mefistofeles pisze:vm - no niestety - pojęcie katolik jest znacznie węższe od pojęcia "wierzący" czy "chrzescijanin".
Pisałem o "wierzących", a to pojęcie można rozpatrywać w kontekście wszelkich odłamów.
Po drugie nie przeczytałeś mojego postu, a do niego się odnosisz.
Pisałem jedynie o kwestii chodzenia do kościoła, bycia aktywnym członkiem parafii, przy stosowaniu się do pozostałych przykazań, m.in. "Nie zabijaj"... o ile 3 przykazanie tak należałoby interpretować jak sugerują księża w Polsce.
Po drugie interpretujesz "wartości" jakbyś studiował w WSKSiM w Toruniu.
Dekalog jest zbiorem norm, które są wspólne dla wielu ludzi bez względu na światopogląd i stosunek do Kościoła.
Historycznie rzecz biorąc można by dojść do wniosku, że w imię tych wartości zabijano, plądrowano, siano nienawiść bez względu na dzień tygodnia;)
To są naturalne wartości, które ewaluowały pod dużym wpływem Kościoła, to fakt, ale nie może on uzurpować sobie prawa do monopolu.
Bo co wtedy zrobić z Wielkimi Katolikami jak Rydzyk, który oszukuje fiskusa, a z wielu ambon takie postępowanie jest potępiane i nazywane kradzieżą.
(polecam artykuł o inwestycjach Rydzyka w Polityce)
Gadasz jak klecha, którego znam, co to i ateistę, czy świadka Jehowy chciał zagonić siłą na religię, bo "po co robić jakieś lekcje etyki", przecież religia katolicka jest taka uniwersalna.
(klecha pisze świadomie, jest człowieczek tak pazerny na kasę i gadżety jak nikt inny, kogo znam, za kołnierz tyż nie wylewa).
Żyjemy w świecie, w którym każdy ma niezaprzeczalne i zagwarantowane Konstytucją prawa, m.in. wolnośc wyboru między byciem parafianinem, czy też życiem w "wolności od jakiejkolwiek religii".
A Kościół Katolicki w Polsce te prawa gwałci.
Sprawiedliwym rozwiązaniem byłoby finansowanie religii w szkołach i innej działalności księży z 1% podatku.
Tylko powiedz mi dlaczego Kościół nie chce się na to zgodzić...skoro ma ponad 90% wiernych w tym kraju?
KubaR pisze:wstąp kiedyś do protestantów
Co mnie uderzyło wchodząc do protestanckiego kościoła, to brak tego całego blichtru, surowość i skromność. To zapewne przekłada się w jakims stopniu na przekonania i postępowanie.
Budynki kościelne sprzedają już nawet we Włoszech, niebawem i u nas ta firma zacznie sie chwiać, a wiara znów stanie się prawdziwą i naturalną, nie zależną od frekwencji, datków i bezmyślnego klepania wierszyków w gronie opłacanych super-hojnie kacyków.
Historia lubi zataczac koło...wierni wrócą do malutkich wspólnot, które razem będą modlić się, rozmawiać i działać bez tego całego biznesu.