Pojęcie Wiary.

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Pojęcie Wiary.

Post autor: Zakochani w Tatrach »

wydzielono z "Kolejny przejaw państwa kościelnego?" Sz.
Izabela pisze:Cytat:
Tatrzański Park Narodowy, nie wyraża zgody na umieszczanie tablic,
krzyży itp. na terenie parku. Tablicę z okazji 100-lecia TOPR oraz krzyż

umieszczono na Rysach nielegalnie. Dlatego też zostaną one
najprawdopodobniej usunięte.
No i widzisz Iza - miałam rację, że krzyż postawił "ktoś", bez zezwoleń, obowiązujących procedur itp. - w imieniu TOPR, który nic o tym nie wie ....
po cichutku i nielegalnie.

A tak sie na mnie obruszyłaś :? :) ...

Szarotka pisze:w naszym kraju już mnie nic nie zdziwi(chyba)
Ja też tak myślałam - ale "nie z nami takie numery Brunner" :)) .

Podczas naszego ostatniego pobytu w Pieninach, wracaliśmy busem z Jaworek, gdzie odbywał się tegoroczny Redyk.
Przy dojeżdzie do Szczawnicy korek, sznur samochodów posuwających się 10 km/godz. Pomyślałam sobie, że jakiś wypadek, bo ruch w tym dniu ogromny, ludzi dużo, ulica wąska i kręta...
Po kilkunastu minutach dojechaliśmy w okolice kościoła, a tam na środku ulicy :O stoi ksiądz ze słusznej wielkości koszem (zamiast tacy) na datki, na chodniku proboszcz z ministrantem święcą wszystkie przejeżdżające samochody - bez pytania, czy sobie ktoś życzy, czy niekoniecznie.

Delikatnie mówiąc - mocno się zdziwiłam....

W innym dniu wracałam ze Szczawnicy do Krościenka koło parku zdrojowego. Ludzi dużo spaceruje, bo ciepło. W kaplicy za parkiem (chyba..) wieczorna msza, głośniki na pełen full, słyszalność na cały park i przyległe ulice.
Z przypadkowo usłyszanych komentarzy wywnioskować można było , że nie wszyscy byli zadowoleni z przymusowego uczestniczenia we mszy w warunkach nie sprzyjających skupieniu (hałasujące samochody i uliczny gwar).

:think: No ale cóż - jak się komu nie podoba, to niech siedzi w domu :)) .

Żeby była jasność - ja też jestem katoliczką, do żadnej partii nie należałam, ale nie trafia do mnie ewangelizacja na siłę, a nawet mnie denerwuje :?

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Zakochani w Tatrach pisze: :think: No ale cóż - jak się komu nie podoba, to niech siedzi w domu :)) .

Żeby była jasność - ja też jestem katoliczką, do żadnej partii nie należałam, ale nie trafia do mnie ewangelizacja na siłę, a nawet mnie denerwuje :?
Szczyt tego typu "działalności".
W niedzielę rano byłam kiedyś na wycieczce szkoleniowej, weszliśmy do czynnego centrum handlowego aby skorzystać z WC.
A tam przez głośniki na cały regulator niedzielna msza.
Przyznam, ze bardzo głupio się czułam korzystając w tym czasie z toalety (tym bardziej ze tam też były głośniki).

B.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Basia Z. pisze:weszliśmy do czynnego centrum handlowego aby skorzystać z WC.
A tam przez głośniki na cały regulator niedzielna msza.
Żartujesz sobie :O To była msza przez radio?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Szarotka pisze:
Basia Z. pisze:weszliśmy do czynnego centrum handlowego aby skorzystać z WC.
A tam przez głośniki na cały regulator niedzielna msza.
Żartujesz sobie :O To była msza przez radio?
Tak.

Również co najmniej kilkanaście razy spotkałam się jadąc PKS-em z tym, że kierowca puszczał sobie na cały regulator mszę przez radio.
To było trochę mniej żenujące, ale i tak wg mnie niesmaczne.
Jak tu np. zjeść kanapkę, rozmawiać z kimś ?

