ŁOMNICA....NARESZCIE....

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

ŁOMNICA....NARESZCIE....

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Tegoroczny październik popsuł plany chyba nie tylko mnie.....
Szary, bury i ponury...
Marzenia o pięknej, kolorowej tatrzańskiej i pienińskiej jesieni trzeba było odłożyć na przyszły rok – z nadzieją, że będzie lepiej.
Często wracam wspomnieniami do 2006 , w którym trzy tygodnie nieustającego błękitu pażdziernikowego nieba, pozwalały nacieszyć oczy cudownymi kolorami na tatrzańskich szlakach.

Kilka dni lepszej pogody przewidywały prognozy na przełomie X/XI.
Termin niezbyt fortunny.
Na jednej szali Wszystkich Świętych......tradycyjne rodzinne spotkania, wizyty.....
...rodzina się poobraża.....
Na drugiej – Tatry.... może jeszcze resztki jesiennych barw... niewidziane od przeszło miesiąca....
…może się uda wjechać na Łomnicę przed listopadowym przeglądem kolejki....

Krótkie wahanie......no nie...oczywiście Tatry.

Wcześniejsze porządki na grobie Bliskich, kwiaty, znicze...
Bardzo Bliscy, więc na pewno gdzieś tam w Niebie wiedzą o co chodzi....
A rodzina... kompletnie nie rozumie mojej pasji i nie ma widoków, że zrozumie – pomarudzi trochę i przejdzie im...
Szybkie pakowanie i w piątek 30.X. rano wyjazd.
Jest z nami nasza młoda forumowa koleżanka Olka.
Mimo że ranek trochę pochmurny postanowiliśmy jechać prosto na Palenicę i podreptać nowym, świeżo otwartym asfalcikiem do Morskiego Oka – oczywiście z nadzieją, że się chmury rozejdą.
Asfalcik pusty......co za widok....

Obrazek

Jak na razie tylko taki widok, bo reszta zamglona i tylko czasami coś się pokaże na chwilę dając krótką nadzieję na poprawę sytuacji.

Obrazek

Doszliśmy do Włosienicy przy zerowej widoczności, ale ja zapewniałam moje sceptycznie nastawione towarzystwo, że na pewno coś się zmieni na miejscu..
Musi – no bo po co leżlibyśmy taki kawał po szosie....
Gdy dochodziliśmy do schroniska – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – w chmurach zrobiła się dziura, kolejne zbocza wyłaniały się z mgieł, pokazało się błękitne niebo i promienie słoneczne oświetliły szczyty gór.
:O Aż takiej zmiany to się nie spodziewałam.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W stawie pięknie przeglądały się dostojne Mięgusze i pewny swej oryginalności Mnich.

Obrazek

Obrazek

Pusto i cudownie.
Sama nie mogłam uwierzyć w to, co widzę, bo naokoło ściana mgły i zero widoków...tylko nad Morskim Okiem małe oczko wspaniałej pogody.
Spędziliśmy tam więcej niż godzinę czasu, a kiedy ruszyliśmy w drogę powrotną, chmury ponownie zaczęły zasłaniać szczyty.
Z Włosienicy nie było już widać nic.

No chyba mnie trochę lubią te góry :D ...

W sobotę była w planie wycieczka na Łomnicę, bo to już 31 października i ostatnia szansa przed listopadowymi przeglądami kolejek górskich wszelakich.
Ranek zapowiadali mglisty, ale potem miało być ładnie.
Kiedyś parking przed stacją kolejki był darmowy, a teraz już przy wjeżdzie w uliczkę prowadzącą do niego trzeba uiścić 5,40 euro.
Stanęliśmy niezdecydowani, bo jak na razie pochmurne niebo zniechęcało do wyłożenia sporej kasy na tą wycieczkę.
Widząc nasze rozterki, parkingowy - miły gość - zadzwonił na Skalnate do kolegów obsługujących kolejkę i oświadczył, że tam jest cudowna pogoda.
Z lekkim niedowierzaniem kupiliśmy bilety tylko na Pleso i po kilku minutach znależliśmy się w innym świecie.
Szok i w te pędy do kasy po bilety na szczyt, a tam dopiero na 12.30...
Hm...przeszło dwie godziny czekania..wszystko się może wydarzyć...
Trudno, ryzykujemy - pogadam z moim Aniołem Stróżem Górskim, może sprawi, że ta pogoda się utrzyma kilka godzin.

