Lawiny
Warstwy lawiny poruszają się z różną prędkością (najgłębsze najwolniej) tak więc człowiek podcięty ZAWSZE spada głowę w dół .Z tego samego powodu jazda na nartach jest iluzją - czasami udaje się szybko uciec w bok przed czołem lawiny ,choć rzadko. Po zejściu lawina jest półpłynna i bardzo szybko tężeje ,uniemożliwiając jakikolwiek ruch człowiekowi nawet płytko przysypanemu. Trzeba szczęścia ,żeby mu akurat wystawała głowa,ale spadając nie może mieć jakiegokolwiek świadomego wpływu na swoje położenie. Pamiętajcie ,że lawina tuż po zejściu to licząca kilka metrów miąższości warstwa mokrego ,ale natychmiast zastygającego błota.To nie jest śnieg
O ile zalecenia dla porwanego przez lawinę wyglądają raczej jak zbiór pobożnych życzeń(jeżeli ktoś był w lawinie, to wie, że najczęściej jest czas tylko na wydanie bardzo charakterystycznego dla Polaków okrzyku....), to bardzo ważne jest to, co zrobią towarzysze lub świadkowie wypadku- to oni tak naprawdę są w stanie uratować porwanemu życie.
"Autoratownictwo w lawinie"-npm-Nr 2/05
"Autoratownictwo w lawinie"-npm-Nr 2/05
Ale apropos tych 260 km/h, to rozumiem, ze jest to maksymalna prędkość lawiny i to żadziej osiągana?? W końcu pojechać tyle na nartach nie tak łatwo, a są ziomki, co podcinają lawiny i przed nimi zwiewają...
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
dagomar pisze:Trzeba szczęścia ,żeby mu akurat wystawała głowa
Trzeba mieć jak najwięcej wiedzy na temat tego jak się zachować i bardzo dużo szczęścia - to chyba daje największe szanse na przeżycie.Izabela pisze:zalecenia dla porwanego przez lawinę wyglądają raczej jak zbiór pobożnych życzeń
Nie każdy też jest w stanie zachować na tyle zimnej krwi żeby skorzystać ze swojej wiedzy. No ale tego pewnie się nie wie dopóki się człowiek w takiej ekstremalnej sytuacji nie znajdzie.
Wczoraj (niedziela, 21 marca) po 22:00 na TVN był materiał o lawinie, która pod Rysami zabrała życie 8 młodym ludziom. Nie wiem czy ktoś z Was oglądał? Materiał przejmujący. Narratorem był ojciec dwóch chłopców, których lawina wtłoczyła pod staw. Ojciec pojawia się w moku bardzo często i wędruje regularnie nad Czarny Staw. Do tego stopnia często, że już pozdrawiają się z Cywińskim jak starzy znajomi. Straszny żal tego człowieka i pozostałych bliskich ofiar tragedii...
Nadal uważam, że chodzenie po Tatrach zimą, nawet kiedy ma się nieziemską pewność swojej wiedzy o lawinach i ekspercką znajomość posługiwania się sprzętem zimowym - że takie chodzenie jest trochę wariackie i chyba każdy rozsądny (?) człowiek musi kalkulować możliwość pozostania w Tatrach na zawsze w trakcie takiej wycieczki.
Wspominająć ofiar Rysów, polecam lekturę "Rejestru największych lawin i najtragiczniejszych wypadków lawinowych po polskiej stronie Tatr" z Tygodnika Podhalańskiego:
cz.1
http://www.ceper.com.pl/Reportaze/lawiny/lawiny1.html
cz.2
http://www.ceper.com.pl/Reportaze/lawiny/lawiny2.html
Nadal uważam, że chodzenie po Tatrach zimą, nawet kiedy ma się nieziemską pewność swojej wiedzy o lawinach i ekspercką znajomość posługiwania się sprzętem zimowym - że takie chodzenie jest trochę wariackie i chyba każdy rozsądny (?) człowiek musi kalkulować możliwość pozostania w Tatrach na zawsze w trakcie takiej wycieczki.
Wspominająć ofiar Rysów, polecam lekturę "Rejestru największych lawin i najtragiczniejszych wypadków lawinowych po polskiej stronie Tatr" z Tygodnika Podhalańskiego:
cz.1
http://www.ceper.com.pl/Reportaze/lawiny/lawiny1.html
cz.2
http://www.ceper.com.pl/Reportaze/lawiny/lawiny2.html
O ile wiem to wyrok ma być ogłoszony dzisiaj.ryb-ka pisze:A jaki zapadł wyrok w sprawie tego nauczyciala-opiekuna tragicznej wycieczki?
