, to by Polska aż po Kamczatkę sięgać musiała.
Połowę półwyspu Kamczackiego i całą wyspę Kodiak.....o Kurylskich nie wspomnę....ale cichosza ( nie prezesa )
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Huczaj pisze:Z Gracjanów?
Gracjanów to wioska w mazowieckiem, a my są w lubelskiem....ale Gracjan mam na trzecie. ;)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Jak tworzyłam prezentację do mojej ustnej matury (hmm kurde kiedy to było...no nie ważne), to zachwycił mnie klimat Zakopanego za czasów Młodej Polski. Artystyczna bohema, prawdziwe zauroczenie folklorem góralskim, który wtedy był nieco bardziej naturalny niż w obecnych czasach. Spontaniczny zachwyt nad pięknem, grozą i mistycyzmem Tatr. Z kart każdej książki, z wersów każdego wiesza, ze śladów pędzla na płótnie, pochodzących z tamtego okresu w historii Polski, wyłania się ten niepowtarzalny nastrój, który strasznie chciałabym doświadczyć, ale nie będzie mi to nigdy dane. Oczywiście, tamte czasu do najłatwiejszych nie należały, ale może to też sprawiało, że Tatry i wszystko co je otacza było postrzegane w taki, a nie inny sposób.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:
Huczaj pisze:Z Gracjanów?
Gracjanów to wioska w mazowieckiem, a my są w lubelskiem....ale Gracjan mam na trzecie. ;)
Ten też z rodzinki?
http://images.google.com/images?hl=pl&q ... 76&bih=795
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:Ten też z rodzinki?
ten to zdaje się gdzieś po Krakowie grasował :))
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Szarotka pisze:Pytanie tylko, ilu z nas mogłoby sobie na to Zakopane dwudziestoletnie pozwolić?
Jeśli dobrze rozumiem intencje Janka, to właśnie chodzi m.in. o to że nie każdy sobie mógł pozwolić i to automatycznie kreowało pewien poziom- rozmów, stylu turystyki, ogólnie atmosfery.

Oczywiście, jeśli z kolei dobrze rozumiem intencje Szarotki, to wadą tego systemu jest to że wybranymi stają się w nim ludzie bardziej z urodzenia niż, z - powiedzmy ogólnie i umownie - zdolności, własnych zasług.

Z trzeciej strony - ja bym nie demonizował roli "rodów" w możliwości uczestnictwa w przedwojennej turystyce tatrzańskiej. Ot, w takim Krakowie, wiele rodzin mieszczańskich ma długie wielopokoleniowe tradycje turystyki tatrzańskiej. Zresztą, wiele z tych rodzin już przed wojną (także pierwszą) było bogatszych od rodzin "rodowych".
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

komorfil pisze:Jeśli dobrze rozumiem intencje Janka
Czy ja miałem jakieś intencje? Sam nie wiem. To raczej takie zamyślenie nad starymi książkami i refleksja nad tym jak wiele się zmieniło. Okres Chałubińskiego to rzeczywiście czas "bogatych". Choć tak niezupełnie, naprawdębogaci jeździli na wakacje gdzie indziej, raczej nie do chałupy bez wygód, do której trzeba było przywozić własną pościel. Strasznie prymitywnie było - po słowackiej stronie było już wtedy zupełnie inaczej.

Mnie fascynuje w tamtych czasach jedno - właśnie CZAS! Jego obfitość, która sprzyjała swoistemu lenistwu - takie dolce far niente. Nikomu się nie spieszyło, nikt nie wpadał do Zakopanego (a także do Szczawnicy czy Krynicy) jak po ogień. Te długie dyskusje artystów i luminarzy nauki przy kawiarnianym stoliku - musiało to być twórcze, choć pewnie zwykłe ploteczki też były. Góry jako tło a nie jako cel. A takie spory między "mistykami" i "sportowcami", jakie one były czasami zacięte. Wystarczy poczytać teksty Kordysa. Dla niewtajemniczonych - "Mistycy" szukali w Tatrach celów wyższych - doskonalenia umysłu, czasami i wiary, przez kontakt z skałą, której przypisywano wręcz boskie właściwości, "sportowcy" natomiast w zmaganiach z skałą upatrywali doskonalenia czasami dość cherlawego ciała (nie jest tajemnicą, że wielu tataerników tamtejszego czasu to byli gruźlicy). A co nam przyświeca?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

na pierwszym planie mistycyzm, a przy okazji sport.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek pisze: Czy ja miałem jakieś intencje? Sam nie wiem. To raczej takie zamyślenie nad starymi książkami i refleksja nad tym jak wiele się zmieniło.
.