Pod nami morze chmur, z wyspami Tatr Bielskich i Kralovej z drugiej strony, pleso zamarznięte oryginalnie - w kółka....... widoki niesamowite.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Te dwie i pół godziny zleciało bardzo szybko...przy ciepłej aurze i takiej panoramie nie było czasu na nudę.
Ledwo znalazło się trochę na zjedzenie kanapek.

Obrazek

W tym czasie chmury zaczęły powoli zanikać i odsłaniać miejscowości położone niżej.
W końcu zanikły prawie całkowicie.
To stratusy, które szybko się pojawiają i znikają nie wiadomo kiedy i gdzie.

Obrazek

No i „nadejszła wiekopomna chwiła” :)) kiedy musiałam wsiąść do wagonika .
Dobrze, że było ciasno, stałam w środku i tylko czasem zerkałam na boki.
W sumie nie było tak źle, jak sobie wyobrażałam.
Postresowałam się – ale tylko trochę.

OPŁACIŁO SIĘ !!!!

Widok, jaki ukazał się po wyjściu z kolejki – po prostu powala z nóg.
Żadne zdjęcie tego nie odda, a tym bardziej moja amatorszczyzna.
Po opanowaniu - gdzieś na boku - ogromnego wzruszenia, które mnie dopadło, „natrzaskałam” ich całą masę.
Dla tych, którzy byli - pewnie nic dziwnego, ale kto nie był może chętnie obejrzy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Stąd doskonale widać, jakie Tatry są małe.
Przepiękna panorama przy wspaniałej, krystalicznej widoczności.
Lekki wiaterek i zupełnie nieodczuwalne minus 7 stopni.
Zapomniałam o kolejkowych i wysokościowych lękach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ogromne, budzące respekt zerwy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dobrze, że cały teren do poruszania się po szczycie zabezpieczony jest barierkami.
Na horyzoncie widać było Babią Górę i Pilsko.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Te 50 minut, jakie tam przeznaczone jest na pobyt – to tragicznie mało.
Miałam wrażenie, że jestem tam dopiero chwilę, kiedy naszą grupę zaproszono przez głośniki do zjazdu.
Przecudna wycieczka, niesamowite przeżycie.
O stresach związanych z czerwonym wagonikiem już nie pamiętam, a tego co widziałam nigdy nie zapomnę.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się popatrzeć na Tatry z tamtej perspektywy.

Póki co, mój Anioł Stróż Górski znów spisał się na piątkę :) .

W kolejnym dniu wybraliśmy się do Kieżmarskiej, ale z różnych przyczyn -nazwijmy je - losowych, skończyło się na Rusinowej Polanie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Też bardzo ładnie, lubię tam zaglądać.

Poniedziałkowe plany znów nie do końca zrealizowane.
Ola rano wyjeżdżała, ja trochę bałamuciłam a busy po sezonie chodzą beznadziejnie,
Miała być Kondracka Przełęcz od strony Małej Łąki z zejściem do Kondratowej, ale zrobiło się póżno i stanęło na Dolinie Kościeliskiej, Przysłopie Miętusim no i Małej Łące.
Ja z każdej wycieczki w Tatrach jestem zadowolona, wszędzie jest pięknie..
Przy okazji zrobiliśmy dobry uczynek jednej turystce ze Szczecina, która przyjechała po 20 latach w Tatry (mąż, z którym dawniej bywała zmarł) i bała się sama iść gdziekolwiek.
Teraz szlaki puste - dla nas cudowne, a dla niej straszne.
Żal mi jej się zrobiło i zaprosiłam ją na wycieczkę z nami.
Była zachwycona i bardzo wdzięczna.

