Szczęśliwa 7 czyli tydzień w Dolomitach i Alpach Julijskich

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Dzień 5 środa czyli przeprowadzka.

Nastał dzień rozstania z miłymi (może poza koperto) włoskimi gospodarzami. Po śniadaniu rozwieszamy co wilgotne na sznurze i płocie. Pieszo wyruszamy pożegnać się Cortiną. Bardzo ładna miejscowość, ↓ czuć troskliwą rękę gospodarzy

Obrazek Obrazek

Na deptaku ↓

Obrazek Obrazek

Widać dbałość stosownych służb, by Corso Italia nie wyglądało jak Krupówki czy Monciak.
↓ Scena wypraszania niedoszłego muzykanta

Obrazek Obrazek

Czynimy ostatnie korekty w zakupach, niezwykle popularną pozycją okazał się likier Bombardino.

Moją uwagę przykuwa tablica upamiętniająca ofiary I wś, po nitce do kłębka zwiedzam nekropolię ↓

Obrazek

I tu jak w życiu wyraźny jest podział na biednych i bogatych. ↓ Ciekawostka to fakt, że na nagrobkach umieszcza się dość duże fotografie min.10x15

Obrazek Obrazek Obrazek


Około 14.00 obieramy kurs Słowenia.
Granicę przekraczamy między 17 i 18.00.

Pierwsze spojrzenie na Alpy Julijskie ↓

Obrazek


Turlamy, turlamy te nasze 12 kółek na tyle anemicznie, że zakupy w Mojstranie trafia szlag (sklep do 19.00). Na szczęście head car i jednocześnie kredens zadbał o zaopatrzenie wcześniej. Przed 20.00 meldujemy się na parkingu, pół godziny później w Aljażew dom.

Serce rośnie ↓

Obrazek

Obrazek Obrazek



Futrzasta specjalność domu uważnie przypatruje się nowoprzybyłym, co by tu można wysępić lub po prostu podpielić ↓

1 sztuka na zakręconych schodach Obrazek 2 i 3 z zewnątrz lustrują nasze zapasy żywności Obrazek



Obiadokolacja wykonana własnym sumptem przy ławkach na zewnątrz smakuje wybornie. To chyba skutek przyprawy w postaci potężnej ściany masywu Triglava, na którego każdy jeszcze dziś zerka z rosnącym apetytem ↓

Obrazek

Tym razem cisza nocna o 22.00.
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Dzień 6 czyli dobra pogoda nie tylko dla bogaczy.

Budzi mnie przed 6.00 tupot gryzoni na poddaszu. Aaa, już wiem gdzie jestem i wiem przede wszystkim po co.
Śniadanie o tak wczesnej porze ma małe szanse na przedostanie się przez wąskie gardło, więc pakuję maksimum kanapek do 2 plastikowych pudełek, wszak mamy nocować wysoko, a ceny do przewidzenia. 2 litry napojów też wędrują do plecaka.
Szybkie przepakowanie na parkingu i startujemy planowo o 7.00 doliną Vrata.

Znad lasu wyrasta ↓

Obrazek


↓ Szlak oznakowany jak należy.
Obrazek Obrazek


My kierujemy się na Triglav, ale čez Luknję.
Idzie mi się wyjątkowo dobrze … do czasu. Zaczynają się schody. Właściwie chodnik. Ruchomy chodnik - 3 kroki w przód 2 w tył, zaś momentami 2 na 3 przy źle obranym torze.

Przed samą przełęczą ↓
Obrazek

nawierzchnia się poprawia. Wchodzę na Luknję 1758m.
Kontrola czasu 1h45, a miały być 2, specjalnie się nawet nie zadyszałem(?). Tłumaczę sobie słuszny cel, to organizm działa na 150%.

