gb pisze:To co napiszę - to wyłącznie czepianie się dla samego czepiania
Rzeczywiście czepiasz się dla czepiania. Lepiej skrobnął byś coś na temat sensacyjnych odkryć w Górach Świętokrzyskich
janek754 pisze:To tak do przemyślenia w kontekście jednego z wątków dyskusji.
Jeśli to picie do mnie to lepiej pasuje sytuacja taka: w pracy mniej lub bardziej lubiany kolega opowiada Ci, że został złapany przez drogówkę i zapłacił 100zł łapówki. Wiesz, że mówi prawdę i możesz (albo powinieneś) to zgłosić na policję, ale dowodów nie masz.
komorfil pisze:
Janek napisał(a):
Z pełną odpowiedzialnością za swoje słowa stwierdzam, że nie odczuwam nawet najmniejszych wyrzutów sumienia z powodu notorycznych nielegalnych przekroczeń granicy zaprzyjaźnionego i bratniego kraju przed 1989 rokiem
Mój kumpel spędzał sylwestra w Zakopanem i wjechał wraz ze znajomymi na Góbałówkę (niestety nie wie od której strony i do którego miejsca - spożywał ). Zaklina się jednak na wszystkie świętości, że widział stamtąd fajerwerki z Giewontu i z Kasprowego. Nie wiem czy mam mu wierzyć. Uwierzyłem natomiast, że Zakopane z góry wyglądało wtedy zajefajnie.
Zakochani w Tatrach pisze:Nie ma chyba takich przepisów prawnych, poza fundamentalnymi, które by się wszystkim podobały, co niestety nie znaczy, że można ich nie przestrzegać
Niestety jest wielu ludzi (przeważnie młodych), którzy mają przeświadczenie, że skoro nie rozumieją określonych przepisów, nie znają ich genezy ani znaczenia, to że nie muszą ich respektować. Tacy luzerzy przysparzają wiele pracy Policji i innym służbom mundurowym.
myszoz pisze:Niestety jest wielu ludzi (przeważnie młodych), którzy mają przeświadczenie, że skoro nie rozumieją określonych przepisów, nie znają ich genezy ani znaczenia, to że nie muszą ich respektować. Tacy luzerzy przysparzają wiele pracy Policji i innym służbom mundurowym.
tak było zawsze i tak będzie, "młodość" też ma swoje prawa za które niestety potem trzeba płacić
przepisy (granice) tez czasami trzeba łamać (pokonywać) - bez tego nie ma postępu
Z jednej strony powinienem czuć się usatysfakcjonowany odpowiedzią pana Superfilanca niestety jednak nie jestem. Dlaczego? Nie lubię powtarzać oczywistości - Szarotka już to opisała. Trochę mi to przypomina stary kawał z serii o tzw. Studiach Wojskowych - Egzaminator Studium Wojskowego wpisuje do karty egzaminacyjnej: student Kowalski - 3= i dodaje - z uwagi na płacz i żonę. Superfilanc też były wojskowy, styl urzędowy kwiecisty, niestety miejscami mocno niezrozumiały, ale rozumiem - komandosów raczej się szkoli z czego innego.
Natomiast zupełnie nie rozumiem tego fragmentu uzasadniającego współpracę z Strażą Graniczną te jakieś CEPIK-i i inne błazeństwa naszej rozdętej biurokracji o których pan Superfilanc pisze bardzo obszernie ale jak na mój gust zupełnie niezrozumiale. Przypomina mi to praktykę z okresu słusznie minionego - odpowiadając np. na zarzuty pokontrolne należało to zrobić kwiecistym i wyszukanym stylem, używając kilku wyrazów obcych a nawet cytując róźnych klasyków. Odbiorca pisma czyta, nic nie rozumie, ale z obawy, że z powyższego powodu może wyjść na głupa, który nic nie rozumie, daje spokój i przechodzi nad wszystkim do porządku dziennego. No i o to przecież chodziło kontrolowanemu.
No i tak zrozumiałem tą część pisma - odczep się pan, my tu mamy swój CEPIK. Ok, panie Superfilanc, rozumiem, że nie Pan te błazeństwa stworzył - ja wolałbym aby Pan miał takie uprawnienia jak amerykańscy rangersi w tamtejszych parkach narodowych i działał tak samo jak ci (nie ów) rangersi - czyli mandat "do dechy"(i tak za niskie uprawnienia - co to jest 500 zł) a zamarzającym paluszkiem można zająć się osobno, jak na prawdziwego Dobrego Samarytanina przystało.
