Pani „mod” Szarotka wymyśliła jakiś konkurs jesienny, więc nie chcąc być gorszy od innych udałem się w Tatry w poszukiwaniu jesieni i uwiecznieniu jej na zdjęciach.
Nie, żebym nie miał fot z poprzednich lat, ale tamte już….pożółkły i pomyślałem, że świeżyznę trzeba wstawić.
W poszukiwaniu…

W wyższych partiach już jesień



Na dole mizernie z tą jesienią, raczej letnio i tylko czerwona jarzębina przypomina o rychłym nadejściu tej pięknej pory roku.

Jednak między smrekami można wypatrzeć pojedyncze zwiastuny.

A w zachodnich już barwnie.

Stoki pokryte brązowym dywanikiem i początek pięknego spektaklu tańczących chmur.


A tutaj chciałem uchwycić motyw wiatru( nie wiem czy mi się udało), który w tym dniu był powalający i zwiastował nadchodzący spektakl.

Spektakl

Bo każda chmura inna: na przykład jesienna
Pełźnie jak żółw leniwa, ulewna brzemienna,

I z nieba aż do ziemi spuszcza długie smugi
Jak rozwite warkocze, to są deszczu strugi;

Chmura z gradem, jak balon, szybka z wiatrem leci,
Krągła, ciemnobłękitna, w środku żółto świeci,

Szum wielki słychać wkoło; nawet te codzienne,
Patrzcie Państwo, te białe chmurki, jak odmienne!

Zrazu jak stada dzikich gęsi lub łabędzi,
A z tyłu wiatr jak sokół do kupy je pędzi:

Ściskają się, grubieją, rosną, nowe dziwy!
Dostają krzywych karków, rozpuszczają grzywy,

Wysuwają nóg rzędy i po niebios sklepie
Przelatują jak tabuny rumaków po stepie:

Wszystkie białe jak srebro, zmieszały się – nagle
Z ich karków rosną maszty, z grzyw szerokie żagle,
Tabun zmienia się w okręt i wspaniale płynie
Cicho, z wolna, po niebios błękitnej równinie!

Na koniec mojej włóczęgi udało mi się znaleźć „Skarb w Srebrnym Jeziorze”

PS
Chciałem podziękować Adamowi za udostępnienie fragmentu jego epopei.












