Lawiny
Lawiny
Chciałam tu wrzucić fajny opisik tego,co się dzieje z człowiekiem jak jedzie z lawiną...nie zdążyłam w domku-może jutro. Zastanawiam się dlaczego bedąc zimą nie mam tzw. śniegowstrętu, jaki mam w maju-czerwcu. Dlaczego mam pietra schodząc po starym płacie śniegu z Koziej D. w maju a zimą czuję się trochę pewniej,przecież to bez sensu,nie uważacie?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Sama napisałaś że po starym śniegu, czyli wygląda on i jest jak chropowaty beton. Na takim śniegu w razie poślizgu to i dobre spodnie mogą Ci nie pomóc w pocharataniu sobie zgrabnej du.ciIwona pisze:Dlaczego mam pietra schodząc po starym płacie śniegu z Koziej D. w maju
A moze dlatego, ze jak zauwazyl kolega na tym czerwcowym można sie poobijać, a zimą, to jest jego tyle, ze kaplica i po problemie jak lawina pociagnie 
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ja tam moją przyszlą teściową lubie, ale moze wlaśnie dlatego, ze jest dopiero przuyszłą T. ??Dorian pisze:No tak, właściwie to jest najlepszy okres aby teściowej pokazać na własne oczy uroki naszych piknych Taterek
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
"Jak zasypie już te drogi oddechowe to oczywiście uduszenie murowane (śniegiem murowane, choć nie iglo). A uduszenie jak wiecie zostaje człowiekowi na zawsze..."
cytat z http://www.survival.infocentrum.com/s/lawiny.html
PS Szukam zdjęcia tej słynnej tabliczki z Murowańca (z lawinami zapier... pod górę) - jakby ktoś miał to na mejla plisssssss
cytat z http://www.survival.infocentrum.com/s/lawiny.html
PS Szukam zdjęcia tej słynnej tabliczki z Murowańca (z lawinami zapier... pod górę) - jakby ktoś miał to na mejla plisssssss
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
mefistofeles już prawie od miesiąca fota wisi na forum
http://tatry.bozym.com/viewtopic.php?p= ... ght=#14245
http://tatry.bozym.com/viewtopic.php?p= ... ght=#14245
Maciej Kuczyński ” Tatrzańskie Dramaty”
Lawiny
"Wyobrażenia tych, którzy sami nigdy nie byli w lawinie i, w najlepszym wypadku, widzieli ją tylko z daleka, są całkowicie fałszywe. Te miękkie płatki osiadające puchową pierzynką na dachach, ulatujące za lada powiewem, te puszyste zaspy, w których nurkują dzieci, te iskrzące się czapy na świerkach, sypiące się z gałęzi na głowę srebrzystym, migotliwym welonem - gdy zbiorą się w masę i runą w dół zbocza, zmieniają swą z pozoru delikatną naturę. Stają się brutalną i morderczą siłą.
Wyobrażenia tych, którzy sądzą, ze upadek z lawiną może być zabawną, czy podniecającą przygodą dla tego, kto wie, jak się ma zachować, jak trzymać głowę w górze, jak pływać rękami, są naiwne i pozbawione podstawy.
Pokrywa śniegu leżąca na zboczach nie jest jednolita, układa się warstwami. Świeży opad osiada, krzepnie, wiąże się z podłożem, a na jego powierzchni mróz i słońce często wytwarzają lodową glazurę. Gdy spadnie na nią nowa warstwa śniegu, nie związana z tym starszym podłożem, łatwo ześlizguje się po nim pod własnym ciężarem. Świeża, miękka kołdra puchu jest równie niebezpieczna jak wilgotne od deszczu, jesienne, czy wiosenne, słońcem nadtopione śniegi, nasiąknięte wodą i tak ciężkie, że nie mogą się utrzymać w nachylonym terenie. Byle drgnięcie sprawia, że rusza część lub całe śnieżne pole. Jeśli znajduje się na nim człowiek, zrazu nie odczuwa grozy położenia. Jedzie. Siedzi na zsuwającym się śniegu i może mu się wydawać, że jak na sankach dojedzie do podnóża zbocza, gdzie wszystko się zatrzyma. Po chwili pojmuje, jak bardzo się mylił. Spowity kłębami wzbijającego się pyłu, przestaje cokolwiek widzieć, zaczyna się dusić. Śnieg nabiera prędkości, nierówności podłoża dzielą, tną i ryją jednolite pole, którego nurty i potoki biegną różnymi torami i wzajemnie zderzają się ze sobą. Wplątany między nie człowiek już nie kontroluje swego położenia, spada, jakby został pchnięty, czy rzucony.
