aro pisze:Jeśli zastanawiasz nad rzeźnikiem to ty harpagan jesteś. Co to tam główny beskidzki
na harpagan też się jeszcze nie odważyłam, ale wszystko przede mną Coraz bardziej mniej zaczynają tego typu biegi kręcić, ale na pewno bym przed nimi musiała ostrzej nad kondycją popracować, bo póki co trenuję się w podnoszeniu kufli z piwem a to mało rozwijający sport
aro pisze:Na marginesie, znacie Bieg Rzeźnika w Bieszczadach?
75 km z Komańczy do Ustrzyków Górnych, najlepszy wynik 9h 2 minuty, robi wrażenie.
Jeszcze większe limit czasu. W zeszłym roku 10 godzin. Prawdziwa rzeźnia. tylko godzina rozrzutu. Dla porównania w tym roku na Maratonie warszawskim różnica czasów wyniosła 5 godzi. /ponad/ między pierwszym a ostatnim.
Na początek może coś lżejszego i... zabawniejszego, ot taki na przykład Bieg Katorżnika. Dystans niezadługi : od 7 do 12 kilometrów czasy takie jak na półmaratonie: zwyciężca 1,40 ok. Warunki określone w regulaminie: woda , błoto, rowy melioracyjne trzęsawiska zalane poldery i inne atrakcje. Jeszcze zabawniejsza jest opcja Mistrzostwa POlski w biegu tyłem. Na marginesie wtym roku na MW biegł Pan Rysio z Bochni : tyłem i ... boso. Ekstrema kompletna.
Eee tam, sztuką jest zrobić to "z marszu", bez żadnych obozów kondycyjnych
Dokładnie ,co to zawody sportowe!?Albo chcesz coś robić albo nie. Nie robisz tego by udowodnic komuś ,że możesz ,ale dlatego ,że takie jest twoje marzenie.
Ps: Tez mam ochote na cały GSB ale... wszystko ma swoje miejsce i czas
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."