Samochód - przyjemność czy udręka ?

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Lukas pisze:SUV
:? No to jednak przekręciłam - taki tam ze mnie "znawca" samochodów...
andy67 pisze:Jeździłaś już ? Ile pójdzie ? 200 czy lepiej ?
Byłam tylko na wycieczce na zamku w Ogrodzieńcu, więc nie było gdzie wypróbować.
Pewnie pójdzie, ale chyba bym mu osobiście wtłukła, gdyby taką prędkość rozwinął na naszych koślawych drogach :)).
Nawet jak pojedziemy w Dolomity, to mu nie pozwolę tak szybko jechać, a on się liczy z moim zdaniem ....
Na szczęście :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

heh - a ja dziś odkryłem jakieś 15km od mojego miejsca pracy normalną górską drogę - serpentyny nad urwiskiem (DW 256 w okolicach Strzelec Wielkich)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Wow, niezłe cudo! Pewnie równie ładnie pali, ale co tam. Chciałoby się takie mieć. :)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Agaar pisze:Pewnie równie ładnie pali, ale co tam. Chciałoby się takie mieć.
Szybko by Ci przeszło, pewnie po kilku tankowaniach ;) Oczywiście w przyszłości, przy 'godziwych' zarobkach....to inna bajka ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Jasne, że przy godziwych. ;)
Jestem ciekawa ile pali. Ala, jak już wypróbują to cacko, to daj tutaj znać, proszę.

Ogólnie chęć zakupu auta pewnie przeszłaby mi po kilku tankowaniach, nawet przy spalaniu 5,5. Dobrze, że rower nie potrzebuje paliwa. ;)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Agaar pisze: Ogólnie chęć zakupu auta pewnie przeszłaby mi po kilku tankowaniach, nawet przy spalaniu 5,5. Dobrze, że rower nie potrzebuje paliwa. ;)
Ciekawe, że mimo upływu lat mam tak samo ;-)

W ogóle nie posiadam i nigdy nie posiadałam samochodu i nie odczuwam najmniejszej potrzeby posiadania go.

Niektórzy znajomi usiłują mnie przekonać, że sama nie wiem jakie mam potrzeby, no ale ja chyba wiem lepiej.

B.
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Ja to bym chciała mieć samochód na wodę. ;) Bo bardzooo lubię jeździć. Ale ostatnio czytałam, że już w Polsce pojawiły się te elektryczne, ciekawe czy spełnią swoją rolę.

Basiu, a jak z dojazdem do pracy czy w góry? Autobusy, pociągi czy samochodem współtowarzyszy? Chyba nie wszędzie da się rowerem?

Jak próbuję dojechać chociażby na Balice, czy w Skałki Podkrakowskie, to jestem zmęczona samą podróżą w wersji tramwaj - autobus, autobus - tramwaj i trwa to bardzo długo, biorąc pod uwagę korki i przesiadki. Wtedy chciałoby się mieć auto i bocznymi uliczkami przemknąć szybko.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Agaar pisze:Jak próbuję dojechać chociażby na Balice, czy w Skałki Podkrakowskie, to jestem zmęczona samą podróżą w wersji tramwaj - autobus, autobus - tramwaj i trwa to bardzo długo, biorąc pod uwagę korki i przesiadki. Wtedy chciałoby się mieć auto i bocznymi uliczkami przemknąć szybko.
ja też tak miałem. Tzn szkoda mi było czasu na takie dojazdy, choć często tak właśnie robiłem. Teraz samochód z kumplami i jakaś godzina wspinania więcej + komfort. Kupcie sobie jakiegoś kaszlaka za 300 zł na spółkę do jazdy w skały i po krakowie.
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Nie no, ja "jakiś" tam dojazd mam. ;)
Nie narzekam. ;)
Znam takich co rowerami jeżdżą, ale jak sobie wyobrażę, to pewnie bym była w stanie jedną IV+ zrobić i wrócić do domu. :))

Ale czasami gdy gdzieś sama muszę dojechać, to masakra totalna. Ostatnio jechałam na Balice 1,5h w jedną stronę, gdzie samochodem mogę w 20min. Paranoja.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Agaar pisze: Basiu, a jak z dojazdem do pracy czy w góry?
Do pracy kiedyś jeździłam tramwajem (miałam bilet miesięczny).
Taniej i bez stania w korkach a w czasie drogi przeczytałam gazetę.

