Fajny film wczoraj widziałam/em.....

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
czambas

-#4
Posty: 277
Rejestracja: wt 29 lis, 2005
Lokalizacja: radom/kraków

Post autor: czambas »

Dragan pisze:Kto nie obejrzał nigdy pirackiej kopii niech pierwszy rzuci kamień
nie no, ale tu przecież nikt kamieniami nie wali :)
Agaar pisze:Najpierw pomyślałam, że z wypożyczalni
no właśnie i w tym problem, bo chyba nie było polskiej premiery, ani w kinach, ani na DVD :(
Ps 61,3
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Solista - Los Angeles, bezdomni, trochę cyniczny dziennikarz i muzyka Beethovena. Ten miks właśnie można znaleźć w filmie "Solista". I choć wydaje się, że może być to niestrawna mieszanka, to na szczęście tak nie jest.
Film ujmuje swoją prostotą, swego rodzaju lekkością, choć podejmuje trudny wątek bezdomności, choroby psychicznej ale także opisuje losy niesamowicie uzdolnionego muzycznie człowieka. Wszystko okraszone utworami Beethovena i niezłymi zdjęciami miasta aniołów.
Myślę, że film warty obejrzenia. Kiedyś chętnie do niego jeszcze wrócę.
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Obrazek

Ciekawy pomysł , wciągający film ,a właściwie animacja Tima Burtona w reż. Shane Ackera. Kolejna wizja świata po zagładzie w której tym razem nie ma miejsca dla Homo Sapiens , a jedynymi ocalałymi są małe , sympatyczne szmaciane "robociki" uosabiające ludzkie cechy. Co ciekawe jest to retrospektywne s-f osadzone w czasach po I wojnie światowej, a same maszyny przypominają raczej stwory żywcem wyjęte z teledysków Tool-a niż naszpikowane elektroniką gadżety. Choć tematyka nieco uproszczona i mało tu zaskakujacych zwrotów akcji to ma jednak swój klimat i super się ogląda.
Polecam :)

Trailer.
http://www.youtube.com/watch?v=OnoJecu9e7c
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Dragan

-#6
Posty: 1221
Rejestracja: śr 31 sty, 2007
Lokalizacja: Okolice Torunia

Post autor: Dragan »

Świetna animacja, słaba historyjka, niemniej ogląda się dobrze. Ale Burton to chyba tylko produkcją się zajął w tym filmie?
"Czasem się leci ładnie, czasem się na dupę spadnie..." (P.Bukartyk)
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

To ja może polecę co ostatnio mi się spodobało:
- Bękarty Wojny, zdecydowanie mój ostatni faworyt,
- Oldboy, najlepszy azjatycki film jaki widziałem,
- Lord of war,
- Prestige,
- Symetria,
- American Gangster
- Odlot,
- W pogoni za szczęściem,
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Może nie "wczoraj widziałem" a dzisiaj.

"Opowieści złotego wieku" - pięć nowel opowiadających o cudownych czasach niejakiego Ceaucescu z perspektywy tzw. zwykłych ludzi. Zwykłych czyli takich którzy muszą sobie jakoś radzić w każdej sytuacji. Polecam :)

http://www.alekino.pl/program/?full/opo ... ieku_32433
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

Może nie do oglądania na tę chwilę, ale mam nadzieję, że wkrótce i to się zmieni. Natomiast warte posłuchania jeśli ktoś lubi:
http://www.woloszanski.com/Strona-Bogus ... -swiatowa/
Awatar użytkownika
caatoosee

-#6
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006

Post autor: caatoosee »

"Zdobadz wszystko nie robiac nic"
Awatar użytkownika
czambas

-#4
Posty: 277
Rejestracja: wt 29 lis, 2005
Lokalizacja: radom/kraków

Post autor: czambas »

może nie tak wczoraj, ale tak mi się przypomniało bo przecież koniec roku szkolnego lada dzień
http://www.filmweb.pl/film/Ostatni+dzwonek-1989-1188
mnie wtedy powalił, ale chyba nadal warto to obejrzeć
Ps 61,3
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

mnie wtedy powalił, ale chyba nadal warto to obejrzeć
Filmu nie widziałem, ale ta piosenka (i wykonanie) mnie powala
http://www.youtube.com/watch?v=R-7cWBBUedg
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Tygodnik Podhalański pisze: http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... p=&id=9235

Od śmierci w dolinach uchowaj nas, Panie
W krakowskim kinie „Kijów” 3 czerwca odbyła się premiera filmu „Deklaracja nieśmiertelności”. Sala była wypełniona po brzegi. Film był realizowany prawie 3 lata i jest prawdziwym arcydziełem polskiego kina górskiego.

