Walenie Czecha sztywną fajką

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Walenie Czecha sztywną fajką

Post autor: Żabi Koń »

Zasłużyliście ;) :


Wstaję w piątek rano i czuję się z dupy. Tylko nie to!? Ja muszę jutro jechać. To wszystko przez to wyjmowanie podłogi wczoraj. Trzeba było nie biegać w krótkich spodniach i bez skarpetek, jak się jest lekko chory. Jeszcze do roboty... Co za mrok. Muszę się jakoś wykurować do jutra! Pojadę choćby nie wiem co!
Wieczorem wracam, biorę aspirynę i kładę się do łóżka na godzinkę. Jedna godzinka zanim wróci Olga, musi mi starczyć żebym wyzdrowiał... Jutro będzie dzień, na który czekałem ponad pół roku. Nie zmarnuję tego!

Wyjeżdżamy około trzeciej. Ja, Maciek i Rohu. Szybko pędzimy do Gąsienicowej, bo plan jest jeden... pozamiatać!

Obrazek

Wpis do książki, trochę męczącego podchodzenia i stajemy pod Żebrem Czecha.
Jest strasznie mokro więc postanawiamy trochę posiedzieć i poczekać aż słońce wysuszy skały. Mam spore obawy o swój stan psychofizyczny po chorobie, bo dalej nie czuję się całkiem zdrowy, ale... nie jestem p... jak chwastek!

Na tą chwilę czekałem tak długo, wreszcie ubieram moje buty wspinaczkowe w Tatrach. Palce mi ściska jak cholera i zapewne niedługo będę marzył o ich zdjęciu ale w tym momencie jestem szczęśliwy jak nigdy.
Tam chwyt, tu stopień... to trzeba poczuć. Tak bardzo mi tego brakowało!
Na początku jest dość łatwo ale czasami nogi nam się ślizgają. Jeszcze nie wszystko wyschło. Jakieś grańki, jakieś płyty, idzie gładko.
W końcu stajemy przed pierwszą poważniejszą trudnością: wywinięcie się za skalne spiętrzenie IV-. Będę prowadził. Obawiam się o moją sprawność, nie tylko z powodu choroby ale także ze względu na to, że jakiś czas temu ledwo umęczyłem IV- na skałkach. No cóż... "Przez to, że to robię ryzykuję. Dzięki temu, że to robię mam co ryzykować". Postanawiam zrobić to spokojnie. Na początku podchodzę i sprawdzam na czym polega problem i gdzie tkwi jego rozwiązanie. Później rękami łapię się by utrzymać równowagę, jedna noga na mały stopieniek, druga na inny, rękoma łapię piękną klamę na górze i witaj Ameryko. Uwielbiam to! Czuję, że moje ręce dają radę, że dzisiaj jest mój dzień. Szybko i sprawnie pokonuję miejsce i wychodzę na prostszy teren. Odwracam się jeszcze do tyłu i uśmiecham się do siebie: "To było fajne!". Prowadzę wyciąg do końca i na stanowisku widzę już najtrudniejsze miejsce na drodze: komin. Czy Maciek żartował z tą V? Będzie mrok!
Prowadzę znowu. Jak tu zacząć? Chociaż jeden stopieniek... Maciek pokazuje ręką: "Tu!". Staję na małym ząbku i wypycham się do góry. Łapię klamę... "O kuuvrwa!" Gdzie druga noga? Rozglądam się dookoła nerwowo. Tu, może tu... dobra walić to, przelot, z frienda, fuck wszystko mi się plącze, czuję jak druga ręka robi się ciepła, trzeba szybko coś zrobić, bo zaraz stracę siły, walić frienda, będzie taśma, zakładam taśmę, za długa, trzeba skrócić, wiążę taśmę jedną ręką, czuję jak mi drgają nogi, karabinek, wpinka, odpycham się od ściany komina, nogą na tarcie z drugiej strony, jeden chwyt, drugi chwyt i wreszcie mogę odpocząć. Co dalej? Muszę chwilę odpocząć. Ręce w dół... Macham nimi, niech krew dopłynie z powrotem. Dobra, trzeba to skończyć. Nie... jeszcze chwilę trzeba odpocząć. Rozglądam się jak wyjść z tego cholernego komina. Ręką odpycham się od ściany, noga na tarcie z drugiej. Zupełnie nie ma tu żadnych chwytów. Przypomina mi się, jak dzisiaj ze trzy razy poślizgnęła mi się noga i zmieniam taktykę. Zaczynam się rozpierać jak tylko mogę w kominie, słyszę jak plecak trze o ścianę, w pewnym momencie nie stoję już na niczym i nie trzymam się niczego, tylko przylepiam się do ściany, dałbym przysiąc,że czuję smak spływającej lekko wody z ziemią w głębi komina, nie mogę tutaj odpaść! W takich chwilach wszystko dookoła znika, cały Świat przestaje istnieć, problemy w pracy, brak kasy, to wszystko się nie liczy, jestem tylko Ja i ta sytuacja, w której się teraz znajduję. Jeszcze dwa centymetry, o tylko tyle proszę. Coś chwytam, nie mogę złapać oddechu. Szybko wyłażę z komina, chcę mieć to za sobą. Szukam miejsca na stanowisko, tutaj jedna pętla tu druga. Słyszę, jak serce mi łomoczę, mój szybki mocny oddech, adrenalina mi rozsadza głowę. "Mam auto!"

Na stanowisku wreszcie mogę ochłonąć. Ciekawe, jak samopoczucie chłopaków, po tym jak widzieli mnie i moją szamotaninę? Maciek powoli wychodzi, czuję luz na linie. Daje radę! W pewnym momencie wychyla się zza komina: "Oj nie wiem czy to Rohu przejdzie!".

Teraz Maciek asekuruje, a ja idę robić zdjęcia Rohowi. Rohu męczy start, trzeba chwilę pogłówkować... Jeszcze problem z wyjęciem pętli ale udaje się. W wyjściu z komina Rohu pokazuje klasę i chyba przechodzi go najsprawniej z nas ale i tak przejście komina nie pozostawił bez dobrej solidnej "kvrwy".

Obrazek

Obrazek

Dalej to już spokojnie na lotnej w terenie I-II, aż na grań opadającą do Żółtej Przełęczy i nią na Fajkę.

Zaczynamy kolejny etap naszej akcji: Grań Fajek.
Początek drogi dość nieprzyjemny, bo trzeba zejść w ogromnej ekspozycji z pierwszego wierzchołka. Nie cierpię schodzić, a już II w schodzeniu to mrok! Z resztą sami zobaczcie na foto poniżej (taka rozwierająca się rysa opadająca z wierzchołka):

Obrazek

Dalej już jest przyjemnie. Przepiękna sceneria, lita skała (z jednym wyjątkiem) i ogromna ekspozycja, czyli to co lubię najbardziej.

Obrazek

Obrazek

Ja jestem jednowątkowcem, gdy wspinam się, to kompletnie nie zwracam uwagi na ekspozycje, tylko skupiam się na tym gdzie położyć rękę, czy postawić nogę. Wiem, ze jest lufa, czuję to i dobrze mi z tym, więc dalej nie wnikam.

Obrazek

Obok spiętrzenia grani wybieramy powrót na nią wariantem, który był w odczuciu każdego z nas trudniejszy niż II. Czy poszliśmy inaczej? Kto to wie? Jeszcze nieprzyjemne zejście trawersem i schodzimy okropnym piargowiskiem do Gąsienicowej. Niestety, bufet jest już zamknięty, więc nici z żeberek. Zasuwamy więc do samochodu.
Podczas drogi powrotnej walczę ze snem. Jak Maciek dojedzie do tego Lublina?

Mój sezon się zaczął, Kilerus powrócił!
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

Przyznam się że jeszcze rano, zastanawiałem się czy forum nie powinno przypadkiem zmienić nazwy na smolensk.prv.pl, a tu takie miłe zaskoczenie.

Bardzo fajna relacja Panie Kolego, droga na żebrze co prawda krótka, ale z racji głównie kominka dość interesująca.

P.S.
Ile jest haków na starcie w kominie ? nadal cztery, czy może przybyło\ubyło ?

Pozdrawiam
Jan
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Świetna relacja! Gratuluję przejścia, naprawdę ta IV aż taka straszna była czy to samopoczucie tylko? ;) Kumple robili fajki zimą, nie wiesz może czy są tam jakiekolwiek stanowiska zjazdowe z tego pierwszego wierzchołka (fajki)? Bo oni nie znaleźli i musieli zjeżdżać z jakiegoś wątpliwego występu skalnego.
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

ooo relacja, komus jednak przyszlo do glowy, zeby pojechac w gory ;)
janek754 pisze:forum nie powinno przypadkiem zmienić nazwy na smolensk.prv.pl
i pewnie nikt by nie zauwazyl, ze sie cos zmienilo ;)
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Dzięki.
Faktycznie, są tam cztery haki. Nic nie zajumałem ;)

Właśnie jakoś to miejsce IV-V, czyli start z kominka, poszło mi dość sprawnie ale się dość namęczyłem, szczególnie dlatego, ze miałem problem z założeniem przelotu. Dalej IV wyjście z komina umęczyło mnie jak diabli, w dużej też mierze dlatego, że się po prostu bałem, a wynikało to głównie z braku zaufania w technikę "na tarcie" tego dnia.
Nie jestem łojantem, dla mnie IV to już spore wyzwanie. Do tej pory to moja najtrudniejsza technicznie droga w Tatrach.

