Janek pisze:Pips trzeba mieć, znakomicie ułatwia ratownikom znalezienie zwłok.
Jak kto chce. Jeśli mogę komuś pomóc, jak i sobie, to mam zestaw lawinowy. Jeśli nikt z ekipy nie ma, to im nie pomogę i oni mi, więc bez sensu.
Sam pieps daje niewiele, natomiast zestaw może uratować życie. Ale lepiej się w takiej sytuacji w ogóle nie znaleźć.
Janek pisze:Pips trzeba mieć, znakomicie ułatwia ratownikom znalezienie zwłok. To tak samo jak z zapinaniem pasów w samolocie - zwiększają szansę, że nasze szanowne zwłoki będą w względnej całości a nie piętnastu kawałkach.
Nie za bardzo rozumiem. Ja pipsa mam, zakupiłem w tym roku. Ale żeby służył tylko do odnajdywania zwłok? Mam nadzieje, że to tylko ironia w Twoim wykonaniu Janku. Jeśli nie to polecam mały eksperyment: Spróbuj znaleźć człowieka zasypanego w śniegu w lawinisku "na czuja" Albo na " wystający kije" a spróbuj korzystając z piepsa. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo to zdecydowanie pipsy je zwiększają, choć niektórym odbierają resztki rozumu ("mam piepsa, nic mi się nie stanie").
Asik pisze:wybacz ze tak niepoważnie o tak poważnym temacie,ale napisałeś to w taki sposób...że nie mogłam się powstrzymać
Muszę się przyznać do plagiatu - kiedyś leciałem samolotem An24 z Warszawy do Koszalina, zaczęło bujać i zapalił się napis "proszę zapiąć pasy i nie opuszczać miejsc". No i wtedy w głuchej ciszy pewien wytworny starszy pan właśnie wyrzekł te słowa o identyfikacji zwłok. Jakże to teraz na czasie...
Huczaj pisze: Mam nadzieje, że to tylko ironia w Twoim wykonaniu Janku. Jeśli nie to polecam mały eksperyment: Spróbuj znaleźć człowieka zasypanego w śniegu w lawinisku "na czuja" Albo na " wystający kije" a spróbuj korzystając z piepsa.
Oczywiście, że ironia. A eksperyment raczej trudny do wykonania - znasz chętnych do roli "królika doświadczalnego"? Oczywiście, że poprawia szanse ale tylko wtedy jak się trafi pod lawinę w większej grupie, z której choć jedna osoba nie została zasypana. Natomiast pusty śmiech bierze jak się czasami słyszy, że górski samotnik dumnie obwieszcza, że chodzi z piepsem i czuje się przez to bezpiecznie (i to chyba miałeś na myśli mówiąc o odebraniu resztek rozumu).
Janek pisze:Natomiast pusty śmiech bierze jak się czasami słyszy, że górski samotnik dumnie obwieszcza, że chodzi z piepsem i czuje się przez to bezpiecznie (i to chyba miałeś na myśli mówiąc o odebraniu resztek rozumu).
No prawie. Myślałem o tych, którzy mając pipsa są w stanie ryzykować więcej bo mają jakąś dziwną świadomośc, że nawet jak zjadą. z betoniarką to i tak szybko ich ktoś znajdzie.
Samotnikowi też się może czasem przydać jak np. będą świadkowie wypadku, kórzy pipsa też posiadają.
Huczaj pisze:No prawie. Myślałem o tych, którzy mając pipsa są w stanie ryzykować więcej bo mają jakąś dziwną świadomośc, że nawet jak zjadą. z betoniarką to i tak szybko ich ktoś znajdzie.
Samotnikowi też się może czasem przydać jak np. będą świadkowie wypadku, kórzy pipsa też posiadają.
ja nie mam i uważam owszem dla ski turowców ok, a wspinacz który raczej wybiera najkrótsze podejście pod ścianę jak jest lawiniasto to wiadome nie łoi żlebu.. może się obejść.. Oczywiście pieps statystykę poprawia, ale jak ciężki śnieg albo paradoksalnie mało i się człowiek o skały rozwali to kiszka... jeszcze plecak z ABS to już byłyby szanse większe.. w Alpach one najbardziej się przyczyniły do zwiększenia liczby uratowanych z lawin.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
Jak ze wszystkim. Choćby pasy samochodowe - mnie autentycznie uratowały życie lub uchroniły przed ciężkimi obrażeniami, natomiast jeden z moich uczelnianych kolegów zginął przez pasy.
Kto kiedyś jeździł w kasku na rowerze?
Janek pisze:Kto kiedyś jeździł w kasku na rowerze?
Sam nie jeżdżę w kasku, ale memu ojcu uratował życie. Skończyło sie na kilkumiesięcznej rehabilitacji.
Teraz już nie siada na rower ale ogólnie jest sprawny i to się liczy.