mefistofeles pisze:gb pisze:Bez względu na kontrolę lub jej brak - totalna kompromitacja pedagogiczna przed uczniami.
Bez jaj, w czasach szkolnych (przed sprawą Szumnego) nigdy nie braliśmy przewodnika, nie uważam by nauczyciel byłtym skompromitowany.
A pardon - raz przewodnika wzięliśmy. Zapijaczonego wieprza co ledwo doszedł z nami na Halę Gąsienicową. Rzeczywiście, autorytet...
A kto Wam kazał brać takiego ?
Pewnie, że przewodnicy sa różni, ale dzwoniąc odpowiednio wcześniej można wybrać takiego jakiego się chce i dodatkowo obgadać wcześniej program wycieczki, tak aby była ciekawa.
Ja patrząc na to od drugiej strony - też nie cierpię jak mi zlecają wycieczkę na ostatnią chwilę, wolę się umówić na miesiąc naprzód.
Tez mam różne plany, a ponadto do wycieczki się za każdym razem przygotowuję. Każda tez jest inna.
Nie każdą też wezmę do prowadzenia.
Najfajniejsze wycieczki prowadziłam ustalając szczegółowo program wcześniej bezpośrednio z nauczycielami.
Mam jednak nieco lepsze pojęcie od nich co i komu można zaproponować - i wszyscy byli zadowoleni.
A jak kogoś nie stać na przewodnika - niech nie wybiera się z grupą wysoko w Tatry.
Zdecydowanie jestem przeciwna w ogóle zabieraniu młodzieży stosunkowo wysoko w góry (np. na Kasprowy) bez wcześniejszego przygotowania. To nie sprawia prawie nikomu z nich przyjemności, sądzę że zaspakaja tylko ambicje nauczyciela.
Co innego - kółko turystyczne, czy mała wyselekcjonowana grupa, a nie cała klasa.
Co do Morskiego Oka - akurat tutaj też uważam że na tej trasie przewodnik nie jest potrzebny. Ale mam wrażenie stawiając taki wymóg TPN w dość znaczący sposób obniża "tłok wycieczkowy" na tej trasie.
Pozdrowienia
Basia