Pytania początkującego górołaza

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

caatoosee pisze:
Janek pisze:Natomiast kilka lat później to się na połączenie telefoniczne z Murowańca do Poznania czekało i 5 godzin
A nie lepiej bylo pocztowke wyslac ,w 2 dni by pewno doszla.Jezeli pamietasz mozesz podac ile kosztowalo polaczenie do Poznania w tamtych czasach z Murowanca?
Rozbawiłeś mnie!!! Wtedy jadąc np. na 2 tygodnie trzeba było pocztówkę wysłać najdalej 3 lub 4 dnia - wtedy była szansa, że trafi przed moim powrotem.

Koszt połączenia? Nie pamiętam, ale nie była to wygórowana kwota.

Natomiast pamiętam doskonale, że stypendium akademickie na I roku wynosiło ok. 450 zł. Natomiast koszt 1 noclegu na sali zbiorowej z zniżką z racji przynależności do PTTK (składka roczna dla studenta bodajże 24 złote) wynosił niespełna 7 zł. Łatwo wyliczyć, że za stypendium można było spać w Murowańcu przez 65 dni. Jak ktoś był wygodnicki to za nocleg w sali 8-łóżkowej płaciło się 11 zł. Za tzw. ławę w stołówce (którą udzielano autentycznie spóźnionym turystom - średnio ok. 3 do 4 osobom na dobę) płaciło się 2 złote i dostawało się trzy koce i prześcieradło.

PS.
Proszę tylko mnie nie oskarżać o propagandę komunistyczną. Podaję fakty. Jak i kto do tego dopłacał nie mam zielonego pojęcia.

PS2
Jeżeli któregoś aktualnego studenta zdenerwowałem tymi cyframi to przepraszam.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Jak to "kto dopłacał" ?

Pan, pani ... społeczeństwo :D

No i ci imperialiści wredni co nam pożyczali wiedząc że nie będziemy w stanie oddać 8)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Janek pisze:Rozbawiłeś mnie!!! Wtedy jadąc np. na 2 tygodnie trzeba było pocztówkę wysłać najdalej 3 lub 4 dnia - wtedy była szansa, że trafi przed moim powrotem.
Zastanawiają mnie te czasy, szczególnie w aspekcie ówczesnej wspinaczki w górach. Jak się zdarzył wypadek to nie było telefonu, pewnie trzeba było wołać albo biec po pomoc, a już w zimie np. przy wypadku lawinowym, to skuteczność pomocy była chyba bliska zeru. Nie wspominając sprzętu jakim Ci ludzie dysponowali. Toż to byli dopiero "wariaci" i wtedy to trzeba było mieć "psyche". Teraz to co robimy my (zachowując proporcje) wygląda przy tym jak zabawa w piaskownicy.
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Huczaj pisze:Teraz to co robimy my (zachowując proporcje) wygląda przy tym jak zabawa w piaskownicy.
owszem ale z drugiej strony dawniej klasycznie nie robiono M7 zimą tylko powyżej V wyciągano ławy.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Lukas pisze:owszem ale z drugiej strony dawniej klasycznie nie robiono M7 zimą tylko powyżej V wyciągano ławy.
Co nie zmienia faktu, że w latach 50 czy 60 przy sprzęcie jaki mieli, było to nieporównywalnie bardziej niebezpieczne. Nawet robienie wtedy jakiejś 6 hakowo to było "coś". I to nie tylko w Tatrach - Herman Buhl wspinał się przez pewen okres na linie do wieszania bielizny. A przejścia alpejskie? A pierwsze wejścia na Nange albo Broad Peak? Masakra. Z tym, że wtedy Ci którzy jechali wyżej mieli znaczące sukcesy latem i zimą w Tatrach. Teraz tak już nie jest.
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Ano, ja bym się bała wspinać z tamtym sprzętem. Psychę trzeba było mieć mocną. Ja tam wolę bezpieczniej, ale trudniej, więc nie żałuję, że żyję teraz :) Strach pomyśleć co wymyślą w przyszłości i jak będzie wyglądało wspinanie...
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Agaar pisze:Ja tam wolę bezpieczniej, ale trudniej, więc nie żałuję, że żyję teraz
Sęk w tym, że oni robili trudniej i dużo mniej bezpiecznie niż teraz. Znasz to powiedzenie? : "Wspinaczka skałkowa w dzisiejszych czasach to tylko gimnastyka, pancerne ringi co półtora metra to nie jest wspinanie, wspinanie to jest w górach".
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Mount Everest po raz pierwszy został zdobyty 29 maja 1953 roku.
Więc to była klasa na ówczesne czasy.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Huczaj pisze:oni robili trudniej
No chyba nie do końca. Zależy co rozumiesz przez trudność. Trudności są fizyczne i psychiczne. Raczej przechodzili drogi łatwiejsze, a osoby wybitnie uzdolnione robiły drogi trudne. Natomiast co do psychiki - zgadza się.
Huczaj pisze:Znasz to powiedzenie? : "Wspinaczka skałkowa w dzisiejszych czasach to tylko gimnastyka, pancerne ringi co półtora metra to nie jest wspinanie, wspinanie to jest w górach".
Znam, ale się nie zgadzam. Gimnastyka to dziwne porównanie, gdy drogi w skałach dochodzą do trudności VII. Nie ma co się łudzić, idziesz IVką czy Vtką i prawie zawsze możesz coś założyć, ale drogi powyżej, zwłaszcza płytowe - patrzyłeś kiedyś czy da się coś włożyć? Chyba tylko przylepiec by się przydał na tej połogiej ścianie... Może kiedyś wymyślą ;-) Póki co nie ma szans. Trzeba by było iść na żywca.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Agaar pisze:No chyba nie do końca. Zależy co rozumiesz przez trudność. Trudności są fizyczne i psychiczne. Raczej przechodzili drogi łatwiejsze, a osoby wybitnie uzdolnione robiły drogi trudne. Natomiast co do psychiki - zgadza się.
Jednak tak, ale tak jak pisał Lukas, wszystko powyżej V - ławeczki.
Agaar pisze:Nie ma co się łudzić, idziesz IVką czy Vtką i prawie zawsze możesz coś założyć, ale drogi powyżej, zwłaszcza płytowe - patrzyłeś kiedyś czy da się coś włożyć? Chyba tylko przylepiec by się przydał na tej połogiej ścianie... Może kiedyś wymyślą wink Póki co nie ma szans. Trzeba by było iść na żywca.
Ja nawet na IV czasem nie mam co założyć :D Patrzyłem, w skałach raczej marne szanse, ale w górach szansę są większe na trudniejszych drogach, inaczej nikt by tego na żywca nie łoił. Ale masz racje, cześć trudniejszych dróg np. na Kościelcu są oringowane (przynajmniej w miejscach gdzie nie ma co założyć). A tam gdzie nie jest, a można przejść, to przechodzą ten fragment bez asekuracji, albo zakłądając niżej.