Zmieniło się wiele (jeśli nie "wszystko") w sferze sposobu. Sposobu komunikacji, pracy, nawiązywania relacji. I z drugiej strony - nic się nie zmieniło, w Tatry nadal jeżdżą i mistycy i sportowcy.
Z tego "wszystko" i zarazem "nic" wynika to co zauwazyłeś.
Jeśli było tak:
Mnie fascynuje w tamtych czasach jedno - właśnie CZAS! Jego obfitość, która sprzyjała swoistemu lenistwu - takie dolce far niente. Nikomu się nie spieszyło, nikt nie wpadał do Zakopanego (a także do Szczawnicy czy Krynicy) jak po ogień.
to wynika to z też (nie mówię że wyłącznie) z prostego faktu że wtedy tam się jechało dwa dni. Teraz z Krakowa jest realne (wieczorną porą) w półtorej godziny. To są niby "oczywiste oczywistości", ale chwila refleksji pozwala na tezę, że to jednak są dwa zupełnie różne światy.
Tak samo jak zupełnie dwa różne światy to czas w którym komunikowano się listami idącymi kilka dni i czas w którym wysłany SMS dochodzi do adresata po kilku sekundach.
W świecie w którym z daną osobą możesz skomunikować się w ciągu kilku sekund wszystko będzie się odbywać "jak po ogień" - ludzie tego oczekują (głównie od innych, nie od siebie - niestety) i oburzają się na nieodbieranie komórki itd.
Pojedyncze duchy buntownicze sprzeciwiają się.
Ale sytuacja którą opisuje Jaszcz - wtedy kiedy to siedział gdzieś w kolebie, padał deszcz, a on przez kilka dni powtarzał sobie coś w stylu że ma dość tych gór i siebie w nich i że jutro schodzi w doliny- i przez kolejny tydzień nie schodził - to jest, przyznajmy, mało możliwe dziś.
Niemożliwa w tym jest przede wszystkim ta wolność decyzyjna, że owszem, mogę zejść do świata i obowiązków dziś, mogę za tydzień, ale tak naprawdę mogę kiedykolwiek. Owszem, pojedynczych osób może to i dziś dotyczyć, ale dziś się po prostu tak nie myśli.
A co nam przyświeca?
Będę tu, w opozycji zdaje się do Ciebie, optymistą.
Przyświeca nam to samo. Ponieważ już nie ma tych stolików w Europejskiej, gdzie Orkan mógł zapoznawać Oppenheima, to ludzie będący duchowymi spadkobiercami tamtych czasów spotykają się dziś nie gdzie indziej jak na tym i na podobnych forach. Czyż nie tak jest w istocie? Tu szukamy zrozumienia zarówno dla naszych sportowych jak i dla naszych mistycznych potrzeb kręcących się wokół Tatr czy innych gór.
Bo w knajpkach przy Krupówkach już podobnie myślących nie znajdziemy. Oni tam są, ale są nie do znalezienia w tłumie, który do Zakopanego przyjeżdża 10-20 x szybciej i komunikuje się 20 x szybciej a w Tatrach przebywa 20 x krócej od ludzi w czasach które wspominasz.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