W tajemnicy powiem jednak Panu, Panie Superfilanc - ile razy mnie drogówka na drodze ułapi (co się niestety zdarza - jakoś nie umiem jeździć zbyt wolno) to jestem wprost aksamitnie grzeczny, uśmiecham się czule, wyrażam skruchę jak tylko potrafię i... odjeżdżam z minimalnym mandatem albo i bez, to pewnie zasługa mojego niezmiernie wielkiego uroku osobistego - Słowak by rzekł pewnie - to se oplati.
Zakochani w Tatrach - rozumiem, rozumiem, Alu - pewnie pracowałaś w służbach finansowo-księgowych, szacunek dla przepisu rzecz godna pochwały, choć dziś dla niektórych byznesmenów jakby przestarzała, ale, wybacz - odczuwam to samo co Komorfil - dalsza "skuteczność" granicy państwowej w UE i dobie Schengen jest przeze mnie odbierana jako kretyństwo klasy międzynarodowej, tymbardziej, że te wszystkie zmiany w zakresie dochodzenia szlaków do granicy i ich nie łączenia z obu stron, zmiany dokonywane od wielu lat i z różnych przesłanek to jest normalne CYMBALSTWO zmierzające tylko do tego aby najbliższa a zarazem jedyna możliwa droga z polskiej do słowackiej części Tatr prowadziła... przez Chyżne lub Łysą Polanę. Ordnung ist ordnung, zwłaszcza, że to się kwaterodawcom na Podhalu opłaca.
Tyle "słów bożych" w tym temacie. Jak się to mówi - "miało być dobrze a wyszło jak zawsze"
Janek pisze:
Natomiast zupełnie nie rozumiem tego fragmentu uzasadniającego współpracę z Strażą Graniczną te jakieś CEPIK-i i inne błazeństwa naszej rozdętej biurokracji o których pan Superfilanc pisze bardzo obszernie ale jak na mój gust zupełnie niezrozumiale.
Za to ja rozumiem, bo to moja "branża" - informatyka w służbie administracji
To jest zwyczajnie 100 % potwierdzenie tożsamości danej osoby.
Bo DO może być np. skradziony.
Są sposoby aby potwierdzić tożsamość nawet bez dowodu lub paszportu, ale o nich nie napiszę.
Basia Z. pisze:To jest zwyczajnie 100 % potwierdzenie tożsamości danej osoby.
Wybacz koleżanko, ale nie wydaje mi się by jakikolwiek sposób dawał 100% gwarancję, podobnie sposoby potwierdzania tożsamości, działają, jeśli sprawdzany nie jest na nie odpowiednio przygotowany.
A sprawdzanie w CEPIK-u turystów biwakujących w Tatrach, uważam za zwyczajną błazenadę.
janek754 pisze:A sprawdzanie w CEPIK-u turystów biwakujących w Tatrach, uważam za zwyczajną błazenadę.
Jest jeszcze jedna ewentualność, któryś z nich mógł nie mieć dowodu osobistego przy sobie... i co wtedy ?
W tym przypadku dla mnie...podkreślam, dla mnie...wyjaśnienie Pana Wlazło "superwyjaśniające" i zrozumiałe.
A błazenadą to było palenie ogniska w chacie.
Janek pisze:Zakochani w Tatrach - rozumiem, rozumiem, Alu - pewnie pracowałaś w służbach finansowo-księgowych, szacunek dla przepisu rzecz godna pochwały, choć dziś dla niektórych byznesmenów jakby przestarzała, ale, wybacz - odczuwam to samo co Komorfil - dalsza "skuteczność" granicy państwowej w UE i dobie Schengen jest przeze mnie odbierana jako kretyństwo klasy międzynarodowej, tymbardziej, że te wszystkie zmiany w zakresie dochodzenia szlaków do granicy i ich nie łączenia z obu stron, zmiany dokonywane od wielu lat i z różnych przesłanek to jest normalne CYMBALSTWO zmierzające tylko do tego aby najbliższa a zarazem jedyna możliwa droga z polskiej do słowackiej części Tatr prowadziła... przez Chyżne lub Łysą Polanę. Ordnung ist ordnung, zwłaszcza, że to się kwaterodawcom na Podhalu opłaca.
Janku, przyznaję Ci rację, ale ja jakby trochę o czym innym pisałam
Można sobie prawo interpretować na swój sposób, uważać go za głupie i beznadziejne - bo czasami takie jest - ale stawianie się z tego tytułu ponad prawem, lub nie uznawanie granic państwowych ?????
krzymul pisze:W tym przypadku dla mnie...podkreślam, dla mnie...wyjaśnienie Pana Wlazło "superwyjaśniające" i zrozumiałe.