Obecnie od 15 lat pracuję ok 150 m od domu i nie zamierzam zmieniać pracy.

W góry jeżdżę autobusem, busem lub pociągiem, a ostatnio (w ciągu ostatnich 3-4 lat) coraz częściej (komunikacja zbiorowa się niestety pogarsza) umawiamy się w 3-4 osoby do samochodu i w takim składzie robimy wypad np. na Słowację, lub w Beskid Niski.
Wychodzi po ok. 50 zł za 400 km.

Ja wymyślam trasy.
W ostatnim czasie średnio co 2-3 dni odbieram telefon kiedy znowu planuję jakąś wycieczkę. ;-)

Agaar pisze: Jak próbuję dojechać chociażby na Balice, czy w Skałki Podkrakowskie, to jestem zmęczona samą podróżą w wersji tramwaj - autobus, autobus - tramwaj i trwa to bardzo długo, biorąc pod uwagę korki i przesiadki. Wtedy chciałoby się mieć auto i bocznymi uliczkami przemknąć szybko.
Na Balice kursuje przecież pociąg, a skałki są od Krakowa w idealnej odległości "rowerowej".

B.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Agaar pisze:Ale ostatnio czytałam, że już w Polsce pojawiły się te elektryczne, ciekawe czy spełnią swoją rolę.
Nie, bo licząc koszt całkowity (np baterie, które trzeba co jakiś czas wymienić, a kosztują majątek) są droższe niż benzynowe.

Generalnie najtańsze w utrzymaniu są samochody na benzynę, ewetnualnie gaz. Diesle jako awaryjne i trudne w naprawach są mimo mniejszego spalania - droższe.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Basia Z. pisze:Obecnie od 15 lat pracuję ok 150 m od domu i nie zamierzam zmieniać pracy.
Pozazdrościć. :)

Co do komunikacji miejskiej - widzę, że obecnie jest niezła promocja, pewnie w celu uniknięcia zakorkowania miasta. Wiszą hasła w stylu "jadąc samochodem widzisz tylko samochód przed sobą, jadąc tramwajem możesz czytać książkę". Trochę też przesadzone, bo zwykle trzeba stać w ścisku i książkę ciężko jest utrzymać. Mimo to, niezła akcja i może zamiast tramwaj puszczać co 20min, jeździłby co 10 w takim wypadku.
Basia Z. pisze:Na Balice kursuje przecież pociąg,
Tak, ale jeszcze koszty. Mam 20min na dworzec 1,25zł + 9zł (8zł?) za kolejkę w jedną stronę. Trochę się tych złotych nazbiera. Autobusem podmiejskim mam 2x 1,25 ( tramwaj) i 2x 1,55 (autobus). Wychodzi dłużej, ale o wiele taniej.
Basia Z. pisze:a skałki są od Krakowa w idealnej odległości "rowerowej".
Gdyby dojazd był ok... Ścieżek tyle, ile kot napłakał, a błąkałam się raz bocznymi uliczkami i ledwo co zdążyłam na ważne umówione spotkanie. Nie jest lekko, a później w skały kawałek. Nie każdy lubi z ciężkim worem jechać.... i później wspinać się na granicy wytrzymałości trenując. Ale znam takich. :)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Basia Z. pisze:Obecnie od 15 lat pracuję ok 150 m od domu i nie zamierzam zmieniać pracy.
a to luksus. Nie wszyscy mają tak dobrze i muszą niestety być skazani na samochody, koszty paliwa, napraw i takie tam. Ileż to kasy można by zaoszczędzić na góry ;) :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

mefistofeles pisze:Diesle jako awaryjne i trudne w naprawach są mimo mniejszego spalania - droższe.
Bym się kłóciła. Od zawsze "mam"* diesla i też tankuję. Jeżdżę ekonomicznie, zwłaszcza, że obecnie komputer podpowiada mi ile w danym czasie spalam. ;)
Opel Astra 5l
Citroen C4 - 5,5l

Nie kojarzę żeby były jakieś problemy, ciągłe psucia się itp. Tfu tfu. Natomiast tankowanie tańsze i niskie spalanie = oszczędność. Benzyna wychodzi najdrożej wg mnie.

mefistofeles pisze: Nie, bo licząc koszt całkowity (np baterie, które trzeba co jakiś czas wymienić, a kosztują majątek)
A to nie wiedziałam. Póki co niewiele o tym mówią.