Obrazek

Obrazek

Można było zobaczyć jesienno-zimowe kolory w lesie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na Kondracką Przełęcz wyruszyliśmy w następnym dniu, od strony Kalatówek, Doliną Kondratową.

Obrazek

Na tarasie schroniska bawiły się dwa koty, które natychmiast przyszły sępić coś do jedzenia .
Na wygłodniałe nie wyglądały, wprost przeciwnie...
Łakomczuchy i tyle.

Obrazek

Ślady po ubiegłorocznym lawinisku, a wyżej zalegało już tegoroczne, zakończone oryginalnie – wielką kulą śniegową. Wyglądało, jakby ktoś chciał ulepić ogromnego bałwana.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Warunki zimowe, sporo śniegu i ślisko, a w jednym miejscu „lodospad” z zamarzniętego potoku, który trzeba było obejść bokiem.

Obrazek

A wyżej …. wiosennie....
Tylko te jarzębiny...

Obrazek

Na przełęczy, gdzie zawsze mnóstwo ludzi – cisza i spokój, my i jeden turysta z Krakowa.
Potem doszły trzy zakonnice od strony Małej Łąki.
Wchodziły pierwsze nieprzetartym szlakiem i mówiły, że lekko nie było.
Może i dobrze, że wczoraj tam nie startowaliśmy, nie czułabym się pewnie w takich okolicznościach.
Pogadaliśmy wesoło, a potem każdy poszedł w swoją stronę.
Turysta na Giewont.
Napatrzyłam się na piękne widoki z przełęczy, a ponieważ schodzenie po ciemku - nie wiadomo w jakich warunkach – nie dla mnie, i nie musiałam sama wracać, pozwoliłam małżonkowi na to, co lubi, poszedł wyżej – przez Kopę Kondracką na Kasprowy.
Schodził przez Myślenickie Turnie prawie całą drogę przy czołówce.
Mnie, po szczęśliwym dotarciu na przełęcz, marzyło się tylko takie same zejście z tej śliskiej stromizny, które w sumie okazało się łatwiejsze, niż podejście.
Schodziłam z siostrzyczkami, które szczerze podziwiam.
Ja miałam kijki, małe raczki, ciepłe spodnie i odpowiednie buty, a one – nic z tych rzeczy.
Co i rusz któraś leżała, ale były dzielne i tylko pytały, dokąd będzie tak ostro...
no...kawałek...
Na łagodniejszych odcinkach też nie miały łatwo.
:think: Jak one weszły w tych butach ???

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W środę mieliśmy wracać, ale pogoda dalej ładna, więc nam się zrobiło żal i zostaliśmy jeszcze jeden dzień.

Bez pośpiechu, wybraliśmy się Jaworzynką na Halę Gąsienicową, którą bardzo lubię.
Niedaleko, bo po południu miała się popsuć pogoda.
Jaworzynka bajeczna, na dole zima, u góry jesień, do tego błękit nieba i ostre promienie słońca...
Często tamtędy chodzimy, ale już dawno nie widziałam jej w tak cudownej szacie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Od tej strony nic nie wskazuje na halny.

Obrazek

W Gąsienicowej nad górami kotłował się wał fenowy, nad resztą okolicy piękne błękitne niebo.
Trochę wiało, ale jeszcze niezbyt mocno.

Obrazek

Posiedzieliśmy przy piweczku w puściutkim Murowańcu.
Drogę powrotną przez Skupniów Upłaz zapamiętam na długo..
Wiało niesamowicie..... myślałam, że nas TOPR pozbiera gdzieś na Polanie Olczyskiej :? ...
Miałam niezłego „pietra” i głęboko odetchnęłam, gdy dotelepaliśmy się jakoś do lasu.
Nawet nie zrobiłam ciekawych zdjęć diabełków śnieżnych. które szalały na szlaku.
Dopiero w spokojniejszym miejscu zwróciłam uwagę na takie zimowe kwiaty "rosnące" na zboczu.