Ja bym Mariusz tego tak nie ujmował. Takie samo ryzyko podejmujesz wsiadajac do samochodu lub idąc drogą, bo też nie masz pewności że ktoś w Ciebie nie wjedzie innym samochodem. A zresztą przykładów można wymieniać dowolną ilość tylko co z tego-przecież nie będziemy siedzieć w domu i na wszystko uważać.Mariusz pisze:Nadal uważam, że chodzenie po Tatrach zimą, nawet kiedy ma się nieziemską pewność swojej wiedzy o lawinach i ekspercką znajomość posługiwania się sprzętem zimowym - że takie chodzenie jest trochę wariackie i chyba każdy rozsądny (?) człowiek musi kalkulować możliwość pozostania w Tatrach na zawsze w trakcie takiej wycieczki.
Pewnie że nie ma co się pchać w góry przy 4 lub 5 stopniu lawinowym(choć na Babiej był 4 stopień i poszłem) albo gdzieś wysoko bez dobrego przewodnika bo to faktycznie grozi samobójstwem.
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
Moim zdaniem jakaś kara mu się należała.Jacek Venom pisze:słusznie czy nie ?
Po pierwsze to była wycieczka szkolna i On brał odpowiedzialność za tą grupe uczniów w dodatku chyba nawet niepełnoletnią.
Po drugie większość tych chłopaków i dziewczyn była pierwszy raz w Tatrach zimą i tu już naprawde nie mogę zrozumieć faceta że zabrał ich na pierwszą wyprawe odrazu na Rysy(odrazu mam na myśli nasz temat w wątku o Kaukazie)
Po trzecie czy ten nauczyciel miał wcześniej doświadczenie w chodzeniu po Tatrach zimą że zdecydował się zabrać ludzi na tak trudna górę
Nie chce się stawiać w polemice po drugiej stronie barykady, bo sam często w górach świadomie narażam się na niebezpieczeństwo. Jednak porównanie np. zimowego wychodzenia na Rysy, Zawrat, Czerwone Wierchy (przy II lawiowym) z chodzeniem po drodze jest moim zdaniem trochę za daleko posunięte. Oczywiście śmierć w lawinach nie zdarza się częściej niż śmierć na drodze, jednak jadąc w Tatry w lutym czy marcu świadomie wystawiamy się na niebezpieczeństwo, choć nie musimy tego robić... Z drugiej strony, kiedy jadę rowerem po trasie międzynarodowej E30, to też nie można mnie nazwać nadmiernie ostrożnym...Dorian pisze:Ja bym Mariusz tego tak nie ujmował.
Nie wiem czemu tak jest, ale jakoś zimą przy II stopniu czuję się jednak mniej komfortowo, niż na wspomnianym rowerze. OK, nie wymądrzam się więcej, bo znam się na zimowym łażeniu podobnie, jak na pieczeniu ciasta.
no niestety, każdy logicznie myślący musi brać to pod uwagę ale czasem można zginąć bo " w drewnianym kościele cegła spadnie ci na głowę".Zimowe chodzenie ma tyle uroku,że warto.Mariusz pisze:że takie chodzenie jest trochę wariackie i chyba każdy rozsądny (?) człowiek musi kalkulować możliwość pozostania w Tatrach na zawsze w trakcie takiej wycieczki.
zawsze możesz pochodzić po łatwych trasach, a zapewniam Cię,że radochy będziesz miała po pachy.ryb-ka pisze:Ja bardzo chciałabym pojechać w ośnieżone Tatry, ale...
Nie wiem strach czy rozsądek.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Dori,obiecałeś powagę w tatrzańskich pokojach,to się stosujDorian pisze:musi być przynajmniej III stopień
Iwona coś o tym wie
Ze mną jest tak....może, gdybym miała rodzinę to odpuściłabym zimowe chodzenie, a już na pewno zminimalizowałabym na miarę swych możliwości ryzyko.To nie znaczy,że teraz "szukam śmierci" w górach ale po prostu ryzyko mnie pociąga i nie chce mi się z tym walczyć
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
chyba nie za bardzo rozumiem linie oskarżenia w tym procesie... bo co? gdyby udowodniono, że to dzieciaki podcięły lawine to nauczyciel dostałby wyższy wyrok???
Obrona za to wykazała czujność... po czasie trudno udowodnić, że było inaczej.
Moje subiektywne zdanie ( byłem nad Czarnym Stawem dzień wcześniej) jest takie że lawine musieli podciąć. Obowiazywał wtedy 2 st. , sniegu bardzo mało itd - można raczej mówić o pechu
Obrona za to wykazała czujność... po czasie trudno udowodnić, że było inaczej.
Moje subiektywne zdanie ( byłem nad Czarnym Stawem dzień wcześniej) jest takie że lawine musieli podciąć. Obowiazywał wtedy 2 st. , sniegu bardzo mało itd - można raczej mówić o pechu
(nie)codziennie fota z Tatr - www
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:



