Po wielu dniach na naszym płaskim Mazowszu udało nam się wyrwac w Tatry.
Termin wyjazdu okazał się bardzo mokry.
Ale po kolei. Wyjechalismy nocnym pociagiem we wtorek. Skład Magda Ola(ola98), Dominik i ja.
W środe z samego ranka mieliśmy udac się do Doliny Pieciu stawów. Pogoda straszna od samego rana pada. Prognozy na najbliższe dni „będzie padać i padać i padać…” Próbujemy udać się Doliną Roztoki do Piatki. Niestety szlakiem płynie potok po kolana, wracamy. Po drodze mijamy tych którzy próbowali dojśc do Piatki przez Świstówke. Tam też potok.
Szybka decyzja jedziemy do Chochołowskiej tam popołudniu docieramy do schroniska.
Lokujemy się w pokoju i czas na coś gorącego. Prognoza na następny dzień: chmury i deszcz.
W czwartek(29.07) ranek pochmurny ale są jakieś przejaśnienia. W nadziei ze się poprawi ruszamy na Grzesia.

I poprawiło się Błękitne niebo piękne widoki, cudowny dzien. Dziś Dominik zdobył swoje pierwsze szczyty. Zdobywamy po kolei Grzesia, Rakoń i Wołowiec.

Uploaded with ImageShack.us

Uploaded with ImageShack.us

Uploaded with ImageShack.us

Uploaded with ImageShack.us























































