mefistofeles pisze:100 000km to przy prywatnym użytkowaniu jakieś 4 lata. Czyli kupując nówkę diesla, róznica ci się zwróci włąsnie po tym dystansie zakłądając, że nie będzie się psuł
Kupując nówkę, masz gwarancję, na 2-3 lata ze sporym limitem kilometrów (daleko nie szukając, ja mam trzy lata i limit 90 000)
mefistofeles pisze:Przy czym - jesli kupiłbym 5- letniego benzyniaka z przebiegiem dajmy na to 120 000 to wiem, że on tyle ma.
Tu nie ma żadnej różnicy czy kupujesz diesla, czy benzynę. I w jednym i w drugim przebiegu używanego auta nie możesz być w żaden sposób pewnym.
Benzyniaki firmowe, jeżdżą dokładnie tyle samo co diesle. Ostatnio znajomy dealer, pokazywał mi niespełna dwuletnią, firmową 407-kę, z przebiegiem prawie 150 000 km i benzynowym silnikiem. Fakt, auto zadbane i regularnie serwisowane. Firma wzięła nowe, a te zostawiła w rozliczeniu. Wystarczy teraz je kupić, cofnąć licznik o połowę, znaleźć kogoś z Twoim poglądami i zysk gwarantowany.
mefistofeles pisze:Poza tym popyt na używane diesle jest większy
A zastanawiałeś się dlaczego ? Diesle są bardziej ekonomiczne i wbrew pozorom same silniki, na ogół znacznie bardziej trwałe od benzynowych. Kłopotliwy bywa osprzęt, czyli np turbosprężarka lub wspomniany fap. Benzyniaki też nie są pozbawione wad osprzętu, a różne marki, nękają różne bolączki, takie jak np uszkodzenia zapłonu, przepływomierza czy sondy lambda, których naprawa lub wymiana, także do najtańszych nie należy. Diesle wolnossące potrafiły wykręcać miliony kilometrów, na ile stać dobrego CR-a jeszcze w tej chwili trudno powiedzieć.
mefistofeles pisze:BTW - z samych dojazdów do pracy (w jedną stronę: 45km szosa, 10 miasto) wychodzi mi spalanie poniżej 7l/100
A mój diesel pomimo dwóch ton wagi, na trasie potrafi zejść poniżej 5 litrów, a średnie zużycie (miasto-trasa) to około 6 litrów.
Nie wiem tylko, jaki licytacje mają sens, skoro podałem Ci zestawienie, dwóch identycznych samochodów, z różnymi silnikami o identycznej mocy, wykorzystywanych w dokładnie taki sam sposób.
Pozdrawiam
Jan