"Smutny los polskich schronisk"

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

Lechu pisze:A miał im kto zaszczepić bakcyla górskiego w czasie nauki w szkole?
Mnie tez szkoła nie zaszczepiła, a chodzę :P. Bakcyla do chodzenia po górach nie da się zaszczepić - trzeba go mieć. Schroniska może zabijać jeszcze jedna rzecz - bardzo dobra dostępność podnóża gór i możliwość robienia wycieczek okrężnych. Po prostu dużo większa liczba osób ma w tej chwili samochód i mogą one bez problemu zrobić wycieczkę okrężną, która 30 lat temu była praktycznie nie do zrobienia i dlatego wymagała noclegu w schronisku. Ta sprawa Lechu nie jest taka jednowymiarowa jak próbujesz przekazać.
Lechu pisze:KPN albo inny TPN to komercja i destrukcja dla turystyki kwalifikowanej.
TPN i KPN z tego co wiem nie mogą przynosić zysku, więc także nie mogą być komercyjne. Poza tym te opłaty jakoś strasznie wygórowane nie są (w TPN, w KPN dawno nie byłem i nie wiem jak tam jest).
Don't shit, where you eat
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

tommer91 pisze:Bakcyla do chodzenia po górach nie da się zaszczepić - trzeba go mieć.
Pozwolę sobie się nie zgodzić, można go mieć, ale ktoś lub coś musi go uaktywnić. :)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Lechu

-#1
Posty: 30
Rejestracja: śr 31 paź, 2007
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Lechu »

tommer91 pisze:
Lechu pisze:A miał im kto zaszczepić bakcyla górskiego w czasie nauki w szkole?
Mnie tez szkoła nie zaszczepiła, a chodzę :P. Bakcyla do chodzenia po górach nie da się zaszczepić - trzeba go mieć.
Cecha dziedziczna? Przenosi się go w genach? Daruj, ale to co piszesz jest całkowicie irracjonalne. Człowiek który urodził się i wychował np. na nizinie musi się wpierw z górami gdzieś zetknąć i po nich trochę powędrować. Musi go ktoś zachęcić do wyjazdu w te góry i umiejętnie ukazać ich piękno.
tommer91 pisze:Schroniska może zabijać jeszcze jedna rzecz - bardzo dobra dostępność podnóża gór i możliwość robienia wycieczek okrężnych.
Możliwe, ale to nie ma większego sensu. Jak już się wejdzie na grzbiet, to szkoda czasu tracić cały prawie dzień na podejście i zejście. Wędrówka grzbietem od schroniska do schroniska to największa przyjemność obcowania z górami.
tommer91 pisze:Po prostu dużo większa liczba osób ma w tej chwili samochód i mogą one bez problemu zrobić wycieczkę okrężną, która 30 lat temu była praktycznie nie do zrobienia i dlatego wymagała noclegu w schronisku.
No nie mów mi, że młodzieżowe obozy wędrowne czy rajdy górskie by mogły polegać na przemieszczaniu się młodzieży prywatnymi samochodami
tommer91 pisze:Ta sprawa Lechu nie jest taka jednowymiarowa jak próbujesz przekazać
Jak chodzi o turystykę kwalifikowaną jest całkowicie jednoznaczna. Sieć schronisk została utworzona właśnie dla pieszych lub narciarskich wędrówek grzbietem od schroniska do schroniska. I aby taką formę turystyki kwalifikowanej utrzymać prawo powinno temu sprzyjać, a nie żeby jacyś idioci tworzyli pojechane przepisy, które nie są niczym innym rodzajem sabotażu dla tych schronisk. Schroniska owszem, także mogą częściowo służyć samochodziarzom, ale tylko w części usług gastronomicznych, a nie jako obiekt noclegowy, bo po prostu samochodem do większości z nich się nie dojedzie. I dlatego na ogół nocują oni w dolinach.
tommer91 pisze:
Lechu pisze:KPN albo inny TPN to komercja i destrukcja dla turystyki kwalifikowanej.
TPN i KPN z tego co wiem nie mogą przynosić zysku, więc także nie mogą być komercyjne.
A jednak przynoszą, i to konkretnym osobom. No bo przecież ci, którzy sprzedają te bilety nie robią tego na pewno w czynie społecznym. Tak samo przewodnicy dzięki wymuszanym przez parki obowiązkiem ich wynajmowania przez grupy trzepią od ludzi niemałą kasę. Nie komercja powiadasz? To jak skomentujesz poniższą fotografie zrobioną na terenie samego parku:

