Samochód - przyjemność czy udręka ?
Był czas że nie było opon zimowych i chcąc nie chcąc jeździło się cały rok na letnich oponach, którym defacto daleko było do obecnie produkowanych. Bardzo popularne, ze względu na cenę i dostępność były tzw kartoflaki, czyli wyjątkowo marnej jakości opony, których jedyną zaletą był sporej grubości bieżnik. Kierowcy, ze mną włącznie jeździli na nich i jakoś sobie radzili, bo innego wyjścia nie mieli. Dlatego też, jak słyszę że na zimę to tylko zimówki, to się zawsze lekko uśmiecham.
Dowcip polega na tym, że nie pisze o tym dlatego że jestem przeciwnikiem zimówek, wręcz przeciwnie, ich zalety w zimie są bezsporne i warto w nie zainwestować. Piszę dlatego, ponieważ nie powinno się zapominać, że żadna cud-zimówka nie pomoże, gdy zabraknie rozsądku i doświadczenia.
Pozdrawiam
Jan
Dowcip polega na tym, że nie pisze o tym dlatego że jestem przeciwnikiem zimówek, wręcz przeciwnie, ich zalety w zimie są bezsporne i warto w nie zainwestować. Piszę dlatego, ponieważ nie powinno się zapominać, że żadna cud-zimówka nie pomoże, gdy zabraknie rozsądku i doświadczenia.
Pozdrawiam
Jan
Nie ukrywam, że spodziewałem się takiej odpowiedzi.andy67 pisze:Lubisz odkrywać Amerykę, jak widzę
Z tą Ameryką to jest tak, że niby wszyscy o niej wiedzą, ale mimo to, wielu zachowuje podświadome przeświadczenie, że mogą więcej bo mają zimówki, a wystarczy czasem kawałek oblodzonej jezdni, aby te poglądy zweryfikować. Przykładów można znaleźć dość.
Pozdrawiam
Jan
Andy67 chyba przeceniasz społeczeństwo - zimowe opony + ABS, ESP i inne cuda powodują, że niektórzy zapominają o prawach fizyki 
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
mefistofeles pisze:Z tego co zrozumiałem to masz problem z wkładką zamka. Jeśli tak to pozostaje Ci kontakt z dobrym "dziennym kasiarzem" lub ślusarzem pasjonatem. Wkładka może być mocno zabrudzona lub w wersji gorszej zużyte są jej elementy. W obu przypadkach naprawa polega na rozłożeniu wkładki na części pierwsze, wyczyszczeniu ich i ocenie stanu. Czasami udaje się te części (przy małym zużyciu) "zregenerować". Lecz trzeba liczyć się z koniecznością ich wymiany na nowe (lub mniej zużyte).Z innej beczki - teraz się bujam z zamkiem. Po ostatniej zimie padł mi zamek tylnej klapy (tragedii nie ma - mogę otwierać wajchą z kabiny). Okazuje się, że nikt nie umie go naprawić, ASO Toyoty nie umie mi dorobić zamiennika pod kluczyk - wygląda na to, że będę musiał wstawić nowy zamek ale pod inny klucz...
Co ciekawe wkładki "padają" po kolei zaczynając właśnie od bagażnika, sądzę, że to taka choroba Toyoty wynikająca z jej wieku.
Miałem kiedyś taką małą "Toykę". Zaczęło się od bagażnika, a później po kolei drzwi prawe, lewe i skończyłem na pokrywce wlewu paliwa. U mnie pomogło czyszczenie i "regeneracja" wnętrza wkładek.
Niestety nie licz na pomoc serwisu. U nich tylko wymiana na nowe, z nowym kluczem, w tym przypadku pasującym tylko do bagażnika. Na wymianę wszystkich wkładek włącznie z stacyjką to chyba się nie zdecydujesz (jeden klucz i będą działać następne 10-15 lat). Aż boję się pomyśleć o kosztach.
Powodzenia
ps. ....jeśli Twoja Toyota "urodziła" w latach 90-tych to wkładki zamków są jednymi z niewielu elementów psujących się w tych samochodach.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
jeszcze uszczelki światełtomasz_a pisze:.jeśli Twoja Toyota "urodziła" w latach 90-tych to wkładki zamków są jednymi z niewielu elementów psujących się w tych samochodach.
We wkłądce popsuła się sprężynka, naprawić cięzko, bo jest nierozbieralna. Dostałęm cynk, że w Bydgoszczy jest jeden punkt specjalizujący się tylko w zamkach i kluczykach samochodowych, jak będę miał czas to podjadę i zapytam. Po prawdzie to tylko zamek bagażnika otwierałem kluczem (czemu nie ząłożyli klamki?), drzwi zawsze pilotem, wlew paliwa zaś można tylko wajchą z kabiny.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Rozbiera się (tak trochę jak konserwę), tylko tak aby właściciel tego nie widział, aby mu serce nie pękło. Ale fakt musi to zrobić ktoś świadomy swoich umiejętności.mefistofeles pisze:naprawić cięzko, bo jest nierozbieralna
Osobiście zużycie zawieszenia nie kwalifikuję jako awarię, lecz jako naturalną i świadomą eksploatację. Wszystkie uszczelki gumowe też mają swoją wytrzymałość. Trzeba być przygotowanym na wycieki z uszczelniaczy: na wale głównym, na wałku rozrządu i wałku napędu aparatu zapłonowego. Gumy na przegubach też mają swoją żywotność. Standardowe i nie drogie podzespoły, stosunkowo łatwo wymienialne.