Czekam na towarzyszy ↓
Obrazek Obrazek

↓ Po drugiej stronie przełęczy.
Obrazek


Kontynuujemy wędrówkę, coraz częściej wyłania się kopuła szczytowa
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek


Z grani Plemenice przepięknie prezentuje się dolina Vrata ↓

Obrazek


Docieramy na Sfingę 2385m.
Obchodzimy cały masyw wpierw od zachodu potem południa.
Podoba mi się ten księżycowy płaskowyż ↓
Obrazek Obrazek


Kopuła szczytowa rośnie w oczach ↓

Obrazek


↓ Z bliska jednak wygląda mniej efektownie
Obrazek


Ruszamy do decydującego „szturmu”.
Droga łatwa. Słoweńcy w jedną górę nawbijali więcej złomu niż my ze Słowakami w całych Tatrach.
Trzeba bardzo uważać by nie wydłubać sobie oka bądź pokaleczyć kończyn. Podejście robi się coraz bardziej mozolne.

O proszę ↓ jaki ciekawy patent – bezpieczeństwa nigdy dość.
Obrazek


Wreszcie widać, niby blisko a jeszcze jak daleko. Zwalniam kroku, napawam się widokiem jak powolutku rośnie to blaszane coś na szczycie.

Obrazek


Wchodzę na rozległy wierzchołek. Na szczycie spędzam blisko 2h czekając na tradycyjnie rozciągniętą stawkę, bo konieczne jest zdjęcie dla sponsora.
Obrazek Obrazek


Teraz to, co najbardziej mnie cieszy na (każdej) górze ↓

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Wszystko, co dobre niestety zawsze się kończy.

↓ Żegnamy wierzchołek
Obrazek


I w dół ku Triglavskiemu domowi na Kredarici ↓
Obrazek Obrazek Obrazek


Dom już bliziutko. ↓ 3 spojrzenia za, w bok i przed siebie.
Obrazek Obrazek Obrazek


Lokujemy się w ~30 osobowej sali o wilgotności powietrza >100%, znaczy w łóżkach mokro, a strużki wody spływają po wszystkich, gładkich, pionowych powierzchniach. Za ten luksus bulimy ponad 20€.
W bufecie drożyzna, aż boli. Kapka gulaszu 6,80, dwie kromki pieczywa – 2,00, litr wrzątku – 3,00€ i taki był mój jedyny zakup dla zalania rosołku oraz herbaty.
O, jak bardzo przydają się własne kanapki.
Kolega sponsor, który nie prosi o anonimowość funduje każdemu po 50g miejscowego specjału: borovnicavca – pysznego likieru z jagodami. Dzięki J – niebo w gębie!

Jeszcze za wcześnie na sen, wychodzimy z V się przewietrzyć, trzaskamy po kilka fotek. Kolega koncentruje się na przestrzeniach
Obrazek Obrazek Obrazek

Ja na kolejnych przejawach państwa kościelnego
Obrazek ObrazekObrazek

Około 20.00 wszyscy lądujemy w łóżkach. Po 1 zmęczenie, 2 zimno, 3 i tak nie ma nic lepszego do roboty.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

lukas_12 pisze:jak czytam Wasze przygody - to bez obrazy, ale darowałbym sobie takie uwagi.
Nie widzę nic w tym zdrożnego, ale każdy ma poczucie humoru ... jakie ma i na jakie zasługuje.

Edit.
To jest odpowiedź na post Lukasa, ale zniknął( nie Lukas, a jego post.)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Wyprawa ze sponsorem - no, no, pozazdrościć :D

Dzięki za szczegółowe opisy, może się kiedyś przydadzą :)


@ krzymul - wcale nie zniknął 8)
lukas_12 pisze:
krzysgd pisze:Doganiamy superszpejarzy na pionach.
Pada tekst dnia kolegi imiennika K: „Nie dość, że plączą się z liną w ferracie, idą w rakach po skale, to na dobitkę Węgrzy, i jak im powiedzieć, jakimi są debilami”.
jak czytam Wasze przygody - to bez obrazy, ale darowałbym sobie takie uwagi.
No to sobie daruj, kto Ci broni. Jak dla mnie to jest ok. I autentyczne przede wszystkim.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

andy67 pisze:@ krzymul - wcale nie zniknął
no faktycznie :D jest. :?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Dzień 7 piątek - minimax czyli minimum słów, maximum obrazu

