Pozdrawiam
Iwona
No niestety bardziej szczegółowo ani żółtego ani zielonego na Granaty nie opiszę. Co do przejścia przez Granaty, to jeśli Mama nie lubi ubezpieczeń, to nie polecam, a szczelinka na Granatach wymaga pewnej odporności psychicznej.Iwona pisze:Marcys napisał -Dlatego w ramach oswajania się z Orlą proponuję:
- wejść od Zmarzłego Stawu Żlebem Kulczyńskiego na Kozi Wierch i zejść w dół do Pięciu Stawów.
- wejść od Zmarzłego Stawu na Zadni Granat (zielony szlak) i pójść do Skrajnego Granatu (tu słynny krok nad szczeliną na Granatach, który dla wielu osób jest naprawdę trudny).
Jeśli możesz, to proszę opisz te trasy bardziej szczegóołowoŻleb Kulczyńskiego stanowczo odpada dla mojej mamy :gwizd: .Interesuje mnie również trasa: Zmarzły Staw na Zadni Granat,Orlą na Kozi Wierch i zejście do Pięciu Stawów
Jak wygłąda trasa przez Buczynowe Turnie?
Męczę Was tymi pytaniami,bo nie chciałabym ciągnąć mamy po to żeby w połowie drogi zawracać :placze: Nie lubię za bardzo wchodzić i wracać tymi samymi szlakami, ale jak nie ma innego wyjścia to trudno![]()
Pozdrawiam i dziękuję za cierpliwość
Iwona

Hi Iwona !Iwona pisze: interesuje mnie rowniez trasa Zmarzły Staw na Zadni Granat,Orlą na Kozi Wierch i zejście do Pięciu Stawów
Jak wygłąda trasa przez Buczynowe Turnie?

Troche mnie zdziwil Twój post Jurku. Bylem tam kilka razy (zarówno wchodzac jak i schodzac) i nie wahalbym sie porównac tej trasy z wejsciem na Zawrat od Murowanca (tyle , ze ruch na szczescie mniejszyJurek pisze: szedłem Żlebem Kulczyńskiego i jest on dziecinnie łatwy, nie występują tu żadne łańcuchy, w górnej części żlebu przechodzisz obok wejścia na 20 metrowy kominek(podziwiasz go tylko) i dalej w kierunku Koziego aż do rozwidlenia dróg czyli albo dalej na Kozi Wierch(on już jest blisko) albo od razu skręcasz w lewo do Doliny Pięciu Stawów.


Hej Mariuszu!Mariusz pisze:Ponoć są plany zrobienia z Orlej częściowo "via ferrata"... czyli m.in. ze stalowymi linami, do których wpina się swoją uprząż. Ciekawe czy coś z tego kiedyś wyjdzie.
Co do ułatwień - ja też jestem przeciwnikiem nadmiaru żelaza na Orlej, pod Rysami i w paru innych miejscach (np. zejście ze Świstówki do Moka)...