Obrazek
tommer91 pisze: Poza tym te opłaty jakoś strasznie wygórowane nie są (w TPN, w KPN dawno nie byłem i nie wiem jak tam jest).
Zależy jak dla kogo. Jeśli zsumujemy wszystkie te opłaty, to dla biedniejszych przedstawicieli naszego narodu parki przestały być narodowymi, a stały się dostępne tylko dla elit, dla których wydanie 5 zł za wstęp do parku to tak jak dla mnie 5 gr.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Lechu pisze:Cecha dziedziczna? Przenosi się go w genach? Daruj, ale to co piszesz jest całkowicie irracjonalne. Człowiek który urodził się i wychował np. na nizinie musi się wpierw z górami gdzieś zetknąć i po nich trochę powędrować.
Ja kochałem góry zanim w nie pojechałem - od samego oglądania zdjęć.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Wycieczka, czy jakiś obóz młodzieżowy nijak ma się do poznawania gór. Chodzi tylko o szeroko pojętą integrację, co za tym idzie impreze, piersze miłości itd. Ja nic z takich wyjazdów nie pamiętam poza właśnie głównymi (wtedy) celami towarzyskimi.
I wcale nie zauważyłam, że Tatry są piękne po wycieczce. Ot góry po prostu. Dopiero jak pojechałam normalnie połazić, bez znajomych i grona padagogicznego, to zauważyłam o co w tym wszystkim chodzi.
Dziś nie jest tak jak było kilkadziesiąt lat temu, że nic nie wiadomo co to góry i jak one wyglądają. Uczenie się geografii w szkole dużo daje, pokazują zdjęcia, a teraz nawet mają super programy multimedialne. Jest internet, można zobaczyć nie tylko Tatry, ale i Himalaje jak ktoś chce. I wcale nie muszę zobaczyć na żywo niektórych gór żeby chcieć tam pojechać.
Raz pokazywałam małej kuzynce zdjęcia Tatr. Była zachwycona jak nikt inny, myślę, że gdyby pojechała tam, to by jej się spodobało na tyle, że by zaczęła chodzić po górach.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

mefistofeles pisze:Ja kochałem góry zanim w nie pojechałem - od samego oglądania zdjęć.
A ja zanim się urodziłem - od samego oglądania zdjęć przez mamę ;) :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

krzymul pisze:A ja zanim się urodziłem - od samego oglądania zdjęć przez mamę
Mnie już fascynowały jak się tworzyły :D
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Lechu

-#1
Posty: 30
Rejestracja: śr 31 paź, 2007
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Lechu »

Agaar pisze:Wycieczka, czy jakiś obóz młodzieżowy nijak ma się do poznawania gór. Chodzi tylko o szeroko pojętą integrację, co za tym idzie impreze, piersze miłości itd. Ja nic z takich wyjazdów nie pamiętam poza właśnie głównymi (wtedy) celami towarzyskimi.
Pewnie jeszcze autokarem z pilotem i przewodnikiem? Nie dziwię się. A nie lepiej było zorganizować tą wycieczkę po prostu wyjeżdżając kawałek za miasto i tam zanocować? Tak też można się zintegrować bez potrzeby dalekiej jazdy.
Agaar pisze:I wcale nie zauważyłam, że Tatry są piękne po wycieczce. Ot góry po prostu. Dopiero jak pojechałam normalnie połazić, bez znajomych i grona padagogicznego, to zauważyłam o co w tym wszystkim chodzi.
Wszystko zależy jakie jest to grono pedagogiczne i kto organizuje. Jeśli organizatorem jest biuro turystyczne na zlecenie szkoły, to jest to przeważnie fatalne rozwiązanie. Najwyraźniej nie miałaś szczęścia trafić na organizatora, który by potrafił zorganizować taki wyjazd, poprowadzić wędrówki i umiejętnie zainteresować ich uczestników.
Agaar pisze:Dziś nie jest tak jak było kilkadziesiąt lat temu, że nic nie wiadomo co to góry i jak one wyglądają. Uczenie się geografii w szkole dużo daje, pokazują zdjęcia, a teraz nawet mają super programy multimedialne. Jest internet, można zobaczyć nie tylko Tatry, ale i Himalaje jak ktoś chce. I wcale nie muszę zobaczyć na żywo niektórych gór żeby chcieć tam pojechać.
Kilkadziesiąt lat temu nie było fotografii, nie było filmów, podręczników, albumów o Tatrach i innych górach, ilustrowanych przewodników itp? Zdumiewasz mnie. Kto Tobie takich historii naopowiadał? Tak czy inaczej, filmy, zdjęcia itd. jednak nigdy nie zastąpią poznania gór z autopsji i autentycznego obcowania z górami podczas wędrówki w różnych warunkach pogodowych, nocowania w schronisku o prostym standardzie itd.
Ostatnio zmieniony czw 02 wrz, 2010 przez Lechu, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Lech ma trochę racji. Przedstawia to w charakterystyczny dla siebie sposób sprawiający, że chce się mu nakłaść po buzi (coś jak Jarosław K. ;) ), ale ma rację.

