"Smutny los polskich schronisk"

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

"Smutny los polskich schronisk"

Post autor: Szarotka »

------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Smutne jest to, że dzierżawcy nie mogą się dogadać z PTTK i na odwrót.

Co do standardu schronisk, jedyne czego od nich wymagam, to żeby mi się na głowę nie lało i ciepło było. A że ostatnio głównie sypiam pod namiotem, to standard schronisk mnie mało obchodzi.
Jeśli już jednak planuję nocleg w schronie, to zawsze zastanawiają mnie ceny, które zazwyczaj są nie wiele mniejsze od tych, które oferowane są przez dużo lepsze pensjonaty. Więc rodzi się pytanie, za co tak naprawdę płaci się w schronisku i na co ta kasa idzie, skoro w większości schronisk nie widać, żeby cokolwiek remontowano czy zmieniano.
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

ruda pisze:Więc rodzi się pytanie, za co tak naprawdę płaci się w schronisku i na co ta kasa idzie, skoro w większości schronisk nie widać, żeby cokolwiek remontowano czy zmieniano.
Koszty prowadzenia schroniska wysoko w górach są nieporównywalnie większe niż pensjonatu w dolinie. Ot na co idą te pieniądze.
Don't shit, where you eat
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

nie wszystkie schroniska są nie wiadomo jak wysoko, PTTK ma schroniska nie tylko w górach, a niestety wszędzie koszty noclegu są podobnie wysokie, a standard w większości niski.
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

Jest jeszcze inny problem - brak klientów. Pewne koszty są stałe, niezależne od liczby gości. Jednak ta w dużej części schronisk jest bardzo niska (jak widać w materiale), więc najemcy muszą podnosić ceny, aby nie wychodzić na minus. I tak działa błędne koło, bo wtedy jest jeszcze mniej klientów...
Don't shit, where you eat
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Po co się tak męczyć, nie prościej te "schroniska" zlikwidować ? Tłumy w Tatrach zmniejszą się co najmniej o połowę. Większość ludzi i tak najdalej idzie tylko do "schronisk" i z powrotem.

Ja tam płakał nie będę. Zresztą wielokrotnie dawałem już temu wyraz.


Co to za "schronisko górskie" do którego można samochodem dojechać, i to wcale nie terenowym.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Ja w schroniskach już rzadko sypiam ze względu na wysokie ceny. Skoro mogę mieć bardzo dobre warunki taniej na kwaterze, to wiadomo co wybieram. A że trzeba trochę dalej podejść? No cóż, coś za coś.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

andy67 pisze:

Co to za "schronisko górskie" do którego można samochodem dojechać, i to wcale nie terenowym.
na całym świecie takie są, w Taurach też, jak już tu pisałem spałem w tym roku w takim miejscu tyle, że są jasno podzielone na kategorie i cenowe i jakościowe to jest ta różnica. U nas jest inny problem myśląc schronisko mamy na myśli te tatrzańskie a te akurat zarabiają na siebie no może po za Roztoką. Gorzej mają schroniska rozsiane w mniej medialnych górach i pagórach. Prostego rozwiązania sporu nie ma - jeśli zostawimy je na zasadzie winterroomów to i tak ktoś musi się tym zając raz na jakiś czas bo zniszczeją ale może to jest właśnie ta opcja.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Lukas pisze:Gorzej mają schroniska rozsiane w mniej medialnych górach i pagórach.
no więc właśnie...
choć mnie np. zastanawiają schroniska w Karkonoszach, których standard jest dość wysoki i pomimo ich zagęszczenia, to jakoś każde na siebie zarabia (pominę może schronisko na Hali Szrenickiej, które w tym krótkim materiale filmowym, nie zaprezentowało się najlepiej).
Na mały ruch na pewno narzekać nie mogą, więc ciężko je porównywać np. ze schroniskami w Beskidzie Małym czy Niskim.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Gwoli ścisłości - odnoszę się tylko do "schronisk" w Tatrach.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

ruda pisze:ze schroniskami w Beskidzie Małym
Podejrzewam, że schronisko na Magurce Wilkowickiej na siebie zarabia. W weekendy przychodzi tam ogromna liczba osób, czyli z samego piwa i jedzenia mają zarobek :). A dodatkowo jeszcze część osób zatrzyma się na nocleg.
Don't shit, where you eat
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

tommer91 - nie twierdzę, że wszystkie schroniska w Beskidach cienko przędą, ale wiele z nich cieszy się dużo mniejszą popularnością, niż schroniska w Tatrach czy Karkonoszach.
Awatar użytkownika
Lechu

