Okolice Kitzbuehl
URL=http://img195.imageshack.us/i/mg0012a.jpg/]
[/URL]Uploaded with ImageShack.us
URL=http://img193.imageshack.us/i/mg0013a.jpg/]
[/URL]URL=http://img39.imageshack.us/i/mg0065a.jpg/]
[/URL]Uploaded with ImageShack.us
Później mnie wzięło na ferraty. Zaczęło mnie nosić coraz dalej. Oto seria fotek z Pidinger Klettersteig, w okolicy Berchtesgaden. Bardzo długa ferrata, podzielona na trzy sekcje, 750 m włażenia nierzadko w pionie. Ciekawostką jest że linię swą zawdzięcza ta ferrata niejakiemu Wilo Welzenbachowi, który kiedyś tam odkrył i poprowadził tę drogę w płn. ścianie Hochstaufen. Całe szczęście że w północnej bo to w czasie tych upałów było ))

Uploaded with ImageShack.us

Uploaded with ImageShack.us

Uploaded with ImageShack.us
URL=http://img716.imageshack.us/i/dsc01174aw.jpg/]
[/URL]
No i wreszcie, po 7 godzinach – szczyt.

Później były znowu spacery, takie bycie razem z Basią, moją „psiapsółą”, towarzyszką wielu przygód.
URL=http://img231.imageshack.us/i/mg0034a.jpg/]
[/URL]A to nasz dom, w którym żyjemy i sypiamy podczas wspólnych wędrówek.

Uploaded with ImageShack.us
A to fotki z ferraty Berchtesgadener Hochthron. Tu już niestety, ściana południowa i południowa godzina bo trzy godziny podejścia i 38 st.C w powietrzu.
Basia i ja smażące się w bezlitosnym słońcu na podejściu.
URL=http://img228.imageshack.us/i/dsc01318af.jpg/]
[/URL]Uploaded with ImageShack.us
Przed wejściem w ferratę chłodzimy się w niszy. Trochę strach w tym upale…400 m ściana, żadnego awaryjnego wyjścia, wytrawersowania w łatwiejszy teren…Przed nami wchodzi trzech facetów. Jak się okaże po 50 m wycofują się z powodu upału. Faktycznie, chociaż to prawie 2000 m, powietrze ani drgnie.



Uploaded with ImageShack.us
Jedyne zacienione miejsce ale…niestety, kuszetka, tylko na jedną osobę 

I szczyt

Uploaded with ImageShack.us
Zdecydowanie największym wybrykiem była próba wyjścia na Grossglocknera. Tu naprawdę nie popisałam się. Ostatnie dwa tygodnie przed wyjazdem do Kals, poleciałam…na Ibizę…no i wyniki treningu wysokościowego w barach na plaży nie dały długo na siebie czekać.
Przy Lucknerhaus

Uploaded with ImageShack.us
Moja „psiapsióła” lewituje pod Lucknerhuette

Stąd też startowałyśmy 11 czerwca o 2 w nocy.
A to najbliższe szczytu schronisko.

URL=http://img830.imageshack.us/i/mg0066abc.jpg/]
[/URL]Dotarłam tylko do pierwszego wierzchołka, niższego o 28 m od głównego. Honor uratowała Basia która jakoś dopełzła do szczytu. Niestety, nie ma fotki bo aparat miałam ja. Ależ mnie ta góra sponiewierała...jak jeszcze nigdy żadna.
A więc na razie nie próżnuję a w najbliższym czasie, jak pogoda dopisze to spełnię swoje dwa wielkie marzenia – wejdą na Cime di Lavaredo, tę najmniejszą oczywiście, oraz ferratą Koenigsjodler na szczyt o wdzięcznej nazwie Hochkoenig
To na razie tyle.
Pozdrawiam
uszba