Obrazek

Na dole było już całkiem dobrze.
Na halny to sobie można popatrzeć z okna – fajnie wyglądają chmury podświetlone słońcem, ale znależć się w jego zasięgu wyżej w górach........hm...nigdy więcej.

Obrazek

W czwartek jeszcze rano po świcie góry były ładnie widoczne przy wysokich chmurach - pozwoliły na siebie popatrzeć, a kiedy odjeżdżaliśmy o 7 rano już nic nie było widać.
Droga powrotna we mgle i w deszczu.

Znów mi się udało trafić w okienko pogodowe i nakarmić Tatrzańskiego Głoda, który mnie gnębił cały – tak samo jak on paskudny – tegoroczny październik.

Dzięki mój Aniele Stróżu Górski :)


Ala :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

No i pięknie, zdjecia i pogoda wymiatają.
Zakochani w Tatrach pisze:Znów mi się udało trafić w okienko pogodowe i nakarmić Tatrzańskiego Głoda
najlepsza metoda na głoda to ....tatrzańska pogoda, oczywiśvie taka jaką Zakochanym dan(i)o i wieczorem i rano. :))
Było uderzyć z tym krakowskim turystą na Giewont, pewnie była niespotykana cisza i spokój, a wyżej na tych skałkach czyt. "łańcuchach" pewnie śniegu nie było. :)
Zakochani w Tatrach pisze:Posiedzieliśmy przy piweczku w puściutkim Murowańcu.
...bezcenne :D

Pozdrawiam i gratuluję "przełamania lodów" z czerwonym wagonikiem.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
bartek84

-#3
Posty: 216
Rejestracja: pn 24 gru, 2007
Lokalizacja: Kraków

Post autor: bartek84 »

Zawsze z utęsknieniem i niecierpliwością czekam na Wasze relacje.
Jak zawsze super zdjęcia wraz z opisem :):)
pozdrawiam
HAR..........NAŚ
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barek »

Ile teraz wjazd na Łomnice??33E>>??czy moze jakas obiznka posezonowa jest??Pamietam jak kiedys jechalem na nia,to pan obslugujacy wagonik wygladal na bardzo zmeczonego zyciem...a wogole to osoba tam jezdzaca ma niezla fuche :))
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Jedno jest pewne, ktoś lub coś Wam nieziemsko sprzyja na te wyjazdy :D
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

krzymul pisze:Było uderzyć z tym krakowskim turystą na Giewont,
Byłam raz na Giewoncie i jakoś mnie tam nie ciągnie.
Teraz na pewno byłoby zupełnie inaczej - pusto i cichutko ( :think: może i bez śmieci)...
krzymul pisze:gratuluję "przełamania lodów" z czerwonym wagonikiem.
Sam widok czerwonego wagonika bujającego gdzieś pod szczytem dostarczał mi zawsze sporo emocji, ale chęć popatrzenia na Tatry z takiej wysokości skruszyła te lody.
Takie rzeczy - tylko w Tatrach :)) .
Dobrze, że się zdecydowałam, bo potem żałowałabym długo....tak jak w styczniu, kiedy to przy takiej samej pogodzie stchórzyłam okropnie :? .
Szarotka pisze:Jedno jest pewne, ktoś lub coś Wam nieziemsko sprzyja na te wyjazdy
...wiadomo - mój Anioł Stróż Górski :))
Barek pisze:Ile teraz wjazd na Łomnice??33E>>??
Tyle kosztuje bez zniżki, a zniżek posezonowych niestety nie ma.
My płaciliśmy 27.3 euro od osoby plus parking 5,4 euro i bezyna... w zależności od kursu euro wychodzi około 300 zł.
Nie jest to tania wycieczka, ale cudna - warta tych pieniędzy ( i stresów w czerwonym wagoniku :)) ).
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam pojadę, bo za mało jest czasu na szczycie, żeby nacieszyć oczy przepiękną panoramą całych Tatr.

