mefistofeles pisze:Propagandy możliwe,spisek nie. Po prostu mit cara trwa nadal. Za Stalina tez tak było, że Beria skurwiel, ale Stalin pewnie nawet nie wie co robią jego podwładni.
A Ty chcesz ich uszczęśliwić na swój własny i jedynie słuszny sposób ?
Cel szczytny, bodajże w Iraku aktualnie realizowany, my im dajemy nasze szczęście, oni nam za to dają swoją ropę. I świat się kręci.
Biedni Rosjanie (i Polacy oczywiście też) w komisji badającej wypadek robią co mogą, by jak najpóźniej wydało się że cała ta katastrofa to wina tego co na Wawelu spoczywa oraz jego brata bliźniaka, a tu niektórzy im jeszcze jakieś manipulacje zarzucają. No co za niewdzięczny naród jak pragnę zdrowia
andy67 pisze:Biedni Rosjanie (i Polacy oczywiście też) w komisji badającej wypadek robią co mogą, by jak najpóźniej wydało się że cała ta katastrofa to wina tego co na Wawelu spoczywa
Nie, po prostu usilnie starająs ię znaleźć na to dowód, ale z pustego to i Salomon nie naleje.
Janek pisze:powiesić natychmiast na głównym placu Wrocławia
Oj tam zaraz powiesić. Przecież tam chyba do dziś pręgierz stoi
Janek pisze:Po pierwsze czy macie jakąś informację o tym, że Rosjanie popełnili tą omyłkę konstrukcyjną celowo i to tylko w samolotach doastarczxanych do Polski
Nie, usterka była we wszystkich, ale usiłowali się z tego bezczelnie wyłgać. Podobnie jak z wielu innych rzeczy wczesniej i potem...
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
janek754 pisze:Doprawdy dziwne, chcesz powiedzieć że nigdy nie słyszałeś o Hamburgu ? czyli pieszczotliwym określeniu Świdnika, przez mieszkańców Lublina ? niemożliwe, ponieważ ja, osoba mieszkająca w Lublinie stosunkowo od niedawna słyszałem wielokrotnie.
To jakaś Twoja teoria spiskowa, a jako hamy i burki, nomen-omen świdniczanie określają się sami.
Jedyny konflikt występuje na linii Avia - Motor ( w nogę ) , ale to już tak wszyscy mają.
Ale co to ma wspólnego z moimi poglądami ?.....zaciekawiłeś mnie.
janek754 pisze:A potrafisz wskazać czym się różni projektowanie od konstruowania ? bo chyba nie.
A potrafisz wskazać czym się różni produkowanie od wytwarzania ? zapewne tak.
Jakie to my mamy projekty ? hm..... koncepcyjny ?, wstępny ?...... i cóś tam jeszcze.....może techniczny ?, a konstruowanie, cóż jest to krecia, syzyfowa i bezproduktywna praca.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
andy67 pisze:Biedni Rosjanie (i Polacy oczywiście też) w komisji badającej wypadek robią co mogą, by jak najpóźniej wydało się że cała ta katastrofa to wina tego co na Wawelu spoczywa
Nie, po prostu usilnie starająs ię znaleźć na to dowód, ale z pustego to i Salomon nie naleje.
Ty też udajesz że nie widzisz iż król jest (a raczej był) nagi ?
Przecież to oczywista oczywistość - że zacytuję klasyka.
No chyba że pilot oszalał - ale przecież nie był sam w kabinie. A w to że jednocześnie oszalało dwóch pilotów to jednak pozwolę sobie nie uwierzyć.
mefistofeles pisze: A jakby sie Air Force One rozbił pod Warszawą to jak myślisz, po jakim czasie Amerykanie odcieliby nas od wraku i śledztwa? Po godzinie, dwóch?
Teraz - być może tak, być może nie - jesteśmy w NATO, USA to nasz wielki sojusznik i takie tam. Nie wiadomo co by było.
Ale przed rokiem 1989 ? No nie rozśmieszaj mnie. A sytuacja ze Smoleńska to raczej analogia do tych wcześniejszych, sprzed 89 roku czasów.
Panowie - jeśli ja w skrajnie złej pogodzie, bez latarki i w kiepskich butach, w dodatku o zbyt późnej porze pójdę na Czerwone Wierchy, zastanie mnie tam zmrok, zabłądze, poślizgnę się i zabiję - to czyja to będzie wina? Moja czy dyrektora TPN i Naczelnika TOPR? Po mojemu to będzie moja wina a po Waszemu to chyba dyrektora TPN i Naczelnika TOPR. Bo nie ustawili tysięcy tabliczek, bo pozwolili mi zbyt późno wejść i w dodatku nie sprawdzili na wejściu czy ma kapcie jak należy i latarkę. Bo do tego sprowadza się Wasze szukanie dziury w całym w sprawie Smoleńska.