Zarówno w tym roku (vide środkowe żeberko w relacjach) jak i w zeszłym na Załupie H mimo że drogi nie przekraczają III czasem i cały wyciąg nie ma co założyć, a przynajmniej ja nie potrafię. A na nieco trudniejszych już była asekuracja komfortowa.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Huczaj pisze:Zastanawiają mnie te czasy, szczególnie w aspekcie ówczesnej wspinaczki w górach. Jak się zdarzył wypadek to nie było telefonu, pewnie trzeba było wołać albo biec po pomoc, a już w zimie np. przy wypadku lawinowym, to skuteczność pomocy była chyba bliska zeru. Nie wspominając sprzętu jakim Ci ludzie dysponowali. Toż to byli dopiero "wariaci" i wtedy to trzeba było mieć "psyche". Teraz to co robimy my (zachowując proporcje) wygląda przy tym jak zabawa w piaskownicy.
No, wtedy już nie było tak źle (mówię o czasach z moich wspomnień). Już trudno było spotkać wspinaczy z liną konopną bo w powszechnym użyciu była sizalowa (spojrzałbyś na nią z obrzydzeniem a każdy zjazd na niej to murowane obtarcia na ciele). Co przemyślniejsi skądś mieli (za diabła o nikt nie powiedział skąd) już nylonowe liny zjazdowe. Niestety o miejscu produkcji haków lepiej nie wspominać, często to był kowal wiejski (tak się składa, że miałem okazję oglądać przekroje metalograficzne haków z dobrej wytwórni austriackiej - świadczyły o wyrafinowanej technologii ich wyrobu i obróbki cieplnej - znam się na tym, kończyłem specjalność - metaloznawstwo i obróbka cieplna a potem przez kilka lat pracowałem przy obróbce plastycznej metali - zrobić dobry hak to duża sztuka).
W Klubie Wysokogórskim można też było dostać talon na buty na wibramie z Krosna a czasem trafiały się karabinki, które zrobić domowym sposobem nie sposób).
No i masz Huczaj rację - najbardziej wyrafinowane przejścia hakowe na Mnichu w porównaniu z klasycznymi V-ami Stanisławskiego i jego rówieśników to małe piwo. To była zupełnie inna wspinaczka! I tu nie ma żadnych porównań.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Huczaj pisze:Ale masz racje, cześć trudniejszych dróg np. na Kościelcu są oringowane (przynajmniej w miejscach gdzie nie ma co założyć). A tam gdzie nie jest, a można przejść, to przechodzą ten fragment bez asekuracji, albo zakłądając niżej.
a o spitownicy ręcznej kolega słyszał - już Długosz na Wariancie R to robił, a po drugie, haki jedynki itp cuda.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Lukas pisze:a o spitownicy ręcznej kolega słyszał - już Długosz na Wariancie R to robił, a po drugie, haki jedynki itp cuda.
Ano. Nie wiem czy to była spitownica czy to się nazywało nitowanie... .
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Huczaj pisze: Ano. Nie wiem czy to była spitownica czy to się nazywało nitowanie... .
kwestia nomenklatury ale umożliwiło mu asekurację w miejscach zupełnie pozbawionych szczelin nawet na haka "jedynkę"
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

