Ostatni Wojownicy

Pasma górskie w Polsce i na świecie.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

przeczytałam akurat dziś ten artykuł w Polityce, w sumie przez całkowity przypadek i jak dla mnie to przebrzmiewa w nim taka nuta braku nadzieii, że coś się zmieni w polskim himalaizmie, że pojawią się jakieś nowe osobowości, które swoją siła i umiejętnością, dokonają czegoś spektakularnego. Mnie zastanawia jedno - czy faktycznie o to chodzi w himalaizmie, by wszystko robić na pokaz. Może mam nieco naiwny sposób myślenia, ale jednak ja w himalaizmie doszukuję się czegoś wzniosłego, może mistycznego, a nie zimnej kalkulacji oraz tego, co zrobić, żeby zebrać jak największą liczbę sponsorów, jak się sprzedać, by pojechać na kolejna wyprawę. Kiedyś były inne czasy i ludzie inaczej pojmowali zdobywanie najwyższych szczytów świata. Obecnie na pewno jest dużo łatwiej, ale chodzenie po górach stało się momentami swego rodzaju chwytem marketingowym. Jakoś to wszystko mi sie nie podoba i mnie nie przekonuje. Dużo bardziej wole czytać i słuchać Anny Czerwińskiej, niż Kingi Baranowskiej...
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Bo w sumie nadzieji nie ma specjalnie na czym opierać...jeśli środki na wyprawę musisz zdobyć sam albo od sponsorów (tu konieczny jest jakiś medialny efekt) bo od PZA nic nie dostaniesz (dziwi mnie to) to jak myśleć o sukcesach w himalajach?
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

są zespoły które nie działają na pokaz..o ile chodzenie po górach może stać się tanim marketingowym chwytem, to jednak WSPINANIE wielkościanowe na dużych wysokościach (nie tylko w Himalajach) ..a perełki są..jak choćby nowa droga na Pharilapcha w zeszłym sezonie..ktoś powie "to tylko 6-tysiecznik"..ale trudności są znaczne, z pewnością uniemozliwiające kręcenie reklam środków przeciwbólowych (na wiszących stanowiskach ilość miejsca bardzo ograniczona...)...także to nie tak ze się nic nie dzieje...tylko trochę ewoluuje w innych kierunkach..a światowe przejścia są
...no ale to "tylko" 5 albo 6 tysięcy jak choćby w zeszłym roku na Sfinksie...trudności się nie liczą..bo przecież każdy robi 6.3+/4 OS powyżej 5 tysięcy..relacji z takich wydarzeń jest niezwykle mało..tylko sami autorzy niekiedy bardzo autentycznie i wręcz mistycznie opisują swoje wspinanie..(osobiście lub w prasie górskiej - trzeba się dobrze wysilić żeby te wartościowe opisy znależć...)..także sa i tacy którzy działają nie na pokaz..
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

no cóż ja uważam, że w górach wysokich nie zrobimy niczego o czym będzie mówił świat( no może jakiś pojedynczy sukces), brakuje czasu na regularne bywanie w górach i trening, co zespół "ćwiczący" w Tatrach na krótkich drogach może zdziałać podczas jedynego niekiedy w roku wyjazdu w góry wysokie. To co napisał Leo pokazuje, że szczęścia musimy szukać w w niższych górach, środowisko doceni, a że w TVN 24 bardziej liczy się wejście na tlenie na Mount Everest drogą normalną to dla środowiska, mała strata.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
ODPOWIEDZ