Denne warstwy lawiny hamowane podłożem, posuwają się wolniej. Górne, czym wyższe, tym prędzej pędzą po nich, tworząc poprzeczne fale sunące po cielsku lawiny do jej czoła. Zwalają się na plecy, sypią się na głowę, zrywają plecak z ramion, zwlekają ubranie, łamią ręce i nogi. Co gorsza, orzą ciałem po sterczących ze zbocza skałach i ostrogach, mielą je razem z porwanymi głazami. Jeśli człowiek nie od razu zostanie przykryty, lawina i tak go pochłonie. Nogi znajdujące się niżej niż głowa zostają schwytane przez głębsze, wolniej sunące pokłady. Uwięzione, zostają z tyłu. Tułów, popychany szybciej, zostaje obrócony, człowiek pada głową w dół zbocza. Śnieg trzyma stopy jak kleszczami, wciąga je niby kotwice pod fale. Zapada ciemność, jest ciepło, brakuje oddechu, ciężar tłoczy ciało. Nie ma już dołu i góry. Wreszcie lawina zwalnia i na koniec staje. Jest teraz rozgrzaną tarciem, nadtopioną, półpłynną, lecz znów szybko krzepnącą masą. Ściska i tłoczy ciało ołowianym ciężarem. Odbiera oddech, zgniata płuca, wtłacza śnieg do nosa, ust, uszu. Dusi."
No i co Wy na to? Bardzo obrazowy opis, prawda?
Lawiny
"Wyobrażenia tych, którzy sami nigdy nie byli w lawinie i, w najlepszym wypadku, widzieli ją tylko z daleka, są całkowicie fałszywe. Te miękkie płatki osiadające puchową pierzynką na dachach, ulatujące za lada powiewem, te puszyste zaspy, w których nurkują dzieci, te iskrzące się czapy na świerkach, sypiące się z gałęzi na głowę srebrzystym, migotliwym welonem - gdy zbiorą się w masę i runą w dół zbocza, zmieniają swą z pozoru delikatną naturę. Stają się brutalną i morderczą siłą.
Wyobrażenia tych, którzy sądzą, ze upadek z lawiną może być zabawną, czy podniecającą przygodą dla tego, kto wie, jak się ma zachować, jak trzymać głowę w górze, jak pływać rękami, są naiwne i pozbawione podstawy.
Pokrywa śniegu leżąca na zboczach nie jest jednolita, układa się warstwami. Świeży opad osiada, krzepnie, wiąże się z podłożem, a na jego powierzchni mróz i słońce często wytwarzają lodową glazurę. Gdy spadnie na nią nowa warstwa śniegu, nie związana z tym starszym podłożem, łatwo ześlizguje się po nim pod własnym ciężarem. Świeża, miękka kołdra puchu jest równie niebezpieczna jak wilgotne od deszczu, jesienne, czy wiosenne, słońcem nadtopione śniegi, nasiąknięte wodą i tak ciężkie, że nie mogą się utrzymać w nachylonym terenie. Byle drgnięcie sprawia, że rusza część lub całe śnieżne pole. Jeśli znajduje się na nim człowiek, zrazu nie odczuwa grozy położenia. Jedzie. Siedzi na zsuwającym się śniegu i może mu się wydawać, że jak na sankach dojedzie do podnóża zbocza, gdzie wszystko się zatrzyma. Po chwili pojmuje, jak bardzo się mylił. Spowity kłębami wzbijającego się pyłu, przestaje cokolwiek widzieć, zaczyna się dusić. Śnieg nabiera prędkości, nierówności podłoża dzielą, tną i ryją jednolite pole, którego nurty i potoki biegną różnymi torami i wzajemnie zderzają się ze sobą. Wplątany między nie człowiek już nie kontroluje swego położenia, spada, jakby został pchnięty, czy rzucony.
