No to dokładnie tak jak jaarturprzeklasa pisze: Byłem w Waksmundzkiej, na Wołoszynie, w Wantulach, na Żółtej Turni, w Wąwozie Kraków, wszedłem na Karb starą ścieżką, szedłem starą ścieżką z Karbu do kotlinki pod Przełęczą Świnicką, ale to wszystko lekko licząc 25 lat temu, bo byłem strasznie napalony i Tatr wiecznie mi było mało.
Dziś bym już tego nie zrobił. Nie do końca wiem dlaczego.
Wychodzę z założenia, że tamte bezeceństwa już się przedawniły.
Eeech, były to czasy ... !
Że myśmy się kiedyś nie spotkali ?
Tylko ja byłam na Wołoszynie, na Kominiarskim czterema różnymi trasami (w tym ze Stołów), w Wąwozie Kraków, przeszłam przez całą Małą Łąkę, o Słowacji nawet nie piszę.
Tą ścieżkę pod Świnicą oczywiście też przeszłam.
Już będąc w ciąży z Michałem w brzuchu przeszłam cały zachodni grzbiet Bielskich Tatr (od Szerokiej Przełęczy do Tatrzańskiej Kotliny).
Potem mi się urwało, wiadomo - były ważniejsze sprawy.
A teraz mnie już tak tam nie ciągnie.
Co do Żabiego Niżniego - też jakieś 25 lat temu z pełnym błogosławieństwem TPN byłam kiedyś na nim na zbiorowej wycieczce (ok 20-25 osób), którą prowadził przewodnik tatrzański Zdzisław Kirkin-Dziędzielewicz.
Skoro TPN dał wtedy zezwolenie 0- może nie jest to aż tak bardzo zabronione ?
Pozdrowienia
Basia










