PIENINY PO PRZEJŚCIACH....

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

PIENINY PO PRZEJŚCIACH....

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Bagaże w samochodzie nie rozpakowane, a ja od prognozy, do prognozy ...zła na wszystko i na wszystkich :?...
We wtorek po południu, w jednej chwili zdecydowałam, że:
- nie będę słuchać już żadnych wiadomości o powodzi,
- nie będę słuchać żadnych prognoz - co chwilę innych...
- jadę natychmiast, albo jeszcze prędzej.
Telefon do naszych gospodarzy, że wieczorem przyjeżdżamy, szybko się pozbieraliśmy i w drogę.
Jeszcze nigdy nie jechałam w góry z takimi obawami - a tu:
- droga nadspodziewanie dobra
- pogoda mimo zapowiadanych burz gwałtownych - ładna
Mój optymizm wracał wraz z przejechanymi kilometrami, a gdy pokazały się góry na tle błękitu, doszedł do normalnego stanu „przedpowodziowego”.

Musi być ładnie i będzie dobrze.

Pieniny przywitały nas bujną zielenią w kilku odcieniach.
Deszcze spowodowały, iż rośliny i kwiaty nie spalone słońcem, miały kolory niespotykanie soczyste.
Niestety, aura obeszła się niełaskawie z tym pięknym zakątkiem, Zniszczone przez wodę szlaki robiły smutne wrażenie, zwłaszcza w Rezerwacie Biała Woda i Wąwozie Homole, przez który zdążyliśmy przejść, zanim został zamknięty.
Kilka upalnych dni osuszyło trochę górskie ścieżki, chociaż były miejsca, gdzie można się było nieźle wymalować gliną :).
Za to szlaki puste, nawet w weekend.
:think: Może nie każdemu się chciało przy 34 stopniach w cieniu wychodzić z domu...
Trzeba być sporym zapaleńcem, żeby iść w góry w taki upał, toteż często na szlakach nie spotykaliśmy żywej duszy.
Nie było jednak źle, bo wyżej wiał wiatr, bez którego faktycznie byłoby ciężko, no i w lesie zbawiennego cienia nie brakowało.

Krościenko jeszcze całkiem nie obudziło się ze snu, gdy wczesnym rankiem wybraliśmy się na Trzy Korony.

Obrazek

Dotarliśmy tam około ósmej godziny i punkt poboru opłat jeszcze był zamknięty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pusto, cicho, no i takie widoki :

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Śpiew ptaków i kolorowe zbocza pod nami....ech, życie jest piękne.

Obrazek

Postanowiłam, że posiedzimy tu do momentu przyjścia pierwszej wycieczki, która nadeszła dopiero o dziesiątej.
Dwie godziny sami na Trzech Koronach, w taką pogodę, za darmo...... to chyba szczęśliwy los na loterii, lub dobra robota mojego Anioła Stróża Górskiego :).
Potem Wąwozem Szopczańskim zeszliśmy do Sromowców Niżnych.

Obrazek

Zrujnowany szlak - częsty widok tegorocznych wędrówek...

Obrazek

Pierwsze kroki do Schroniska Trzy Korony na piwko, a tam piwka brak :O.

Obrazek

No, ale na przystani było do wyboru, do koloru, można było się odrobinę ochłodzić i odpocząć z widokiem na leniwie płynący, dziwnego koloru Dunajec.

Obrazek

Obrazek

Powrót Drogą Pienińską, gdzie też widać, co szalejący potrafi...

Obrazek

Nie spotkaliśmy tym razem tych pięknych jaszczurek, widocznie tylko w deszczu wychodzą ze swoich kryjówek.
Ta z ub. roku :).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie można było pominąć wycieczki granią Małych Pienin. To bardzo ładny szlak.

Obrazek

Obrazek

Niestety, mimo ładnej pogody, widoczność nie była dobra i Tatry ledwo majaczyły na horyzoncie...

