Uwielbiam Johna Malkovicha i namiętnie oglądam wszystkie filmy z nim. Ma w sobie coś niepokojącego, coś co sprawia, że naprawdę przykuwa do siebie uwagę.
Wczoraj obejrzałam dwa filmy z tym aktorem. Jeden z nich naprawdę daje do myślenia, drugi jest lekki, miły i przyjemny, nie dający jednak głębszych doznań.
Potem (Afterwards) - Malkovich wciela się w tym filmie w rolę "Posłańca" - człowieka, który potrafi przewidzieć, kiedy ktoś umrze. Pojawia się on w życiu nowojorskiego prawnika i usiłuje go przekonać, iż posiada tę dość nietypową umiejętność. Początkowo prawnik nie chce uwierzyć w fakt, iż ktoś może przewidzieć nadejście śmierci. Późniejsze wydarzenia nakłaniają go jednak do zmiany zdania.
Film jest dość poetycki - piękne ujęcia, dobra muzyka. Zakończenie nie jest dosłowne, można je sobie w sumie dopowiedzieć. Z filmu zapadły mi w pamięć dwie wypowiedzi:
"Nikt nie ma władzy nad godziną śmierci."
"Nie chodzi o to, żeby wiedzieć, że jest życie po śmierci. Ważne jest żeby żyć zanim umrzesz. Dziś, już. Żyć pełnią życia. Cud życia jest tu i teraz. Większość ludzi pojmuje to zbyt późno."
Wspaniały Buck (Great Buck Howard) - głównym bohaterem filmu jest Troy - student prawa, który na studia poszedł za namową swego ojca. Całkowicie niezadowolony z tego, co robi, postanawia odszukać swoją życiową drogę. Odpowiada na anons w gazecie, oferujący pracę asystenta Wspaniałego Bucka Howarda (Malkovich), który jest mentalistą i występuje ze swoimi przedstawieniami w małych, amerykańskich miastach. Tak rozpoczyna się pełna perypetii podróż Troya, do odkrycia tego, kim naprawdę chce być.
Film ogląda się całkiem przyjemnie. Do tego Malkovich momentami naprawdę rozbraja swoim zachowaniem. Przy tym filmie można się zrelaksować i odstresować