Denne warstwy lawiny hamowane podłożem, posuwają się wolniej. Górne, czym wyższe, tym prędzej pędzą po nich, tworząc poprzeczne fale sunące po cielsku lawiny do jej czoła. Zwalają się na plecy, sypią się na głowę, zrywają plecak z ramion, zwlekają ubranie, łamią ręce i nogi. Co gorsza, orzą ciałem po sterczących ze zbocza skałach i ostrogach, mielą je razem z porwanymi głazami. Jeśli człowiek nie od razu zostanie przykryty, lawina i tak go pochłonie. Nogi znajdujące się niżej niż głowa zostają schwytane przez głębsze, wolniej sunące pokłady. Uwięzione, zostają z tyłu. Tułów, popychany szybciej, zostaje obrócony, człowiek pada głową w dół zbocza. Śnieg trzyma stopy jak kleszczami, wciąga je niby kotwice pod fale. Zapada ciemność, jest ciepło, brakuje oddechu, ciężar tłoczy ciało. Nie ma już dołu i góry. Wreszcie lawina zwalnia i na koniec staje. Jest teraz rozgrzaną tarciem, nadtopioną, półpłynną, lecz znów szybko krzepnącą masą. Ściska i tłoczy ciało ołowianym ciężarem. Odbiera oddech, zgniata płuca, wtłacza śnieg do nosa, ust, uszu. Dusi."
No i co Wy na to? Bardzo obrazowy opis, prawda?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Tekst swietny - na tyle, ze postanowilem raz jeszcze przemyslec swiateczny wyjazd na Babia...
Choc swoja droga slyszalem, ze zjawisko opisane w punkcie piatym rzeczywiscie moze zachodzic - kiedy duza lawina przekroczy dno doliny moze pojsc troche w gore. brrrrr
Dzieki! Pytanie takie: czemu tam byly tylko 4 oficjalne stopnie - kiedy to sie zmienilo?mefistofeles już prawie od miesiąca fota wisi na forum
Choc swoja droga slyszalem, ze zjawisko opisane w punkcie piatym rzeczywiscie moze zachodzic - kiedy duza lawina przekroczy dno doliny moze pojsc troche w gore. brrrrr
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Eee, no ja nie chciałam odstraszaćmefistofeles pisze:Tekst swietny - na tyle, ze postanowilem raz jeszcze przemyslec swiateczny wyjazd na Babia...
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Szłam na Przełęcz z pełną świadomością, nikt mnie nie zmuszałDorian pisze:Iwona pewnie pisze o mnie, dość że sam poszłem na przełęcz pod Kopą Kondracką to jeszcze Ją pociągłem za sobą
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Siła nacisku spadającego sniegu może wahać się od 5 do 50 na metr kwadratowy, a maksymalnie może dochodzić nawet do 100ton na każdy metr kwadratowy podłoża.Jedna z największych lawin,jakie spadły w polskich Tatrach (19 IV 1970 w Kotle Goryczkowym) przemieściła 240tyś metrów sześciennych materiału! jest to wielkość równa 1/3 objętości warszawskiego Pałacu Kultury. 
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
bo to ogólnie o lawinach....a nie tylko tych tatrzańskiachMarcin15 pisze:hmm troche dużo
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
to pewnie stąd to stwierdzenie,że przy 5 lawinowej lawiny "zap..." do góry. Mnie ciekawi natomiast to,czy i za ile lat, ludzie wymyślą coś,co pozwoli turystom bezpiecznie poruszać się po górach zimąaska pisze:była taka lawina, która zeszła w dolinę i podeszła do góry
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."




