w tym roku gotowy bylem juz w marcu
podarlem nawet podpisany juz przez szefa jeden wniosek o urlop, na ktores tam dni w srodku miesiaca, bo spadl nagle snieg i nie bylo sensu jechac
no, ale w koncu trafilem
wyjazd poswiecony tylko i wylacznie Polanie Chochlowskiej, w okresie intensywnego kwitnienia krokusow
tak, tak, wiem, ze bylo jakies spotkanie, ale ja pojawilem sie w schronisku w niedziele po poludniu
mimo wszystko po drodze, wsrod mijanych ludzi, wypatrywalem jakichs znajomych twarzy, na samej polanie juz mi sie odechcialo, masa ludzi w tym miejscu nieco mnie przerazila
na szczescie ten stan utrzymal sie tylko kilka godzin, a ja dysponowalem nieograniczona iloscia czasu
zyski i straty wyjazdu:
podarte spodnie, rozwalony but, znaleziona muszla oczna do jakiejs malej lustrzanki (jak ktos zgubil, to sie zglaszac) oraz zdjecia
zdjecia - zarowno pod wzgledem jakosci jak i ilosci materialu... powiem krotko, jestem wiecej niz zadowolony
jak cos wymysle i znajde chwilke, to wrzuce je w jakiejs formie, moze prezentacji
na dzien dzisiejszy niech beda trzy









