Jagiellonia w Tatrach pisze:...uważam, że nie jest to najlepszy start do graniówek...
...a ja odwrotnie:
kiedyś przeraziły mnie Granaty jak patrzyłem na nie od dołu
w deszcz, szarugę, gdy odsłaniały się tylko na chwilę
- były wówczas przerażające, ale jak poszedłem tam w górę,
przeszedłem je i przedeptałem, to uważam od tej pory
(podobnie jak wielu innych), że jest to najbardziej sprzyjająca,
łatwa i miła (widowiskowa przy tym) część Orlej Perci
- tam należy zaczynać przygodę ze skalnymi trudnościami,
tam warto pójść, bo i wypalić się trochę trzeba, są pewne trudności
i jest to, po co chodzimy: satysfakcja, zadowolenie, piękno...
Żeby nie było, że pieprzę po próżnicy, to - konkretnie:
idź, Red Label, nie drygaj ale "czuj duch",
nie ma straszności, no, może ten słynny "krok napowietrzny",
ale wszyscy, co przeszli, to dali mu radę,
a kto nie dał, ten wrócił (1%, albo i mniej)
andy67 pisze:...to zależy jak daleko pędzimy

andy67 pisze:Całe Tatry można "obejść" - tylko po co ?
Andy, coś Ty taki anty?...
Czepisz się, a granaty to taki rozrywkowy przedmiot,
Granaty zaś - podmiot godny uwagi i zachęty
...no, tylko napisz, że nie!...