-#1
Posty: 30
Rejestracja: śr 31 paź, 2007
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Lechu »

tommer91 pisze:Jest jeszcze inny problem - brak klientów. Pewne koszty są stałe, niezależne od liczby gości. Jednak ta w dużej części schronisk jest bardzo niska (jak widać w materiale), więc najemcy muszą podnosić ceny, aby nie wychodzić na minus. I tak działa błędne koło, bo wtedy jest jeszcze mniej klientów...
A co napędza to błędne koło? To jest oczywiste, choć nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Skoro zabito turystykę wędrowną, zabito inicjatywy społeczne za pomocą głupich przepisów i w majestacie prawa, zniknęły obozy wędrowne i rajdy, które dawały tym schroniskom obłożenie, to nic dziwnego, że z pojawiających się sporadycznie turystów indywidualnych schronisko - jako obiekt dla turystyki kwalifikowanej - na dłuższą metę się nie utrzyma. Powodem kiepskiego stanu schronisk górskich jest przede wszystkim to, że grupy nie wędrują i nie nocują, bo każda grupa zorganizowana w myśl idiotycznych przepisów musi sobie obligatoryjnie wynająć licencjonowanego przewodnika. A skoro tak sprawa się ma, to zaprzestano organizowania takich imprez. Organizatorzy społeczni przecież nie mają ochoty być eskortowanymi i płacić haraczu przewodnikowi...

Znam wprawdzie kilka osób, w tym nauczycieli, którzy obchodzą te przepisy organizując grupy... niezorganizowane albo obozy wędrowne formalnie nie będące obozami wędrownymi. Wszystko to jednak jest stanowczo za mało by dać obłożenie schroniskom. Ale nawet te resztki pasjonatów prowadzących młodzież szkolną i akademicką w góry, którzy się uchowali bez uiszczania haraczu na rzecz panów przewodników w tych trudnych dla turystyki społecznej czasach, jest przedmiotem zajadłych ataków ze strony pazernych lobbystów. Oto przykład takiej napastliwej wypowiedzi
Wycieczki szkolne nagminnie wychodzą w góry tylko pod opieką nauczyciela. Straż powinna wyłapywać takie sytuacje, karać szkołę lub organizatora wyjazdu - uważa Mateusiak
zobacz => http://www.gazetawroclawska.pl/fakty24/ ... ,id,t.html
A ja pytam: Gdzie te nagminnie chodzące w góry wycieczki? Na tych zarastających szlakach, w tych często świecących pustkami schroniskach? Pytam: Za co karać? Za to, że jako "ostatni Mohikanie" wolnej turystyki wykonują pozytywną pracę wychowawczą z młodzieżą???
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

Jest w Twojej wypowiedzi bardzo dużo prawdy, jednak patrząc na to z drugiej strony - czy jest zapotrzebowanie wśród młodzieży na takie obozy? Moim zdaniem nie. Jako przykład dam Częstochowę. Działa tak oddział regionalny PTTK, który w każde wakacje organizuje kilka obozów, jednak takich, w których mieszka się na dole i dojeżdża autokarem. Problem tych obozów jest taki, że nie ma na nich chętnych, zwłaszcza wśród młodzieży i w efekcie ok. 70% uczestników tych wyjazdów to emeryci lub osoby jej bliskie. Dla przykładu na zeszłorocznym obozie w Tatrach było 10 osób należących do grupy "młodzież" - uważam, że jak na całą Częstochowę i okolice to bardzo mało.
Don't shit, where you eat
Awatar użytkownika
Lechu

