Pewnie tak jak sami mówimy...jest najprawidłowiej.
Słuchałem już różnych gwarowiczów i wcale nie mówili jednakowo.
Dla mnie nie.krzymul pisze:To lepiej jak by górale/aktorzy w filmach mówili czystą nie gwarową polszczyzną ?
zgadzam się.krzymul pisze:ale jak by wiele ten film stracił gdyby mówili czystą polską mową - bez zaciągania.
Kiedyś w jednym sklepie spożywczym obserwowałem dwie sprzedawczynie - góralki. Między sobą mówiły gwarą, tak samo z klientami - góralami. Z osobami z zewnątrz - czystą, bardzo dobrą polszczyzną, nawet bez akcentu. Ale jedno i drugie trzeba znać.krzymul pisze:To lepiej jak by górale/aktorzy w filmach mówili czystą nie gwarową polszczyzną ?
bo to faktycznie nie wypada dobrze, wręcz ośmiesza mówiącego. Dlatego poza powitalnym "witojcie Panocku" na SB i w formie żartu, nie ośmieliłabym się próbować mówić gwarą jakąkolwiek.Janek pisze:Większości osób z zewnątrz posługiwanie się podhalańską gwarą nie wychodzi, czasami wręcz brzmi śmiesznie, niektórzy górale mają im to wręcz za złe - uważają to za obraźliwe.
Nauczyć kogoś posługiwania się idealnie gwarą dla potrzeb filmu, czyli w krótkim czasie, jest wręcz niemożliwe. Tak samo jak z obcym językiem. W 99,9% uczniów zawsze da się wyczuć inny akcent. Mam przykład z własnego podwórka,...słuchając angielskiego "naszych włochów" ma się z początku wrażenie jak by słuchało się włoskiego języka - podobnie jest z gwarą, akcent jest cholernie trudny do opanowania, więc wg mnie niech sobie mówią tą łamaną gwarowszczyzną, zawsze dodaje to uroku filmowi i sprawia, że jest bardziej autentyczny jeśli chodzi o środowisko w którym akcja się toczy.Janek pisze:Aktora grającego górala należy tej gwary nauczyć
a po kaszubsku umiesz ?Szarotka pisze:nie ośmieliłabym się próbować mówić gwarą jakąkolwiek.
nie, bo nie pochodzę z Kaszub, choć większość właśnie tam mnie chce przyłataćkrzymul pisze:a po kaszubsku umiesz ?
hehe, to prawda.krzymul pisze:bo jak kiedyś słuchałem takiego jednego kaszuba to ni w ząb nie mogłem go zrozumieć.
Niektórzy go uważają za zupełnie odrębny język. Słowiański choć ze sporym nalotem niemczyzny. Są różnice w kaszubskim z okolic Bytowa i tym klasycznym z Wejherowa (czyli Wejerowa)krzymul pisze:bo jak kiedyś słuchałem takiego jednego kaszuba to ni w ząb nie mogłem go zrozumieć.
To prawda. Ja nie jestem tubylcem, ale z racji wychowywania się w rejonie (gdzie co prawda są popłuczyny po góralach czyli Zagórzanie mieszający się z Kliszczakami + kupa elementu napływowego) ktoś o dobrym uchu bezbłędnie wykrywa z którego fragmentu Polski jestem.Janek pisze:Oczywiście było do wyczucia inne akcentowanie, ale onoo jest właściwe dla całej Małopolski (podobnie jak inne jest w Poznaniu, Warszawie czy na Śląsku itd).
Zgoda. Jest mnóstwo słów kaszubskich niezapożyczonych. Zagadka: co to jest szczeż lub ścież [różnie to wymawiają]?Janek pisze:Niektórzy go uważają za zupełnie odrębny język.
Co to jest nalot niemczyzny?Janek pisze:Słowiański choć ze sporym nalotem niemczyzny.
To prawda, że Janek zna się na wszystkim, ale ... jak już, to Wejroewo [oczywiście fonetycznie, np. wejherowski = wejroewszci, wejherowskiego = wejroewszciłe].Janek pisze:Są różnice w kaszubskim z okolic Bytowa i tym klasycznym z Wejherowa (czyli Wejerowa)
Też jestem pod olbrzymim wrażeniem, jak Kaszubi płynnie potrafią, wpół zdania, przeskoczyć z języka na język.Janek pisze:Kiedyś w jednym sklepie spożywczym obserwowałem dwie sprzedawczynie - góralki. Między sobą mówiły gwarą, tak samo z klientami - góralami. Z osobami z zewnątrz - czystą, bardzo dobrą
polszczyzną, nawet bez akcentu. Ale jedno i drugie trzeba znać.