3 dni w Tatrach - Therinka i okolice

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

3 dni w Tatrach - Therinka i okolice

Post autor: dagomar »

Dołączyłem na ósmego do 7 osobowej "kuracyjnej" grupy Andrzeja z m.in. "konkurencyjnego" Forum 321 , w tym roku w planie Mała Zimna Woda. Niestety , z zaplanowanych 9 dni , z powodów rodzinno-zawodowych mogłem pozwolić sobie jedynie na trzy , tak więc reszta , ku mej ogromnej zazdrości hasa jeszcze sobie po Taterkach i na pewno wiele ciekawszych jeszcze rzeczy mi własnie umyka.
Mieszkamy w Therince , jak zwykle jest tyle miło , co niewygodnie :D .

Ale do rzeczy - pierwszy dzień - Lodowy , w planie wejście przez Konia , a zejście Sobkową Granią i Kopą do Lodowej Przełęczy. Pogoda ma być na 100% pewna , nie spieszymy się , ale , że zawsze mnie gdzieś pędzi , więc na szczycie jestem pierwszy , po chwili dołącza Grzegorz , zdążam jeszcze zrobić ze szczytu fotkę Basi jeżdżącej wierzchem , która podąża niedaleko za nami.

Obrazek

Widok ze szczytu jest wspaniały

Obrazek

Widok na szczycie też mu nie ustępuje :wink:

Obrazek

Nie możemy się doczekać na resztę , która chyba ma jakąś konferencję po drodze , w końcu widać ich już pod wierzchołkiem

Obrazek

Na szczycie - Nasza grupa

Obrazek
Obrazek

....... i piszący tę relację

Obrazek

Co prawda charakterystyczne ciepłe prądy powietrza każą wątpić w "pewność" pogody , ale sądzimy , że mamy jeszcze troszkę czasu , zaczynamy zejście , ale po przejsciu ok. 100m Sobkowej grani rozlega się pierwszy grzmot. Jak niepyszni wracamy na szczyt , by zejść najkrótszą , tzn. wejściową drogą. W międzyczasie burza rozszalała się na dobre , wali grad , w końcu do czegoś przydaje się kask , pozbawieni tego wynalazku otrzymują bolesny masaż głowy. Dobiegamy do Konia w potokach gradu , wody , pioruny walą dookoła , dwa w odległości kilkudziesięciu metrów. Biorę końcówkę liny , przebiegam na drugą stronę i zakładam swe pierwsze w życiu stanowisko asekuracyjne za pomocą wystającej skały i żaglarskiego węzła popartego na wszelki wypadek solidnym supłem. Potem w dół , na stromym zboczu wszystko spływa , upadam na kijek , łamiąc go , ale za to ratując się przed jeszcze szybszym zejściem :D . Do pełni wrażeń brakuje czekającej na dole niedźwiedzicy z młodymi
Dolina zmienia się , jak za dotknięciem różdżki :

Obrazek

Następnego dnia większość towarzystwa ma chlupiące buty i generalnie wszystko mokre , więc postanawia przeznaczyć dzień na suszenie , tym bardziej ,że zapowiadana jest deszczowa pogoda , ja jednak , jako ,ze jestem tak krótko , postanawiam wejść sobie na Baranie Rogi. Najwyżej będę chodził w mokrym. Po chwili wahania przyłącza się do mnie jeszcze trójka "kuracjuszy". Cały czas panuje mgła , z powodu której notabene trochę plączemy drogę , ale nie pada. W czasie przejaśnień robię kilka zdjęć:

Moi towarzysze:

Obrazek

Czarny widziany w jakiejś szcelinie w grani:

Obrazek

I Uszba , która we mgle "usłyszała" niedźwiedzia i złapała ,co miała pod ręką do obrony:

Obrazek

Wycieczka nie trwa długo , po powrocie plączę się po dolinie z aparatem , robię trochę zdjęć , oto trzy z nich:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Trzeciego dnia w planie Juhaska Turnia , droga jest uciążliwa stromymi , osypującymi się żlebami , na szczęście wspinaczka skalnymi ścianami żlebów nie przedstawia większych trudności. Oio nasza grupa na popasie:

Obrazek

Po wydostaniu się na nieco szersze miejsce okazuje się ,ze dotarliśmy "nieco" gdzie indziej , niz chcieliśmy. Atakujemy więc , co jest w poblizu: Kocie turniczki i Spiski Szczyt. Oto ładny widok na Pośrednią Grań z tego ostatniego:

Obrazek

Wracamy do rozwidlenia żlebów i szturmujemy kolejny , nieco bardziej stromy i nieco bardziej osuwisty od poprzedniego. Pilnujemy , by sobie nie zrobić krzywdy lecącymi gęsto złomami . Ja tradycyjnie po skałach górą , przynajmniej nerwów nie muszę napinać. I własnie na skale , 3 metry przed wylotem zlebu na ostatnie maleńkie plateau , na wysokości ok. 1460m znajduję ten śliczny kwiatek:

Obrazek

Przed wierzchołkiem czas wyjąć aparat

Obrazek

Jeszcze portret Bożeny:

Obrazek

i mój :

Obrazek

Wracam sam , spieszę się , bo do wieczora muszę się spakować , zajść do Smokowca i dojechać do domu. O dziwo , choć niby uważałem , wracam całkiem inną drogą , niż wchodziliśmy , okazuje się być jakaś dziwnie trudna , ale chyba szybsza. W drodze do Therinki mijam stado ok. 29-32 kozic , przechodzę przez środek stada , zwierzęta się nie boją , powiem więcej , okazują zainteresowanie:

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Trzy dni "kondora", ale jakie....prawie jak sześć.... :D
Kozice przepiękne i to odbicie chmurek w stawie... :)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

bardzo przyjemna relacja, dzięki czemu widać, że ta chwila w Tatrach była bardzo udana.
No zdjęcia kozic rewelacja :)
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barek »

Bardzo fajne foty,szczegolnie kozic no i to odbicie super,ale za wlk zdj zdecydowny minus :) zle sie oglada,no ale to moje zdanie :)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Gratuluję Dagomar! :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Gość

Post autor: Gość »

super zdjęcia zwłaszcza kozice :)
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Jak widać i w trzy dni można sporo zrobić.

Gratulacje :)
Każdemu jego Everest...
ODPOWIEDZ