-#1
Posty: 30
Rejestracja: śr 31 paź, 2007
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Lechu »

tommer91 pisze:Jest w Twojej wypowiedzi bardzo dużo prawdy, jednak patrząc na to z drugiej strony - czy jest zapotrzebowanie wśród młodzieży na takie obozy?
Gdyby takiej turystyki nie zahamowały idiotyczne przepisy, to takie zapotrzebowanie z pewnością nadal by było.
tommer91 pisze:Moim zdaniem nie. Jako przykład dam Częstochowę. Działa tak oddział regionalny PTTK, który w każde wakacje organizuje kilka obozów, jednak takich, w których mieszka się na dole i dojeżdża autokarem.
Ależ to jest oczywiste, bowiem na dole nie ma idiotycznego przymusu przebywania grupy pod opieką licencjonowanego przewodnika, więc coś tam da się jeszcze zorganizować
tommer91 pisze:Problem tych obozów jest taki, że nie ma na nich chętnych, zwłaszcza wśród młodzieży i w efekcie ok. 70% uczestników tych wyjazdów to emeryci lub osoby jej bliskie. Dla przykładu na zeszłorocznym obozie w Tatrach było 10 osób należących do grupy "młodzież" - uważam, że jak na całą Częstochowę i okolice to bardzo mało.
A to już skutek kilkunastu lat funkcjonowania takich przepisów. Efekt? Z powodu braku obłożenia pozamykano wiele schronisk młodzieżowych, ostały się tylko nieliczne. Dlaczego? Ano bo nauczyciele przestali organizować i prowadzić obozy trasami typowymi, bo im zabroniły głupie przepisy. Głownie z tego powodu w Sudetach zlikwidowano wiele schronisk młodzieżowych, np. w zeszłym roku niedawno wyremontowane na europejski poziom ostatnie dwa czynne do tamtej pory schroniska w Masywie Śnieżnika - w Lądku i w Kletnie u podnóża Śnieżnika. Dziś takie schroniska w regionie Sudetów można policzyć na palcach jednej ręki... Niestety żyjemy w nienormalnym kraju.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Lechu pisze:owodem kiepskiego stanu schronisk górskich jest przede wszystkim to, że grupy nie wędrują i nie nocują, bo każda grupa zorganizowana w myśl idiotycznych przepisów musi sobie obligatoryjnie wynająć licencjonowanego przewodnika.
nie nazwałabym tych przepisów idiotycznymi biorąc pod uwagę, że zdarzają się nauczyciele, którzy pchają się w góry ze swoimi podopiecznymi, sami nie bardzo znając się na górach i bezpiecznym poruszaniu się po nich (w szczególności w dużej grupie). Kiedy jeździłam w podstawówce na zielone szkoły (głównie Beskid Żywiecki), to jeszcze nie było przepisów dotyczących przewodnika i po górach oprowadzali nas nauczyciele. Na szczęście byli to zapaleni górołazi znający się na rzeczy.
Ale wracając do kwestii schronisk - ja się grupom zorganizowanym nie dziwię, że nie chcą w nich nocować (głównie przez wzgląd na warunki i cenę), a jeśli już mówimy o szkołach, to zazwyczaj (myślę, że w 98%) uczniowie jadą na szkolne wyjazdy w celach innych, niż chodzenie po górach i podziwianie widoków (mam tu na myśli różnego rodzaju integracyjne zajęcia).
Lechu pisze:Ale nawet te resztki pasjonatów prowadzących młodzież szkolną i akademicką w góry, którzy się uchowali bez uiszczania haraczu na rzecz panów przewodników w tych trudnych dla turystyki społecznej czasach, jest przedmiotem zajadłych ataków ze strony pazernych lobbystów.
i wiadomo...wszystko rozchodzi się o kasę...każdy chce zarobić, przewodnik również.
tommer91 pisze:czy jest zapotrzebowanie wśród młodzieży na takie obozy?
moim zdaniem również nie. Podam przykład mojego wydziału - swego czasu istniał sobie Psychologiczny Klub Górski, gdzie ludzie z mojego wydziału organizowali sobie wspólnie jakieś wypady w góry. Ale ekipa zaczęła się kurczyć i po pewnym czasie klub zniknął. Może uda mi się go w tym roku zreaktywować. Obawiam się jednak, że będzie to ciężkie, biorąc pod uwagę jak nie wiele osób z mojego wydziału chodzi po górach czy choćby interesuje się nimi.
Awatar użytkownika
Lechu