komorfil pisze:Bo w knajpkach przy Krupówkach już podobnie myślących nie znajdziemy. Oni tam są, ale są nie do znalezienia w tłumie, który do Zakopanego przyjeżdża 10-20 x szybciej i komunikuje się 20 x szybciej a w Tatrach przebywa 20 x krócej od ludzi w czasach które wspominasz.
A wszystko to można skwitować słowami Villona - "Ach gdzież się podziały niegdysiejsze śniegi"... Ponieważ napisał to kilka wieków temu, to można powiedzieć, że zawsze ludzie tęsknią za tym co było...
komorfil pisze:to ludzie będący duchowymi spadkobiercami tamtych czasów spotykają się dziś nie gdzie indziej jak na tym i na podobnych forach. Czyż nie tak jest w istocie? Tu szukamy zrozumienia zarówno dla naszych sportowych jak i dla naszych mistycznych potrzeb kręcących się wokół Tatr czy innych gór.
Bardzo trafne spostrzeżenie, zwłaszcza gdy dotyczy tych, którym zdrowie lub wiek nie pozwala na "real" (ach ten slang, ale, trzeba powiedzie, że ułatwia/przyspiesza określenie tego o co chodzi). Tylko... dlaczego niektórzy każdy tekst powyżej trzech linijek uważają za nudziarstwo lub zgoła nadużycie. To chyba wina sms-ów, epistolografia niedługo zaniknie.
Tak na marginesie - istnieją fora, na których królują sążniste posty, bardzo często niezwykle fachowe i podające mnóstwo informacji - np. forum "Historycy".
Czas jako pojęcie fizyczne jest niezmienny - sekunda to sekunda, minuta to minuta. Jednakowoż jak się jest młodym to się ten czas popędza - więcej zobaczyć, więcej przeżyć, szybko, szybciej... bo nie ma czasu. Jednakowoż powyżej pewnego wieku, gdy człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę, że go zostało bardzo niewiele, to chce się go zwolnić, choć bardzo często jest potrzebny już tylko na wspomnienia. Ot, życie...

Dziękuję za piekną odpowiedź, pewnie ogłoszą nas za nudziarzy... ;)
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek pisze:
Czas jako pojęcie fizyczne jest niezmienny - sekunda to sekunda, minuta to minuta.
nie do końca "niezmienny" - ale to już zupełny off-top.

Jednakowoż jak się jest młodym to się ten czas popędza - więcej zobaczyć, więcej przeżyć, szybko, szybciej... bo nie ma czasu. Jednakowoż powyżej pewnego wieku, gdy człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę, że go zostało bardzo niewiele, to chce się go zwolnić, choć bardzo często jest potrzebny już tylko na wspomnienia. Ot, życie...
To z jednej strony. Z drugiej strony, niestety, percepcja czasu podlega swoistej modyfikacji prawa Webera-Fechnera. Rok dla dziecka to niemal wieczność. Rok dla trzydziestolatka - okres zupełnie niedługi i wyobrażalny. A potem wrażenie upływu czasu jest jeszcze większe...
Dziękuję za piekną odpowiedź, pewnie ogłoszą nas za nudziarzy... ;)
Po pierwsze, nie sądzę - bywały tu znacznie dłuższe posty.
Po drugie rozmawiamy na temat co jest znacznie ciekawsze- sądzę że nie tylko dla nas od - jak to niegdyś genialnie ująłeś - ćwierkania na shout-boxie.
Po trzecie - mnie, a i podejrzewam Ciebie, mało to obchodzi, jeśli jednak uznają.
Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Ludzie od zawsze uważali że "kiedyś było lepiej".

A gdyby tak zagłębić się w szczegóły, szczególnie tzw. prozę życia, to szybko okazałoby się że wcale "lepiej" nie było. Niestety nie cofniemy się w czasie - ale można przecież użyć wyobraźni, popartej np. danymi statystycznymi itp.

Zaś Tatry mamy praktycznie takie same jak przed wojną :)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Dla tych co z nostalgią wspominają stare dzieje, pozostają podróże w czasie. Już Herbert George Wells zachęcał do powrotu do przeszłości, wystarczy tylko wybudować wehikuł czasu i wio z prędkością większą od prędkości światła....ciekawe tylko co by na to powiedział Albert z Einsteinów. ;)
Ostatnio zmieniony sob 20 lis, 2010 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
ODPOWIEDZ