Ale poza tym zielono, kolorowo, pachnąco....cudnie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na Wysokim Wierchu zauważyłam tylko dwa motyle - pazia żaglowca.
W ub. roku było ich mnóstwo, zresztą innych też.
Widocznie długotrwałe opady zaszkodziły tym pięknym owadom.
Łąki też były cichsze, nie „brzęczały” tak, jak podczas zeszłorocznego pobytu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na Wysokiej mocny wiatr wysuszył nasze ciuchy i sterane jestestwa, oraz dostarczył trochę ulgi od wędrówki - przepiękną, ale prawie bez cienia – granią. A upał był niezły.....

Obrazek

Wróciliśmy przez Homole do Jaworek, gdzie nie obyło się bez pysznego pstrąga w restauracji Bacówka.
Niestety do – na pewno odnowionego już kościoła, nie mieliśmy siły już poleźć i trochę mi żal.

Obrazek


Wybraliśmy się też na Lubań, szlakiem od Grywałdu - z nadzieją, że uda się obejrzeć tamtejszy zabytkowy kościół.
Nie udało się, był zamknięty na cztery spusty :(.

Obrazek

Mimo wczesnej pory, asfaltowa droga przez Grywałd, w upalnym powietrzu ciągnęła się niemiłosiernie.
Jaka ulga po dojściu do zbawczego lasu...
Okazało się, że minęliśmy szlak skręcający przy mostku i poszliśmy asfaltem do końca.
Dobrze, że pogadaliśmy z drwalami pracującymi w lesie, i tak od słowa do słowa, okazało się, że źle idziemy na Lubań.
Trzeba było wyrywać na skróty, pionową ścieżką do góry, wydeptaną chyba przez grzybiarzy, po chaszczach i wertepach......ło Jezu :?....
Jakimś cudem wewnętrzny GPS w głowie mojego małżonka wyprowadził nas do właściwego szlaku :)).

Obrazek

Obrazek

I znów nie napatrzyłam się na Tatry, zawoalowane mgiełkami z parującej, nasączonej wodą ziemi.
Próbowałam przez lornetkę zobaczyć coś więcej, ale nic z tego...
Wydawało mi się, że słyszę ….„nie oglądaj się za innymi górami...patrz na nas, my też jesteśmy piękne”....

Obrazek

No fakt....piękne i lepiej widoczne.
Dwie godziny odpoczynku na szczycie, w zupełnej samotności, dodało nam sił do powrotnej drogi do Krościenka puściutkim szlakiem :).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejna wycieczka to kółeczko – Jaworki, Biała Woda, Przełęcz Rozdziele, Wierchliczka i powrót przez Rówienki i Homole do Jaworek.
Miało być niezbyt długo, bo upał niesłychany i zapowiedź gwałtownych burz :?.
Jeśli chodzi o upał, to owszem, sprawdziło się w stu procentach, ale burz na szczęście nie było.

Obrazek

Tu też wszystko powywracane...

Obrazek

Obrazek

A rów przy podejściu do bacówki sięgnął już chyba 2 metrów....
Żentycy nie było, ale był pyszny bundz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zajrzeliśmy nareszcie do starej owczarni.
Jeszcze trochę i nie będzie czego oglądać.
Szkoda, że nie robi się nic, żeby ten zabytek utrzymać w przyzwoitym stanie...

Obrazek

Kręcono tu ponoć nową wersję Janosika, po której zostały resztki dekoracji.
Dawne pomieszczenie dla owiec posłużyło jako wnętrze kościoła, który się chyba spalił...
Trzeba było chyba użyć niezłych sztuczek filmowych, że się ta cała ruina nie sfajczyła :)).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dopiero po przejściu przez Homole zauważyliśmy wielką tablicę informującą o zamknięciu wąwozu.
A ja się całą drogę dziwiłam, że tak mało tam ludzi i nie ma żadnych wycieczek.....

W niedzielę ciepło, ale trochę pochmurnie – wybraliśmy się „tylko” do Szczawnicy, odetchnąć po tych upalnych wędrówkach.
Jak zwykle, poniosło nas dalej, na Bryjarkę, a potem jeszcze do schroniska Bereśnik na piwko...
Hm...jakby w Szczawnicy nie było :)).
Zanim zdążyliśmy się podelektować złocistym napojem, wypogodziło się pięknie.

Obrazek

Obrazek

Powrót deptakiem nad Grajcarkiem i znów szok....
Taka spokojna rzeczka, a tak narozrabiała....

Obrazek

Przeprawa promem na drugi brzeg Dunajca i wspaniałą, pachnącą ziołami łąką, a potem Krasem powrót na kwaterę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Marzył mi się Turbacz, ale nie bardzo wiedziałam, jak go „ugryźć”.
Podpowiedział nam nasz gospodarz, że najlepiej dojechać do Ochotnicy Ustrzyk, stamtąd bliżej niż z Ochotnicy Górnej o ładnych parę kilometrów.
...Łatwo powiedzieć...busików do Ustrzyk jak na lekarstwo, ten rano nie przyjechał i trzeba było te parę kilometrów szosą dyrdać...
W dodatku było trochę pochmurnie, co miało swoje dobre strony po tych upałach, ale obawiałam się, że z widoków będą nici....

Może się rozpogodzi – mówiłam sobie cicho, z nadzieją w duchu....


Obrazek

Z Przełęczy Knurowskiej już blisko do szlaku.

Obrazek

Pasące się przy drodze owieczki, popatrzyły na nas uważnie, jakby chciały powiedzieć „że też wam się tak chce....”

Obrazek

Obrazek

Z Hali Młyńskiej widać, że w dolinach świeci słońce, a my pod chmurami....

Obrazek

Pokazało się schronisko na Turbaczu, też w chmurze i już się prawie pogodziłam z losem, że nic nie zobaczę..

Obrazek

A tu przy dojściu do Długiej Hali przytrafił mi się kolejny „cud pogodowy” :)).
Jak na zawołanie, chmury się rozeszły, wyszło słońce i od razu zrobiło się weselej na duszy.

:think: No i jak tu sobie odmówić piweczka z tej radości :D….

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Schodziliśmy szlakiem do Łopusznej, ale ponieważ był błotnisty dość mocno, zboczyliśmy na lepszy i skończyło się w Ostrowsku, skąd busem dotarliśmy do Krościenka.
I na tym szlaku, w obie strony nie spotkaliśmy nikogo.
Muszę jeszcze napisać, że muchy niezbyt dokuczały, może im deszcze też dały popalić.

Na koniec – motylek (z małych, ale ładny) i kwiatki, których było mnóstwo i miałam duuużo zajęcia po drodze :).

ObrazekObrazek

Obrazek

Z żalem, jak zwykle wyjeżdżałam do domu, ale i z nadzieją, że w tym roku uda mi się tam zajrzeć pogodną jesienią...

Obrazek


Ala :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Marcin_

-#4
Posty: 286
Rejestracja: wt 27 cze, 2006
Lokalizacja: Jaworzno /okolice Wrocławia
Kontakt:

Post autor: Marcin_ »

Wspomnienia z zeszłego roku. Większość z tych miejsc odwiedziłem w tamtym roku. W tym roku w lipcu szykuje się powtórka. Pieniny chyba nigdy sie mi nie znudzą i widzę, że wam tez ;-)
Jak był Turbacz to i pasuje wam kiedyś odwiedzić Stare Wierchy, Maciejową, Luboń itp. Można to załatwić za jedną wycieczką np. Nowy Targ --> Turbacz --> Stare Wierchy --> Maciejowa --> Rabka. Fajna jednodniowa wycieczka a na następny dzień np Luboń relaksacyjnie ;-)
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Zakochani w Tatrach pisze:Dwie godziny sami na Trzech Koronach, w taką pogodę, za darmo...... to chyba szczęśliwy los na loterii
pozazdrościć :)
Zakochani w Tatrach pisze:Dopiero po przejściu przez Homole zauważyliśmy wielką tablicę informującą o zamknięciu wąwozu.
czasami dobrze jest nie zwracać uwagi na znaki (ale tylko czasami :P ).

Pogoda (co akurat mnie nie dziwi) wam dopisała, a ja oglądając wasze zdjęcia, stwierdzam, że muszę wreszcie się zebrać w Pieniny. Odkładam wyjazd tam już od dawna. Ale może mój wypad tam, musi odbyć się tak jak ostatni wypad w Sudety (w których nie byłam z hmm...5-6lat), czyli na spontanie :D
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Cudowne zdjęcia :) , moje faworyty to pierwszych siedem, bez czwartego. Kapitalne te chmurki. :D
Zakochani w Tatrach pisze:na piwko, a tam piwka brak
Totalna załamka, co za szok...prohibicja jaka czy co ?...i to w taki upał.
Zakochani w Tatrach pisze:dziwnego koloru Dunajec.
tak w ogóle to rzeki w tym czasie miały dziwne kolory, Tanew też.
Zakochani w Tatrach pisze:Ta z ub. roku
Salamandra Plamista ?
Zakochani w Tatrach pisze:Ale poza tym zielono, kolorowo, pachnąco....cudnie.
I o to chodzi, gratuluję udanej wycieczki. :)

PS
Fajny maczek i miluśkie łowiecki :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
arturprzeklasa

-#3
Posty: 217
Rejestracja: sob 19 kwie, 2008
Lokalizacja: Zakopane

Post autor: arturprzeklasa »

selekcja !
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

arturprzeklasa pisze:selekcja !
?????? , przeczytałem sekcja :))
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Umiesz Alu w czarujący sposób zabierać czytelnika-widza w wirtualne wędrowanie :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Marcin_ pisze:pasuje wam kiedyś odwiedzić Stare Wierchy, Maciejową, Luboń itp.
Nie wiem, czy nam życia wystarczy i sił, żeby to wszystko co piękne oblecieć :?:)).
ruda pisze:muszę wreszcie się zebrać w Pieniny.
..I na pewno na jednym wyjeździe się nie skończy.
Warto. Są piękne :).
krzymul pisze:.prohibicja jaka czy co ?...i to w taki upał.
Pewnie turyści wytrąbili do imentu :)).

krzymul pisze:Salamandra Plamista ?
Yes :).
Szarotka pisze:Umiesz Alu w czarujący sposób zabierać czytelnika-widza w wirtualne wędrowanie
Bardzo mi miło :D.
krzymul pisze: gratuluję udanej wycieczki.
Dziękuję. Właśnie się pakuję na następną :)).

Pozdrawiam.

Ala :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Ala

-#5
Posty: 675
Rejestracja: pt 01 sie, 2008
Lokalizacja: i tu i tam

Post autor: Ala »

piękna i barwna relacja pienińska
Zakochani w Tatrach pisze:Właśnie się pakuję na następną
no tak , ale Wam się powodzi :D
tylko nie zapomnij Alu w międzyczasie napić się zimnej wódeczki imieninowej ;)
dzięki serdeczne za życzenia i dla Ciebie również wszystkiego najlepszego !
jaka impreza ? nic o tym nie wiem
..życie jest piękne :-)
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Zakochani w Tatrach pisze:Dziękuję. Właśnie się pakuję na następną
O w mordę, Ty to masz temperament ;) :D
Wszystkiego najlepszego z okazji imienin, Ala. :)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
ermen

-#4
Posty: 341
Rejestracja: śr 20 paź, 2004
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: ermen »

Wspaniałe.....
Nam jakoś nie było w tym okresie dane. Najpierw padało, potem lało, a jak się wypogodziło to upał nastał nie do zniesienia (szczególnie nie do zniesienia dla tego balastu kochanego, co targam na plecach). Miały być Pieniny i Fatra a wyszły nici.
Pozdrowienia dla kochanych Zakochanych:)

Ps. Motylek to Pseudopanthera macularia (osmaganek plamek)
Tatry......., Pieniny......., Dolomity......... Moje najwspanialsze
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

Oczywiście dołączamy się do życzeń imieninowych :) i dla jednej Ali i dla drugiej :).
Biały kwiatek to podkolan, ale nie potrafię powiedzieć czy biały czy zielonawy bo one różnią się minimalnie - odległością worków pyłkowych, u białego worki pyłkowe są do siebie równoległe i położone blisko siebie, u zielonawego nierównoległe i oddalone od siebie :). A żółte kwiecie to kozibród wschodni lub łąkowy, bo oba są też bardzo podobne.
Pozdrawiamy i życzymy kolejnej udanej wyprawy.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Piękne widoczki :-)

Ja też już byłam w tym roku dwa razy w Pieninach, ale niestety tylko w dolinach (z wycieczkami, więc tam gdzie obowiązywał program).

