Te słowa z sobotniej prognozy pogody chodziły za mną cały wieczór i nie dawały mi spokoju nawet w nocy.
Dość długa - tym razem analiza sensu wyjazdu samej, na jeden właściwie dzień, zakończyła się tak, jak można było przewidzieć ..
Jest sens – jadę
Zebrałam się w pochmurny, niedzielny, póżny poranek i około 14 godz. byłam na miejscu.
Z gór był widoczny tylko Nosal i Krokiew, a wszystkie wyższe – w chmurach.
Nic to, dziś jest i tak póżno, a jutro – MA BYĆ SŁONECZNIE....
Czasu starczyło tylko na spacer po Zakopanym.
Niedziela, a na ulicach niespotykane pustki...

Jedyny „tłum”, jaki spotkałam w okolicy skoczni

Na świątecznie przystrojonych Krupówkach też niewielu turystów spacerowało, ale dalej, do domu - ul. Zamojskiego, Chałubińskiego, Broniewskiego szłam samiusieńka
Wymarłe miasto, a przecież nie było jeszcze nawet godziny 16.
Nie lubię tłumów, ale takie pustki robią nieciekawe wrażenie.

W poniedziałek – zgodnie z prognozą - za oknem świat w kolorach bieli i błękitu
Co potrafi zdziałać to nasze poczciwe słoneczko....
Świeży śnieg, trochę mrozu i promieni słonecznych.... zima jak z bajki Disneya.
Okazuje się, że nawet spacer po znanych okolicach - w takiej oprawie - też może dostarczyć wiele przyjemności.
Z samego rana poszłam popatrzeć na góry z Antałówki.
Mieszkamy blisko, a bardzo rzadko chodzimy, bo wiadomo – co to za góra.....
Korzystając z okazji, że byłam sama, postanowiłam tam zajrzeć.






Stamtąd było widać, że od strony Krakowa stoi front chmur - tylko nad Tatrami niebiesko

Dni teraz krótkie, miałam zamiar iść na spacer na Kalatówki, a może i na Kondratową zaglądnąć, ale wyszło inaczej i bardzo dobrze
Na wszystkich stokach narciarskich pracują pełną parą armatki wodne. Na razie narciarzy nie widać, ale już za kilka dni z pewnością się pojawią.


Dom pod Jedlami w zimowej szacie prezentuje się przepięknie.



tak samo Kościółek OO Bernardynów.


W prawdziwy zachwyt wprawiła mnie stara, znajoma droga do Kużnic.
Zima zrobiła z niej prawdziwe cudeńko.



Nosal srebrzył się w słońcu przecudnie – .


Szłam tą bajeczną, pustą drogą przeszło godzinę, co chwilę przystając...
Nie dało się iść normalnie, bo nie zawsze się trafi taka piękna zima..









Doszłam jakoś do Kuznic, a tam zero ludzi do kolejki
Chwilę się zawahałam, bo nie lubię kolejkowych podróży, ale wyobraziłam sobie widoki z Kasprowego przy tej pogodzie i skusiłam się na wyjazd.
Nie żałowałam.
Lekki mrozik, wiatru prawie wcale, turystów mało, panorama piękna....
Chociaż znana, zawsze wygląda inaczej, za sprawą układu chmur, które potrafią urozmaicić i zmienić krajobraz .





Od strony Słowacji trudno było oderwać wzrok....



Zamarznięty dzwon...

Po południu zaczęły się tworzyć niskie chmurki, które stąd wyglądały malowniczo.


Niestety, trochę zasnuły błękitne niebo widziane z dołu.
Powrotny spacer do domu już bez słońca, ale zanim doszłam, zrobiła się szarówka, więc specjalnie nie było czego żałować.
We wtorek rano musiałam wracać.
Mój Anioł Stróż Górski znów spisał się na piątkę z plusem
Jeden dzień spacerowy, żadna tam wyprawa – a poprawił mi humor i samopoczucie
Nie spodziewałam się, że będzie aż tak pięknie.
Ala