W pełni rozumiem to, ze msza przez radio jest bardzo potrzebna ludziom chorym czy starszym, którzy nie wychodzą z domu. Ze wzruszeniem oglądałam jaka szczęśliwa była moja Babcia, kiedy nie była w stanie chodzić do kościoła, a mogła od początku lat 80 słuchać mszy przez radio.

Ale nie znoszę jak ktoś słucha mszy głośno w miejscu publicznym, zmuszając do tego innych.
Ja się czuję zażenowana robiąc coś innego.

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Basia Z. pisze:W niedzielę rano byłam kiedyś na wycieczce szkoleniowej, weszliśmy do czynnego centrum handlowego aby skorzystać z WC.
A tam przez głośniki na cały regulator niedzielna msza.
To już przegięcie. Najśmieszniejsze jest to, że kościół zasadniczo jest przeciwko temu, że centra handlowe są w niedziele otwarte, wiec może to była zemsta ze strony handlowców :D
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

mefistofeles pisze:Najśmieszniejsze jest to, że kościół zasadniczo jest przeciwko temu, że centra handlowe są w niedziele otwarte
Bo markiety odbierają im skutecznie potencjalnych klientów ;)

Radzę sutannowym zacząć ubiegać się o przynależność do ZAIKSu, wówczas będą mogli ścigać złych handlowców o prawa autorskie :D
"Małżeństwo jest szkołą średnią przyjemności i uniwersytetem rezygnacji" - Tennessee Williams
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Keczup pisze:Radzę sutannowym zacząć ubiegać się o przynależność do ZAIKSu, wówczas będą mogli ścigać złych handlowców o prawa autorskie
tu trochę krzywdząco mówisz.
Keczup pisze:Bo markiety odbierają im skutecznie potencjalnych klientów
spędzanie niedzieli w markecie, często rodzinnie to kiepski pomysł
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

Szarotka pisze:Keczup napisał(a):
Radzę sutannowym zacząć ubiegać się o przynależność do ZAIKSu, wówczas będą mogli ścigać złych handlowców o prawa autorskie
tu trochę krzywdząco mówisz.
Ja tu ironizuję

Szarotka pisze:Keczup napisał(a):
Bo markiety odbierają im skutecznie potencjalnych klientów
spędzanie niedzieli w markecie, często rodzinnie to kiepski pomysł
A w tym przypadku podzielam Twoje zdanie :)
"Małżeństwo jest szkołą średnią przyjemności i uniwersytetem rezygnacji" - Tennessee Williams
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Keczup pisze:Nadal twierdzę, że krzyż kojarzony z katolicyzmem nie powinien DZIŚ nawiązywać do 100-lecia TOPRu, instytucji świeckiej. Uważam, że analogia z tortem i krucyfiksem dla Jana Krzysztofa idealnie odzwierciedla mój pogląd.
- Keczupie...a co to jest za autorytet - DZIS? toż to mgnienie zaledwie... cóz to jest naprzeciw wieczności? ;-)
Ponadto nie było moim zamiarem wpływać na Twój pogląd/twierdzenie - bo osobiscie swojego nie ujawniłam, więc byłoby to nie w porządku....a tak na marginesie czytałeś o poglądach Kołakowskiego szczegolnie tych ostatnich?
A czemu nie ryba? Była pierwsza od krzyża
- ależ w rzeczy samej - pierwszy był św Bernardyn nie ryba :D
Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