Zaraz zaraz Panowie szlachta. To są "Pytania początkującego górołaza". Tu sie gada o Gubałówce, Nosalu i prześcieradłach w schroniskach, a nie o spitownicach, szczelinach i hakach. :)) :)) :))
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

Na przełomie czerwca i lipca wybieramy się (w składzie widocznym pod nazwą użytkownika :) ) do Starego Smokowca i chcemy przejść przez grzbiet Tatr na polską stronę jednym z wariantów:
1. Doliną Zimnej Wody i Pieciu Stawów Spiskich z noclegiem w Terince przez Lodową Przełęcz i Dol. Jaworową do Jaworzyny
2. Dol. Staroleśną z noclegiem w Zbójnickiej Chacie przez Polski Grzebień i Dol.Białej Wody do Łysej Polany.
Obawiam się o zalegający pod przełęczami śnieg o tej porze. Co sądzicie, czy damy radę?
Jakie są warunki i ceny w wym. schroniskach?
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

@myszoz, przyglądam się na avatar i jakąś latorośl widzę, więc moja rada.
Wybierz wariant pierwszy, nie wiem jak mocno obyte Twoje dziecię z dosyć przepaścistymi zejściami, ale wariant drugi raczej odradzam. Zejście z Przełęczy Rohatka w kierunku Doliny Białej Wody jest dość przepaściste i do najłłatwiejszych nie należy. wprawdzie są tam sztuczne ułatwienia, ale z dzieckiem odradzam.
Idź przez Lodową Przełęcz, wdrapywanie się na nią do przyjemności nie należy ( dość stromo i piargi osuwające się spod stóp ), ale powinniście dać radę, a i Dolina Jaworowa urodą, Dolinie Białej Wody nie ustępuje. :)
Powodzenia.

Co do ceny, to myślę, że do 15 Eurosów za doboosobę.
Na podejściu na Lodową to raczej starego śniegu nie powinno być, o ile nie dosypie świeżego. :) ;)
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

myszoz pisze:Obawiam się o zalegający pod przełęczami śnieg o tej porze. Co sądzicie, czy damy radę?
myszoz piszesz w tym wątku już długo a zadajesz sorry za słowa durne pytanie - jakim cudem mamy wiedzieć czy dacie radę ?
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Śniegu być nie powinno.
Dziecko ile ma lat i obyte z górami? Zwykle dzieci lepiej sobie radzą niż dorośli - problem się robi jeśli rodzice za bardzo się o latorośl boją. Wtedy lepiej sobie odpuścić Rohatkę ;)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Śniegu być nie powinno.
Dziecko ile ma lat i obyte z górami? Zwykle dzieci lepiej sobie radzą niż dorośli - problem się robi jeśli rodzice za bardzo się o latorośl boją. Wtedy lepiej sobie odpuścić Rohatkę wink
tak ograniczcie ich do regla - tak będzie najlepiej. To są znakowane szlaki - one są dla każdego. Jak ktoś ma problem z ekspozycją/wysokością/pająkami lub mrówkami to raczej wie o tym wcześniej.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
ODPOWIEDZ