
Saharyjskie góry
Saharyjskie góry
Wkrótce relacja z przejazdu przez saharyjskie góry w pobliżu najwyższego szczytu Egiptu (ok. 2200 mnpm)


Ostatnio zmieniony czw 21 paź, 2010 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem gorszego sortu...
A oto zapowiedziana relacja:
Egipt. Program „zwiedzaniowy” zakończony. W godzinach rannych jeszcze słynna świątynia Ramzesa III i ruszamy na tak zwany trzydniowy wypoczynek do Hurghaby. Przed nami około 300 km drogi z Luksoru do tego nadmorskiego kurortu. Z początku jazda przez płaską jak kort tenisowy pustynię, potem pojawiają się niewielkie wzgórza, które stają się coraz wyższe – wyjmuję aparat z futerału i zaczynam robić zdjęcia przez szybę autokaru, zdając sobie sprawę, że większość większość nich będzie do wyrzucenia z powodu nieostrości lub zbyt wielkich „odbić” wnętrza autokaru na szybie – wszystko zależy od aktualnego kątu padania światła. To co jako tako się nadaje do pokazania prezentuje poniżej, prosząc o wyrozumiałość z powodu usterek technicznych. Ale chyba było warto pokazać – gór o takich kształtach chyba w Europie nie ma. W tym paśmie górskim znajduje się najwyższy szczyt afrykańskiej części Egiptu – Gabal ash-Shayib 2187 m npm. Czy jest widoczny na jednym z moich zdjęć? Nie wiem, ale jak sądzę to raczej nie, bo jest położony w dość znacznej odległości od drogi, którą jechaliśmy.
Co można powiedzieć o tych górach? Piękne jak każde góry ale zarazem przeraźliwie posępne – żadnej zieleni, absolutny brak wody, brunatny kruchy piaskowiec. Czy nadają się do turystycznej eksploracji? Nic o niej nie wiem, poza tym, że ja bym raczej na to nie miał ochoty w palącym słońcu i temperaturze ok. 35 do 45 stopni Celsjusza. Może jednak są amatorzy – w Wadi Rum w pobliskiej Jordanii temperatury są podobne a wspinaczka się rozwija – z tym, że tamtejszy piaskowiec robi wrażenie mniej kruchego.
W Hurghadzie odległej od tych gór o jakieś 30 km bywa wielu Polaków – jak sądzę, to większość z nich nic o nich nie wie. Wycieczki do Luksoru wyjeżdżają w godzinach nocnych i o takich samych wracają – wtedy ich po prostu nie widać z autokaru. Ja jadąc nocą z Hurghady do Kairu też jechałem wzdłuż gór i w ogóle ich nie widziałem – przysłowiowe „egipskie ciemności” są doprawdy nie do przeniknięcia wzrokiem.
Pierwsze zdjęcie zostało wykonane o godzinie 15:17, ostatnie o 15.48 – w tym czasie przejechaliśmy około 30 km. Sześćdziesiąt pięć zdjęć – niezłe tempo – co około 30 sekund każde a jeśli policzyć te nieudane to jeszcze mniej.
To nie jedyny mój kontakt z tymi górami – następnego dnia pojechałem jeepem do beduińskiej wioski skrytej w górskiej dolinie. Zdjęcia w kolejnej relacji.
1.

2.

3.

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

32

33

34

35

36

37

38

39

40

41

42

43

44

45

46

47

48

49

50

51

52

53

54

55

56

57

58

59

60

61

62

63

64

65

Co można powiedzieć o tych górach? Piękne jak każde góry ale zarazem przeraźliwie posępne – żadnej zieleni, absolutny brak wody, brunatny kruchy piaskowiec. Czy nadają się do turystycznej eksploracji? Nic o niej nie wiem, poza tym, że ja bym raczej na to nie miał ochoty w palącym słońcu i temperaturze ok. 35 do 45 stopni Celsjusza. Może jednak są amatorzy – w Wadi Rum w pobliskiej Jordanii temperatury są podobne a wspinaczka się rozwija – z tym, że tamtejszy piaskowiec robi wrażenie mniej kruchego.
W Hurghadzie odległej od tych gór o jakieś 30 km bywa wielu Polaków – jak sądzę, to większość z nich nic o nich nie wie. Wycieczki do Luksoru wyjeżdżają w godzinach nocnych i o takich samych wracają – wtedy ich po prostu nie widać z autokaru. Ja jadąc nocą z Hurghady do Kairu też jechałem wzdłuż gór i w ogóle ich nie widziałem – przysłowiowe „egipskie ciemności” są doprawdy nie do przeniknięcia wzrokiem.
Pierwsze zdjęcie zostało wykonane o godzinie 15:17, ostatnie o 15.48 – w tym czasie przejechaliśmy około 30 km. Sześćdziesiąt pięć zdjęć – niezłe tempo – co około 30 sekund każde a jeśli policzyć te nieudane to jeszcze mniej.
To nie jedyny mój kontakt z tymi górami – następnego dnia pojechałem jeepem do beduińskiej wioski skrytej w górskiej dolinie. Zdjęcia w kolejnej relacji.
1.

2.

3.

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

32

33

34

35

36

37

38

39

40

41

42

43

44

45

46

47

48

49

50

51

52

53

54

55

56

57

58

59

60

61

62

63

64

65

Jestem gorszego sortu...
Janek pisze:Pierwsze zdjęcie zostało wykonane o godzinie 15:17, ostatnie o 15.48 – w tym czasie przejechaliśmy około 30 km. Sześćdziesiąt pięć zdjęć – niezłe tempo – co około 30 sekund każde a jeśli policzyć te nieudane to jeszcze mniej.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Iwona - o jakich "perełkach" tu można mówić jak się robi zdjęcia z autokaru zasuwającego 8o km/h po krętej drodze, w dodatku z cholernie brudnymi szybami? Żadnej "perełki" nie ma i być nie mogło. Zamieściłem sporo aby dać przegląd wyglądu gór po całej trasie (bo się zmieniają).Szarotka pisze:ale czy nie lepiej było wybrać max 10 ale naprawdę perełek?
Trochę się nad tym napracowałem aby to jakoś wyglądało, ale to chyba nikogo nie obchodz, lepiej pozachwycać się Kościelcem po raz 248-my.
Jestem gorszego sortu...
Janek pisze:o jakich "perełkach" tu można mówić jak się robi zdjęcia z autokaru
To zapytam inaczej- wyobraźmy sobie, że masz w rękach analog, też strzelasz 2 zdjęcia na minutę, czy staranniej dobierasz obiekty, kadry itp? Cyfrówka i pojemne karty pamięci dają faktycznie masę możliowści ale wyobraź sobie swoją reakcję na relację z trasy Kużnice-Zawrat zawierającą xxx zdjęć strzelanych co minutę? Mówiąc 'perełki' miałam na myśli kilka fot będących esencją owych 65 i proszę nie obrażaj się, bo nie chciałam Cię urazić. Doceniam fakt, że chcesz podzielić się z nami swoją relacją z tego egzotycznego zakątka i wiem, że poświęcasz na to swój czas. Czekam na ciąg dalszy relacjiJanek pisze:Sześćdziesiąt pięć zdjęć – niezłe tempo – co około 30 sekund każde a jeśli policzyć te nieudane to jeszcze mniej.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
No i tu wychodzi kwestia punktu widzenia. W wątku o "kuracji odchudzającej" viewtopic.php?t=7101Szarotka pisze:ale wyobraź sobie swoją reakcję na relację z trasy Kużnice-Zawrat zawierającą xxx zdjęć strzelanych co minutę?
zamieściłem swoje zdjęcie w arafatce z takim Nubijczykiem Hasanem, który wiózł pięć osób z mojej wycieczki na safari do beduińskiej wioski położonej właśnie w tych górach. Hasaan nieźle mówi po polsku, twierdzi, że jest żonaty z Polką (nie mam pojęcia czy to prawda czy też chwyt marketingowy) i w trakcie jazdy powiedział mi, że chciałby przyjechać do Polski a na zapytanie co by chciał w Polsce zobaczyć bez namysłu strzelił, że Zakopane i Tatry. Drąząc dalej dlaczego akurat to powiedział, że on urodził się w tych górach (chyba nazywawają się Gebel Abtail, nie wiem czy dobrze zrozumiałem) i chciałby zobaczyć te polskie góry bo mu powiedziano, że są całkiem inne niż te jego. No to sądzę, że taka relacja z drogi Kuźnice na Zawrat bardzo by go zainteresowała, bo wszystko byłoby dla niego inne.
Jest jednak w tym robieniu zdjęć pewna różnica, bo na tej trasie robiłbym je idąc pieszo albo z kolejki i tu zdjęcia co minutę byłyby trochę nudne. Te natomiast, które zrobiłem były robione z pędzącego autobusu po krętej drodze na długości około 40 km, czyli mniej więcej tyle co przez całe Tatry tam i z powrotem, od Bielskich do końca Zachodnich. No to pytam czy 65 zdjęć z Tatr to byłoby dużo czy mało i gdy się w nich po raz pierwszy i chce się pokazać ludziom, którzy nigdy tam nie byli i w większości raczej nie będą.
A co do jakości - proszę wsiąść do autobusu (z brudnymi szybami), który zasuwa dość szybko po krętej drodze, po jednej lub drugiej stronie pojawiają się wciąż nowe widoki i trzeba się miotać od jednego do drugiego okna, uważając aby przy tym się nie przewrócić i rozwalić sobie łeb (a przy okazji i aparat). W takiej sytuacji wszelkie kadrowanie, ustawianie ostrości itd staje się ponurą fikcją i dostaje się to co się dostało.
Chciałem to wszystko pokazać byście zobaczyli jak wyglądają takie góry w tzw. "strefie śmierci" i nie jest to żadna przesada. Na pustynnych drogach są tam wszędzie "check point'y" na których notuje się każdy samochód a na kolejnym sprawdza się czy przejechał. Dlaczego? Policyjne państwo? Nie, bo zwykła awaria może być niebezpieczna - jak wokół jest +40 stopni Celsiusza i np. nie będzie miało się w samochodzie zapasu wody i w dodatku komórki nie mają zasięgu to może być niewesoło bo ruch jest niewielki - w ciągu 4 godzin jazdy z Luksoru do Hurghady spotkaliśmy góra 10 do 15 samochodów.
Egipt to delta plus wąski pas wzdłuż Nilu - tam kwitnie życie, cała reszta to pustynia a pustynia to strefa śmierci i tu się niewiele zmieniło od czasu faraonów. Jedyna zmiana to jakieś może dwa tysiące km dróg przez pustynie i linie wysokiego napięcia - reszta to pustka, piasek, czasami jakieś wzgórza lub dzikie góry. O tym wszystkim, ci którzy jadą do Hurghady pomoczyć tyłek w ciepłym morzu raczej nie mają zielonego pojęciu, nawet ci co sobie zafundowali wycieczkę do Kairu lub Luksoru czy Asuanu, bo jadą w nocy i wracają w nocy. Ja po wylądowaniu w Hurghadzie (bo tam latają czartery) też jechałem wieczorem do Kairu i nie mam zielonego pojęcia przez jaki teren jechałem - podobno też m.in. przez jakieś góry.
Nie obrażam się, ale trochę wkurzony byłem... Rozumiałbym gdybym Was tu uraczył 60 zdjęciami hoteli w Hurghadzie - nic innego tam nie ma a Hurghada ma 52 km długości - większość tych hoteli wygląda tak jak gdyby projektował je kompletnie spity architekt - straszliwe kicze!
Jestem gorszego sortu...
Z jednej strony rozumiem Iwonę bo ja sama w swoich relacjach staram się dawać niewiele zdjęć aby zbytnio nie męczyć publiczności i tylko te które uważam za udane.
Z drugiej jednak strony rozumiem i podziwiam Twoją emocjonalność i zachwyt tym naszym skąd inąd nędznym światem i Twoją nie gasnącą jego ciekawość oraz gotowość podzielenia się widzianym z innymi, w tym przypadku z nami
Pozdrowienia
uszba
Z drugiej jednak strony rozumiem i podziwiam Twoją emocjonalność i zachwyt tym naszym skąd inąd nędznym światem i Twoją nie gasnącą jego ciekawość oraz gotowość podzielenia się widzianym z innymi, w tym przypadku z nami
Pozdrowienia
uszba
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Księżycowe krajobrazy.
Ładne góry z daleka - natomiast z bliska dobrze jest je oglądać, ale chyba niekoniecznie po nich wędrować. Choć być może się mylę.
Ładne góry z daleka - natomiast z bliska dobrze jest je oglądać, ale chyba niekoniecznie po nich wędrować. Choć być może się mylę.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Janku, wierz mi doceniam Twoją pracę włożoną w publikacje tych zdjęć,ale ta relacja przypomina taka zabawe "znajdź 10 szczegółów różniących dwa obrazki".
Też dopiero wróciłam z wakacji,mam ok 2 tys zdjęć, szał robienia zdjęć jest ale z tego wszystkiego trzeba wyłuskac te perełki o których pisała Iwona.
Też dopiero wróciłam z wakacji,mam ok 2 tys zdjęć, szał robienia zdjęć jest ale z tego wszystkiego trzeba wyłuskac te perełki o których pisała Iwona.
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Niezły wynik... Kilka tygodni roboty teraz Cię czeka!Asik pisze:Też dopiero wróciłam z wakacji,mam ok 2 tys zdjęć, szał robienia zdjęć jest ale z tego wszystkiego trzeba wyłuskac te perełki o których pisała Iwona.
Asik pisze:krzymul napisał(a):
to co należy wyłuskać ?
zdrowy rozsądek!
Krzymul! Jestem wdzięczny za nie postawienie kropki nad i...krzymul pisze:a jak i jego brak, to pozostaje tylko....
A kto się nie zniechęcił do reszty to zapraszam:
http://picasaweb.google.pl/japko175/ZLu ... DoHurghady#
Jestem gorszego sortu...




