Pojęcie Wiary.

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

andy67 pisze:mefi ty naprawdę wierzysz że ślub coś zmienia jeśli chodzi o zdradę lub jej brak ?
Szczerze? Tak. jesli ktoś serio traktuje to sie kilka razy więcej zastanowi zanim cos odstawi.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Lhotse

-#3
Posty: 195
Rejestracja: pn 13 kwie, 2009
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Lhotse »

mefistofeles pisze:I tak naprawdę nie będzie zadnego mocnego argumentu przeciw seksowi z kim popadnie.
A przyjemność? Seksuolodzy się z Tobą nie zgadzają.
mefistofeles pisze:Ano tak, że to jedyna granica, której nie można naciągnąć czy obejść. Jesli uznamy, że np seks tylko z kimś kogo się kocha to wiesz - dziś moge kochac Marysię, jutro Zosię a pojutrze Kasię - to jest płynne i kązdy inaczej czuje miłość. Jesli seks tylko z kimś z kim chce spędzić życie - to czemu nie wexmiesz z tym kimś ślubu?
Poza tym co napisał andy - jeśli z kimś chce się spędzić całe życie, to po co czekać do ślubu? Może być nawet zaplanowany ślub, ale po co czekać? Albo opcja 2, ktoś chce spędzić z kimś całe życie, ale ślubu obie strony nie chcą - tak też można.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Lhotse pisze:Albo opcja 2, ktoś chce spędzić z kimś całe życie, ale ślubu obie strony nie chcą - tak też można.
to jest dla mnie podejrzane. Jeśli nie chcą - to dlaczego?
Lhotse pisze:Poza tym co napisał andy - jeśli z kimś chce się spędzić całe życie, to po co czekać do ślubu?
A co jak zmienisz zdanie? Tak czy owak - będziesz trochę popsuty. Facetowi to może "rybka", ale dla dziewczyny to problem. Po ślubie zmienić zdanie oczywiście tez się zdarza, ale zasadniczo jest nieco trudniej i jesli powód błahy to raczej sie nie rozmyslisz. Ale ja nie widze problemu, ze narzeczeni idą do łóżka. Po prostu twierdzę, że gdyby nie to wdrukowane w nas cywilizacyjno-religijnie przeswiadczneie nie byłoby żadnego powodu by się w tej materii ograniczać.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Lhotse

-#3
Posty: 195
Rejestracja: pn 13 kwie, 2009
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Lhotse »

mefistofeles pisze:to jest dla mnie podejrzane. Jeśli nie chcą - to dlaczego?
Takich przypadków osobiście nie znam, ale wiem że istnieją. Dlaczego? Nie mam pojęcia, muszą mieć swoje powody.

mefistofeles pisze:będziesz trochę popsuty
Ale nie wszyscy to tak traktują, jak piszesz.
mefistofeles pisze:Ale ja nie widze problemu, ze narzeczeni idą do łóżka.
Amen ;)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Lhotse pisze: Ale nie wszyscy to tak traktują, jak piszesz.
Okej, ale dla mnie dziewczyna, która luzno do tych tematów podchodzi jest trochę "felerna".
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

mefistofeles pisze:
Lhotse pisze: Ale nie wszyscy to tak traktują, jak piszesz.
Okej, ale dla mnie dziewczyna, która luzno do tych tematów podchodzi jest trochę "felerna".
Dla Ciebie może tak, ale dla zdecydowanej większości facetów nie.
A już na pewno nie dla tego jedynego. :-)

Poza tym co to znaczy "luźno podchodzi" ?
Jest zasadnicza różnica spać z kim popadnie a być z kimś wybranym kogo się kocha, do kogo się ma zaufanie i niejednokrotnie się o tym przekonało.

Tak widząc swoich znajomych po 20-30 latach po ślubie (i znając ich na tyle dobrze, ze wiem czy byli ze sobą przed ślubem czy nie) widzę, że chyba statystycznie bardziej trwałe i szczęśliwe są pary, które się w jakiś sposób "wypróbowały". Oczywiście po pierwsze to nie reguła, a po drugie rzecz jasna chodzi nie tylko o seks, ale o wspólne wyjazdy w góry, czasami wspólne mieszkanie przez jakiś czas, wspólne gospodarowanie pieniędzmi itd.

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Mefi - myślisz że papier może zastąpić miłość ???

A tylko miłość chroni przed zdradą. Kto kocha i jest kochany nie szuka skoków w bok. Cała reszta to dorabianie zbędnej ideologii.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

andy67 pisze: A tylko miłość chroni przed zdradą. Kto kocha i jest kochany nie szuka skoków w bok.
Tyle, że niektórzy nie odróżniaja miłosci od ataku hormonów. Lub umiejęstnośc tego odrózniania podczas tego ataku tracą. I tu papier może się przydać.