Tak mi się spodobało w domu na Kredaricy, że grubo przed 6.00 cały przesiąknięty opuszczam lokal. Oto co widzę ↓

Obrazek



Nie wiem, jak się dzieje, że to samo miejsce 0 5.50 i następnie po 20 minutach słońce obdarza zupełnie innym odcieniem światła.
1 Obrazek 2 Obrazek


Idę wyjątkowo wolno. Spoglądam na przeciwległą grań doliny ↓

Obrazek


Z wolna osiągam przełęcz Prag a zza skał wyłania się Vrata ↓

Obrazek



Na szlaku przedstawiciele gospodarzy
Obrazek Obrazek


A widoki nadal palce lizać
Obrazek Obrazek


Chyba już dostrzegam Aljażew dom ↓

Obrazek



Potok Bistrica z prawego i lewego brzegu ↓
Obrazek Obrazek


Przełęcz Prag w 2 ujęciach ↓
Obrazek Obrazek


Niespiesznie docieram do schroniska. Ostatnie bliskie spojrzenie na Julijskie.
Obrazek Obrazek


Dzięki za piękną pogodę. Żegnajcie, za rok, dwa, trzy … nie wiem.
Daję słowo - warto wrócić

Na koniec kilka roślinek dla pań forumowiczek,

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

co wcale nie oznacza, że panowie nie mogą nafocić co nieco sobie sami.


Dla kolegów zaś, zagadka: znajdź 3 różnice pomiędzy obrazkami (i jak masz ochotę to przyślij odpowiedź na pw)

1 Obrazek 2 Obrazek

co wcale nie oznacza, że nie zapraszam do zabawy koleżanek, wszak kobiety są dużo bardziej spostrzegawcze.
Rozwiązanie we czwartek 30 lipca wieczorem.


Wczesnym popołudniem kompletujemy się przy domu Aljażew i ostatecznie opuszczamy góry, ostatni nocleg przypada w Kranjskiej Gorze.
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Epilog, piątek, sobota, niedziela.

Po południu meldujemy się w przyjemnym pensjonacie w Kranjskiej Gorze.
Obrazek
Niestety cena sprawia, że nasze szanse na mistrzostwo świata w kategorii wyjazdów niskobudżetowych klasy standard+ nieco maleją. Za to mamy wszystko, a nawet więcej, co może wymarzyć wracający z gór turysta.

Sama miejscowość czyściutka, piękna perełka podgórska.
Latem pewnie spokojniejsza, bowiem czuć wyraźne nastawienie na klienta zimowego. Pobliska Planica (znana miłośnikom talentu Adasia Małysza) oraz mnogość tras narciarskich nie pozostają tu bez znaczenia.
Obrazek Obrazek

Dostrzegam dużą dbałość o rowerzystów, szeroka ścieżka (i mnóstwo z niej korzystających) poprowadzona wzdłuż szosy do Włoch, po drugiej stronie granicy także była podobna. Może to trasa międzynarodowa z parkingami jak przy autostradzie dla samochodów.
Obrazek Obrazek
Ciekawostka, drogi boczne, podporządkowane przelotówce, np. ta w Mojstranie, na skrzyżowaniu z rowerówką mają postawiony znak „stop”. Bardzo mi się to podoba.

Wieczór spędzamy na imprezce finałowej. Sałatka oraz kanapki, przygotowane przez naszego Mistrza Patelni K z pomocą asystentów państwa F i kolegi V, znikają w zastraszającym tempie. Z napojów przebojem zostaje Long John, mnie (niełyskującemu) bardzo podchodzi Zlatorog.
Obrazek Obrazek
Nie przesadzamy jednak z ilością. Na jutro na 10.00 zaplanowany jest start w drogę powrotną.

