pogaduszki o Orlej Perci sklonily mnie do poruszenia tego tematu.
Jak wynika z przewodnika Nyki w ostatnich latach "zgwalcono" diametralnie sporo szlaków tatrzanskich zakuwajac je ekstremalnie w zelazo i wykuwajac dodatkowe stopnie w skalach ..... Dotyczy to niektórych fragmentów Orlej ale przede wszystkim szlaku na Rysy , Swinice i.... Giewontu (hehheeee ! ).
Ja te anomalie spotkalem we wrzesniu 2003 w Smoczej Jamie (cale przejscie groty jest "wylancuchowane" ...) oraz na szlaku do Mylnej i Raptawickiej zaraz na samym poczatku . Tam to dostalem szoku, widzac lancuchy...
Napiszcie, co o tym sadzicie. Uwazam, ze jest to zupelnie bledna polityka ... raczej powinno sie usuwac sztuczne ulatwienia, zostawiajac je tylko w miejscach , które bez ulatwien wchodzilyby gdzies na II - we wspinaczkowej skali trudnosci ( jak np. drabinka z tarasu Zamarlej na Kozia Przelecz , bez drabinki to chyba w wejsciu nawet III).
pozdrawiam,
Zbyszko
PS: stare "klasyczne, turystyczne" drogi w Alpach ocieraja sie czesto o II (np. gran Watzmanna) , a ulatwien jest bardzo malo .. Nowe , to tony zelaza