Jeśli chodzi o stanowisko na Fajce, to go nie ma. Gdyby było to zamiast złazić z duszą na ramieniu na przełączkę, po prostu byśmy zjechali.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Żabi Koń pisze:Mój sezon się zaczął
i oby cały był taki udany :) Gratuluję ciekawego startu ;] Zdjęcia jak zwykle przednie.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Żabi Koń pisze:wynikało to głównie z braku zaufania w technikę "na tarcie" tego dnia.
Szczególnie jak jest mokro. Sam kiedyś na banalnej "II" Załupie H na Kościelcu srałem w gacie właśnie dlatego że było strasznie mokro, także wcale się nie dziwię.

A jesteś w stanie porównać w jakiś sposób tą tatrzańską IV ze skałkową? Bo niby to samo ale jednak moim skromnym zdaniem tatrzańska chyba troche pewniejsza, tak mnie się wydaje z tego co robiłem (nie biorąc pod uwagę trudności psychicznych).

A tak BTW to 4 zdjęcie jest nieprawdopodobne.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Wiesz co, ciężko mi porównać to miejsce gdzie się przeciskałem, bo po prostu trochę skopałem sprawę, a do tego też na skałkach nie ma się plecaka z kijkami trekingowymi na plecach.

To wywinięcie za IV- wydało mi się dość proste. Sądzę, że faktycznie jest bardziej pewne niż na skałkach. Problem jednak polega na tym, że w Tatrach dźwiga się sporo więcej i się nie odpada, a to jednak obciąża dość psychikę.
Ja nie lubię skałek. Nie ma tego klimatu, tej niepewności, ryzyka, takiej lufy i tych widoków. Robiąc drogę w Tatrach gdzieś się przeważnie wychodzi, na jakiś szczyt, czy przełęcz, a w skałkach? Taka zabawa.

Też miejsce za IV miało być na grani z Białej Ławki na Ostry Szczyt (według Chmielewskiego) ale to jakieś nieporozumienie chyba.

Tak to nie robiłem nigdy nic takiego trudnego.

Jeszcze wracając do Fajek. Wielki szacun dla Twoich kumpli za Grań Fajek zimą. Chcieliśmy spróbować ją robić tej zimy ale za cienkie bolki z nas na taką akcję jeszcze.
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Żabi Koń pisze:To wywinięcie za IV- wydało mi się dość proste. Sądzę, że faktycznie jest bardziej pewne niż na skałkach. Problem jednak polega na tym, że w Tatrach dźwiga się sporo więcej i się nie odpada, a to jednak obciąża dość psychikę.
No tak to prawda, chodziło mi raczej stricte o trudności techniczne i widze że mamy podobne odczucia - Tatry są jednak troszke pewniejsze. Ale co do tego odpadania - dlaczego się nie odpada w tatrach? Znaczy, nie że ja latałem, ale pewnie kiedyś się zdarzy - tylko pewnie jest mniej komfortowe bo się można solidnie poobijać i jeszcze sobie wyobrażam tą minę i myśli jak się leci w Tatrach" kurrrwwa czy ta kostka 5 metrów niżej wytrzyma czy żegnaj piękny świecie" :D

Psycha obciążona jak najbardziej, jak wiesz że nie masz metr niżej pancernego ringa - wtedy warto pomyśleć jak Długosz i inni robili takie drogi - od razu nabierasz odwagi :D
Żabi Koń pisze:Tak to nie robiłem nigdy nic takiego trudnego.
Bałem się strasznie w zeszłym sezonie też tej IV na Świnicy ale było spoko i teraz mam do tego trochę inne podejście. Jak to mi przekazywał forumowy Horolezec "IV- V może robić każdy średnio sprawny wspinacz bo nie wymagają specjalnych umiejętności, techniki i treningu".
Żabi Koń pisze:Jeszcze wracając do Fajek. Wielki szacun dla Twoich kumpli za Grań Fajek zimą. Chcieliśmy spróbować ją robić tej zimy ale za cienkie bolki z nas na taką akcję jeszcze.
Chyba niepotrzebnie się wycofaliście Oni co prawdą zimą są jacyś pewniejsi ode mnie, ale też troche im to psychy napsuło. Pozatym tam kursy chodzą. Wiesz jak to jest "strach ma wielkie oczy".
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

No właśnie dlatego się nie odpada ;)

Spokojnie, bez szaleństwa. Chciałbym zostać, nie koniecznie tym dobrym, co starym taternikiem ;)
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Żabi Koń pisze:No właśnie dlatego się nie odpada
Pamiętam jak rok temu na kursie skałkowym, na pytanie o wspinanie w Tatrach Adam Pieprzycki odpowiedział nam " koledzy w Tatrach to Wy sobie dopiero polatacie" :)