Ogólnie to po eksploatacji trzech Japończyków nasuwają mi się skojarzenia, że ich auta muszą wytrzymać 10 lat bez względu na ilość kilometrów (po tym czasie zaczynają się problemy). A później trzeba kupić nowy i znowu 10 lat spokoju.
Niestety prawdziwych japońców to już chyba nie ma. Wiele firm składa swoje auta w Europie i niestety z fatalnymi skutkami.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Fakt, że w Corolli E11 odklejajace sie uszczelki na reflektorach to problem wszystkich egzemplarzy. NA szczęscie to tylko kwestia estetyki, szczelnosć na tym nie cierpi.tomasz_a pisze:Wszystkie uszczelki gumowe też mają swoją wytrzymałość.
Mazda chyba się w tylko Japonii składa.tomasz_a pisze:Niestety prawdziwych japońców to już chyba nie ma. Wiele firm składa swoje auta w Europie i niestety z fatalnymi skutkami.
Swoją droga nie doceniałem mojego autka. Twierdziłem, że wanny nie przewiezie, a przewiozła - i nawet bagażnik się zamknął!
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Na stronie Mazdy można wyczytać że szóstka drugiej generacji jest składana wyłącznie w Japonii. Nie wiem jak jest z innymi modelami, ale od połowy lat 90-tych mazdy w Europie były składane w Holandii i Hiszpanii, czy gdzieś więcej ? nie wiem (moja mazda była japońska, kolega miał rok młodszą i była holenderska). W Hiszpanii na pewno już Mazd się nie składa, jak jest z Holandią, nie wiem.mefistofeles pisze:Mazda chyba się w tylko Japonii składa.
Pozdrawiam
Jan
Barum nie najgorzej, ale poszukaj Sawy - kupisz w dobrych pieniądzach
a stosunek cena/jakość
jest ok. Dębica Frigo ma tyluż zwolenników co przeciwników do Twojego małego autka będzie w sumie też ok.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Kiedyś czeskie opony Barum słynęły z wyjątkowo niskiej jakości. Nie jeździłem na nich (przynajmniej w ostatnim dziesięcioleciu), ale słyszałem że się znacząco poprawiły i w zasadzie nie odbiegają od konkurencji, oczywiście tej w rozsądnej granicy cenowej.Lukas pisze:Barum nie najgorzej, ale poszukaj Sawy - kupisz w dobrych pieniądzach a stosunek cena/jakość jest ok. Dębica Frigo ma tyluż zwolenników co przeciwników do Twojego małego autka będzie w sumie też ok.
Co do Dębicy, zjeździłem kiedyś osiem sztuk, co prawda letnich Dębic vivo, w sześciu z nich, zanim zużył się bieżnik, popękała osnowa i porobiły się balony.
Zniechęcony tym faktem, po zmianie auta kupiłem cud-miód zimowe micheliny, jak na naszą zimę po prostu porażka. Kolega w porównywalnym wagowo aucie miał Dębice frigo, robiliśmy testy hamowania i ruszania na drodze pokrytej śniegiem, różnica na korzyść Dębicy była bardzo wyraźna. Zakupiłem więc przy najbliższej okazji Dębice, i tak jeździłem zadowolony przez sześć lat.
Morał z tego taki, że nie ma co przepłacać i kombinować, bo i tak nie masz żadnej gwarancji że będziesz zadowolona z tego co kupisz
PS.
A teraz zmieniłem auto i znów mam micheliny
Pozdrawiam
Jan
co prawda to prawdaDębice frigo, robiliśmy testy hamowania i ruszania na drodze pokrytej śniegiem, różnica na korzyść Dębicy była bardzo wyraźna. Zakupiłem więc przy najbliższej okazji Dębice, i tak jeździłem zadowolony przez sześć lat.
p.s Vivo a teraz Passio czy Passio 2 nie polecam
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ja miałem letnie Barumki w ZX-ie i były super. Cichutkie, kleiły się do drogi i po 3 sezonach były jak nie używane. Teraz w Pikantym mam Savy i na razie po 2 sezonie letnim nie widać specjalnie zużycia a dodatkowo są świetne na mokrym. A na zimę Dębica Frigo2. Bez zastrzeżeń.janek754 pisze:Kiedyś czeskie opony Barum słynęły z wyjątkowo niskiej jakości. Nie jeździłem na nich (przynajmniej w ostatnim dziesięcioleciu), ale słyszałem że się znacząco poprawiły i w zasadzie nie odbiegają od konkurencji, oczywiście tej w rozsądnej granicy cenowej.Lukas pisze:Barum nie najgorzej, ale poszukaj Sawy - kupisz w dobrych pieniądzach a stosunek cena/jakość jest ok. Dębica Frigo ma tyluż zwolenników co przeciwników do Twojego małego autka będzie w sumie też ok.
Co do Dębicy, zjeździłem kiedyś osiem sztuk, co prawda letnich Dębic vivo, w sześciu z nich, zanim zużył się bieżnik, popękała osnowa i porobiły się balony.
Zniechęcony tym faktem, po zmianie auta kupiłem cud-miód zimowe micheliny, jak na naszą zimę po prostu porażka. Kolega w porównywalnym wagowo aucie miał Dębice frigo, robiliśmy testy hamowania i ruszania na drodze pokrytej śniegiem, różnica na korzyść Dębicy była bardzo wyraźna. Zakupiłem więc przy najbliższej okazji Dębice, i tak jeździłem zadowolony przez sześć lat.