Kołakowski zawsze miał zdrowe poglądy :). O których "ostatnich" mówisz? W sensie publikacji?
Jutro wstaję o nieprzyzwoicie porannej godzinie, i w górki. Dobrej nocy :)
"Małżeństwo jest szkołą średnią przyjemności i uniwersytetem rezygnacji" - Tennessee Williams
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Keczup napisał
Kołakowski zawsze miał zdrowe poglądy
LESZEK kOŁAKOWSKI cytaty z wywiadu:
To, że w traktacie ustanawiającym konstytucję dla Europy czy w obecnym traktacie lizbońskim nie ma ani słowa o przemożnym udziale chrześcijaństwa w historii Europy, w kształtowaniu europejskiej kultury i europejskich instytucji, jest w moim przekonaniu absurdalne.
(-)każda wzmianka o chrześcijaństwie byłaby wyznaniem wiary. Tak być nie musi. Można uznać to, co jest historycznie niewątpliwe - że chrześcijaństwo należy do fundamentów naszej kultury. Historia Europy jest także historią chrześcijaństwa. To powinno być głośno powiedziane. Zgadzam się najzupełniej z krytykami wykluczania chrześcijaństwa z historii Europy.
(-)absurdem jest zaprzeczać temu, że również nasze prawo, nasze zakazy i nakazy, są w znacznym stopniu pochodzenia chrześcijańskiego, do czego często nie lubimy się przyznać.
(-) Absolutnie nie wierzę w śmierć wiary religijnej i Kościoła. Jestem przekonany, że wiara należy do fundamentów naszego istnienia. Religia nie może zginąć.
Czytałem ostatnio w "Europie" dwa bardzo ciekawe teksty, krytyczne wobec Kościoła, ale bynajmniej nie wrogie. Artykuł Marcina Króla oraz wywiad z Wiesławem Chrzanowskim. Nie są to jednak głosy idące z samego Kościoła, ale od obserwatorów. Bardzo sobie cenię tego rodzaju wypowiedzi krytyczne, ale bez wrogości, które obwiniają Kościół o to, na co on się skarży. Byłbym bardzo zadowolony, gdyby było więcej głosów samokrytycznych Kościoła, a nie tylko apologetycznych.
:D
http://www.dziennik.pl/dziennik/europa/ ... ienia.html
P.S. To chyba masz fajna pogodę - pochwał się wypadem :) Aha, tak to pozycja ktora ma sie ukazac w sierpniu
Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Zakochani w Tatrach pisze: Żeby była jasność - ja też jestem katoliczką,
A ja nie jestem. Ani katolikiem ani chrześcijanininem. I wkurza mnie niemiłosiernie jak o 6:30 rano w szpitalu wpada do sali ksiądz z pieśnią na ustach budząc mnie po to tylko by zapodać komunię sąsiadowi na łóżku. Rozumiem posługa itp. ale czy naprawdę nie można mieć choć nieco względu na innych? Szpital oczywiście nie prowadzony przez zakonników.....

Ja nie jestem wrogi tylko czemu tolerancja, szacunek itp są w wykonaniu większości księży wybitnie asymetryczne? I nie jest to tylko moje zdanie ale i paru kolegów którzy akurat są księżmi.

Kuba
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

KubaR pisze:
Zakochani w Tatrach pisze: Żeby była jasność - ja też jestem katoliczką,
A ja nie jestem. Ani katolikiem ani chrześcijanininem. I wkurza mnie niemiłosiernie jak o 6:30 rano w szpitalu wpada do sali ksiądz z pieśnią na ustach budząc mnie po to tylko by zapodać komunię sąsiadowi na łóżku. Rozumiem posługa itp. ale czy naprawdę nie można mieć choć nieco względu na innych? Szpital oczywiście nie prowadzony przez zakonników.....

Ja nie jestem wrogi tylko czemu tolerancja, szacunek itp są w wykonaniu większości księży wybitnie asymetryczne? I nie jest to tylko moje zdanie ale i paru kolegów którzy akurat są księżmi.

Kuba
Jak zawsze - wszyscy są równi a niektórzy równiejsi.

