Bardzo rozsądnieruda pisze: nie jestem aż takim łojantem, który ma ochotę totalnie się sponiewierać na szlaku, żeby osiągnąć jakieś tam swoje zamierzenie. Chodzi o to, że na pewno podejdę do całego przejścia ze zdrowym rozsądkiem i jak będę potrzebowała jednego dnia zrobić mniej kilometrów to świat sie nie zawali. To samo tyczy się zrobienia sobie np. dnia przerwy. Bo choć mówi się, że po górach nie chodzi się dla przyjemności, to takie przejście ma być później dla mnie miłym wspomnieniem, a nie koszmarem ze snów
(a już się bałem)
* pozwalam sobie na taki komentarz, ruda zrozumie