Moje pierwsze pobyty w górach to kolonie i wycieczka szkolna. Na koloniach łaziliśmy po górach "dolinnie" (wyjątkiem był Kasprowy - bez przewodnika)

Za to na wycieczce mimo wieczorno-nocnych imprez program górski byłnapięty - zleźliśmy całe Karkonosze. Oczywiście też bez przewodnika, z nauczycielem, który choć góry kocha to pojęcia o nich wówczas nie miał. Ale miłością do gór potrafił zarażać i na kilka osób to podziałało.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Hajnos

-#1
Posty: 14
Rejestracja: czw 02 wrz, 2010
Lokalizacja: Płock/Wrocław

Post autor: Hajnos »

Lechu pisze:
Agaar pisze:Wycieczka, czy jakiś obóz młodzieżowy nijak ma się do poznawania gór. Chodzi tylko o szeroko pojętą integrację, co za tym idzie impreze, piersze miłości itd. Ja nic z takich wyjazdów nie pamiętam poza właśnie głównymi (wtedy) celami towarzyskimi.
Pewnie jeszcze autokarem z pilotem i przewodnikiem? Nie dziwię się. A nie lepiej było zorganizować tą wycieczkę po prostu wyjeżdżając kawałek za miasto i tam zanocować? Tak też można się zintegrować bez potrzeby dalekiej jazdy.
Zarówno na początku gimnazjum, jak i liceum mieliśmy wycieczki integracyjne (na chyba 3 dni) w oddalonych od miasta o jakieś 20-30km miejscowościach, więc jak widzisz, można.

Co do organizacji wycieczek w góry to z racji wieku nie mam pojęcia jak było kiedyś. Gdy byłem pod koniec maja w Zakopanem, to na szlaku minąłem kilka sporych wycieczek, tak samo będąc w Szczyrku* na koniec czerwca, więc chyba nie do końca jest tak, jak mówisz z organizacją.

Z drugiej strony wydaje mi się, że z roku na rok coraz mniej dzieci/młodzieży uprawia sport (przykład trochę nie górski, ale że się wywodzę z Płocka, to dość obiektywny - mając dookoła w jednym miejscu 3 boiska do piłki nożnej kiedyś <10 lat temu> zazwyczaj wszystkie były zajęte, a teraz rzadko jedno jest zapełnione...)

*co do Szczyrku tylko nie jestem pewien w jaki sposób uczestnicy wycieczek dostawali się na szczyt - czy na własnych nogach, czy wygodnie wyciągiem krzesełkowym ;)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Agaar pisze:Dziś nie jest tak jak było kilkadziesiąt lat temu, że nic nie wiadomo co to góry i jak one wyglądają. Uczenie się geografii w szkole dużo daje, pokazują zdjęcia, a teraz nawet mają super programy multimedialne. Jest internet, można zobaczyć nie tylko Tatry, ale i Himalaje jak ktoś chce. I wcale nie muszę zobaczyć na żywo niektórych gór żeby chcieć tam pojechać.
Lechu pisze:Kilkadziesiąt lat temu nie było fotografii, nie było filmów, podręczników, albumów o Tatrach i innych górach, ilustrowanych przewodników itp? Zdumiewasz mnie. Kto Tobie takich historii naopowiadał?
Jeszcze z 10 lat temu w księgarniach mniejszych i średnich miast można było poszukać najwyżej 1-2 albumy o Tatrach. O przewodnikach można było zapomnieć. Dopiero na miescu w Zakopanem można się było zaopatrzyć np. w Nykę. Rajem okazał się dostęp do interentu-księgarnie, allegro. Więc "historie" Agaar są jak najbardziej prawdziwe.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Lechu