Jednak byłam też w Białej Wodzie i w wąwozie Homole, a także płynęłam spływem Dunajca (po 30 latach przerwy ;-) )

Z przerażeniem patrzę co nawyrabiała powódź.

Schronisko Trzy Korony pewnie było bez dojazdu, bo na drodze jest osuwisko.

Ta "bacówka" to na szczęście nie jest zabytek.
Powstała w latach 50 jako jedna z czterech tak zwanych "wzorcowych bacówek" kiedy to na tereny po wysiedleniu Rusinów Szlachtowskich sprowadzono z Podhala owce.

W budynku po jednej z tych bacówek jest dziś schronisko Durbaszka, kolejny położony na stokach Wysokiej (nieco powyżej bazy SKPB Łódź) spalił się pod koniec lat 70.


Pozdrowienia

Basia
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Ala pisze:nie zapomnij Alu w międzyczasie napić się zimnej wódeczki imieninowej
Ja już chyba swoją normę wódeczki wypiłam, teraz wolę zimniutkie piwko :)).
krzymul pisze:O w mordę, Ty to masz temperament
:)) :)) Już tylko taki mi został, ukierunkowany na wyprawy w góry.
ermen pisze:Nam jakoś nie było w tym okresie dane
No fakt, z dzieckiem w takie upały, byłoby nierozsądnie wybierać się na kilkugodzinne wycieczki. Może w lipcu, albo w sierpniu uda Wam się wyjechać - ma być ładna pogoda :).
Basia Z. pisze:Ta "bacówka" to na szczęście nie jest zabytek.
Mimo wszystko szkoda, że nie zadbano o to, aby ją utrzymać w lepszym stanie. To bardzo ciekawy obiekt.
Jeszcze trochę i całkiem się zawali.
Ledwo się trzyma, bałam się wejść do środka.
Basia Z. pisze:Z przerażeniem patrzę co nawyrabiała powódź.
Te zdjęcia, które pokazałam, to i tak są dość oględne. Zniszczenia są naprawdę duże, aż żal patrzeć...


Dziękuję wszystkim za życzenia :).
Cieszę się, że ta wirtualna wycieczka sprawiła niektórym trochę przyjemności :D.


Jutro jadę w Tatry, a tu w kamerki strach popatrzeć :?:))...
U nas dzisiaj ładnie się rozpogodziło, bardzo liczę na to, że do jutra to błękitne niebo z białymi chmurkami dotrze w tamte strony....

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Ala :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Zakochani w Tatrach pisze:Powrót deptakiem nad Grajcarkiem i znów szok....
Taka spokojna rzeczka, a tak narozrabiała.
Grajcarek w akcji widziałem rok temu - po jednej ulewie. Daje czadu rzeczka.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
slax

-#3
Posty: 163
Rejestracja: sob 03 maja, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: slax »

Napiszę tu aby nie zakładać nowej strony. Właśnie wróciłem z Pienin. Byłem tam u rodziny, jak co roku.Mam możliwość płynięcia spływem po Dunajcu za darmo , bo moi szwagrowie są flisakami, ale nie skorzystałem. Tym razem we trzech trasę ze Sromowiec do Szczawnicy płynąłem pontonem.Wolno, bo 3,20 minut z dwoma przystankami.Na "Skoku Janosika" zamoczyłem tylko nogi do kolan.Woda była bardzo zimna a oni skakali do wody na główkę i nurkowali.Jest tam 12 metrów głębokości ale turystom mówią że 18.Myślałem że będzie gorzej ale fale były małe.Widoki piękne.Niestety nie mam żadnych zdięć.
ODPOWIEDZ