Kolejna tragedia...
Kolejna tragedia...
Tragedia na Kasprowym
Dziś koło godz. 13 na oczach kilkunastu osób z Kasprowego Wierchu spadł 6-letni chłopiec. Stromym żlebem zleciał ok. 300 metrów w dół. W stanie agonalnym trafił do zakopiańskiego szpitala.
- Z grupą dorosłych osób chłopiec szedł przy linach odgradzających ścieżkę biegnącą spod kopuły do kolejki - mówi Andrzej Blacha, który pełnił wówczas dyżur w centrali TOPR.
- Widziałem to dokładnie. Chłopiec nagle poślizgnął się i zamiast trzymać się liny puścił ją. Wcześniej mówił do ojca, który był od niego oddalony o jakieś trzy metry, że idzie na halę. - opowiada naoczny świadek zdarzenia Tomasz Krzyżanowski, pracownik TPN.
Niemal natychmiast rozpoczęła się akcja ratunkowa. Śmigłowiec odebrał dziecko, po które wcześniej zjechał na linie do Żlebu pod Palcem Wojtek Mateja. Przy chłopcu pierwszy był dyżurujący tego dnia na Kasprowym Stanisław Krzeptowski Sabała.
Chłopiec był nieprzytomny ale żył - opowiada Blacha. Do szpitala malec trafił w stanie agonalnym. Zdaniem ratowników ofiara miała wyraźny uraz czaszki z prawej strony. Miał połamane obie ręce i wybite wszystkie zęby. Lekarze walczą o życie chłopca.
JJ
Tygodnik Podhalański
[ 23-03-2005 | 15:18:22 | PaP] Góry
Dziś koło godz. 13 na oczach kilkunastu osób z Kasprowego Wierchu spadł 6-letni chłopiec. Stromym żlebem zleciał ok. 300 metrów w dół. W stanie agonalnym trafił do zakopiańskiego szpitala.
- Z grupą dorosłych osób chłopiec szedł przy linach odgradzających ścieżkę biegnącą spod kopuły do kolejki - mówi Andrzej Blacha, który pełnił wówczas dyżur w centrali TOPR.
- Widziałem to dokładnie. Chłopiec nagle poślizgnął się i zamiast trzymać się liny puścił ją. Wcześniej mówił do ojca, który był od niego oddalony o jakieś trzy metry, że idzie na halę. - opowiada naoczny świadek zdarzenia Tomasz Krzyżanowski, pracownik TPN.
Niemal natychmiast rozpoczęła się akcja ratunkowa. Śmigłowiec odebrał dziecko, po które wcześniej zjechał na linie do Żlebu pod Palcem Wojtek Mateja. Przy chłopcu pierwszy był dyżurujący tego dnia na Kasprowym Stanisław Krzeptowski Sabała.
Chłopiec był nieprzytomny ale żył - opowiada Blacha. Do szpitala malec trafił w stanie agonalnym. Zdaniem ratowników ofiara miała wyraźny uraz czaszki z prawej strony. Miał połamane obie ręce i wybite wszystkie zęby. Lekarze walczą o życie chłopca.
JJ
Tygodnik Podhalański
[ 23-03-2005 | 15:18:22 | PaP] Góry
Ja również znalazłem opis tego wypadku:
Wypadek na Kasprowym
23.03.2005 13:52 (aktualizacja 16:52)
W szpitalu zmarł 6-letni chłopiec, który spadł dzisiaj ze ścieżki prowadzącej z górnej stacji kolejki linowej do obserwatorium na Kasprowym Wierchu.
- Dziecko trafiło do szpitala ze złamaniami kości czaszki i obrzękiem mózgu, nastąpiło zatrzymanie krążenia i mimo reanimacji nie udało się go uratować - poinformował lekarz zakopiańskiego szpitala.
Do wypadku doszło około godz. 13. Chłopczyk spacerował z rodziną po wierzchołku Kasprowego Wierchu. Schodząc spod obserwatorium meteorologicznego pośliznął się na ścieżce, przeleciał pod zabezpieczeniami i urwistym żlebem spadł 200 - 250 metrów do Suchej Doliny Kasprowej.
Pierwszej pomocy udzielił rannemu dziecku ratownik z Kasprowego Wierchu, który zbiegł do doliny. Potem ratownicy śmigłowcem Sokół przetransportowali dziecko do zakopiańskiego szpitala.
(RMF)
************************************
Coś mi tu nie pasuje.
Czy z obserwatorium można zlecieć do Suchej Doliny Kasprowej?
Według mojej skromnej wiedzy albo do Doliny Suchej Stawiańskiej albo do Doliny pod Zakosy. Do Suchej Kasprowej chyba trzeba przelecieć przez górną stacje kolejki.
Może ktoś zna inne szczegóły?
Tragedia jest ogromna bo nie ma nic gorszego niż śmierć w górach takich małych dzieci, które zaufały swoim rodzicom.
Wypadek na Kasprowym
23.03.2005 13:52 (aktualizacja 16:52)
W szpitalu zmarł 6-letni chłopiec, który spadł dzisiaj ze ścieżki prowadzącej z górnej stacji kolejki linowej do obserwatorium na Kasprowym Wierchu.
- Dziecko trafiło do szpitala ze złamaniami kości czaszki i obrzękiem mózgu, nastąpiło zatrzymanie krążenia i mimo reanimacji nie udało się go uratować - poinformował lekarz zakopiańskiego szpitala.
Do wypadku doszło około godz. 13. Chłopczyk spacerował z rodziną po wierzchołku Kasprowego Wierchu. Schodząc spod obserwatorium meteorologicznego pośliznął się na ścieżce, przeleciał pod zabezpieczeniami i urwistym żlebem spadł 200 - 250 metrów do Suchej Doliny Kasprowej.
Pierwszej pomocy udzielił rannemu dziecku ratownik z Kasprowego Wierchu, który zbiegł do doliny. Potem ratownicy śmigłowcem Sokół przetransportowali dziecko do zakopiańskiego szpitala.
(RMF)
************************************
Coś mi tu nie pasuje.
Czy z obserwatorium można zlecieć do Suchej Doliny Kasprowej?
Według mojej skromnej wiedzy albo do Doliny Suchej Stawiańskiej albo do Doliny pod Zakosy. Do Suchej Kasprowej chyba trzeba przelecieć przez górną stacje kolejki.
Może ktoś zna inne szczegóły?
Tragedia jest ogromna bo nie ma nic gorszego niż śmierć w górach takich małych dzieci, które zaufały swoim rodzicom.
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
Kolejna smutna, acz dziwna informacja. Podaję za PAP:
W czwartek (17 marca 2005) na szlaku na Czerwonych Wierchach turystka odnalazła zwłoki 38-letniej kobiety z Poznania.
- W tym samym czasie byli u nas pracownicy agencji detektywistycznej, którzy od dwóch tygodni poszukiwali Poznanianki - mówi dyżurny ratownik TOPR. - Gdy dostaliśmy zgłoszenie o odnalezieniu ciała detektywi pojechali na miejsce i rozpoznali zwłoki kobiety.
Na razie nie wiadomo, co było przyczyną śmierci turystki. Kiedy została ona odnaleziona siedziała w śniegu.
(PP)
W czwartek (17 marca 2005) na szlaku na Czerwonych Wierchach turystka odnalazła zwłoki 38-letniej kobiety z Poznania.
- W tym samym czasie byli u nas pracownicy agencji detektywistycznej, którzy od dwóch tygodni poszukiwali Poznanianki - mówi dyżurny ratownik TOPR. - Gdy dostaliśmy zgłoszenie o odnalezieniu ciała detektywi pojechali na miejsce i rozpoznali zwłoki kobiety.
Na razie nie wiadomo, co było przyczyną śmierci turystki. Kiedy została ona odnaleziona siedziała w śniegu.
(PP)
Ostatnio zmieniony czw 24 mar, 2005 przez Mariusz, łącznie zmieniany 1 raz.
R.I.P.
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Znowu wypadek w Tatrach. Tym razem na szlaku na Rysy.
http://fakty.interia.pl/news?inf=646219
http://fakty.interia.pl/news?inf=646219