-#1
Posty: 30
Rejestracja: śr 31 paź, 2007
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Lechu »

Szarotka pisze:
Agaar pisze:Dziś nie jest tak jak było kilkadziesiąt lat temu, że nic nie wiadomo co to góry i jak one wyglądają. Uczenie się geografii w szkole dużo daje, pokazują zdjęcia, a teraz nawet mają super programy multimedialne. Jest internet, można zobaczyć nie tylko Tatry, ale i Himalaje jak ktoś chce. I wcale nie muszę zobaczyć na żywo niektórych gór żeby chcieć tam pojechać.
Lechu pisze:Kilkadziesiąt lat temu nie było fotografii, nie było filmów, podręczników, albumów o Tatrach i innych górach, ilustrowanych przewodników itp? Zdumiewasz mnie. Kto Tobie takich historii naopowiadał?
Jeszcze z 10 lat temu w księgarniach mniejszych i średnich miast można było poszukać najwyżej 1-2 albumy o Tatrach. O przewodnikach można było zapomnieć.
Prowadziłeś jakieś badania? Chyba nie i ja też nie. Ale ja w latach 70-tych i 80-tych zaopatrywałem się w taką literaturę właśnie - jak to się mówi po poznańsku - na landzie. Tam można było dostać ciekawe książki i albumy. Mam je w swojej domowej biblioteczce i są dziś one niepodważalnym dowodem, że literatury na temat polskich gór, nie mówiąc już o Tatrach, w tamtych latach nie brakowało.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Lechu sorry - może w Twojej okolicy nie było problemu ale w takim np. Trójmieście trzeba się było nieźle naszukać. I dopiero niedawno się to zmieniło.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Lechu pisze:Prowadziłeś jakieś badania?
Wolałam odwiedzać księgarnie i było dokładnie tak jak napisałam. Może w takim Krakowie, Warszawie, czy Poznaniu było łatwiej ale na północy Polski już niekoniecznie.
Lechu pisze:Prowadziłeś jakieś badania? Chyba nie i ja też nie.
Druga sprawa, skoro nie prowadziłeś badań to przeczysz sam sobie w stwierdzeniach i zarzutach :)) To, że Tobie udawało się coś kupić nie oznacza, że w całej Polsce tak było, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Dla mnie info o górach to raptem kilka lekcji z podręcznika w szkole. Resztę opisałam w poście wyżej.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Lechu

-#1
Posty: 30
Rejestracja: śr 31 paź, 2007
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Lechu »

Szarotka pisze:
Lechu pisze:Prowadziłaś jakieś badania? Chyba nie i ja też nie.
Druga sprawa, skoro nie prowadziłeś badań to przeczysz sam sobie w stwierdzeniach i zarzutach :)) To, że Tobie udawało się coś kupić nie oznacza, że w całej Polsce tak było, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Dla mnie info o górach to raptem kilka lekcji z podręcznika w szkole. Resztę opisałam w poście wyżej.
Sobie nie przeczę, tylko temu co Ty napisałaś. Stwierdzam fakt, że na landzie, czyli w małych miastach głównie Wielkopolski i Dolnego Śląska, w latach 70-tych i 80-tych nabyłem sporo literatury górskiej - map, albumów, przewodników, które mam zachowane do dziś. Czy to znaczy, że nie było wówczas skąd dowiedzieć się coś o górach? Ze szkoły też nie? W 1962 r. pojechałem z moim wychowawcą na 14-dniowy obóz wędrowny po Tatrach. Wędrowaliśmy też po słowackiej stronie Tatr, w pasie funkcjonującej wówczas konwencji turystycznej. I co? To było złe? Przed wyjazdem zaopatrzyłem się w mapę (zachowaną do dziś z zaznaczoną trasą obozu) i kupiłem album o Tatrach. To była I połowa lat 60-tych! I co? Nie było materiałów??? A filmy dokumentalne a nawet fabularne kręcone w górach, np. "Czarci Żleb", też ich nie było?
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Lechu pisze:Sobie nie przeczę
Lechu, racz uwzględnić fakt, że Wielkopolska i Dolny Śląsk to jeszcze nie cała Polska i 1 jaskółka wiosny nie czyni.
Co mi po Twoich zapewnieniach, że publikacje były w w/w miejscach kiedy w mojej okolicy na półce leżał 1 marny albumik o Tatrach. Andy-mól książkowy z Trójmiasta też to jak widać potwierdza. Nie mam zamiaru się z Tobą licytować ani udowadniać, że babcia ma wąsy. Stwierdzam tylko, że rajem książkowym dla mnie jest allegro, księgarnie wysyłkowe i odwiedziny w zaprzyjaźnionym miejscu w Zakopanem. Jak widać 3/4 tych możliwości dał mi internet. Kto go już miał tak 10-15 lat temu?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Lechu

