
Podążając czerwonym szlakiem w kierunku Przełęczy pod Osterwą mijamy pierwszy, drugi, a następnie trzeci drewniany mostek, za którym po ok 70 metrach spoglądamy w lewo, a naszym oczom ukaże się gąszcz kosodrzewiny, barierka z bali i tabliczka informująca o zakazie wstępu. Przekraczamy "przeszkodę", wstępujemy na początkowo słabo widoczną ścieżkę (rano z uwagi na wysokie mokre trawy polecam stuptuty - niestety nie miałem), która stopniowo staje się bardziej widoczna. Początkowo w wysokiem i gęstej kosodrzewinie, następnie wśród traw, a na koniec wśród złomiska (nomen omen). Po drodze mijamy ciekawą infrastrukturę naszego "szlaku"






Gdy już osiągniemy Złomiską Zatokę, ważne, by nie kierować się ku ścianom grani Siarkana, lecz zmierzać na wprost ku wyraźnemu progowi, złożonemu z płyt z licznymi naciekami (płynąca woda) o zółto-czarnych barwach. Prób obchodzimy wyraźną ścieżką na prawo od niego, następnie trawersujemy wysoko nad progiem, by wejść ponownie na wyraźną ścieżkę, która wśród traw wyprowadzi nas na Siarkańską Przełęcz.






Z przełęczy szerokim grzbietem, wzdłuż grani Wysokiem i Smoczego Szczytu do wielkiego żlebu (w zasadzie kilku żlebów zbiegających się tu w jeden wielki). Kierujemy się ku widocznemu z daleka charakterystycznemu skalnemu "chłopkowi", który znajduje się w okolicy miejsca zwanego Ławicą.



Z daleka żleb wyprowadzający na przełęcz między wierzchołkami wygląda na ewidentny. W praktyce okazuje się, że kluczenie wśród urwistych skałek jest nieuniknione. Sprawę nieco ułatwia zespół, który znajduje się wyżej. Jak się później okazało byli to polscy turyści z naszym przewodnikiem - Toprowcem (bardzo przyjemne spotkanie, przy okazji poszerzeniu uległa moja wiedz topograficzna o tym rejonie).


Tuż przed przełęczą zmuszenie jesteśmy odbić w lewo w kierunku widoczne z daleka płyty. Jest to bez wątpienia najtrudniejsze technicznie miejsce całej drogi. Płyta jest dachówkowata, a mokra skała nie ułatwia sprawy. Trzy klamry takie jak na OP i jedna długa (bardzo ułatwia wspinaczkę na trawersie w sporej ekspozycji) wyprowadzają nas na krótką grań, która z kolei wyprowadza na pn.-zach. wierzchołek mojego celu.
Widoki ze szczytu? Proszę bardzo - oczywiście obłędne!







Schodząc ostrożnie (!) tą samą drogą docieramy do Ławicy. Trzeba uważać zwłaszcza na płycie (to że ubezpieczona nie znaczy, że bezpieczna) i generalnie w żlebie (trzymać się raczej środka), bo zwłaszcza w zejściu widać jak masakrycznie jest tak krucho. Odcinek z Ławicy do Przełęczy pod Kogutkiem jest orientacyjnie ewidentny i technicznie bez trudności - jeden długi trawers kruchym ale nieeksponowanym terenem. Z "kogutka" bardzo ciekawym kominkiem za pomocą długiego, ciągnącego się przez całą jego długość łańcucha opuszczamy się na wyraźną trawiasto-skalistą platforemkę. Stamtąd widać już Wagę, a na niej ukochane tłumy turystów (wytykających nas palcem - tyle, że nie wiem czy to z podziwu czy też z potępienia



Następnym razem?

Dziękuję za wspólną wycieczkę! Pozdrawiam! Ł.