W nocy po górach solidnie wali piorunami, zaczyna lać i nie przestaje. Jedziemy w ulewie przez całą Austrię i część Niemiec, co wydatnie nas spowalnia. Deszcz słabnie w okolicach Norymbergi, a przestaje padać dopiero pod Berlinem. Około 6.00 w niedzielę wjeżdżamy do Trójmiasta.

Pokuszę się teraz o kilka subiektywnych zdań podsumowania.

Góry wyższe od Tatr (trudno mi uciec od porównań), przytłaczają swoim ogromem. Głębokość dolin, wielkość ścian, odległości – potęga.
Księżycowe krajobrazy Dolomitów, dzięki gęstej sieci krzesełek i gondoli, nie są tak niedostępne dla przeciętnego kondycyjnie turysty jak bliższe widokom tatrzańskim Alpy Julijskie.
Tutaj już trzeba mieć więcej czasu i porządne depnięcie, bo przewyższenia na większości szlaków przekraczają 2000 m.

W obu odwiedzonych przez nas pasmach powbijano przydużo żelaza, choć nie wykluczam, że za ileś tam latek, zmagając się z którąś z „emeryckich” ferrat lub potów, zmienię zdanie.

Wpada mi do głowy jeszcze jeden dość kontrowersyjny wniosek. Przesłanki ku niemu przedstawiają się następująco.
Po 1 podróż autem do Włoch zajęła mi około 1h więcej niż pociągiem do Zakopanego, ze Słowenii 5h dłużej, ale ulewa i korek na odcinku Salzburg-Monachium (ponoć permanentny) nienaturalnie wydłużyły czas. Po drodze są jeszcze Austria, Bawaria, gdzie spokojnie dotrze się w 10-12h.
Po 2 koszt dojazdu, wyniósł <100zł/osobę więcej (przy 4 osobach w aucie), a noclegu na przyzwoitym polu <10e, czyli znów porównywalnie z Tatrami.
Zatem mnogość ciekawych miejsc turystycznych i górskich szlaków czyni mieszkańcowi polskiego Wybrzeża nieco odleglejsze wycieczki po Europie atrakcyjniejszymi niż kolejne ganianie w kółko po hali Gąsienicowej czy ente wejście na Rysy. Tyle na marginesie.

Zasadnicza teza mojej relacji to: Zdecydowanie polecam turystykę, zarówno w Dolomity, jak i w Alpy Julijskie. Warunki czasowe i finansowe uważam za przystępne. Życzę wielu udanych wycieczek, do których, mam nadzieję, udało mi się Was zachęcić.

Dziękuję wszystkim odbiorcom za uwagę, za cierpliwe doczytanie przydługawych tekstów i wyrozumiałość przy przeglądaniu niedoskonałych, amatorskich fotek.

Specjalne podziękowania należą się A – głównemu organizatorowi i mózgowi rajdu oraz 11 pozostałym współuczestnikom, za możliwość bycia z Wami, niebanalny humor, znakomitą atmosferę. Ogólnie, za jedną z bardziej udanych moich urlopowych wypraw. Ukłony.

Koniec.
Awatar użytkownika
Punisher

-#1
Posty: 44
Rejestracja: ndz 09 paź, 2005
Lokalizacja: Chorzów
Kontakt:

Post autor: Punisher »

Dla kolegów zaś, zagadka: znajdź 3 różnice pomiędzy obrazkami (i jak masz ochotę to przyślij odpowiedź na pw)

1 Obrazek 2 Obrazek

co wcale nie oznacza, że nie zapraszam do zabawy koleżanek, wszak kobiety są dużo bardziej spostrzegawcze.
Rozwiązanie we czwartek 30 lipca wieczorem.