-#1
Posty: 30
Rejestracja: śr 31 paź, 2007
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Lechu »

ruda pisze:
Lechu pisze:powodem kiepskiego stanu schronisk górskich jest przede wszystkim to, że grupy nie wędrują i nie nocują, bo każda grupa zorganizowana w myśl idiotycznych przepisów musi sobie obligatoryjnie wynająć licencjonowanego przewodnika.
nie nazwałabym tych przepisów idiotycznymi biorąc pod uwagę, że zdarzają się nauczyciele, którzy pchają się w góry ze swoimi podopiecznymi, sami nie bardzo znając się na górach i bezpiecznym poruszaniu się po nich (w szczególności w dużej grupie).
A ja jednak pozwolę sobie nazywać je idiotycznymi, bo nakazują chodzenie w eskorcie licencjonowanego przewodnika nie tylko w łatwych turystycznie i zaludnionych pasmach górskich (także latem!), ale nawet w jakimś zaśmieconym lasku mianowanym przez urzędnika "rezerwatem przyrody", położonym na terenie niewiele ponad 200 m n.p.m i uznanym przez kolejnego urzędasa za "obszar górski".
ruda pisze:Kiedy jeździłam w podstawówce na zielone szkoły (głównie Beskid Żywiecki), to jeszcze nie było przepisów dotyczących przewodnika i po górach oprowadzali nas nauczyciele. Na szczęście byli to zapaleni górołazi znający się na rzeczy.
No i komu ci zapaleni górołazi przeszkadzali? Myślę, że oboje znamy odpowiedź.
ruda pisze:Ale wracając do kwestii schronisk - ja się grupom zorganizowanym nie dziwię, że nie chcą w nich nocować (głównie przez wzgląd na warunki i cenę)
No i jeśli do tego doliczyć niemałe koszty wynajęcia przewodnika, to tym bardziej nie chcą tam organizować pobytu.
ruda pisze:jeśli już mówimy o szkołach, to zazwyczaj (myślę, że w 98%) uczniowie jadą na szkolne wyjazdy w celach innych, niż chodzenie po górach i podziwianie widoków (mam tu na myśli różnego rodzaju integracyjne zajęcia).
98% powiadasz? Znacznie zawyżasz ten procent. Ale nawet jeżeli by to miała być prawda, to dlaczego te 2% ma być pozbawione możliwości wyjechania latem na górski obóz wędrowny ze swoim wychowawcą, który jest dajmy na to przodownikiem turystyki górskiej PTTK, mającym często o wiele większe doświadczenie górskie od zawodowego przewodnika, ale nie mającym szans na licencję (kursy przewodnickie górskie trwają średnio dwa lata, kosztują kilka tysięcy PLN i mają na celu trzepanie kasy).
ruda pisze:
Lechu pisze:Ale nawet te resztki pasjonatów prowadzących młodzież szkolną i akademicką w góry, którzy się uchowali bez uiszczania haraczu na rzecz panów przewodników w tych trudnych dla turystyki społecznej czasach, jest przedmiotem zajadłych ataków ze strony pazernych lobbystów.
i wiadomo...wszystko rozchodzi się o kasę...każdy chce zarobić, przewodnik również.
To, ze ktoś chce zarobić nie znaczy, że może ograniczać prawa innych i zmuszać ludzi do zakupu niechcianych usług. Wynajmowanie licencjonowanego przewodnika powinno być wynikiem woli turystów, a nie administracyjnego przymusu.

Lechu

Obrazek
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Lechu pisze:98% powiadasz? Znacznie zawyżasz ten procent.
chyba jednak nie zawyżam. Ci, którzy naprawdę kochają góry, nie jeżdżą na zielone szkoły czy inne tego typu wyjazdy, bo one nie są od tego, żeby cieszyć się górami. Powiedzmy na tygodniowy wyjazd ze szkołą, na chodzenie po górach może poświęca się 2 - max 3 dni. Reszta upływa na szeroko pojętej integracji i granie z nauczycielami w kotka i myszkę (ujmując to bardzo delikatnie).
I mam tu na myśli tylko szkoły.
Lechu pisze:No i komu ci zapaleni górołazi przeszkadzali? Myślę, że oboje znamy odpowiedź.
nie twierdzę, że przeszkadzali. Ale odkąd wydarzył się wypadek pod Rysami, tym zapaleńcom zaczęto ostro patrzeć na ręce. Co akurat mnie nie dziwi.
Lechu pisze:ale nawet w jakimś zaśmieconym lasku mianowanym przez urzędnika "rezerwatem przyrody", położonym na terenie niewiele ponad 200 m n.p.m i uznanym przez kolejnego urzędasa za "obszar górski".
owszem, może i przewodnik w lasku położonym nisko to przesada. Tyle, że działa tu chyba taktyka, że lepiej dmuchać na zimne...
Awatar użytkownika
Lechu