Marzyło by mi się zobaczyć stamtąd wschód słońca.......
Widzę to w mojej wyobrażni....
Barek pisze:a wogole to osoba tam jezdzaca ma niezla fuche
.... za żadne pieniądze bym tam nie chciała pracować :)) .
Przyznam jednak, że widok tego pana siedzącego beż żadnych emocji, podziałał na mnie uspakajająco.

Pozdrawiam wszystkich.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

bartek84 pisze:Zawsze z utęsknieniem i niecierpliwością czekam na Wasze relacje.
Jak zawsze super zdjęcia wraz z opisem
Bardzo mi miło przeczytać takie słowa - dziękuję :D .

Pozdrawiam serdecznie.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Ala

-#5
Posty: 675
Rejestracja: pt 01 sie, 2008
Lokalizacja: i tu i tam

Post autor: Ala »

Zakochani w Tatrach pisze:A rodzina... kompletnie nie rozumie mojej pasji i nie ma widoków, że zrozumie – pomarudzi trochę i przejdzie im...
pewnie , że im przejdzie ...zwłaszcza po czterdziestce :)) :P

Zakochani w Tatrach pisze:Pod nami morze chmur, z wyspami Tatr Bielskich i Kralovej z drugiej strony, pleso zamarznięte oryginalnie - w kółka....... widoki niesamowite.
baaajeczne morze chmur :D

Zakochani w Tatrach pisze:wiadomo - mój Anioł Stróż Górski
no nie powiem ...ale skuteczne te twoje gadki ..jakiś specjalny szyfr zakodowany ... ;)

jak zwykle przepiękne zdjęcia z udanej wędrówki :)
baardzo piękne te kwiaty ze śniegu
Zakochani w Tatrach pisze:Posiedzieliśmy przy piweczku w puściutkim Murowańcu.
dzięki za esemeska i oświeżenie wspomnień z miłego spotkania :)
do zobaczenia następnym razem ..kiedy się wybieracie ?
pozdrawiam serdecznie Wasz zgrany duecik :D
ala
jaka impreza ? nic o tym nie wiem
..życie jest piękne :-)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Ala pisze:pewnie , że im przejdzie ...zwłaszcza po czterdziestce
Oni są dobrze po pięćdziesiątce, a z takimi to już nic się nie da zrobić - nigdy nie pojmą co mnie tam ciągnie i po co tak często jeżdżę w Tatry :))
Ala pisze:ale skuteczne te twoje gadki ..
:think: ...Pewnie jakieś dobre uczynki mam tam gdzieś wysoko policzone i wynagrodzone :) :D
Ala pisze:jak zwykle przepiękne zdjęcia z udanej wędrówki
..............za dużo w nich błękitu ;)
Ala pisze:ki za esemeska i oświeżenie wspomnień z miłego spotkania
No chyba ten Murowaniec teraz zawsze mi się będzie kojarzył z naszym przesympatycznym spotkaniem przy piweczku :) .
Szkoda, tylko, że wówczas czas tak szybko upłynął - niczym na Łomnicy.
Zawsze co miłe i dobre, to się zbyt szybko kończy :( .
We wrześniu były tłumy, a teraz to wyglądało tak:

Obrazek

Listopadowe wędrówki mają jedną zaletę - pustki na szlakach i w schroniskach.
Nawet w Kościeliskiej - gdzie szliśmy w poniedziałek z turystką ze Szczecina - nie było żywej duszy.
Dopiero przy schronisku Ornak (nieczynnym) spotkaliśmy starsze małżeństwo z Warszawy.
Dzień wcześniej - 1 listopada widzieliśmy ich na Wiktorówkach.
Przynieśli plecak zniczy, które ustawiali przy tablicach upamiętniających tych, co zginęli w górach....
Mimo popołudniowego chłodu, tak jakoś kilimatycznie i ciepło się zrobiło...
Ala pisze:do zobaczenia następnym razem ..kiedy się wybieracie ?
Z ogromną przyjemnością :D .
Na listopad i grudzień planów nie robię.
Listopad brzydki, aż strach w kamerki popatrzeć .
A grudzień...wiadomo - święta, sylwester = tłumy i drożyzna.
Hm......za to w styczniu, jak już wszyscy wyświętują i wyjadą...a pogoda dopisze - z pewnością się wybierzemy.
Jeszcze mam pod powiekami te cudowne styczniowe wschody słońca w Nowej Leśnej.
Bajka z tysiąca i jednej nocy....

