Asik pisze:pytanie: można było fotografować ludzi czy raczej nie pozwalali?
To zależy. Generalnie są chętni, ale wielu po zrobieniu zdjęcia wyciąga łapę - "łan dolar" lub pięć miejscowych funtów to taryfa. Ta pani z zdjęcia zapłaciła... Upozowali się ładnie, a ja "zasępiłem" przy okazji. Ratunkiem są długie zoomy...
Należy unikać takich co to sami się dopraszają, żądanie zapłaty jak w banku. Ode mnie w Denderze nawet policjant zażądał...
Nie wiem jak to wygląda w Albanii, natomiast w Egipcie, w tych miejscach "zabytkowych" największym zmartwieniem jest odgonienie się od przekupniów, są nieustępliwi i jak wyczują, że masz chęć zakupu to nie odpuszczą. A kupować tam nie warto bo ceny z reguły dwukrotnie lub nawet trzykrotnie wyższe od cen w zwykłych sklepach w mieście. Nie mówiąc już o problemach z wydawaniem reszty. Mechanizm jest taki - powiedzmy, że szal kosztuje 50 funtów (ok. 25 zł). Masz banknot 100-u funtowy. Sprzedawca oczywiście nie ma drobnych i proponuje Ci inny towar za te pozostałe funciaki. Albo - wyda Ci nie 50 funtów ale 50 piastrów (ok. 25 groszy) mało spotykanym banknotem. W mojej grupie trzy panie tak nacięto.
Jak nie wyrażasz chęci zakupu to nie mów "no" czy "nie" lub "niet" - udają, że nie rozumieją. Najlepiej krzyknąć głośno "lala" - to po ichniemu nie ale ordynarne - coś w rodzaju naszego "spadaj" lub jeszcze gorzej.
Jestem gorszego sortu...