Nooo różnic to tam jest całkiem sporo :p
www.wtatrach.ovh.org <- zapraszam :)
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

krzysgd pisze:Dla kolegów zaś, zagadka: znajdź 3 różnice pomiędzy obrazkami (i jak masz ochotę to przyślij odpowiedź na pw)
Jedną z różnic jest...a nie będę pisał, bo to śmierdząca sprawa. :))
Ostatnio zmieniony wt 28 lip, 2009 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

lukas_12 pisze:ale to taka emerycka ferrata - jedynie ze względów historycznych ją warto przejść - emocji tam nie zaznacie.
Wam młodym to tylko te emocje i emocje w głowie :P
krzysgd pisze:Obserwujemy jak jacyś nowoogoretexowani i oszpejeni do granic możliwości, (po kiego grzyba na tej drodze ekspresy i taśmy?) powiązani linami, uraczeni ruszają szlakiem (szlakiem!) w dół. My jakiś czas za nimi. Droga prowadzi wydeptaną ścieżką po miękkim śniegu wzdłuż północnej grani do miejsca, gdzie opuścimy się wertykalnie do doliny na lodowiec.
Jeśli dobrze rozumiem, to dziwisz się czemu ludzie wyruszają oszpejeni na trasę, podczas której przyjdzie im zejść ścianą i przechodzić lodowiec?
krzysgd pisze:Pada tekst dnia kolegi imiennika K: „Nie dość, że plączą się z liną w ferracie, idą w rakach po skale, to na dobitkę Węgrzy, i jak im powiedzieć, jakimi są debilami”.
Na połączeniu skały i śniegu druga dramatyczna akcja z naszym udziałem. Kolega J zalicza 7 metrowy zjazd zakończony porządnym rąbnięciem w skałę. Obserwuję to z 20m. Zanim skojarzę, co się dzieje, uff, gość wstaje i się uśmiecha. Ostrożnie gramoli się na ścieżkę. Postanowiam go asekurować psychicznie, idę za nim, spoglądam, a jego nowiuśki plecak TNF rozcięty na dobre 20cm. Gdy mu to pokazuję, przyznaje uczciwie ile miał w portkach.
krzysgd pisze:Wraz z szefem dociera dramatyczna wiadomość (miał telefon). Pan F u samej przełęczy zanotował poślizg i 30 metrowy zjazd z koziołkami, które to wydarzenie wg relacji pani F wyglądało fatalnie, zwłaszcza kilkumetrowy wyskok i upadek. Na szczęście skończyło się na kilku siniakach i lekkim stłuczeniu prawego barku.
Krzysiek ja tu czegoś nie chwytam, sorry. Po takich akcjach pytasz się po co ludzie taszczą line i szpej?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Punisher pisze:całkiem sporo
fakt

krzymul pisze:Jedną z różnic jest...
nawet dwie

Szarotka pisze:Wam młodym to tylko te emocje i emocje w głowie
Dzięki, wyprzedziłas mnie, też miałem coś w tym stylu ...

Szarotka pisze:dziwisz się
Mieli ze sobą 5X tyle gratów niż było potrzebne (może jacyś kursanci)
Ostatnio zmieniony wt 28 lip, 2009 przez krzysgd, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

krzysgd pisze:Mieli ze sobą 5X tyle gratów niż było potrzebne (może jacyś kursanci)
i na pewno nie byli to ludzie, którzy wcześniej wspięli się południowo-wschodnią ścianą?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Szarotka pisze:taszczą line
Żeby ją taszczyli, oni naprawdę plątali się z liną w ferracie, pokonując jeden odcinek stalowej linki od 5 do 10 minut. Za..biście się stało i czekało. Naprawdę jeden z nich nie zdjął raków przed wejściem na dość pionową skałę, dzięki czemu tak znakomicie "czuł" podłoże. Stąd komentarz taki, a nie inny komentarz kolegi.

Szarotka pisze:na pewno nie byli to ludzie, którzy wcześniej wspięli się południowo-wschodnią ścianą?
Uwierz, łatwo odróżnić alpinistę od ciapy.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

krzysgd pisze:Żeby ją taszczyli, oni naprawdę plątali się z liną w ferracie, pokonując jeden odcinek stalowej linki od 5 do 10 minut. Za..biście się stało i czekało. Naprawdę jeden z nich nie zdjął raków przed wejściem na dość pionową skałę, dzięki czemu tak znakomicie "czuł" podłoże. Stąd komentarz taki, a nie inny komentarz kolegi.
Z Twojego opisu wywnioskowałam,że schodziliście skałą(tą ubezpieczoną)+ lodowcem a nie ferratą :think:
Obrazek ta opcja po lewej.