Nowy film Marcina Koszałki z jest z jednej strony pomostem łączącym pokolenia filmowców pokroju Sergiusza Sprudina i Jerzego Surdela, a z drugiej odbiega od nich zupełnie. Kino Koszałki przypomina miejscami filmy Krzysztofa Zanussiego i problemy poruszane np. w „Spirali”. Góry są tylko tłem, scenerią do zmierzenia się z fundamentalnymi pytaniem o przemijanie i ludzką egzystencję. Koszałka odbiega w swej pracy od zasadniczego tematu – wspinania na rzecz koncentracji wokół psychologicznych aspektów człowieka wspinającego się w górach. Bohaterami są wybitni, kultowi wspinacze: Piotr „Szalony” Korczak i Andrzej Marcisz. Koszałka pyta swojego głównego bohatera Piotrka Korczaka o jego kondycję psychiczną, mentalną i duchową w kontekście przemijania, i jego niemożliwości pokonywania coraz to trudniejszych dróg wspinaczkowych. Niejednokrotnie te pytania są retoryczne, pozostają bez odpowiedzi. W historii polskiej kinematografii górskiej nie powstał dotąd film tak mocny, będący tak intymną wiwisekcją wspinacza. – Nie chciałem uprawiać pornografii wspinaczkowej, pokazując tylko wspinające się sylwetki – komentuje swoje dzieło Koszałka. W filmie Korczak, owładnięty myślą o śmierci i przemijaniu, zamienia się w „zwierzę sceniczne”. Prowokuje i odpycha z pogardą. – Przecież ty mnie upokarzasz tym swoim filmem – pada stwierdzenie Korczaka w pewnym momencie. W innym miejscu Koszałka pyta: – Popełnisz samobójstwo? Korczak odpowiada: –Skąd wiesz, czy nie popełnię? (…) Brzydzę się starości. Nie innych ludzi, tylko swojej. (…) Mam nadzieję, że ktoś lub coś wybawi mnie z tej bocznicy życia i nie spędzę swych dni w jakimś domu starców… – mówi to wszystko, a jednocześnie pokazuje „jasną stronę mocy”, jaką jest jego ambicja i walka z samym sobą, a przy tym wszystkim ogromna pasja życia. W filmie staje się wizjonerem. – Wspinacz musi odrzucić te wszystkie walory estetyczne. Te wszystkie widoczki, limby w skale. Zostaje ściana i konkretne sekwencje (…) Wspinanie jest jak teatr ruchu. Zamiłowanie „Szalonego” do Witkacego najpełniej wyraża się w jego słowach o górskiej ścianie – mówi o niej jak o Czystej Formie. Korczak jak Mistrz stawia kroki, a Koszałka jak uczeń śledzi z kamerą kroki Mentora i ukazuje w sposób piękny, plastyczny cały panteon okoliczności, jakie towarzyszą wspinaczowi. Korczak nagle się odwraca, gdy Koszałka z pewną udawaną drwiną zadaje mu pytanie: – Czy jesteś wspinaczem, gdy wiercisz dziury w skale? Jesteś z tego dumny? Korczak filozoficznie, wręcz prowokacyjnie odpowiada: – A czy ty jesteś artystą, gdy ustawiasz swój statyw do kamery? Pewne działania nie umniejszają twojego bycia artystą, a mojego wspinaczem. Wiesz Marcin, w tym wszystkim tkwi pewna intencjonalność. Koszałka zadaje celne pytania, trafiające w sam środek umysłu Korczaka. I zadaje to jedno, podstawowe: – Dlaczego zgodziłeś się na ten film? – Z przyjaźni – pada odpowiedź. – Bo ty kiedyś całkiem nieźle się wspinałeś… Lecz po chwili dodaje: – Wiesz, bo jest w kinie pewna magia nieśmiertelności. Czyż nie jest to sensem wszystkich kultur i religii? Wieczność? Koszałka w swoim filmie dał Korczakowi pewnego rodzaju „wieczność”. Może tę celuloidową, ale jednak wieczność.

Wiara Korczaka w kino Koszałki jest bardzo intymna. Zaufał mu, oddał siebie i swoje wnętrze, część swojego światopoglądu. Koszałka to uszanował, obnażając Mistrza, a jednocześnie dając mu pancerz nieśmiertelności. W 1988 roku podczas zawodów w Madonna di Campiglio Korczak przeżył swój osobisty dramat, o którym opowiada w filmie prawie ze łzami w oczach. Zajął wtedy 4 miejsce. – Ten „strzał” do chwytu, kiedy odpadłem, powracał do mnie w snach. Byłem wtedy w najlepszej, życiowej formie. Zabiegi operatorskie Koszałki tworzą jakby wir myśli wokół bohatera. Widz nie ma szans nie zostać przez niego wciągniętym. Pantomimiczny taniec Korczaka w dworze w Krzeszowicach czy analogiczne ujęcia do „zwielokrotnionego portretu Witkacego” nadają metafizycznego znaczenia historii prezentowanej w filmie. Sceny, w których Korczak przepływa jak półbóg, jak starożytny faraon przez kolejne bramy, nasuwają skojarzenia z mistrzowskimi ujęciami z filmów Ridleya Scotta (np. „Gladiator”).