Ps - W szpitalu leżałem raz, za socjalizmu (85 rok) i było podobnie.
Każdemu jego Everest...
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

andy67 pisze: Jak zawsze - wszyscy są równi a niektórzy równiejsi.
Ano. Mnie zresztą nawet nie wkurza sam fałszujący na całe gardło rankiem "batman" tylko jego poczucie, że tak ma być. Gdyby choć odrobinę zapytał (sprawił wrażenie) czy mi to w jakiś nie przeszkadza albo czy mnie to nie krępuje to przecież by było inaczej. I myśl by mi do głowy nie przyszło mieć jakieś pretensje - wszak to dla tego mojego sąsiada ważne. A jestem uczulony na wszelkie narzucone od góry kulty - niestety dobrze pamiętam jak w podstawówce musiałem na pierwszej lekcji wstawać i deklamować: "Ojczyźnie naszej Polsce Ludowej CZEŚĆ!!!" czym to się od paciorka różni za cholerę nie pojmę.
Być może jakiś na to wpływ ma fakt, że chodziłem jakiś czas do szkoły prowadzonej przez zakonnice, tyle, że w Szwajcarii i w 1980 roku. W tejże katolickiej szkole wisiały sobie trzy rzeczy rządkiem: godło kantonu Valais, godło Szwajcarii i krzyż, rano nikt żadnych modłów nie czynił, a jak była religia to w klasie zostawało 1/3 uczniów - reszta grała w piłkę itp. Mnie zresztą z tej religii wyciągano do laboratorium językowego cobym się języka uczył (mimo, że w owych czasach jeszcze poczuwałem się do przynalezności religijnej) uznając, że to ważniejsze od rzeczonej religii. Wyciągąła mnie zakonnica.... Szkoła była cholerycznie droga i daleko (jak na warunki Sierre circa 10 tys. mieszkańców). Do szkoły bliższej, notabene prowadzonej przez protestantów, zakazała mnie posyłać znajoma aborygenka, nawiasem mówiąc protestantka, argumentując, że jest to szkoła dla idiotów, a sensowny poziom, z dobrym programem dla imigrantów ma właśnie ta katolicka. Wtedy zaczęło mi kiełkować, że coś w naszym, przaśnym, polskim widzeniu świata jest delikatnie mówiąc do dupy bo po katechezach w naszej salce parafialnej to mi się protestant wydawał tylko nieco lepszy od komunarda...
W szpitalu leżałem raz, za socjalizmu (85 rok) i było podobnie.
No cóż. Ja po latach pracy w służbie zdrowia postanowiłem zbadać jak to jest od drugiej strony (pacjenta) i mimo, że wszytsko było cacy to jednak do tego typu przeżyć trza mieć zdrowie. Mam nadzieję, że następną glebę prowadzacą do szpitala zaliczę za następnych kilka lat :D

Kuba
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

KubaR pisze:A ja nie jestem. Ani katolikiem ani chrześcijanininem.
Jestem, bo tak mnie wychowano w czasach przebrzydłej komuny, gdzie ponoć nie wolno było chodzić do kościoła....
Muszę przyznać w dodatku, że dużo, dużo częściej chodziłam niż teraz, kiedy ewangelizacja jest zbyt głośna a manifestowanie wiary - nakazem czasów :? ....

Wolę zajrzeć do pustej. cichej kapliczki na górskim szlaku...
KubaR pisze:A jestem uczulony na wszelkie narzucone od góry kulty - niestety dobrze pamiętam jak w podstawówce musiałem na pierwszej lekcji wstawać i deklamować: "Ojczyźnie naszej Polsce Ludowej CZEŚĆ!!!" czym to się od paciorka różni za cholerę nie pojmę.
Ja też i dlatego wcześniej napisałam:

Cytat:
"Tak sobie czasem myślę, dlaczego u nas nie ma umiaru w niczym - przecież to do niczego dobrego nigdy nie prowadziło...
Przesada - nawet w najbardziej słusznej sprawie - daje skutek odwrotny do zamierzonego.
Z lat słusznie minionych, gdy nam narzucano jedynie słuszne poglądy - nikt nie wyciągnął żadnych wniosków...
Znów się historia powtarza, tylko poglądy się zmieniły....
Ech :? ...... "


Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Zakochani w Tatrach pisze:Jestem, bo tak mnie wychowano
a ja jestem, bo tak mnie wychowano + chcę tego z pełną świadomością i dobrowolnie. Zgadzam się jednak, że niczego nie powinno się narzucać na siłę i że kościół jako instytucja jest pełen problemów. Temat jest bardzo obszerny i można by długo dyskutować.
Też lubię:
Zakochani w Tatrach pisze:zajrzeć do pustej. cichej kapliczki na górskim szlaku...
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Szarotka pisze:a ja jestem, bo tak mnie wychowano + chcę tego z pełną świadomością i dobrowolnie. Zgadzam się jednak, że niczego nie powinno się narzucać na siłę i że kościół jako instytucja jest pełen problemów. Temat jest bardzo obszerny i można by długo dyskutować.
- czytając to co napisałaś - po prostu mi ulżyło! :)
W wywiadzie, którego link zamieściłam Leszek Kołakowski podkreśla rangę problemów. Twierdzi, że
(-) jeśli ludzie odchodzą od Kościoła i od wiary, to Kościół powinien przede wszystkim sam siebie winić (-)a robi to chyba w niewielkim stopniu.
- trudno nie zgodzic się z tą myślą w świetle wielu niegatywnych przykładów, łącznie z tymi podanymi przez userów w tym pokoju. Jednak tak jak napisałaś, to temat "pełen problemów". Zauważam, że najczęściej potocznie podchodzi się do niego na zasadzie "koń zawinił - powiesili kozę"....Bo w świetle zaprezentowanych tu przypadków na "nie" to sie wypada wytłumaczyc, dlaczego się jest wierzącym pomimo wszystko/ i ,że zrządził tym przypadek ;). Tak czy inaczej ja tego czynic w żadnym wypadku nie zamierzam, nawet w kontekście kolejnych skandalicznych przykładów zachowań kleru.
Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Izabela pisze:skandalicznych przykładów zachowań kleru.
Najbardziej denerwują mnie ataki ''niepraktykujących" katolików (cokolwiek ta nielogiczność znaczy) :)) na kler, którzy wręcz na siłę w księżach dopatrują się samego Boga i sedna wiary. Dla niektórych Katolicyzm w bardzo szerokim pojęciu tego słowa to tylko i wyłącznie negatywne przykłady życia księży. Rozbawia mnie do łez tłumaczenie-"nie chodzę(a chodziłbym!) do kościoła, bo ksiądz jest taki, czy owaki, robi to, czy siamto" :)) W moich oczach są to tylko śmieszne wymówki i brak odwagi do głośnego powiedzenia-jestem ateistą. Równie dobrze, mogłabym powiedzieć, że nie chcę być katoliczką, bo wśród 12 apostołów był 1 zdrajca :))
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
vm2301

-#3
Posty: 177
Rejestracja: sob 18 lis, 2006

Post autor: vm2301 »

Szarotka pisze:(cokolwiek ta nielogiczność znaczy)
Powszechnie przyjęty neologizm

A znaczy po prostu wierzących w Boga, "praktykujących" swą wiare w duchu dekalogu i ogólnej miłości bliźniego, a nie chodzących do kościoła, czy nie korzystających z posług firmy Parafia sp. z o.o.

A to już nielogicznością chyba nie jest;)

Pozdrawiam:)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

vm2301 pisze:A znaczy po prostu
ależ wiem co się pod tym sprytnym, a raczej wygodnym określeniem ukrywa ;)
vm2301 pisze:a nie chodzących do kościoła
vm2301 pisze:A to już nielogicznością chyba nie jest
dla mnie jest -np. łamie 3 przykazanie. Inna sprawa, napisałam "niepraktykujący katolik" a nie "niepraktykujący wierzący" ;) a to jednak jakaś tam różnica dla mnie.

No i dla żartu :D :
Pewien parafianin tłumaczył księdzu:
- Wie ksiądz, ja to jestem wierzący, ale nie praktykujący.
Na to ksiądz:
- Ja jestem nudystą, ale też nie praktykuję.
- Przecież to bez sensu - zdziwił się parafianin.
- No właśnie - odparł ksiądz.


Proponuję odstąpić od tematu, bo jest bardzo szeroki i nijak ma się do tatrzańskiego pokoju ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