-#1
Posty: 30
Rejestracja: śr 31 paź, 2007
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Lechu »

Szarotka pisze:
Lechu pisze:Sobie nie przeczę
Lechu, racz uwzględnić fakt, że Wielkopolska i Dolny Śląsk to jeszcze nie cała Polska
A może filmy dokumentalne i fabularne jak np. wspomniany tu "Czarci Żleb" też wyświetlano tylko Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku? Czy ten film nie ukazywał piękna tatrzańskich krajobrazów i nie zachęcał by w te Tatry pojechać? Jak wędrowałem w 1962 r. ze szkolnym obozem po Tatrach, a następnych latach po innych górach, spotykaliśmy mnóstwo podobnych szkolnych obozów i wycieczek prowadzonych przez wychowawców. Po obozie kilka miesięcy wisiały w szkolnej gablotce zdjęcia z obozu. Podobnie dzielili się wrażeniami uczestnicy innych wyjazdów szkolnych w góry. Nie wiem dlaczego wyolbrzymiasz problem, przesadzasz z rolą internetu i próbujesz mi tu wmówić, że w tamtych latach nie było skąd dowiedzieć się coś więcej o polskich górach?
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Lechu pisze:A może filmy dokumentalne i fabularne jak np. wspomniany tu "Czarci Żleb" też wyświetlano tylko Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku?
Być może, bo zupełnie go nie kojarzę. Wyświetlano go w TV? Kewina samego w domu można oglądać rokrocznie, Czarci Żleb już niekoniecznie ale dzięki za wzmiankę, poszukam sobie :)
Lechu pisze:Nie wiem dlaczego próbujesz mi tu wmówić, że w tamtych latach nie było skąd dowiedzieć się coś więcej o polskich górach?
Ja Ci nic nie wmawiam, opowiadam Ci realia z moich stron, nie bajki.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Szarotka pisze: Jak widać 3/4 tych możliwości dał mi internet. Kto go już miał tak 10-15 lat temu?
Ja, od 1996 r.
Taka specyfika pracy, w której Internet stanowi jedno z głównych narzędzi.

Ale przez Internet kupuję rzadko. Lubię przejrzeć książkę przed zakupem.

Książki górskie u nas (to jest na Górnym Śląsku) można było "od zawsze" kupić bez większych problemów.
Poza tym bardzo dużo albumów kupowałam dawniej na Słowacji

B.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Basia Z. pisze:Ja, od 1996 r.
W domu też miałaś?
Basia Z. pisze:Ale przez Internet kupuję rzadko. Lubię przejrzeć książkę przed zakupem.
Ba! :) Ja to "macanie" nadrabiam podczas pobytu w Zakopanem. Wtedy oblatuję po kilka razy wszystkie księgarnie.
Basia Z. pisze:Książki górskie u nas (to jest na Górnym Śląsku) można było "od zawsze" kupić bez większych problemów
Bo też gro czołowych himalaistów chyba wywodzi się z Waszych rejonów ;) Ciekawe, czy tyle samo różnych publikacji było u Was dostępne odnośnie Mazur, czy Bałtyku? :think:
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