Jest powiedziane, że przy takich instalacjach jak są w Smoleńsku aby samolot typu Tupolew miał mieć 1500 m widzialności aby lądować? Jest! Miał w najlepszym wypadku 400 to po kaczy ch** lądował czy też podchodził do lądowania (bo się zaraz zaczniecie czepiać za słówka)? Ostrzegano go z Mińska i Smoleńska a także przez kolegów z Jaka? Ostrzegano! To dlaczego nie posłuchali? Bo była PRESJA. Nie twierdzę, że fizyczna, pistoletu pilotowi chyba do łba nie przystawiono, ale psychiczna napewno, by pan prezydent mógł o ustalonej porze przywitać kilkuset tych, którzy tłukli się całą noc w pociągu aby złożyć hołd pamięci swoich krewnych i przyjaciół, którzy tam zginęli.
Trzeba było spojrzeć, porozmawiać z wieżą i polecieć do Witebska, Mińska czy Moskwy - najwyżej uroczystości by się przesunęły w czasie o te kilka godzin. Tak by zrobił każdy pilot cywilny gdyby samolot wyczarterowano z jakiejkolwiek linii lotniczej. I miałby w dupie pana prezydenta i jego uroczystości. Życie ważniejsze!
Ja rozumiałbym - leci samolot, wszędzie mgła, odwiedza ileś tam lotnisk, wszędzie nie ma warunków, paliwo się kończy, no to panowie, spróbujemy tej ostatniej szansy w Smoleńsku, albo wyjdzie albo nie, innej szansy brak, bo jak paliwo się skończy to i tak dupa zimna. Było tak? Zdobądźcie się na odrobinę uczciwości? Nie, nie było! I wcale bym sięnie zdziwił gdyby, któryś z kontrolerów na wieży widząc co robią nie huknął w mikrofon - wot, polskij durak, ląduj sobie w ch****.
krzysgd pisze:choć korciło mnie mocno i nadal korci napisanie złośliwostki związanej z ... . Stop, bo mógłbym się narazić jeszcze krzymulowi, a z nim trzymam.
Wal śmiało, po mnie to spływa
mefistofeles pisze:widze, że wy juz wszystko dawno wiecie. A ja biedny i głupi siedze i czekam na jakąkolwiek wiarygodną informację i się od miesiąca nie doczekałem...
...ale spróbuj mieć inne zdanie
Ostatnio zmieniony sob 22 maja, 2010 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
mefistofeles pisze:A ja biedny i głupi siedze i czekam na jakąkolwiek wiarygodną informację i się od miesiąca nie doczekałem...
Bo taka już jest "uroda" wszelkich badań katastrof lotniczych i morskich. I to na całem świecie!!!! Trwają miesiącami i latami. Bo nie chodzi o to aby ukarać winnych, którzy naogół albo ziemię gryzą albo ich rybki wpieprzają ale po to aby wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Janek pisze:A co z przykładem Czerwonych Wierchów???
Wybacz Janku, ale porównanie raczej nie trafione....moim zdaniem.
Tam byli uzależnieni od wielu czynników i nie tylko zdani na siebie, na Cz W, tylko na siebie.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Adekwatny aż do bólu. W takich warunkach przykładowego turysty tan nie powinno być. A jeśli był to jego wina.
A co powiesz na temat dozwolonego minimum 1500 m widoczności i podejmowanie lądowania jak jest najwyżej 400 m. Albo skrajna głupota, fanfaronada lub brak wiedzy albo PRESJA. Innego rozwiązania nie ma. Stawiam na presję bo chyba aż tak głupi nie byli.
Janek pisze:A co powiesz na temat dozwolonego minimum 1500 m widoczności i podejmowanie lądowania jak jest najwyżej 400 m. Albo skrajna głupota, fanfaronada lub brak wiedzy albo PRESJA. Innego rozwiązania nie ma. Stawiam na presję bo chyba aż tak głupi nie byli.
Janku - warunki były zmienne. Przy takich warunkach nie wolno lądowac, ale można wykonać próbe podejścia by sprawdzić na wlasne oczy jak to wygląda* i jeśli warunki uległy zmianie na odpowiednie posadzić samolot. Wysokośc decyzji to ok 100 metrów.
*mgła widziana z powietrza wygląda inaczej niż z ziemi, 2metrowa warstwa mgły może sprawić, że nie widac własnego nosa stojąc na ziemi,a z powietrza pas widac doskonale, stąd te regulacje pozwalające wykonać próbę.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
krzymul pisze:Tam byli uzależnieni od wielu czynników i nie tylko zdani na siebie, na Cz W, tylko na siebie.
Jakich wielu czynników???? Był tylko jeden - ląduje się jak jest 1500 m widoczności. Jak gdyby było 1200 to bym powiedział - no, małodiec, zaryzykował. Ale jak jest 400 a wg.informacji z Jaka nawet 200 to powinien zwinąć dupę w troki i odlecieć do Witebska, Mińska lub Moskwy!!!