-#1
Posty: 30
Rejestracja: śr 31 paź, 2007
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Lechu »

ruda pisze:
Lechu pisze:98% powiadasz? Znacznie zawyżasz ten procent.
chyba jednak nie zawyżam. Ci, którzy naprawdę kochają góry, nie jeżdżą na zielone szkoły czy inne tego typu wyjazdy, bo one nie są od tego, żeby cieszyć się górami.
I nie jeżdżą też ze swoimi nauczycielami w góry na obozy wędrowne, rajdy itp., bo zabito taką turystykę za pomocą głupich przepisów i w majestacie prawa. Pojadą co najwyżej z rodzicami albo na dziko bez żadnej opieki. Tylko kto im tego "bakcyla" gór zaszczepi, kto przekaże im elementarne zasady zachowania kultury turystycznej na szlaku? To pytanie jest bardzo istotne, bowiem szkolni wychowawcy w świetle obowiązującego prawa już nie mają takiej realnej możliwości.

Widać tu wyraźnie, że naszym ustawodawcom nie chodzi tak naprawdę o prawo, odpowiedzialność i wychowanie młodzieży. Chodzi o to, żeby wycisnąć jak najwięcej korzyści dla wzajemnie popierającej się grupy interesu. Dla lobby przewodnickiego nie są bowiem problemem wypady w góry gromad zupełnie niedoświadczonych i pozbawionych opieki (a często podpitych małolatów) - jak narozrabiają, nabazgrają sprayem po skałach albo się im coś stanie, to przecież nie ich sprawa. Dla tegoż lobby podstawowym problemem są wycieczki pod opieką doświadczonych i zapalonych turystów, jacy się jeszcze uchowali bez uiszczenia haraczu na rzecz tych panów. Stąd kuriozalny zakaz chodzenia nawet latem (!!!) bez przewodnika po takich gęsto zaludnionych i turystycznie łatwych górach jakie mamy w Polsce.
ruda pisze:
Lechu pisze:No i komu ci zapaleni górołazi przeszkadzali? Myślę, że oboje znamy odpowiedź.
nie twierdzę, że przeszkadzali. Ale odkąd wydarzył się wypadek pod Rysami, tym zapaleńcom zaczęto ostro patrzeć na ręce. Co akurat mnie nie dziwi.
To nie tak. Nikt nie patrzył i nie patrzy na ręce, a jednym skrobnięciem pióra urzędników ministerialnych wydających rozporządzenie w 1997 r. wrzucono ich bowiem dużo wcześniej wszystkich do jednego worka. A głośny wypadek pod Rysami zdarzył się dopiero w 2003 r., natomiast szkolne obozownictwo wędrowne przepisy zabiły już wcześniej m.in. za pomocą owego kretyńskiego rozporządzenia ministerialnego. Zresztą nie ma absolutnie nic wspólnego wypadek zaistniały zimą w ekstremalnych warunkach wysokogórskich, do obozu wędrownego latem w górach takich jak Beskidy czy Sudety. To przykre, że dla lobby przewodnickiego nawet śmierć ludzka nie jest tu żadnym tabu. Od samego początku ten wypadek w Tatrach wykorzystuje się jako argument do umocnienia interesów pewnej wąskiej grupy ludzi - przewodników i urzędników państwowych. Szkoda tylko, że milczą na temat wypadków, w tym śmiertelnych, które zdarzyły się też w Tatrach w grupach pod opieką zawodowego przewodnika.
ruda pisze:
Lechu pisze:ale nawet w jakimś zaśmieconym lasku mianowanym przez urzędnika "rezerwatem przyrody", położonym na terenie niewiele ponad 200 m n.p.m i uznanym przez kolejnego urzędasa za "obszar górski".
owszem, może i przewodnik w lasku położonym nisko to przesada. Tyle, że działa tu chyba taktyka, że lepiej dmuchać na zimne...
To nie jest żadne "dmuchanie na zimno", tylko strzelanie z armaty do wróbla czyli zwyczajny idiotyzm. To jest działalność samobójcza, a nawet sabotaż gospodarczy, bo przez takie durne przepisy upadają schroniska PTTK w polskich górach, za wyjątkiem Tatr, bo to dosyć specyficzny region. I to nie tylko obiekty PTTK, ale także poznikały z map turystycznych liczne kiedyś schroniska młodzieżowe, letnie bazy namiotowe, chatki studenckie itp.