Basia Z. pisze:Tak widząc swoich znajomych po 20-30 latach po ślubie (i znając ich na tyle dobrze, ze wiem czy byli ze sobą przed ślubem czy nie) widzę, że chyba statystycznie bardziej trwałe i szczęśliwe są pary, które się w jakiś sposób "wypróbowały". Oczywiście po pierwsze to nie reguła, a po drugie rzecz jasna chodzi nie tylko o seks, ale o wspólne wyjazdy w góry, czasami wspólne mieszkanie przez jakiś czas, wspólne gospodarowanie pieniędzmi itd.
A to akurat żadna nowość. Nikt tu nie lansuje tezy, że żonę poznaje się w dniu slubu a jesli wczesniej to tylko z przyzwoitką :D
Basia Z. pisze: Poza tym co to znaczy "luźno podchodzi" ?
Jest zasadnicza różnica spać z kim popadnie a być z kimś wybranym kogo się kocha, do kogo się ma zaufanie i niejednokrotnie się o tym przekonało.
Ale by sie o tym przekonać potrzeba czasu. I to dużo wiekszego niż miesiąc nawet najcudowniejszej miłości.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

mefistofeles pisze: Ale by sie o tym przekonać potrzeba czasu. I to dużo wiekszego niż miesiąc nawet najcudowniejszej miłości.
Zgoda, ale co do tego ma ślub ?

B.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mefistofeles pisze:
andy67 pisze: A tylko miłość chroni przed zdradą. Kto kocha i jest kochany nie szuka skoków w bok.
Tyle, że niektórzy nie odróżniaja miłosci od ataku hormonów. Lub umiejęstnośc tego odrózniania podczas tego ataku tracą. I tu papier może się przydać.
Mam wrażenie że nie wiesz o czym piszesz.

Ale wszystko jeszcze przed Tobą :)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

andy67 pisze: Mam wrażenie że nie wiesz o czym piszesz.
andy - gdyby opierac sie tylko na własnych doswiadczeniach - to nikt nie mógłby w tym temacie zabierac głosu, bo każdy przypadek jest inny. Znam sporo przypadków gdy komuś kto był w związku (czasem małzżenskim) odwaliło. Niektórzy umieli to opanowac - inni nie. Ale jesli ktoś powaznie traktuje sakrament małżeństwa - to nie ma wyjscia, nie może odejść.

Oczywiscie - znam przypadek, że w rozpieprzeniu związku facetowi nie rpzeszkodził ani ślub, ani dzieci (z czego jedno nowonarodzone) ani nawet to, że obiekt jego westchnień dał mu kosza. Ale to juz przypadek chyba psychatryczny.
Basia Z. pisze: Zgoda, ale co do tego ma ślub ?
Ano to, ze jest to jasne postawienie sprawy - "tak, chce byc z tobą na dobre i na złe". Jeśli ktoś nie chce takiej deklaracji złożyć - może jednak jego intencje nie są do końca szczere?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

mefistofeles pisze: Znam sporo przypadków gdy komuś kto był w związku (czasem małzżenskim) odwaliło. Niektórzy umieli to opanowac - inni nie. Ale jesli ktoś powaznie traktuje sakrament małżeństwa - to nie ma wyjscia, nie może odejść.
Upraszczasz to wszystko, dosłownie trywializujesz.

Związki moich licznych znajomych (a niestety wśród moich znajomych po ok. 20 latach od ślubu jest ze sobą mniej niż 50 % małżeństw) rozpadły się zazwyczaj nie dlatego, że "komuś odwaliło" tylko zwyczajnie - bo byli nie dobrani, mieli wobec siebie inne oczekiwania, nie zgadzali się w podstawowych sprawach życiowych, mieli inne priorytety.

To że poznali kogoś innego i związali się z kimś innym było zawsze sprawą wtórną.
Niektórzy zresztą rozeszli się i żadne z byłych małżonków z nikim się nie związało.
No i zawsze był to dramat nikt nie podchodził do tego "lekko".

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Basia Z. pisze:bo byli nie dobrani, mieli wobec siebie inne oczekiwania, nie zgadzali się w podstawowych sprawach życiowych, mieli inne priorytety.
i rozumiem, że uznali, że wzajemna przysięga przed Bogiem ich nie obowiązuje. Aha. To ja chyba z innej bajki jestem, bo wydaje mi sie, że jak się cos przysiega to nihuhu - dotrzymać trzeba. Swoją drogą - straszny egozim bije z takiego podejscia.