Żabi Koń pisze:Spokojnie, bez szaleństwa. Chciałbym zostać, nie koniecznie tym dobrym, co starym taternikiem
I ja też :) Niestety wspinanie to taki sport gdzie nie wystarczy być silnym i zajebistym technicznie. Trzeba mieć psyche przede wszystkim, czego mi bardzo brakuje :(
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Żabi Koń pisze:Zasłużyliście
Abolicją :think:
Żabi Koń pisze:Ja jestem jednowątkowcem, gdy wspinam się, to kompletnie nie zwracam uwagi na ekspozycje, tylko skupiam się na tym gdzie położyć rękę, czy postawić nogę. Wiem, ze jest lufa, czuję to i dobrze mi z tym, więc dalej nie wnikam.
Jak jest pewna asekuracja i łatwa droga to mam podobnie. Problemy się pojawiają gdy się żywcuje (chociażby 0+ czy I) lub robi drogę na swoim maksimum, wtedy ekspozycja ma spore znaczenie.

Podoba mi się ten granit na Fajkach, taki typowy dla tatrzańskich grani. Trzeba się tam kiedyś wybrać.

janek754 pisze:Przyznam się że jeszcze rano, zastanawiałem się czy forum nie powinno przypadkiem zmienić nazwy na smolensk.prv.pl, a tu takie miłe zaskoczenie.
Czekamy, czekamy panie Jankusiedemsetpiędziesiątcztery ;)
Mogą być stare wspomnienia lub te nowsze, skany ze zdjęć lub bez :)
Dawaj co masz zamiast "spiskosmoleńskować" :P
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Żabi Koń pisze:Zainteresowania: Konie i Żaby
No proszę, widzę nową pasję Kilerusa, nie tylko zoologia, ale również wspinaczka...
;) :D
Żabi Koń pisze:Kilerus powrócił!
...bardzo udanie. Szacuneczek. :)
Tak trzymać ... i nie puszczać. ;)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

świster pisze:Dawaj co masz zamiast "spiskosmoleńskować"
janek754 pisze:Przyznam się że jeszcze rano, zastanawiałem się czy forum nie powinno przypadkiem zmienić nazwy na smolensk.prv.pl
Tak po prawdzie to przygadał kociołek, garnuszkom :P :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

świster pisze:Jak jest pewna asekuracja i łatwa droga to mam podobnie
Chyba każdy tak ma. :) Jak jest droga łatwa, po jakiś rzęchach itd, to nic nie zakładam, jak obite - nie zauważam ringów. Trza mi krzyczeć z dołu. ;)

Co do lotów - ani w skałach, ani w Tatrach, ani nigdzie! Taka forma lotów odpada. :cwaniak:

Tak w ogóle to bardzo szybkie rozpoczęcie sezonu. Gratuluję. Niektórzy to pewnie jeszcze na nartach zjeżdżają. :)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Dzięki wszystkim! Będę się starał! :D
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

Huczaj pisze: Sam kiedyś na banalnej "II" Załupie H na Kościelcu srałem w gacie właśnie dlatego że było strasznie mokro, także wcale się nie dziwię
No już nie przesadzaj, śmigałeś jak trzeba. To ja się zapchałem w jakieś zacięcie wypełnione mchami zamiast grzać prosto do góry :)
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

horolezec pisze:No już nie przesadzaj, śmigałeś jak trzeba
Tak, 30 metrów bez przelotu. Zapchałeś się, ale w końcu wylazłeś, więc generalnie wszystko się ładnie skończyło.
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

świster pisze:Czekamy, czekamy panie Jankusiedemsetpiędziesiątcztery
Widzi Pan, Panie Świster sprawa nie jest taka prosta jak się wydaje. Jestem w stu procentach pewien, że Pan, jak i kilku innych forumowiczów, mnie zna, przynajmniej ze słyszenia. Zachowując anonimowość, mogę cieszyć się względną równością, dyskutując w nieskrępowany sposób o moich ukochanych górach albo z nudów i braku innych tematów katastrofie smoleńskiej.
Jeśli jednak, ma Pan jakieś konkretne pytania w tematach tatrzańskich, nie dotykających w sposób zarówno bezpośredni jak i pośredni mojej prywatności, chętnie na nie odpowiem.

Pozdrawiam
Jan
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

janek754 pisze:mogę cieszyć się względną równością, dyskutując w nieskrępowany sposób o moich ukochanych górach albo z nudów i braku innych tematów katastrofie smoleńskie
Tak jak każdy Panie Ma.... , o przepraszam, Janku754 ;)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
ODPOWIEDZ