Z powodu głupich przepisów prawa od dawna cierpią nie tylko sudeckie schroniska PTTK, ale PTSM-y, ośrodki wypoczynkowe, pensjonaty i hotele itd. Bardzo trafnie ten problem skwitował już w 2004 roku na konferencji we Wrocławiu Jacek Musiał, wiceprezes Karkonoskiej Organizacji Turystycznej "Śnieżka".
Ja mam nadzieję, że ta strategia dotrze do tych, którzy rządzą naszym państwem, ponieważ również z uprzejmości DOT-u około roku temu brałem udział w takim sympozjum na temat prawa i wpływu prawa zarówno na polską turystykę jak i na turystykę czeską. Niestety, refleksja była bardzo smutna. My mamy doskonałe strategie, mamy doskonałe prawo. Czesi mają turystów i jest to powiedziałbym, rzecz zasadnicza.

Jeżeli ci, którzy decydują o sprawach w państwie, ci, którzy ustalają przepisy, nie zrozumieją, że turystyka jest gałęzią niezwykle ważną i niezwykle potrzebną, dalej będziemy pisali wspaniałe opracowania, bo tych opracowań jest ogromnie dużo, te opracowania są nam bardzo potrzebne, ja naprawdę bardzo dziękuję...
źródło cytatu => http://www.sejmik.dolnyslask.pl/files/K ... 04%20a.doc
I co powiesz na to?
_______________________

Lechu

Obrazek

http://kspoz.webpark.pl/
Awatar użytkownika
Lechu

-#1
Posty: 30
Rejestracja: śr 31 paź, 2007
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Lechu »

I jeszcze jedno. Piszesz:
ruda pisze:Podam przykład mojego wydziału - swego czasu istniał sobie Psychologiczny Klub Górski, gdzie ludzie z mojego wydziału organizowali sobie wspólnie jakieś wypady w góry. Ale ekipa zaczęła się kurczyć i po pewnym czasie klub zniknął. Może uda mi się go w tym roku zreaktywować. Obawiam się jednak, że będzie to ciężkie, biorąc pod uwagę jak nie wiele osób z mojego wydziału chodzi po górach czy choćby interesuje się nimi.
A miał im kto zaszczepić bakcyla górskiego w czasie nauki w szkole? Mnie miał kto, ale wtedy nie było takich idiotycznych przepisów. A teraz w rzekomo szanującej wolność Polsce tworzy się chore prawo pozbawiające ludzi prawa wolności organizowania turystyki i wolności wyboru. Zabija się w ten sposób swobodną turystykę, którą dało się uprawiać nawet za czasów głębokiej komuny. Dzisiaj Karol Wojtyła prowadzący grupy młodzieżowe w góry byłby przez takie prawo uznany za przestępcę! Wszak chodzili sami, bez przewodników...

Nauczyciel powinien przejść krótkie szkolenie i jazda w góry. Pierwsza pomoc, orientacja z mapy, telefony alarmowe, zgłoszenie do GOPR i do przodu. A nie jakieś pojechane przepisy. Państwo ma zadbać o wyznakowanie szlaków, umożliwić tani nocleg (nie wysoki podatek, nie dzierżawa, nie horrendalne opłaty za wywóz śmieci, bo to schronisko a nie hotel i ma chronić) i być w razie czego do ratowania. Lepiej żeby parę osób zabłądziło w górach, niż parę tysięcy zaćpało się pod blokiem. Żaden idiota nie ma prawa pobierać opłat za wstęp i zmuszać do wynajęcia przewodnika. KPN albo inny TPN to komercja i destrukcja dla turystyki kwalifikowanej. Wychowałem się na obozach wędrownych i dały mi one więcej jak cała nauka fizyki i chemii w szkole. Jak tak dalej Państwo tworzyć będzie chore przepisy to, za przeproszeniem, pierdzenie będzie ograniczone do wyznaczonych miejsc a do przeprowadzenia grupy na drugą stronę ulicy będzie konieczna licencja.
ODPOWIEDZ