A błazenadą to było palenie ogniska w chacie.
Dla mnie też - chociaż mimo wszystko - uważam nałożoną karę za zbyt niską.
Tym bardziej, że jeden z panów był osobą, która powinna wiedzieć, czego w górach robić nie wolno i on powinien dostać najwięcej.
krzymul pisze:któryś z nich mógł nie mieć dowodu osobistego przy sobie
I co z tego kolego ? jeśli reszta miała ? zamiast karać każdego turystę z osobna można było ukarać jednego, na sumaryczną kwotę, lub sprawdzić tożsamość przy pomocy pozostałych, zwłaszcza że jak wynika z opisu Pana Wlazło, turyści byli wyjątkowo grzeczni i kulturalni. Mógł bym zrozumieć takie działania w uzasadnionych przypadkach, ale to jest robienie z igły wideł.
janek754 pisze:I co z tego kolego ? jeśli reszta miała ? zamiast karać każdego turystę z osobna można było ukarać jednego, na sumaryczną kwotę, lub sprawdzić tożsamość przy pomocy pozostałych, zwłaszcza że jak wynika z opisu Pana Wlazło, turyści byli wyjątkowo grzeczni i kulturalni. Mógł bym zrozumieć takie działania w uzasadnionych przypadkach, ale to jest robienie z igły wideł.
Mam w takim razie do ciebie 2 pytania.
1. Jesteś w grupie powiedzmy 5 osób, z których niekoniecznie wszystkich dobrze znasz. Chciałbyś Ty dostać taki sumaryczny mandat?
2. Nie ma ciebie, jak pewna grupka łamie przepisy parkowe. Jedna z osób nie posiada przy sobie dowodu. Łapie ich Straż Parkowa i podają oni jako dane do mandatu twoje dane osobowe (jakimś cudem je znają). Podoba Ci się to?
Zakochani w Tatrach pisze:uważam nałożoną karę za zbyt niską
Zaiste, przedziwna jest łatwość podbijania sum, gdy idzie o cudze pieniądze.
Ciekawym też, czy krzyk podobny, słyszeć by się dało, gdyby kara zbyt surowa była ?
Bogu dzięki, że kary to nie publika, a służby uprawnione nakładają, inaczej możliwe, że nie było by nas stać na wyjazdy w góry.
tommer91 pisze:Mam w takim razie do ciebie 2 pytania.
Mam wrażenie że nie o wątek, a głównie zasadę chodzi by napisać mi coś na przekór, ale niech tam.
tommer91 pisze:Chciałbyś Ty dostać taki sumaryczny mandat?
Nie wyobrażam sobie, nocnego zimowego biwaku w Tatrach z osobami których dobrze nie znam i myślę że w swoich wyobrażeniach nie jestem jedyny. A Ty kolego wyobrażasz to sobie ?
tommer91 pisze:Jedna z osób nie posiada przy sobie dowodu.Łapie ich Straż Parkowa i podają oni jako dane do mandatu twoje dane osobowe
Kolego, nie zapędziłeś się zbytnio ? rozmawiamy o turystach biwakujących nielegalnie w Tatrach, nie o przestępcach ściganych listem gończym. Teorie spiskowe świata, są ciekawe w książkach i na filmach, w życiu codziennym jednak zalecał bym rozsądek. A nawet gdyby tak się stało, i nawet jeśli nie masz alibi, to jest jeszcze Twój podpis (przecież podrobiony) na mandacie, oraz dane personalne kolegów, osoby która podała Twoje dane.
Pozdrawiam
Jan
Ostatnio zmieniony pt 08 sty, 2010 przez janek754, łącznie zmieniany 1 raz.
Szarotka pisze:Ciekawam, czy byłbyś takim obrońcą uciśnionych
Nikogo nie bronię nadobna Szarotko, zamiast tego zauważam, że strażnicy parkowi, biorący udział w zajściu są najlepszymi osobami do szacowania kwoty mandatu.
Nie wiem, czy zauważyłaś także Moja Droga, taki już Polski zwyczaj chyba, że jak gdzieś kogoś karzą grzywną czy też wyrokiem to zaraz słychać głosy publiki, "mało", "dowalić mu", "niech ma nauczkę". A przecież każda kara, w tym i grzywna ma charakter prewencyjny w interwale czasu, zbyt wysoka spowoduje bunt i w efekcie odwrotny skutek.