Pozdrawiam Ciebie i Twoje wspaniałe koleżanki.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
chwiloonia

-#3
Posty: 116
Rejestracja: pt 08 maja, 2009
Lokalizacja: Bieszczady i gdzieś

Post autor: chwiloonia »

hmmm .. może Wy ustalcie plan wyjazdów i udostepnijcie w internecie...a My dopasujemy do tego stan pogodowy... 8) :) a co za tym idzie swoje wyjazdy... ;) nie jeden KRET skorzysta :D

pieknie...bajecznie...KLIMATYCZNIE....
...niezłe życie jest kwestią odpowiednich proporcji...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

chwiloonia pisze:nie jeden KRET skorzysta
Ala na pogodynkę, Ala na pogodynkę, Ala na pogodynkę..... :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
caatoosee

-#6
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006

Post autor: caatoosee »

Jestem ciekaw kiedy Zakochani wyjada w alpy,w tatrach juz wszystko zobaczyli ,po alpach beda andy a na deser himalaje,bo tak ta choroba u wiekszosci przebiega
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

caatoosee pisze:po alpach beda andy a na deser himalaje
Ty lepiej wymyśl co będzie po Himalajach, bo ja aż boję się pomyślec. :think: :P
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

No to żarty się skończyły, Drodzy Państwo. Czas na Gierlach, Lodowy i Łomnicę (ale na nogach). Potem się rozejrzycie za czymś ambitniejszym... :)
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
caatoosee

-#6
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006

Post autor: caatoosee »

krzymul pisze:Ty lepiej wymyśl co będzie po Himalajach, bo ja aż boję się pomyślec
slyszalem ze na marsie sa 21 000 m gory ale to troche potrwa zanim tam polecimy :D
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Jest jeszcze w Tatrach parę miejsc pięknych (choć niekoniecznie ambitnych), gdzie w przyszłym roku chciałabym zajrzeć :) .

Zdobywanie 21 000 m gór na Marsie, Himalaje, a nawet Alpy - to już zmartwienie caatoosee(ów), krzymulków i innych MŁODYCH górołazów.
Również cele ambitne, honorne itp. mało mnie kręcą - niestety, nie te lata i z tego tytułu - już nie to spojrzenie na góry.

W naszym wieku, ucieszymy się bardzo, gdy wejdziemy na Hrebieniok, jak lanovka nie będzie kursować :)).

:think: W dzisiejszych czasach technika idzie szybko do przodu.....może doczekam relacji na Forum ze zdobycia 21 000 m gór na Marsie przez caatoosee :)).
Hm...nawet z Himalajów chętnie obejrzę :)

Pozdrawiam.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

chwiloonia pisze:pieknie...bajecznie...KLIMATYCZNIE....
Dziękuję bardzo :D

krzymul pisze:Ala na pogodynkę, Ala na pogodynkę, Ala na pogodynkę.....
chwiloonia pisze: nie jeden KRET skorzysta
:)) :)) :))
Zakochani w Tatrach
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

Jak pięknie.
Niesamowicie miło się ogląda takie zdjęcia, gdy w Krakowie słońca nie widać od dawna..
Byle tak dalej :)
Pozdrawiam :)
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

madziula24 pisze:w Krakowie słońca nie widać od dawna..
Byle tak dalej
:O :O :O Madziula, aż tak nie lubisz słońca ?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
caatoosee

-#6
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006

Post autor: caatoosee »

Zakochani w Tatrach pisze:W naszym wieku, ucieszymy się bardzo, gdy wejdziemy na Hrebieniok,
Janek duzo starszy a po calym swiecie jeszcze lata, wiec nie ma co sie martwic jak nogi niosa to trzeba to wykorzystac.W Alpy nie macie daleko a naprawde warto,
ODPOWIEDZ