* od zawsze rodzice mają...
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

Agaar pisze:Tak, ale jeszcze koszty. Mam 20min na dworzec 1,25zł + 9zł (8zł?) za kolejkę w jedną stronę. Trochę się tych złotych nazbiera. Autobusem podmiejskim mam 2x 1,25 ( tramwaj) i 2x 1,55 (autobus). Wychodzi dłużej, ale o wiele taniej.
A nie ma biletów czasowych (30min)? Na pewno byłoby taniej niż kupno 4 biletów jednorazowych.

Co do diselów to rodzice mają takiego i jestem w stanie osiągnąć 4,8l (ja - tata 6l :D). Awarii jeszcze żadnej od 5 lat nie było.
Ostatnio zmieniony pn 27 wrz, 2010 przez tommer91, łącznie zmieniany 1 raz.
Don't shit, where you eat
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Szarotka pisze:Nie wszyscy mają tak dobrze
Jak pomyślę, że mógłbym mieszkać od mojej firmy nawet kilometr to już wolę te 55km i moje piękne miasto ;)

Ale coś za coś - średnio 400-500pln miesięcznie puszczam z dymem...

Inna też sprawa, że lubię jeździć i póki co potrafię z samej jazdy czerpać frajdę.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

tommer91 pisze:A nie ma biletów czasowych (30min)? Na pewno byłoby taniej niż kupno 4 biletów jednorazowych.
Są 15min za 90gr. Ale w tyle to ja nawet na Dworzec Główny nie dojadę. ;) (no chyba, że w nocy), a co dopiero na Balice, skały itp. Przyjdziesz tutaj, to zobaczysz.
mefistofeles pisze:wolę te 55km
Nie jest źle. Chyba, że pakujesz się w korki.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Agaar pisze:Bym się kłóciła. Od zawsze "mam"* diesla i też tankuję. Jeżdżę ekonomicznie, zwłaszcza, że obecnie komputer podpowiada mi ile w danym czasie spalam
ale ich nie naprawiasz. Poza tym starsze diesle były lepsze niż nowe. Diesel jest ok póki działa, ale jak zaczyna się pusć to wszystkie częsci są drogie - układ wtryskowy jest bardzo skomplikowany i - szczególnie w w nowszych autach - bardzo wrażliwy na jakość paliwa. Silnik diesla jest cięzki - na polskich drogach mocno obrywa przednie zawieszenie - a to też koszty.

Jeśłi jeździsz mniej niż 20kkm rocznie - diesel to spore ryzyko.

i jeszcze jedno - najczęsciej szukanymi autami są volkswageny w dieslu - więc podaż jest zapewniania często przez auta o astronomicznych przebiegach lub po cięzkich wypadkach. Benzynowe są bardziej pewne.

I rzecz ostatnia - nowe diesle (z filtrem czastek stałych - FAP) - absolutnie nie nadają się do jeżdzenia po mieście - filtr się oczyszcza przy dłuższej, ciągłej jeździe powyżej 60km/h, jesli auto jeździ wyłącznie po miescie filtr się zapycha a wymiana to parę tysięcy.
Agaar pisze:Chyba, że pakujesz się w korki.
rzadko, większość to szosa
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

mefistofeles pisze:ale ich nie naprawiasz.
Ja nie, ale znam koszty, bo skoro jeżdżę, to interesuję się tym. Naprawdę z Oplem Astrą nie było żadnych problemów poza klimatyzacją.
mefistofeles pisze:Jeśłi jeździsz mniej niż 20kkm rocznie - diesel to spore ryzyko.
200km? W jedną stronę do Krakowa mam ponad 500 i jadę. Zresztą wszędzie jadę gdzie to możliwe i nie uważam, że to ryzyko.

Ale widzę, że Ty znasz się o wiele lepiej. Ja się nie interesuję bardzo silnikami. interesuje mnie najbardziej moc, na co jeździ i ile spala, oraz czy wygodnie się jedzie gdy muszę pokonać właśnie te 500kmx2. I stąd te wnioski. Myślę, że staż mamy podobny w jeździe. :)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Agaar pisze:200km?
20kkm = 20 000km
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
ODPOWIEDZ