Trzy minuty.

Pasma górskie w Polsce i na świecie.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Trzy minuty.

Post autor: andy67 »

http://www.sportowefakty.pl/inne/2010/0 ... zmowa-z-a/

Trochę słabo chyba - tyle się męczyć żeby tylko zaliczyć i zaraz zejść. To ja już wolę Tatry :)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
arturprzeklasa

-#3
Posty: 217
Rejestracja: sob 19 kwie, 2008
Lokalizacja: Zakopane

Post autor: arturprzeklasa »

andy67 pisze:Trochę słabo chyba - tyle się męczyć żeby tylko zaliczyć i zaraz zejść
"Droga jest celem"
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Ale jakże przyjemnie siedzi się na szczycie :)

Może i "droga jest celem" ale on akurat wszedł. I zaraz zszedł. Nie oceniam tego, po prostu ja bym tak nie chciał.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

Jeśli się ma głowę zaprzątniętą np. zejściem to nie ma komfortu psychicznego i nie jaest przyjemnie posiedzieć na szczycie.
Ja ostatnio siedząc na Przełęczy pod Kopą Kondracką dowiedziałem się, że muszę wracać o 2 dni wcześniej do domu, czyli następnego dnia :( . A plany na te 2 dni były ambitne. :)
Awatar użytkownika
caatoosee

-#6
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006

Post autor: caatoosee »

Ja na jego miejscu bym sie przespal na szczycie ,a rano wypoczety schodzil ;)

A tak powaznie to chyba jeszcze nikt nie nocowal na osmiotysieczniku,pewno to nie jest mozliwe dla czlowieka,oczywiscie bez tlenu :)
"Zdobadz wszystko nie robiac nic"
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

andy67 pisze:Może i "droga jest celem" ale on akurat wszedł. I zaraz zszedł. Nie oceniam tego, po prostu ja bym tak nie chciał.
Andy, musiałbyś tego spróbować, żeby mieć porównanie. Nie rozpartuj tego tatrzańskimi klimatami, bo to zupełnie inna bajka. To chyba coś bardziej podobnego do "gonienia króliczka"... ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

caatoosee pisze:
A tak powaznie to chyba jeszcze nikt nie nocowal na osmiotysieczniku,pewno to nie jest mozliwe dla czlowieka,oczywiscie bez tlenu smile
znaczy nie wiem czy nie możliwe ale na pewno by nie odpoczął bo to z każdym oddechem zaciąga dług tlenowy... no i w sumie mógłby złapać debet nad ranem ;)
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
pietrek

-#2
Posty: 68
Rejestracja: czw 12 lut, 2009

Post autor: pietrek »

Zaczerpnięte ze strony http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.p ... &name=2960

Tylko śmiercią naturalną

Panowało przekonanie, że Kukuczce, najlepszemu wspinaczowi świata, nic nigdy nie może się zdarzyć. Nie wiadomo, czy on sam był tego pewien – choć, gdy go zapytano, jaki procent prawdziwych alpinistów umiera śmiercią naturalną, odpowiedział z przekonaniem: – Wszyscy prawdziwi alpiniści umierają śmiercią naturalną. Chyba tylko dwa razy miał autentyczne chwile zwątpienia. W 1985 r. wyprawa, w której uczestniczył, chciała zdobyć potężny południowo-wschodni filar Nanga Parbat. Podczas akcji zginął przyjaciel Kukuczki, Jerzy Kalmus, ale czterech wspinaczy weszło na szczyt. Byli skrajnie wyczerpani i głodni, cztery razy nocowali w ścianie. Żeby się nie obciążać, szczyt atakowali bez namiotów, dwa najwyższe biwaki spędzili w wykopanej jamie śnieżnej na wysokości prawie 8000 m. Wiedzieli, że jeśli zasną, nie obudzą się. Ostatkiem sił zeszli do miejsca, gdzie zostawili namioty, ale w międzyczasie zasypała je lawina. Wtedy Kukuczka powiedział: „Tej nocy chyba już nie przetrzymamy” i prawie wykrakał. Następnego dnia, schodząc w dół po piątym biwaku, stracił równowagę i zawisł na linie głową w dół, z jedną nogą zaklinowaną w ścianie, plecak ciągnął go i dusił. Tracąc przytomność, Kukuczka jakimś cudem podciągnął się jeszcze na linie i rzucił w przepaść. Ciężar ciała wyrwał nogę ze szczeliny, na szczęście wytrzymały i kość, i lina. Wisząc już normalnie, głową do góry, zdołał stanąć na zboczu. Po niespełna trzech miesiącach, w październiku 1985 r. Kukuczka z grupą świetnych wspinaczy (m.in. Mirosław Dąsal, Artur Hajzer, Ryszard Pawłowski, Krzysztof Wielicki) próbuje zdobyć południową ścianę Lhotse. Pierwszy atak załamuje się na wysokości ok. 8200 m (nieco poniżej miejsca, z którego Kukuczka spadł równo cztery lata później). Dwa dni potem z młodym himalaistą Rafałem Chołdą zakładają liny poręczowe, by ułatwić kolejny atak, po południu wracają, teren jest dość łatwy, idą bez liny. W pewnym momencie Kukuczkę coś tknęło, odwrócił się – i zobaczył, że towarzysz zniknął, tylko jego plecak turlał się daleko w dole, ku przepaści. Upadek był bezszelestny, nie było żadnego krzyku, nie znaleziono ciała. Kukuczka uznał, że nie ma szans na zdobycie południowej ściany Lhotse, wyprawa zrezygnowała z dalszych prób. „Do dziś zastanawiam się, co było przyczyną, że »odpuściłem« południową ścianę Lhotse. Być może to było to coś, które w pewnym momencie nakazuje człowiekowi, by nie robił już kroku dalej”, napisał w „Pionowym świecie”.

pietrek

-#2
Posty: 68
Rejestracja: czw 12 lut, 2009

Post autor: pietrek »

Ale na szczycie czy powyżej 8000 metrów?
Awatar użytkownika
caatoosee

-#6
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006

Post autor: caatoosee »

Wiec najwyzej biwakowali Rosjanie w jamie snieznej na 8300 m Lhotse.
"Zdobadz wszystko nie robiac nic"
ODPOWIEDZ