Co do chodzenia w rakach to nie widzę w tym nic złego. Często na trasie jest tak, że trzeba pokonywać kawałki ścian skalnych, by za chwilę dalej maszerować granią śniezną, czy lodowcem.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Szarotka pisze:wywnioskowałam
I bardzo słusznie!
Mój błąd w określeniu, nie każda ubezpieczona skała to ferrata.

Szarotka pisze:Co do chodzenia w rakach to nie widzę w tym nic złego.
Gdybyś go tylko zobaczyła, zero równowagi. Poza tym wszyscy inni (a pusto nie było) mogli raki zdjąć u góry, by założyć je na dole na lodowiec. Ileż to roboty?
Ostatnio zmieniony wt 28 lip, 2009 przez krzysgd, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

krzysgd pisze:I bardzo słusznie
Na tej drodze, poruszanie w ścianie z liną może być lekko wdiablające aczkolwiek kwestia opanowania techniki pozwala sprawnie ją przejść dając komfort asekuracji realnej, nie "psychicznej", no i można przyoszczędzić na plecaku ;) . Druga sprawa-ściąganie liny z zespołu to czasem trochę blokowanie trasy, strata czasu itp.. Jeszcze inna-lina "wiąże" ludzi i fakt, że Xiński z zespołu przeleciałby dany odcinek w baletkach bez asekuracji nie daje mu prawa wpinania się i wypinania z niej kiedy mu wygodnie. Zespół to jedność i kropka. Przynajmniej mnie wdiablają takie sytuacje.
Umiejętność poruszania się w rakach w takich warunkach przydaje się potem w terenie jaki opisałam wyżej :)
Z opisu wynika,że goście byli chyba trochę początkujący i jeszcze im to wszystko mało sprawnie wychodziło, no ale kto z nas nie był kiedyś początkującym :)
krzysgd pisze:mogli raki zdjąć u góry, by założyć je na dole na lodowiec. Ileż to roboty?
z czystej ciekawości-jak w tym roku wyglądała szczelina brzeżna?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Szarotka pisze:blokowanie trasy
Mogli zdjąć linę na górze i nas przepuścić.
Najbardziej nas wkurzył właśnie fakt, że nie chcieli dać sobie wyperswadować naszej dużo większej szybkości w pokonywaniu trasy i w zaparte nas blokowali.
Zresztą pogadamy live.

PS Przepraszam i naprawiam błąd, tak brzmieć powinno pierwsze moje zdanie naszego dialogu: Jeszcze raz bardzo dziękuję za użyczenie.
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

krzysgd pisze:zagadka: znajdź 3 różnice pomiędzy obrazkami
1 Obrazek2 Obrazek

krzymul pisze:Jedną z różnic jest...a nie będę pisał, bo to śmierdząca sprawa.
Dokładnie. Brawo. Masz u mnie 2 browary (do realizacji w dowolnym terminie w Trójmieście lub w I połowie X.2009 w okolicy Zakopanego)

Obrazek
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Już o takich oczywistych różnicach jak przekręcona głowa, czy różnica w wysokości podniesionego ogonka to nie pisałem.
Nie ma to jak w prosty sposób załapać się na darmowego browara. ;) :D
Gówniana sprawa :think: :P :))
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

krzymul pisze: różnica w wysokości podniesionego ogonka to nie pisałem
krzymulu, nie ogonek, tam wlaśnie leci drugi bobek (a wszystko sprawa przypadku, w ogóle te bobki zauważyłem dopiero po powrocie, w domu, przeglądając zdjęcia "w komputerze")
ODPOWIEDZ