Przedostatni raz byłem na Orlej ze swoim starym górskim kumplem (i starym wygą tatrzańskim), jednak po przeskoczeniu tej rozpadliny strasznie sie zdenerwował i powiedział, że wcale nie ma zamiaru wracać kiedykolwiek na tą p...... Orlą Perć. Cóż - chyba się facet zestarzał.
Z kolei ostatni raz (czerwiec 2003) wędrowałem tam z kolegą, który wszedł pierwszy raz na grań. Na wysokości Żlebu Kulczyńskiego musieliśmy zarządzić odwrót na dół, bo miał już serdecznie dosyć "honornej perci" oraz nieprzyjemnych chmur ją otaczających...