Swoją drogą - odnosze wrażenie, ze wiele i coraz więcej małżeństw jest punktu widzenia prwa kanonicznego niewazna - bo jeśli ktoś zawierając małżeństwodopuszcza możliwość rozwodu - to małżenstwo takie nie jest ważnie zawarte (no bo co to za przysięga - "dopóki smierć (lub rozwód) nas nie rozłączy")
Ostatnio zmieniony śr 12 sie, 2009 przez mefistofeles, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Mefi - nie życzę Ci abyś się osobiście przekonał o tym ale wierz mi że bywa różnie i na miłość ( lub jej brak) nie ma lekarstwa. A już na pewno nie jest tym lekarstwem żaden papierek czy przysięga. Tobie się wciąż wydaje że świat jest czarno - biały. A nie jest :)

I nie bazuję tu tylko na doświadczeniach ze swoich związków choć i tych wystarczyłoby.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

mefistofeles pisze:
Basia Z. pisze:bo byli nie dobrani, mieli wobec siebie inne oczekiwania, nie zgadzali się w podstawowych sprawach życiowych, mieli inne priorytety.
i rozumiem, że uznali, że wzajemna przysięga przed Bogiem ich nie obowiązuje. Aha. To ja chyba z innej bajki jestem, bo wydaje mi sie, że jak się cos przysiega to nihuhu - dotrzymać trzeba. Swoją drogą - straszny egozim bije z takiego podejscia.
No to w takim razie zdecydowanie lepiej kochać się bez ślubu :-)

B.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mefistofeles pisze:
Basia Z. pisze:bo byli nie dobrani, mieli wobec siebie inne oczekiwania, nie zgadzali się w podstawowych sprawach życiowych, mieli inne priorytety.
i rozumiem, że uznali, że wzajemna przysięga przed Bogiem ich nie obowiązuje. Aha. To ja chyba z innej bajki jestem, bo wydaje mi sie, że jak się cos przysiega to nihuhu - dotrzymać trzeba. Swoją drogą - straszny egozim bije z takiego podejscia.

Taa - straszny egoizm. Jasne ... A jeśli obie strony po prostu mają się dość i chcą odejść ?
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

andy67 pisze:Tobie się wciąż wydaje że świat jest czarno - biały. A nie jest
Nie jest. Ale każdy powinien dązyc by czarne było czarne a białe białe. A nie z góry załozyć, że wszystko jest szare, bo wówczas skąd będziemy wiedziec co jest dobre a co złe?
andy67 pisze:A jeśli obie strony po prostu mają się dość i chcą odejść ?
to albo
a) źle przemysleli decyzje o ślubie
b) (co bardziej prawodopobne) - coś spieprzyli po drodze 9i tu sie kłąnia egoizm własnie)
Basia Z. pisze: No to w takim razie zdecydowanie lepiej kochać się bez ślubu
a jak sie znudzi sobie pójść, bo niby - dlaczego nie? Ja naprawde - albo z innej bajki jestem albo z innej epoki ;)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mefistofeles pisze:
andy67 pisze:A jeśli obie strony po prostu mają się dość i chcą odejść ?
to albo
a) źle przemysleli decyzje o ślubie
b) (co bardziej prawodopobne) - coś spieprzyli po drodze 9i tu sie kłąnia egoizm własnie)
No proszę jakie to proste :D

Zadziwiasz mnie. No ale może życie Ci chyba jeszcze nie pokazało pełnej gamy swoich barw.

Z mojej strony to tyle w tym temacie. ;)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mefistofeles pisze:
andy67 pisze:A jeśli obie strony po prostu mają się dość i chcą odejść ?
to albo
a) źle przemysleli decyzje o ślubie
b) (co bardziej prawodopobne) - coś spieprzyli po drodze 9i tu sie kłąnia egoizm własnie)
No proszę jakie to proste :D

Zadziwiasz mnie. No ale może życie Ci chyba jeszcze nie pokazało pełnej gamy swoich barw.

Z mojej strony to tyle w tym temacie. ;)
Każdemu jego Everest...
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

mefistofeles pisze:andy67 napisał(a):
A jeśli obie strony po prostu mają się dość i chcą odejść ?

to albo
a) źle przemysleli decyzje o ślubie
b) (co bardziej prawodopobne) - coś spieprzyli po drodze 9i tu sie kłąnia egoizm własnie)
Mefi, weź ty się ożeń ... po prostu ...

Choć z Twoim podejściem możesz mieć kłopot

Przekonasz się, ile razy (dziennie) będziesz się musiał "naginać"

ODPOWIEDZ