Drugim, mającym głębokie znaczenie tłem jest postać Andrzeja Marcisza – wybitnego wspinacza, partnera Piotrka z wielu wspinaczkowych przejść, a jednocześnie jego rywala. – To było jak walka. Zrobić te drogi, których nie robi Andrzej. Być lepszym od niego. To mnie mobilizowało do nadludzkich wysiłków. Marcisz daje w filmie popis swoich wspinaczkowych umiejętności (które m.in. są świetnie nakręcone z pokładu śmigłowca wokół Mnicha w Tatrach). Marcisz w filmie milczy. I ta cisza przejmuje. W niej odbijają się echa słów Korczaka. Marcisz jest jakby dopełnieniem portretu wspinacza sportowego, wspinacza absolutnego, który w swojej tatrzańskiej świątyni, gdzieś na progu Doliny Ciężkiej popatrzy być może ostatni raz na ten świat… Czy tak się stanie, tego nie wie nikt, nawet sam Korczak. „Od śmierci w dolinach uchowaj nas panie” to także motto tego filmu, które przywołuje reżyser, scenarzysta i operator w jednej osobie. Koszałka zrobił film, grając na najczulszych strunach, delikatnie snując opowieść jak pająk. Wrażliwość na walory techniczne (kinowa taśma 35 mm), wyczulenie na symbolikę górską, nieprzeładowane, a jednocześnie istotne dialogi, a przede wszystkim przepiękna plastyka zdjęć stawiają ten film na pierwszy miejscu w polskim kinie górskim.

Podczas 6. Spotkań z Filmem Górskim w Zakopanem w dniach 9-12 września 2010 roku film będzie pokazywany podczas Międzynarodowego Konkursu Filmowego. Po pokazie planowane jest spotkanie z twórcami filmu i jego głównymi bohaterami.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Wszyscy mają się dobrze (Everybodies fine)
Film z Robertem De Niro, który wciela się w rolę ojca, próbującego poukładać na nawo swoje kontakty z czwórką dzieci, po tym jak umiera jego żona. Wyrusza w podróż po Stanach, aby każdemu ze swoich dzieci zrobić niespodziankę w formie odwiedzin. W trakcie tej podróży uświadamia sobie, jak nie wiele wiedział o własnych dzieciach i jak wiele przed nim ukrywały.
Film dający do myślenia, w szczególności w odniesieniu do kontaków panujacych w rodzinach. Dobrze zagrany, ciekawy i skłaniający do refleksji.
Polecam :)
Awatar użytkownika
arturprzeklasa

-#3
Posty: 217
Rejestracja: sob 19 kwie, 2008
Lokalizacja: Zakopane

Post autor: arturprzeklasa »

"Nikdo nic nevi" - czeski film z 1947.
Oczywiście komedia, oczywiście z klasycznym czeskim humorem, ale takim jakby ... nieśmiałym.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Peacock - film ma w sobie magię, która kryje się w pięknych, lekko alegorycznych zdjęciach. Choć nie porywa wartką i szybką akcją, to wciąga i daje czas na zadumę.
Peacock to nazwa amerykańskiej miejscowości, w której rozgrywa się akcja filmu. Głównym bohaterem filmu jest mężczyzna, skrywający dość mroczną tajemnicę, która praktycznie wychodzi na jaw, gdy wykoleja się pociąg i...ląduje na jego podwórku. Drugą ważną postacią jest młoda, samotna matka, która jako jedyna z całej miejscowości, zna przeszłość głównego bohatera. Film świetnie zagrany. Ogólnie jestem nadal pod jego sporym wrażeniem!
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Oglądałem ostatnio znakomitą komedię serbską, dramat rosyjski, komedię obyczająwą islandzką i smutny film szwedzki. Kanały oczywiście niszowe i pora wampirowa, Tytułów nie pamiętam - nigdy nie zawracałem sobie tym głowy, Czasami się tylko zastanawiam ,dlaczego Oscary i Hollywood są takie ważne ?
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

dagomar pisze:Czasami się tylko zastanawiam ,dlaczego Oscary i Hollywood są takie ważne ?
też się nad tym zastanawiam...bo jednak jest wiele filmów, które bardziej trafiają do człowieka, a jakoś nagród nie otrzymują.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

ruda pisze:
dagomar pisze:Czasami się tylko zastanawiam ,dlaczego Oscary i Hollywood są takie ważne ?
też się nad tym zastanawiam...bo jednak jest wiele filmów, które bardziej trafiają do człowieka, a jakoś nagród nie otrzymują.
Nie zapominajcie o tym że film aby mógł stanąć do walki o Oscara musi być zgłoszony do konkursu. A wiele z tych niszowych filmów po prostu zgłoszone nie zostało.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

andy67 pisze: A wiele z tych niszowych filmów po prostu zgłoszone nie zostało.
takie jest chyba założenie filmów niszowych, że nie są na ogromną skalę rozpropagowane.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Już wiem, Oskary są dla filmów traktujących n.p. o żydach, problemach rasowych i miłości trzech facetów i kota. Wtedy można film uznać za wybitny. No, ostatecznie może być kosmiczna nawalanka , ale tu kosmici muszą przeprowadzić przynajmniej jakieś eksperymenty genetyczne na głównym bohaterze i dobrze by było, by był on żydem, murzynem, albo gejem, no, przynajmniej feministką. Wtedy ten film też da się podciągnąć pod wybitny. ;)
ODPOWIEDZ